jak wyglada w praktyce nauczanie indyw?

31.05.11, 07:42
ze wzgledu na sytuacje w szkole (tzn atmosfere), psycholog pozaszkolna w ostatniej rozmowie zasugerowala, aby kajtek w 4 klasie przeszedl na nauczanie indywidualne.
jeszcze nie myslalam w ogole o tym , ale zastanawiam sie jak takie nauczanie wyglada w praktyce? tzn dziecko chodzi do szkoly i poprostu zamiast z klasa ma lekcje indywidulnie z jedna pania osobno? czy moze jakos inaczej to dziala?
bo psycholog sugerowala to wyjscie albo przeniesienie do innej szkoly:(
nie wiem sama co myslec.
    • marika012 Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 31.05.11, 08:33
      Monisia w kl I-III dziecko ma tylko 6 godzin NI a klasa ponad 20 godzin lekcyjnych. Słabo, nie?
      Od klasy IV tych godzin jest więcej ale nie pamiętam dokładnie ile.
      NI polega na tym, że do domu przychodzi nauczyciel (lub nauczyciele w przypadku kl. IV i starszych). Ewentualnie NI organizowane jest na terenie szkoły ale nie wiem jak to działa ;)
    • marika012 Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 31.05.11, 08:37
      Aha i dodam tylko, że ja bym się nie zgodziła na NI. W przypadku dzieci z autyzmem ważniejsze jest przebywanie wśród rówieśników, nauka zachowań społecznych niż typowa wiedza szkolna. To tak moim zdaniem :)
      Na Twoim miejscu, znając trochę sytuację w szkole Kajtka, rozważałabym poważnie zmianę szkoły.
    • yula Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 31.05.11, 10:22
      od 4 tej klasy nie zgadzaj sie na NI, tych godzin jest koszmarnie mało, mniej więcej 1/3 wszystkich godzin. Po NI ,szczególnie w domu, baaaardzo ciężko wrócić do normalnej szkoły. Jak syn funkcjonuje? Ja będę miała taki sam dylemat za rok. Mój syn jest obecnie na NI z włączaniem do klasy. Szkoła zwykła masowa. Ma przyznane 8 godzin NI. To wygląda tak że 4 dni w tyg. z rana idzie na 2-godziny NI, a potem wraca do klasy, piątki całe ma z klasą. Obecnie na NI jest całkiem nieźle, w klasie niestety nie za różowo, są całe okresy że ładnie pracuje, a potem taki sam okres lub dłuższy że robi co mu sie podoba, ale przynajmniej siedzi w swojej ławce. I właśnie mam zagwózdkę co z 4-tą klasą :/, bo taki system sprawdzi sie w 3-ciej, ale w 4-tej nie zgodzę sie na NI, a zresztą ta szkoła nie prowadzi NI powyżej 3-ciej klasy. Jak nie poprawi sie jego zachowanie w klasie lub nie zrobią integracyjnej to nie wiem czy nie będziemy musieli go dowozić do szkoły 20 lub 30 km :/
      • monisia900 Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 31.05.11, 13:31
        kajtek w szkole funcjonuje bardzo dobrze.nie ma problemow w relacjach z kolegami,jest grzeczny, siedzi w lawce i slucha. gorzej jest w relacji kajtek-nauczyciel (i to z winy nauczyciela). boje sie ze zniecheci sie do szkoly, do nauki, bo juz teraz jest b.ciezko.

        rozmawialam dzis z kajtkiem dosc dlugo nt zmiany szkoly-odmowil:(. powiedzial ze lubi kolegow, pomoc nauczyciela, nawet wozne:).tylko by chcial zeby nie bylo jednej pani...
        boje sie ze historia powtorzy sie w 4 klasie, bo bedzie wiecej nauczycieli i moze trafic sie jakas "zakala".
        • tijgertje Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 31.05.11, 13:41
          jesli problemem jest jeden nauczyciel, a nie funkcjonowanie w klasie, to bym sprobowala pogadac w szkole. Zmiana szkoly nic nie da, na jedna upierdliwa "zakale" wszedzie mozna trafic:/ Mysle, ze w tym wypadku wazna jest chec wspolpracy zarowno z waszej jak i dyrekcji strony. Jak macie wsparcie dyrekcji, to latwiej sie z nauczycielem dogadac . Tyle tylko, zeby ton rozmowy utrzymywac INFORMACYJNY, a nie oskarzajacy.
        • yula Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 31.05.11, 14:50
          Jak problemy z nauczycielem tylko i wyłącznie to lepiej spróbować tak jak radzi tygrysek. Bo w każdej szkole pewnie jest taka zakała. A psycholożka może by z tym nauczycielem pogadała a nie wysyłała dziecko na NI:/
          • lidqa Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 05.06.11, 07:49
            Dziecko na NI ma 12 godzin. np 2 godizny matematyki (klasa 4) plastyka technika muzyka dzielone co 3 tygodnie, jedna historia chyba jedna przyroda...

            Po drugie, jak nauczyciel jest chory a to się przecież zdaża, to zastępstw nie ma- tylko się to odpracowuje, lub przepada.

            Na apele i imprezy szkolne w zasadzie dziecko nie chodzi bo jak ma tak mało godzin to żal iść z nim na apel- a to wszystko jakieś znaczenie w końcu ma.

            Możliwym rozwiązaniem, które jest stosowane w jednej ze szkół jakie znam, jest to że chłopiec normalnie realizuje wszystko z klasą, a np nie toleruje nauczyciela historii i plastyki więc to ma na indywidualnych.
    • rohatyna Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 05.06.11, 20:22
      Cześć
      Wypowiadałam się już na ten temat w innym wątku, ale pewnie nie czytałaś - więc powiem jeszcze raz. Mój Aspie jest już dorosły - w tym roku kończy 18 lat. Do V klasy podstawowej , był w klasie integracyjnej - było ciężko - mniej jemu - bardziej innym innym z nim. ( ZA+ pełne ADHD ).Skarżyły się dzieci - nauczyciele, woźne a najbardziej głosowali rodzice innych dzieci. Że niewychowany, że jakby Go tak twardą ręką, że rodzice olewają i tym podobne przyjemności. Umordowani wiecznym "mieszkaniem" w szkole, ciągłymi skargami na wywiadówkach, drakami z innymi rodzicami, nakłaniani usilnie przez szkołę - zdecydowaliśmy w VI Klasie na nauczanie indywidualne na terenie szkoły. Tak było od VI do końca gimnazjum. I powiem Wam, że jest to dla dziecka z ZA - najgorsze z możliwych rozwiązań. To niby nauczanie - to najczęściej spotkanie towarzyskie, dziecko zostaje zepchnięte poza margines społeczności klasowej, dziczeje , no i pomyślcie- gdzie się ma nauczyć zachowań społecznych, skoro w nich nie uczestniczy ?Wszyscy są zadowoleni - pozbyli się problemu - tylko dziecko coraz smutniejsze......Z ręką na sercu powiem Wam , że mój syn - edukacyjnie z tych czterech lat - nie wyniósł NIC. Równie dobrze mógłby przez ten czas leżeć na plaży, albo co innego. Teraz kończy II liceum integracyjnego . Pierwsza klasa - koszmar - trzeba było nadrobić zaległości . Teraz a II - nie rewelacyjnie - ale może zda. Natomiast społecznie wyrobił się niezmiernie. Ma jakiś tam kolegów , całował się z dziewczyną , jest całkiem samodzielny, sam poleciał wyrabiać dowód osobisty. bezbłędnie porusza się po mieście. ( Warszawa) Pojechał do banku założyć konto, poleciał z kumplami na koncert itp.Gdyby ktoś mi to powiedział 5 lat temu - kiedy moje dziecko dziczało z daleka od rówieśników , a nawet drak czy konfliktów ( w życiu się przecież zdarzają ) nigdy bym nie uwierzyła , że to możliwe. Nie dajcie się zwieść - że to dla ich dobra - to szkoła chce mieć problem z czachy. Jest przecież możliwość załatwienia opiekuna , który chodzi z dzieckiem do szkoły i jest tylko dla niego, wspiera go i pomaga rozwiązywać konflikty, pomaga w edukacji. ( bezpłatnie ) Często jest student Pedagogiki Specjalnej , więc osoba jak najbardziej na miejscu, tylko szkoły nie bardzo to lubią - zawsze ktoś , kto patrzy na ręce - wolą zepchnąć młodego na indywidualne i w ten oto cudowny sposób - problem sam się rozwiązuje. Nie twierdzę , że tak jest wszędzie - ale znam wiele takich przypadków. Pamiętajcie też , że za waszym dzieckiem - do szkoły idzie kasa - i to niemała . Zaburzenia ze spektrum autyzmu - subwencja oświatowa 4500 zł miesięcznie ( słownie cztery i pół tysiąca) !!. Tylko państwowa szkoła często wykorzystuje to na łatanie innych dziur niż Wasze dziecko. Natomiast w prywatnej szkole jest inaczej - szkoła musi wydać tę kasę WYŁĄCZNIE na Wasze. dziecko. Znam przypadki , że rodzice wynegocjowali ze szkołą prywatną , że z związku z tą kasą nie płacą za szkołę nic - opłata jest pokrywana właśnie z tego - reszta to terapie , treningi itp. Zastanówcie się czy to nie lepsze - tylko - mało kto o tym wie. Ja też nie wiedziałam a teraz po ptokach - młody zaraz kończy. Rany ! ale się rozpisałam. W razie pytań - pozostaję do dyspozycji. -:)

      Rohatyna

      • monisia900 do rohatyna 06.06.11, 10:26
        napisze na priv w wolnej chwili, bo mam do ciebie kilka pytan.
      • triss21 Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 06.06.11, 20:45
        Bardzo fajnie czytać o pozytywnych przykładach rozwoju starszych dzieci. Jedna mała korekta co do wysokości dotacji oświatowej - w okolicach jego to obecnie ok. 3,5 tys zł. Sprawdzałam w różnych gminach w okresie poszukiwania szkoły. W samej Warszawie jest chyba 3,7 tys zł, to jest gdzieś publikowane.
        • rohatyna Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 06.06.11, 21:18
          triss21 napisała:

          > Bardzo fajnie czytać o pozytywnych przykładach rozwoju starszych dzieci. Jedna
          > mała korekta co do wysokości dotacji oświatowej - w okolicach jego to obecnie o
          > k. 3,5 tys zł. Sprawdzałam w różnych gminach w okresie poszukiwania szkoły. W s
          > amej Warszawie jest chyba 3,7 tys zł, to jest gdzieś publikowane.

          W zeszłym roku w Warszawie było na pewno 4500. Specjalnie się dowiadywałam.
          Może w tym roku coś obcięli - to bardzo prawdopodobne - najłatwiej zabiera się chorym i biednym , tam najłatwiej szukać oszczędności - tym niemniej to oburzające.
          • lidqa Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 07:29
            A ja chciałam sprostować że nie jest to tak, że ta subwencja idzie za dzieckiem do szkoły. Dostaje ją gmina a nie koniecznie szkoła.
            • rohatyna Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 08:08
              lidqa napisała:

              > A ja chciałam sprostować że nie jest to tak, że ta subwencja idzie za dzieckiem
              > do szkoły. Dostaje ją gmina a nie koniecznie szkoła.

              No tak, ale przecież Gmina ma obowiązek przekazać szkole , jeśli szkoła o to występuje , na podstawie dokumentacji, że ma dziecko z takim orzeczeniem . Wiem , ze jest u nas kiepściutko , no ale chyba nie aż tak , żeby gmina dostając subwencję na dziecko z orzeczeniem , mogła ją wydać np. np na premię dla pana Kazia. Z tego co mi wiadomo - gmina skrupulatnie musi się rozliczać z takich dotacji. Zresztą wiem też , ze rodzice tego bardzo pilnują - chodzą do gminy, składają pisma, dostają odpowiedzi, wszystko musi być na papierze. nie tak łatwo" zachachmęcić" tę kasę -:)
              • brolek Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 09:12
                rohatyna napisała:

                > lidqa napisała:
                >
                > > A ja chciałam sprostować że nie jest to tak, że ta subwencja idzie za dzi
                > eckiem
                > > do szkoły. Dostaje ją gmina a nie koniecznie szkoła.
                >
                > No tak, ale przecież Gmina ma obowiązek przekazać szkole , jeśli szkoła o to wy
                > stępuje , na podstawie dokumentacji, że ma dziecko z takim orzeczeniem . Wiem ,
                > ze jest u nas kiepściutko , no ale chyba nie aż tak , żeby gmina dostając subw
                > encję na dziecko z orzeczeniem , mogła ją wydać np. np na premię dla pana Kazia
                > . Z tego co mi wiadomo - gmina skrupulatnie musi się rozliczać z takich dotacji
                > . Zresztą wiem też , ze rodzice tego bardzo pilnują - chodzą do gminy, składają
                > pisma, dostają odpowiedzi, wszystko musi być na papierze. nie tak łatwo" zacha
                > chmęcić" tę kasę -:)

                No niestety dla nas wszystkich, jeśli dziecko jest w szkole publicznej, gmina może z subwencją zrobić co tylko chce. I najczęściej większa część tych pieniędzy przeznaczana jest na inne cele. Do szkoły trafia przeważnie minimalna część subwencji, pozwalająca na realizację zaleceń z orzeczenia po najniższych kosztach i niestety jest aż tak źle. Gmina nie musi w żaden sposób z tych pieniędzy się rozliczać. Jest to poprostu część subwencji ogólnej przypadającej gminie.
              • aga_sama Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 09:57
                Łatwo
                Po pierwsze subwencja oświatowa jest rozliczana jako całość. W jednym worku są pieniądze na dzieci zdrowe i te ze specjalnymi potrzebami. Te pieniądze można wydać na wszystkie cele związanez edukacją: pensje nauczycieli, remonty, inwestycje itp.
                Po drugie dyrektorzy prawie nigdy nie wnioskują o więcej niż 2 godziny zajęć indywidualnych, bez względu na zapisy w orzeczeniu. Taka jest zasada w Warszawie. Niepisana oczywiście.
                wiecie ile dostaje nauczyciel dyplomowany/ specjalista/ terapeuta za godzinę indywidualnej pracy z dzieckiem na terenie placówki? 18 zł.
                Jeszcze z dziećmi w wieku przedszkolnym można coś ugrać. 2 godziny zajęć indywidualnych w placówce + 2-3 godziny wczesnego wspomagania daje już jakieś możliwości terapeutyczne. Pod warunkiem, że znajdzie się odpowiednie miejsca.

                Prawda jest taka, że gminy są niedofinansowane z jednej strony i małoelastyczne z drugiej. Subwencja oświatowa na dzieci zdrowe jest po prostu za mała, a wymogi stawiane gminom coraz większe. Skoro nie muszą wydawać podwyższonej subwencji na dziecko, ktorego zaburzenia spowodowały jej podwyższenie, to kupują kredę. A my, rodzice dzieci niepełnosprawnych, ktorych potrzeby nie są zaspokajane w szkole, płacimy za dodatkowe zajęcia, finansując w ten sposób deficyt gminnego wydziału edukacji. Dla mnie to kolejny podatek do zapłacenia, zostałam do niego zmuszona, bo mam dziecko z problemami.
                Takie traktowanie odbija się na edukacji mojego syna, nie tylko tej specjalnej. Nie zapiszę go na lekcje muzyki, chociaż ma olbrzymie predyspozycje w tym kierunku nie tylko dlatego, że nie mam pieniędzy, bo muszę je wydać na terapie. Nie mam też czasu, bo od września dziecko będzie miało najprawdopodobniej zajęcia terapeutyczne 4x w tygodniu po południu i w kolejne w sobotę rano. Trening umiejętności społ., terapia pedagogiczna 2x w tygodniu w domu, terapia psychologiczna, SI. Wszystkie te formy są oczywiście ujęte w jego orzeczeniu o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Powinnam być zadowolona, i jestem, bo wiem, że część z Waszych dzieci nie ma szans na taką pomoc.
                Ale teraz jak ja mam szukać pracy, skoro wiem, że 2 razy w tygodniu będę musiała odebrać dziecko o 14-tej z przedszkola i dostarczyć je na drugi koniec miasta. No tak, jest jeszcze przecież mąż, ale on ma pracę, która jest naszym jedynym źródłem dochodu i nie może się zwalniać. Czy mam kogoś wynająć?

                Niezaspokojenie specjalnych potrzeb edukacyjnych w placówkach przekłada się jeszcze na jedną kwestię: wykluczenie ekonomiczne matek. Ile z nas nie pracuje, bo ma dziecko z problemami? Bo nie mogłyśmy pogodzić przedszkola, terapii, dowożenia dziecka w kilka różnych lokalizacji w mieście. Te, których partnerzy/ mężowie dobrze zarabiają mogą odkładać na przyszłą emeryturę. Reszta za 30-40 lat zostanie klientkami pomocy społecznej. A przecież gdyby nasze dzieci dostawały wszystko, czego potrzebują w szkole, to większość z nas poszłaby do pracy, płaciła podatki, odkładała na emeryturę...

                Tak, kwestia subwencji oświatowej jest dla mnie bardzo frustrująca. Ulało mi się, chociaż miało być o nauczaniu indywidualnym.
                • czarna_ida Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 11:08
                  Aga nie jesteś sama, mamy to samo.. W przedszkolu w zerowce, 5 godzin na 11.30 do 16.30 plus dodatkowe zajecia gdzie trzeba wczesniej odebrać dziecko i zawieżć.. Ale tes bywaja dni w miesiacu ze masz dni takie ''kulturalne'' i dziecko chodzi na 10.00 .. I no coz kiedy rodzic zajmujacy sie ma isc do pracy ?
                  Mam w rejonie zaproponowano na dzień dobry NI w domu.. Bez dyskusji bo tak jest problem z głowy, tylko co zrobić z dzieckiem na resztę dnia?
                • iska2009 Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 11:27
                  Aga, nic dodac, nic ujac. Ja mam bardzo podobne przemyslenia i tez mi sie ulewa.

                  Ja jezdze CODZIENNIE na drugi koniec miasta. Trzy razy w tygodniu do przedszkola na jeden koniec i dwa razy w tygodniu na terapie na drugi koniec. Dlaczego? Bo to jedyne miejsca, gdzie moje dziecko czuje sie dobrze i gdzie sie rozwija, wrecz rozkwita.
                  • lidqa Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 18:21
                    Także nie należy "pluć" na szkołę że dostaje 4000 na dziecko i sobie za to robi remont stołówki. Bo szkoły po prostu tak samo tych pieniędzy nie widzą, tak samo łatają dziury w cyzm mogą i czym mogą. A więcej niż 2 godziny rewalidacji po prostu na dziecko miasto nie da i tyle. Poza tym w tej chwili w szkołach jest milion kółek - darmowych - czyli że nauczyciele pracują tam za darmo- i miasto ci powie, że możesz sobie chodzić na korekcyjną czy coś jeszcze. TEORETYCZNIE szkoła mogłaby zatrudnić rehabilitanta, logopedę, psychologa czy stworzyć dla mojego jednego dizecka klasę integracyjną (w tej chwili w jego klasie jest 27 osób). ale to teoria bo w praktyce miasto mówi tak: dziecko może uczęszczać za darmo do logopedy w poradni, do psychologa w innej poradni, a szkoła integracyjna jest w pobliżu i proszę przenieść jak państwo chcecie klasę integracyjną.
                    • aga_sama Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 18:33
                      Lidka
                      Nie wiadomo, czy miasto by nic nie dało. Na dzień dobry dyrektorzy boją się prosić, bo przecież burmistrz to ich zwierzchnik. Te magiczne 2 godziny mają wystarczyć.
                    • yula Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 18:49
                      a u mnie najbliższa integracyjna w sąsiednim mieście, do wyboru 20 km lub 30 km, a burmistrz guzik zna sie na czymkolwiek :/ Skierował mnie do szkoły integracyjnej co niby u nas w mieście jest, poszłam tam dowiadywać sie i guzik, owszem będzie klasa integracyjna ale pierwsza, a mój kończy drugą i dalej nie wiem co mam robić od 4 tej klasy :/
                    • rohatyna Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 19:28
                      lidqa napisała:

                      > Także nie należy "pluć" na szkołę że dostaje 4000 na dziecko i sobie za to robi
                      > remont stołówki. Bo szkoły po prostu tak samo tych pieniędzy nie widzą, tak sa
                      > mo łatają dziury w cyzm mogą i czym mogą. A więcej niż 2 godziny rewalidacji po
                      > prostu na dziecko miasto nie da i tyle. Poza tym w tej chwili w szkołach jest
                      > milion kółek - darmowych - czyli że nauczyciele pracują tam za darmo- i miasto
                      > ci powie, że możesz sobie chodzić na korekcyjną czy coś jeszcze. TEORETYCZNIE s
                      > zkoła mogłaby zatrudnić rehabilitanta, logopedę, psychologa czy stworzyć dla mo
                      > jego jednego dizecka klasę integracyjną (w tej chwili w jego klasie jest 27 osó
                      > b). ale to teoria bo w praktyce miasto mówi tak: dziecko może uczęszczać za dar
                      > mo do logopedy w poradni, do psychologa w innej poradni, a szkoła integracyjna
                      > jest w pobliżu i proszę przenieść jak państwo chcecie klasę integracyjną.

                      No nie ! dziewczyny !nie dajmy się zwariować ! Jak napisałaś w pierwszym zdaniu - szkoła dostaje to na dziecko - ja wiem , że ono też uczęszcza do stołówki , ale subwencja oświatowa jest na zaspokojenie potrzeb tego właśnie dziecka, właśnie terapii , właśnie TUS, właśnie rehabilitanta, czy co tam dziecku jest potrzebne. Fundusz remontowy , to zupełnie inna pula i inna bajka.To , ze szkoły tak robią jest głęboko nieetyczne, dziwię się , że się temu nie dziwisz. To jest zupełnie tak, jakby ktoś wpłacił do jakiejś fundacji określoną kwotę na operację Jasia, a fundacja wyremontowałaby z tego swoją siedzibę i przydzieliła sobie premie - a Jaś na operację by nie dostał, albo dostał jakieś resztki . Czy temu też byś się wcale nie dziwiła ? Tylko , że taką fundacją zaraz zająłby się prokurator. To o czym piszesz - to sytuacja analogiczna. Czemu więc prywatne szkoły tak nie mogą ? - tam muszą co do złotówki rozliczyć się z tej subwencji - jest przydzielona do konkretnego dziecka, na jego potrzeby i rehabilitację. Nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby z tego wyremontować stołówkę ! Nikt by na to nie wyraził zgody ! Jest jakaś luka w przepisach, skoro państwówki tak mogą, a prywatne nie- ale nie chce mi się już tego dociekać.

                      Pozdrawiam Rohatyna
                      • iska2009 Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 20:02
                        No wlasnie jest luka w przepisach i to o czym napisaly dziewczyny niestety dzieje sie to w majestacie prawa. Z tego co ja zglebilam temat srodki z subwencji oswiatowej sa przekazywane w calosci do budzetu gminy, ale gmina jako podmiot finansujacy panstwowe placowki oswiatowe ma dowolnosc w wykorzystaniu tych srodkow. O ile subwencja jest celowa w tym sensie, ze srodki na Jasia Kowalskiego z diagnoza autyzm zamieszkujacego w gminie X sa w calosci przekazywane gminie X, to juz dotacja oswiatowa, ktora gmina przekazuje szkole nie jest imienna i szkola otrzymuje srodki na konkretne cele, na remont, pomoce dydaaktyczne, pensje itd. Jednym slowem dotacja nie idzie za uczniem. Inaczej jest w placowkach prywatnych, ktore nie sa finansowane przez gmine, tu gmina jest tylko posrednikiem i ma obowiazek przekazac cala subwencje wyasygnowana przez budzet Panstwa do szkoly prywatnej na konkretnego Jasia K.
                        • rohatyna Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 20:13
                          iska2009 napisała:

                          > No wlasnie jest luka w przepisach i to o czym napisaly dziewczyny niestety dzie
                          > je sie to w majestacie prawa. Z tego co ja zglebilam temat srodki z subwencji o
                          > swiatowej sa przekazywane w calosci do budzetu gminy, ale gmina jako podmiot fi
                          > nansujacy panstwowe placowki oswiatowe ma dowolnosc w wykorzystaniu tych srodko
                          > w. O ile subwencja jest celowa w tym sensie, ze srodki na Jasia Kowalskiego z d
                          > iagnoza autyzm zamieszkujacego w gminie X sa w calosci przekazywane gminie X, t
                          > o juz dotacja oswiatowa, ktora gmina przekazuje szkole nie jest imienna i szkol
                          > a otrzymuje srodki na konkretne cele, na remont, pomoce dydaaktyczne, pensje it
                          > d. Jednym slowem dotacja nie idzie za uczniem. Inaczej jest w placowkach prywat
                          > nych, ktore nie sa finansowane przez gmine, tu gmina jest tylko posrednikiem i
                          > ma obowiazek przekazac cala subwencje wyasygnowana przez budzet Panstwa do szko
                          > ly prywatnej na konkretnego Jasia K

                          No to - jedyne rozwiązanie - trzeba się wziąć w kupę - zebrać ile tam trzeba podpisów - nas to cała kupa i metodami prawnymi to zmienić. Mnie to już nie dotyczy - ale Was tak. Mimo to podpis dam ! Inicjatywa obywatelska.
                          • aga_sama Re: jak wyglada w praktyce nauczanie indyw? 07.06.11, 20:59
                            Rohatyna, to nie takie proste
                            Z tego co gdzieś czytałam kwestie subwencji oświatowej reguluje ustawa o samorządzie lokalnym. Została ona napisane wg idei (szczytnej swoją drogą), że wladze lokalne wiedzą najlepiej co jest potrzebne lokalnej społeczności. Ograniczenie ich praw w kwestii wydatkowania subwencji oświatowej wielu będzie nazywało zamachem na suwerenność samorządu lokalnego... Poza tym lobby samorządowe jest bardzo silne w każdej partii i raczej żadna rządząca nie zdecyduje się na krok, który pozbawi ich kolegów partyjnych części pieniędzy na edukację. Bo skierowanie w całości subwencji do placówek, w których uczą się dzieci ze specjalnymi potrzebami spowoduje dziury w budżetach oświatowych w całej Polsce. Już widzę jak główna twarz Platformy rządząca w moim mieście się cieszy

                            Żeby zmienić ustawę najpierw trzeba ją na nowo napisać, a potem zebrać 100 tyś. podpisów pod obywatelskim projektem, ale i tak bez poparcia partii rządzącej nie ma ona szans w parlamencie.
Pełna wersja