Z nad morza przywiozłam inne dziecko

15.06.11, 18:22
Nie chce zapeszać, ale kilka dni temu wróciliśmy z tygodniowego pobytu nad morzem i tak jak byśmy inne dziecko przywieźli. Słucha co się do niego mówi, nie awanturuje się już tak jak kiedyś. Zaczął odpowiadać na proste pytania. Stał się bardziej samodzielny, rozgadał się troszkę jakby bardziej. Taka jestem szczęśliwa mimo iż nie rozumiem skąd ten wielki skok w rozwoju tak prawie z dnia na dzień.
    • tijgertje Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 15.06.11, 19:24
      No to fajnie:) a ze nagly skok rozwojowy? U autystow to wlasnie jest typowe, rozwijaja sie skokowo, czesto robia wrazenie, jakby nagle nabywali nawet skomplikowane umiejetnosci i nie ma sensu doszukiwac sie przyczyny, bo niektore dzieciaki tak juz maja i juz;) Choc zmiana, jak w waszym przypadku wakacje moga sie przyczynic. Czesto wlasnie na wakacjach dzieciaki ruszaja do przodu. Niektore w ciagu roku szkolnego maja na glowie tyle zajec i terapii, ze nie maja czasu na 'luzny" rozwoj;) Na wakacjach jest wiecej "moze" i mniej "musi", czyli to co tygryski lubia najbardziej:)
    • 9-x-2 Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 15.06.11, 21:35
      Może jod tak na niego zadziałał :)
      • polaa27 Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 15.06.11, 22:08
        O kurcze, ale fajnie:) Ja jade na 2 tygodnie, może też nas to spotka?:)
    • baskokvet Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 16.06.11, 09:51
      Super i zazdroszczę. Moja tez rok temu skoczyła latem-moze znowu się nam uda:)
    • myszewa Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 16.06.11, 16:42
      no, my w sobotę ruszamy ;) zmiana otoczenia zawsze na mojego działała stymulująco, do tego większy luz...
      • elach76 Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 16.06.11, 19:27
        A ja troche sie boje zawsze nowego otoczenia (hehe typowe objawy mam,co!?) tzn.boje sie jak bedzie zachowywal sie Maly,czy nie bedzie plakac w nowym mijescu ,a tak czesto nawet na 3dniowych wypadach bywalo....W niedziele wyruszamy:) zobaczymy!
    • madziulec Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 17.06.11, 12:10
      Pare lat temu mialam gonitwe: prawie dzien w dzien jakas terapia (w soboty tez), potem praca w domu.
      Skutkowalo to tym, ze oboje z MIsiem bylismy bardzo zmeczeni, wracalismy padnieci do domu, ale ja uwazalam, ze on tej terapii bardzo potrzebuje (byla zreszta zalecona przez psychologa).
      Misiek jednak kompletnie nie reagowal na nic - nie bylo widac reakcji na terapie, co wiecej mi wydawalo sie, ze nastepuje regres. Bylo coraz gorzej, robil sie placzliwy, byly histerie, wreszcie jakies napady autoagresji.

      I wreszcie upragnione wakacje.
      Misiek pojechal beze mnie. Oboje bardzo odpoczelismy.
      I jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki - MIsiek jakby raptem jak gabka wchlonal to, co przez prawie rok wkladano mu do glowy na zajeciach terapeutycznych, zmienil sie niesamowicie, stal sie innym dzieckiem.

      Teraz juz bledu nie popelniam. Nie ganial jak glupiua dzienw dzien na terapie. Mam czas dla niego i dla siebie w domu, na zabawe, na zwykle czytanie ksiazek i jest czas "jego", by po prostu mogl sie bawic. Wtedy on rozwija sie normalnie i te skoki rozwojowe nie sa az tak widoczne, choc rzeczywiscie nadal w wakacje (wyjazdy) sa bardziej widoczne, bo jego mozg odpoczywa od bodzcow innych
      • iluvia Re: Z nad morza przywiozłam inne dziecko 18.06.11, 17:02
        Madziulec ja mam właśnie cały czas wyrzuty sumienia, że on ma za mało tych terapii. Bo w sumie dwie godziny w tygodniu z terapeutką i raz w tygodniu pol godziny z logopeda. Często też się zdarza że albo terapeuci odwołują zajęcia albo Młody jest chory akurat i wtedy jest jeszcze mniej tych terapii. Oprócz tego chodzi do przedszkola i niby coś tam z nim robi psycholog i logopeda ale to wychodzi łącznie 45 min tygodniowo. Więc to nie jest tak że ja go tak strasznie męczę. Raczej w większości ma czas wolny. Ale to zawsze na wakacjach z rozwojem pędzi mocno. Może słońce tak na niego działa :/
Inne wątki na temat:
Pełna wersja