wojtkowa
22.06.11, 12:22
Witam! Jestem tutaj nowa, trafiłam na to forum przez czysty przypadek (a podobno nie ma przypadków ;-). Mam trzylatka z cechami autysty albo jak to się określa wysokofunkcjonującego. Jednak chciałam dodać odrobinę uśmiechu i opisać różne oblicza fiksacji. Wiadomo ile dzieci tyle może być różnych rzeczy, które je kręcą. Dopiero niedawno do mnie dotarło ile tych fiksacji już było (ciekawe ile przede mną). Jeśli macie ochotę się podzielić swoimi doświadczeniami, zapraszam :-)
U mnie:
1) Pierwsze co mi się kojarzy: siedział w wózku i domagał się jakiegoś patyka do ręki. Nie chciał zabawek. Potem jak już sam chodził brał patyk (musiał być prosty i bez żadnych gałązek) i wszędzie szedł z patykiem. Potem były dwa :-) Obecnie przeszło, bierze ze sobą samochodzik, ewentualnie inną zabawkę, nie zawsze :-)
2) Schody. Zatrzymywał się przy każdej dziurce, uszczerbieniu, kropkach po farbie. Długo trwało schodzenie i wchodzenie :-) Obecnie czasem jeszcze zapyta: a co to jest? Przeobraziło się to w oglądanie i pytanie o bazgroły na ścianach, znaki drogowe, tabliczki oznaczające gaz.
3) Ciastka, herbatniki, bardzo lubi jeść, ale muszą być całe. Ukruszenie jednego ząbka - dyskwalifikacja. Obecnie coraz lepiej, zje czasem ukruszone :-)
4) Studzienki kanalizacyjne, kratki ściekowe. Musi na nich stanąć. Dopiero teraz widzę ile tego jest.
5) Koniki na placach zabaw. Nie lubi na nich siedzieć, chce tylko nimi bujać. Od dawna i nie przechodzi.
6) Zmieniające się światła sygnalizacji, zwł. zielone. Klika razy muszą się zmienić i możemy iść dalej.
7) Drzwi, furtki, bramy. Jeśli są otwarte, trzeba zamknąć :-) Ale to stosunkowo niedawno się pojawiło. Wcześniej była fascynacja drzwiami w sklepie, że same się otwierały i zamykały.
8) Ostatnio lodówka w sklepie, jak jest włączona, fascynacja zimnem.
9) Zdejmowanie spodni po wejściu do domu wraz z butami. (może mu tak wygodnie :-)
Tyle mi na razie przyszło do głowy, dużo... ?
Już teraz patrzę na niektóre z uśmiechem, jedne są łatwiejsze w przeżyciu, inne trudniejsze. Mam nadzieję, że kiedyś mu o nich opowiem z uśmiechem...
Pozdrawiam :-)