koza_w_rajtuzach
15.07.11, 09:55
Na razie czekamy na termin w poradni pedagogiczno-psychologicznej, ale chciałam się z Wami skonsultować, bo może powinniśmy zacząć szukać pomocy w innym miejscu.
Pierwsza rzecz: słaba komunikacja niewerbalna. Zaczął wskazywać palcem na pożądane przez siebie rzeczy jak miał 2 lata z hakiem . We wcześniejszych etapach życia czasem siedząc w wózku pokazywał palcem na idących ludzi, ale gdy coś chciał, żeby mu podać, przeważnie wybuchał płaczem i tylko patrzył na przedmiot, który go interesuje. Czasem, gdy chciał pić brał szklankę i płakał trzymając ją w rękach. Teraz, chyba w zależności od nastroju, albo od razu jęczy patrząc się na to, co chce, albo pokazuje na to tylko palcem, ale nie wydaje z siebie żadnego dźwięku. Tylko jeden raz w życiu powiedział "chcę cić" - co oznaczało, że chce pić. Myślałam, że teraz będzie już z górki, ale niedużo się od tego czasu zmieniło.
Staś jeszcze nie mówi normalnie. Mówi bardzo dużo, w nieznanym języku, słowa, których używa nie mają żadnego sensu, po prostu wypowiada je przypadkowo. Często patrzy się w oczy osobie, której coś opowiada, więc utrzymuje kontakt wzrokowy.
Druga sprawa: ignoruje to, co się do niego mówi. Rzadko reaguje na swoje imię, rzadko chce wypełniać różne polecenia, większość słów, które wypowiadam, to tak jakbym rzucała je na wiatr. Chodzi o jakieś proste rzeczy typu "Stasiu, podejdź do mnie", "Stasiu, chodź, coś ci dam". Nie wynika to raczej z tego, że jest jakiś zamyślony, czy tak intensywnie się bawi, bo na niektóre rzeczy od razu reaguje. "Chodź, dam ci jeść" - od razu biegnie i siada przy stole, "idziemy na spacerek" - od razu jest przy drzwiach i się bardzo niecierpliwi ;), a na pytania "chcesz jeść?", "chcesz iść na dwór?" przeważnie odpowiada z uśmiechem "taaaak". I to są jedne z nielicznych rzeczy na które reaguje.
Bardzo trudno sprawdzić jego poziom inteligencji, bo jest niechętny na wiele zabaw, które mu proponuję. To, że wie, co to jest oko wiedziałam jedynie stąd, że jak kazałam mu zamknąć oczy podczas mycia głowy, to robił to. Nigdy nie chciał pokazywać, gdzie co jest, nie mogłam ocenić jego zasobu wiedzy, bo nie współpracował. Od niedawna czasem wchodzi w takie zabawy, pokazuje gdzie jest oko, ucho, nos, usta, ale gdy mówię "pokaż gdzie ja/mama ma nos", to nadal pokazuje na swój. On zdaje się nie rozumieć takich szczegółów. Jest to dziwne, bo ma 2,5 roku!
Poza domem najbezpieczniej czuje się tylko w wózku. Gdy usłyszy jakiś "dziwny" dźwięk i jest poza wózkiem, to zaczyna płakać i ucieka do jedynego bezpiecznego miejsca. W wózku nic go nie przeraża, dlatego często z niego nie wychodzi nawet podczas wizyt na placu zabaw. W domu może się przestraszyć skrzypnięcia szafy z drugiego pokoju, boi się dźwięku otwieranego garażu, więc płaczem reaguje gdy pod nasz dom podjeżdża auto, bo wie, co się święci. Lękiem reaguje jak jesteśmy w jakimś nowym sklepie, ale jak siedzi w wózku, to jest w porządku. Po "starych" sklepach może biegać, śmieje się.
Poza tym dużo płacze, często naprawdę nie wiem z jakiego powodu. Ale też dużo się uśmiecha, szczególnie przy siostrze, która dobrze na niego wpływa, zachęca do różnych rzeczy, ośmiela, uczy.
Mówi tylko to, co go bardzo interesuje, czyli pociąg, koparka, samolot, helikopter, biedronka, autko, ciuf, ciuf, łaaał (w ten sposób okazuje, że coś go zachwyca), tak, nie, oko, Lolek (nasz kot), Klara (siostra). Oczywiście wymawia te słowa lepiej lub gorzej. Innych słów nie wypowiada, nie chce, nawet nie woła na mnie "mama".
Zaczął chodzić w wieku 21 miesięcy wg neurolog wynikało to z lęku przed chodzeniem. Jeśli chodzi o sprawność fizyczną, to do roku szybko brnął do przodu, ale później bardzo późno do wszystkiego dochodził przez różne swoje strachy. Nie wchodzi i nie schodzi ze schodów, czasem na czworakach to robi, nie skacze, ale ostatnio zaczął fajnie bawić się na placach zabaw, bo do niedawna albo siedział w wózku albo biegał w kółko. Teraz tak pół na pół, bawi się normalnie póki się czegoś nie wystraszy lub póki mu się nie znudzi, czyli zabawa średnio trwa od 5 do 20 minut, choć zdarza się, że krócej lub troszkę dłużej ;).
Ma dużą potrzebę bliskości. Ciągle chce być noszony, głaskany, całowany, sam też całuje, głaszcze, przytula. Na pewno jest to u niego dużo powyżej niż u przeciętnego dziecka.
Jeśli chodzi o dzieci, to jest nimi zainteresowany. Czasem mówi coś do nich w swoim języku. Widzę, że odstaje od rówieśników. Zachowuje się inaczej, jest mniej komunikatywny, trudniej do niego dotrzeć.
Długo wyszło, ale postarałam się napisać najkrócej jak potrafię, ale jest wiele rzeczy, które mnie martwią. Mogłabym dużo pisać.