Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum?

25.07.11, 20:40
Wczoraj byliśmy z dziećmi w duzej galerii handlowej, dużo sklepów, kilka placów zabaw i takie tam. mieliśmy kilka rzeczy do kupienia a dzieci też lubią sobie poszaleć na placu zabaw.
wielki minus że pojechaliśmy w niedzielę po południu bo to tragedia była. chyba pół miasta pojechało w to samo miejsce, tłok, hałas nieprzeciętny, milion świateł. Ja (prawdopodobnie ze scpectrum) myślałam że tam umrę :(
do dziś mnie boli głowa i oczy i dojść do siebie nie mogę. Najstarszy syn (CZR) nie przejawiał jakis szczególnych zachowań. Wczoraj nawet bez większych akcji udało mu się usnąć. No ale dziś cały czas jakiś taki nabuzowany jest, ciągle go nosi. Tak podejrzewam że odreagowuje wczoraj, ale do rzeczy. na początku sierpnia mieliśmy jechać z dziećmi na kilka dni nad morze. I tu sie zaczęłam zastanawiać. czy dzieci ze spectrum to daja jakos sobie radę w nowym otoczeniu, bez swoich miejsc. Czy nie sa po kilku godzinach "przeładowane informacją"? Bo jak patrze na syna dziś i jakby miał mi sie tak zachowywać na wyjeździe to albo bede musiałą zamordować/oddać do jakiegos "okna życia"/zrezygnować z wyjazdu? :)
poważnie zaczęłam sie zastanawiać nad odwołaniem wszystkiego.
Jak to było/jest z Waszymi dziećmi?
    • iska2009 Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 25.07.11, 21:02
      Moim zdaniem warto sprobowac. Wyjazd nad morze to jednak co innego niz wizyta w galerii handlowej ;) Ja z moim jezdze nad morze odkad skonczyl dwa lata, najtrudniejszy wyjazd mielismy jak mial 4 lata, bal sie morza, nie chcial w ogole chodzic na plaze, o kapieli nie bylo mowy. W ubieglym roku - 5 lat, bylo juz o niebo lepiej. Odwazyl sie na kapiel, spodobalo mu sie. W tym roku bylo rewelacyjnie. Zero problemow. Jezdzimy do malutkiej miejscowosci, gdzie nie ma tlumow i nie zalegamy zaraz przy glownym wejsciu, tylko szukamy bardziej odludnego miejsca. Mlody moze szalec bez ryzyka, ze ganiajac zasypie kogos piaskiem, a taka pusta plaza i szum morza dzialaja bardzo uspokajajaco. Faktem jest, ze mamy juz "swoje" miejsca, zapracowalismy sobie przez te kilka lat :) mlody zna te miejscowosc, pensjonaty, ba nawet miejscowe psy i czuje sie tu jak u siebie. Ale mysle, ze gdybysmy pojechali gdzie indziej tez nie byloby problemu. Mysle, ze z naszymi dzieciakami jedyna metoda na oswojenie nowosci jest ciagle probowanie, nawet jak za pierwszym razem sie nie do konca uda warto te proby ponawiac, alternatywa jest zamkniecie sie w domu... W sierpniu tez wyjezdzamy. W zupelnie nowe miejsce i juz sie nie moge doczekac szczerze mowiac, chociaz oczywiscie nie wykluczam, ze moze byc troche trudno na poczatku.
      Oczywiscie zawsze jest tak, ze dzien przed odjazdem mamy maly szal, a w drodze mlody dostal mowotoku, po prostu nawijal jak szalony, buzia mu sie nie zamykala - mysle, ze to mogla byc reakcja nerwowa - ale jak juz zajechalismy bylo fajnie. W drodze powrotnej za to byl markotny i wyraznie smutny. No ale to juz chyba normalna reakcja. Znaczy ze wakacje sie udaly, tylko byly za krotkie ;)
      • rohatyna Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 25.07.11, 21:28
        Oczywiście jechać !!!
        Moje doświadczenia ( Michał, ZA za dwa tygodnie kończy 18 lat ) . Przyjechać nad morze po południu, iść po raz pierwszy wieczorem , kiedy nie ma tłumów a morze fascynuje wszystkich. Pozwolić się wykąpać w " rękawkach " ,lub z Tatą , lub chociaż nogi i pupę pomoczyć . Dopiero następnego dnia iść - kiedy kupa ludzi , ale czar morza na Młodego już padł -:) nie oprze się, To doświadczenie poznawcze , wyciszające, i całkiem coś nowego. Mój Michał wracał z nad morza wyciszony , i jakby całkiem inny, zdrowszy , szczęśliwszy. Spał lepiej, jadł lepiej, zachowywał się lepiej. Inna sprawa , że pozwalaliśmy mu siedzieć w wodzie, aż zsinieje i sam będzie chciał wyjść -:) no i...... zawsze mieliśmy super pogodę - czego i Wam życzę.
        Rohatyna
    • mit-och Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 25.07.11, 21:38
      My właśnie jesteśmy na wakacjach :) Ekstremalnych :)
      Jesteśmy w Danii i łazimy po muzeach. Jest super, młody jest zachwycony, przełamuje swoje lęki. Ja już wcześniej zauważyłam, że syn musi mieć coś ekstra do zabawy, a tutejsze muzea są pełne interaktywnych zabaw. Jesteśmy dobrym przykładem, że można mieć udane wakacje.

    • tijgertje Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 08:31
      A ja zaptyam tak:
      Czy dlatego, ze ktos jest ze spektrum powinien zostac zamkniety w 4 scianach?

      Z wlasnego doswiadczenia: w czasie studiow rzut beretem od mojego mieszkania wybudowano galerie handlowa. W rzeczywistosci to ciasne przejscia, mnostwo sklepikow-kramikow w otwartych metalowych "klatkach", nawal bodzcw wzrokowych i sluchowych. Pierwszy raz przeszlam za drzwi moze ze 20 m, wyszlam z pekajaca glowa i odreagowywalam cos ze 2 dni. Nastepnym razem po kilku tygodniach udalo i sie "zwiedzic" parter. krok po kroku moglam spedzic tam wiecej czasu, po jakims czasie sie przyzwyczailam i galeria nie robila na mnie wiekszego wrazenia. Od dosc dawna w zasadzie bardzo niewiele wychodze z domu. Do miasta jade, jak nie mam innego wyjscia. W rezultacie jestem coraz bardziej nadwrazliwa wzrokowo i sluchowo, , przez co tylko jeszcze bardziej sie izoluje. Tyle,z e zdjae sobie sprawe,z e nie tedy droga. Jest to na pewno latwiejsze wyjscie, ale to slepy zaulek. Ludzie sie dziwia, widzac mlodego, nie wierza, ze moze miec autyzm. on uwielbia wszelkie wyjazdy, kocha muzea, krotsze i dluzsze wyjazdy weekendowe i wakacyjne, w hotelach czuje sie jak w domu. jakim cudem? Trening czyni mistrza;) Od malego ciagnelismy go gdzie sie tylko dalo. Duzych sklepow i centrow handlowych nie znosi i wcale mu sie nie dziwie, ale wakacje to nie musza byc wyjazdy zakupowe przeciez. Srednio 3 razy w miesiacu mlody jedzie gdzies z tata w sobote. Sobota toDzien Taty i wypady bez bab;) 7-latek widzial wiecej muzeow, zaliczyl wiecej spektakli niz niejeden dorosly. Moja opinia jest taka: Jesli zamkniesz dziecko w domu, nie bedzie miec szans odkrywania swiata, UCZENIA sie , ze nowe rzeczy, choc na poczatku straszne, z czasem okazuja sie fajne. wakacje na pewno trzeba wybierac z glowa, nie patrzec tylko na najtansza opcje w przeludnionym osrodku, ale lepiej nawet nieco przeplacic i mic fajne wakacje w spokojnym miejscu, gdzie nie tylko mozna cos pozwiedzac, pochlapac sie w morzu czy polazic po lesie, ale i odpoczac w spokojnych 4 scianach. Pierwsze wakacje na pewno moga byc nielatwe, ale mysle ze warto, bo kazdy nastepny wyjazd bedzie latwiejszy. Przeciez dla dzieci autystycznych organizowane sa turnusy rehabilitacyjne, rowniez w obcych miejscach, z obcymi ludzmi, a jednak dzieci jezdza i przypuszczam, ze sporo z nich nawet je lubi;) Wez stopery, herbatke z melisy (dla siebie) i nie boj sie wakacji. Twoj strach dziecko moze wyczuc i stresowac sie dodatkowo. kiedys musi byc pierszy raz, a kazdy kolejny bedzie tylko latwiejszy. Tylko nie chodz po zatloczonych centrach handlowych;)
      • szalicja Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 11:43
        Ja chyba w sumie nigdy się nie zastanawiałam tj. autyzm nie miał wpływu na nasze wakacyjne plany. Kiedy był maluchem woziliśmy jego łóżeczko turystyczne i w sumie jedynym problemem były posiłki na stołówce, na które chodziliśmy osobno. Kiedyś jak był starszy pojechaliśmy na majówkę do Juraty, już bez łóżeczka i była masakra, bo nie pasowało mu to łóżko, nie mógł spać. W ciągu dnia ok. W zeszłym roku byliśmy na turnusie reh. nad morzem, akurat super pogoda, wręcz patelnia. Kąpiele w morzu, ciągły ruch, zabawa z dziećmi rożnymi, nie tylko z turnusu i było super. W tym roku wakacje w Egipcie i strzał w 10-tkę. Gdyby mógł to nie wychodziłby z wody. Luz, relaks, dużo ruchu i pozbywał się nadmiaru energii. Był naprawdę fajny, grzeczny, nie sprawiał problemów i nawet na posiłkach było jako tako. Ja myślę, że wszystko zależy od tego, czy dziecko ma jakieś silne nadwrażliwości, lęki...Jak nie lubi hałasu to basen czy stołówka będzie trudnym doświadczeniem, wtedy lepszy będzie pensjonat, jakieś kameralne miejsce. Mój trochę odreagował powrót. Trochę szajby przez pierwsze parę dni a potem duży progres ;-)
      • mit-och Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 22:06
        Trochę się podepnę :)
        Mój synek też uwielbia hotele, a w szczególności hotelowe łazienki :) Ma to związek z kranami, kurkami i innymi bateriami, których jest strasznym miłosnikiem.
        Przeważnie relacja z wycieczki brzmi tak: "byłem w hotelu pierwszym (tu szczegółowo jak wyglądała łazienka) i hostelu.." a póżniej reszta atrakcji...
        Hitem rodzinnym jest opowieść o wizycie w parku z dinozaurami: - co ci się podobało w parku: -"wc na fotokomórkę", - no coś ty, tylko to? "no nie, jeszcze takie małe pisuarki" - to odnośnie tego, jakie dzieci mają wspomnienia z wakacji ;)
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 14:21
      Byliśmy nad morzem niedawno.
      Przygotowaliśmy go, staraliśmy się wszystko na miejscu planować, tak, by go nie przeciążyć. Znaleźć mu zajęcie, dać trochę swobody.
      Jednak młody uciekał nam, odłączał się, bo miał dość towarzystwa rodziny. Z nikim nie pozwalał nam rozmawiać, kontaktować się, był wrzask, wypychanie naszych znajomych, prawie cały czas siedział w krzakach itp. W czasie jazdy samochodem próbował otwierać drzwi, okno, bił rodzeństwo, krzyczał. Wróciliśmy załamani. Z przekonaniem, że prawdopodobnie nie pozostaje nam nic poza szkołą specjalną, oddaniem go do ośrodka z internatem itp. Z poczuciem, że mamy upośledzone dziecko, a w zasadzie dzikuska.
      Na szczęście już doszliśmy do siebie.
      Mimo to a może własnie dlatego za rok też planujemy wyjazd. W to samo miejsce prawdopodobnie i z nim, oczywiście, choć urlopem ani odpoczynkiem tego bym nie nazwała.
      • szalicja Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 16:14
        Gepardzica...szkoła specjalna może dać mu wiele dobrego. Mój młody idzie do zerówki do szkoły specjalnej - specjalnie właśnie. Niby funkcjonuje dobrze, ale ciągle szajba. Znamy tam ludzi, to środowisko, nauczycieli i terapeutów. Chciałabym aby był tam tylko przez rok, bo potem jest problem z przejściem do szkoły powszechnej, ale wiem, że wyniesie stamtąd wiele dobrego...będzie tyle, ile będzie potrzebował.
        Wasz urlop faktycznie był trudny...On jest chyba bardzo zazdrosny o Was? Jak myślisz?
        • gepardzica_z_mlodymi Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 18:11
          Oj, my na serio też myślimy o szkole specjalnej. Chodzimy na prezentacje, gdy na przykład dyrektorzy jeżdżą po przedszkolach i zachęcają do zapisów. Te szkoły są dużo bardziej atrakcyjne dla naszego dziecka niż masowe. Jednak ciągle tli się w nas nadzieja, ze on da radę pójść zwykłym torem, w klasie integracyjnej. W tej chwili jesteśmy gotowi go odroczyć. No, nie wiem, zobaczymy jak potoczy się kolejny rok w jego rozwoju - teraz ma 6 lat i będzie jeszcze co najmniej rok w przedszkolu integracyjnym.
          A co do uczuć naszego synka, to wydaje mi się, że on po prostu broni się przed nadmiarem osób w otoczeniu. Błędem było, gdy wybraliśmy się z zaprzyjaźnioną rodzinką z dzieckiem, przyjacielem naszego najstarszego synka, wtedy młody się z nagła się odłączył i poszedł jakieś kilkaset metrów dalej, by odpocząć od nas. Ile się go naszukaliśmy...
        • muminkowa do szalicja 26.07.11, 21:57
          a czy możesz napisać o jakiej szkole specjalnej myslicie dla swojego dziecka? która ma takie dobre opinie?
          • szalicja Re: do szalicja 27.07.11, 14:02
            muminkowa napisała:

            > a czy możesz napisać o jakiej szkole specjalnej myslicie dla swojego dziecka? k
            > tóra ma takie dobre opinie?

            Na Tarchomińskiej:
            www.zss97.waw.pl/wso.html
            Plusem dla nas jest to, że Mati chodził tam na W.W., dwoje terapeutów stamtąd pracuje z Matim prywatnie więc środowisko znane i wiem, że to są naprawdę fachowcy.
            Minus...Mati funkcjonuje zbyt dobrze jak na tą szkołę, jednak naszym zdaniem zerówka w integracji będzie rokiem straconym. Skoro nie potrafili z nim pracować w przedszkolu, to tym bardziej warunki szkolne są jeszcze gorsze...trudniejsze, mniej personelu...nie mówiąc o wiedzy nt. autyzmu i odpowiedniego doświadczenia.
            Plan jest po prostu taki, aby tam przesiedział ten rok bo na pewno dużo skorzysta. Obawiam się tylko, czy nie będzie łapał trudnych zachowań od innych dzieci, aczkolwiek myślę, że on od nich może nauczyć się też fajnych rzeczy.
            • monikagajewska Re: do szalicja 28.07.11, 16:05
              dzięki za info, a wiesz może coś o szkole specjalnej na Bartniczej? jakie ma opinie?

              m.
              • szalicja Re: do szalicja 29.07.11, 11:31
                monikagajewska napisała:

                > dzięki za info, a wiesz może coś o szkole specjalnej na Bartniczej? jakie ma op
                > inie?
                >
                > m.

                Nie bardzo. O ile się orientuję, to chyba taka ogólna? W sensie nie tylko dla autystów? Była czasem reklamowana w Krasnalu ale nie znam tam nikogo, więc też o szkole wypowiedzieć się nie mogę.
            • fiksumdyr Re: do szalicja 07.08.11, 14:00
              a co jak "TE" dzieci złapią trudne zachowania od twojego? w końcu pół dnia razem spędzą
    • alicja3140 Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 18:48
      Ja byłam z synkiem w Egipcie dwa tygodnie bardzo się bałam, jak zniesie lot, zmiana klimatu, miejsca. A było super mały się wyszalał w basenach, nawet zjeżdżał z wysokich zjeżdżalni. Z jedzeniem nie było problemu bo były jego ulubione frytki, naleśniki, itd. Myślę że taki wyjazd rodzinny każdemu dobrze zrobi, a ja przestałam się przejmować co myślą ludzie o dziwnych zachowaniach mojego synka:-)
    • roseanne Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 26.07.11, 20:09
      u nas od lat, mimo juz prawie doroslosci dobra organizacja to podstawa
      musi wiedziec z wyprzedzeniem gdzie, jak ile czsu podroz, czy bedzie internet, gdzie i jak bedzie sie zywil
      owszem dosc ciezko jest ustawic wyjazd tak, by cala rodzina , 4 osoby , byly zadowolone,

      najlepiej ostatnio sie udaje, jak dzielimy sie polowie, ustalamy plan dnia i patrzymy jak sie ozwinie
      albo np dostaje telefon, mape i pieiadze w kieszen :)

      mozliwosc"przeladowania" istnieje zawsze, najwazniejsze to miec opracowany plan w przypadku takiej okazji i jak najszybciej skutecznie opanowac - czasami lawka w cieniu, butelka wody i sluchawki na uszy np

      z praktyki nauczylismy sie ,ze ladowarka do aparatu fot jest 100x wazniejsza niz dodtkowe gatki, torebka na sluchawki wazniejsza niz cale buty itd itp

      jak najbardziej jedzcie, nigdy nie wiesz jak bedzie w 100% i ile z tej wyciezki zostanie w pamieci dziecka
    • eps a kiedy lepiej jechać, rano czy w nocy? 27.07.11, 08:25
      Dzieci małe, w tym jeden CZR to lepiej wyjechac po śniadaniu czy na noc?
      Czas podróży to około 9 godzin.
      • a-mila Re: a kiedy lepiej jechać, rano czy w nocy? 27.07.11, 09:39
        Jeśli wybieralismy sie w dłuższą podróż samochodem wyjeżdżaliśmy zwykle ok. 3-3.30 rano.
        Po wieczornym myciu dzieci wkładały zamiast piżam ubranka podróżne i tak spały. Rano, jak były mniejsze, braliśmy je na ręce i przenosiliśmy do samochodu bez rozbudzania. Teraz też nie rozbudzamy, tyle tylko, że same ubrawszy buty przemieszczają się do samochodu. W samochodzie czekają na nie: poduszka i kocyk. Sniadanie jedzą zwykle ok. 8 - 9.00 na postoju.
        Raz spróbowaliśmy jechać nocą, ale dla męża było to zbyt męczące. Wyjazd po śniadaniu również okazał się niewypałem, bo podróż była zbyt długa.
        Każdy wyjazd był dla nas wielką niespodzianką. Zwykle był to milowy krok do przodu w rozwoju synka. Nigdy decyzji swoich nie żałowaliśmy.
        pozdr. a-mila
      • yula Re: a kiedy lepiej jechać, rano czy w nocy? 27.07.11, 09:52
        Zależy od kierowcy w dużym stopniu :) Jeśli nie ma nic przeciwko jeździe w nocy, to jak najbardziej na noc. Dzieci śpią w samochodzie i im podróż sie nie dłuży. Mój mąż woli jazdę w nocy jako spokojniejszą więc wszystkie dłuższe podróże odbywaliśmy w nocy.
      • gepardzica_z_mlodymi Re: a kiedy lepiej jechać, rano czy w nocy? 27.07.11, 12:10
        Właśnie, jeśli dla kierowcy to nie problem, to najlepiej chyba nocą jechać.
    • dorsie Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 27.07.11, 10:41
      moj syn ma ZA i my zyjemy i funkcjonujemy zupełnie normalnie - ma 4 lata
      ba nawet powiem ze po diagnozie wiekszosc objawów ustapiła :)))
      co roku jezdzimy na 2 tygodnie nad morze i znosi to rewelacyjnie
      oczywiscie trzeba obserwowac dziecko i jak widzisz ze ma dosc to spasowac a tak to zyc tak jak zyja wszyscy :)))
      • dorsie Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 27.07.11, 10:43
        odmłodziłam syna ma 5 lat :))
        • gepardzica_z_mlodymi Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 27.07.11, 12:08
          Bardzo chciałabym żyć normalnie, bądź blisko normalności, ale zawsze, gdy próbujemy, kończy się to nie najlepiej.
          Cóż dzieci z ZA są różne...
          • dasia_23 Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 27.07.11, 12:43
            Gepardzico, ja Cię rozumiem. U mnie porazką kończyły się jakikolwiek posiłki na miescie. Kiedyś się wręcz popłakałam. Więc teraz albo kupuję na wynos i jem w samochodzie, albo w domu. Od kiedy z małym jest jak jest, to zawsze jadę na wakacje do miejsca z kuchnią, wczesniej w domu robię weki aby nie stać przy garach w czasie urlopu.
            Staram się eliminować miejsca, które nas przerosną (czyli plaże z tłumem, supermarkety itp.) i czekam, w końcu nazywa się problemami rozwojowymi, więc za kilka lat pewnych zasad chłopaki się nauczą. Twój mały ma 6 lat (chyba), a dzieci bardzo dojrzewają w 7-roku życia (nie wierzyłam dopóki sama sie nie przekonałam na starszej), więc może bedzie trochę łatwiej, czego wam i sobie bardzo życzę.
            Ja jeżdżę na 2-tygodniowe wypady, bo dopiero po tygodniu mój mały oswaja otoczenie. Wcześniej jest mega nakręcony.
            Dużo z Twoich postów pokrywa się z zachowaniem mojego małego, więc wiem jak trudne są urlopy zakupy urodziny. Z wielu rzeczy zrezygnowałam, normalnie żyć się nie da. Bo dla mnie normalnością jest wyjście do kina, a nie na terapię.
            Pomyśl co było najtrudniejsze w waszym urlopie i wyeliminuj ten kawałek, i nie ulegaj presji znajomych, jesli oni chcą iść gdzieś, gdzie dla Twojego synka otoczenie będzie za trudne - nie idź, bo i mały cierpi a Wy widząc jego zachowanie przeżywacie to dodatkowo. Ja "zaliczam" imprezy które są obowiązkowe a z różnych dodatkowych rzeczy rezygnuję, może przyjdzie taki czas, że mały da radę i wtedy wrócimy do normalnego świata. I bardzo bardzo boję się szkoły. Urlop dostosuję, szkoły niestety nie :(
            Fajnie byłoby się spotkać i pogadać o chłopakach :)
            • gepardzica_z_mlodymi Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 27.07.11, 14:42
              :)
              Generalnie akceptujemy sytuację. Przeanalizowaliśmy też wszystkie trudne i te udane sytuacje - na podstawie tych doświadczeń uczymy się jak organizować życie. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że tęsknię za zwyczajnym życiem. Dodatkowo próbujemy zaspokoić potrzeby pozostałych dzieci. Dzieci jest troje a nad dwójka, więc nie da się, by zawsze było 1:1.
              W tej chwili na ten przykład starszy syn zaprosił kolegę do mieszkania na co pozwoliłam a pierwszą reakcję młodego było, zamiast 'cześć' - 'kiedy on pójdzie?!'. Starszy jest wniebowzięty, że może kogokolwiek zaprosić (długo tego nie robiliśmy, bo był cyrk na kółkach) a ja po prostu stwierdziłam, że nie możemy dalej tkwić w getcie autyzmu. Pewnie tę obecność innego dziecka w domu młodziak odreagowuje ale cóż, niech trenuje. Kontakty przez brata są jedynymi jego interakcjami z dziećmi.
              Pozdrawiam. Może w końcu uda mi się dotrzeć na jakieś spotkanie wieczorne:)
              • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 27.07.11, 16:28
                Gepardzico, ja juz chyba kiedys pisalam, ze bardzo chcialabym Cie poznac na zywo :-) - licze wiec na to, ze we wrzesniu uda Ci sie do nas dolaczyc.
                Sytuacje z najmlodszym synkiem masz juz bardziej opanowana?
              • legenda3 Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 27.07.11, 20:26
                Gepardzico, czy udalo ci sie odkryc, dlaczego twoj synek ma taka niechec do ludzi? Z tego co piszesz, bardzo dobrze sie porozumiewa, wiec jak to tlumaczy? Kazde zachowanie musi miec przyczyne, moze po przeanalizowaniu wszystkich aspektow, moznaby mu jakos pomoc? Przeciez musi zyc wsrod ludzi a jak taki maluch prezentuje taka niechec to co bedzie dalej?
                • gepardzica_z_mlodymi Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 28.07.11, 09:09
                  On zawsze był taki anty wobec innych, w tym wobec mnie. Po części odpowiedzialna jest za to obronność dotykowa. Ale SI przez 3 lata nie zniwelowało problemu, a wręcz się on nasilił. Młody szczególnie nie akceptuje kobiet i dzieci. Tylko mężczyzn z wąsami i brodą (taką ma fiksację). Powiem tak, ani ja, ani żaden terapeuta nie dał rady mu do tej pory pomóc:( Odkąd bierze leki pozwala mi przejść obok siebie, kilka razy nawet usiadł mi na kolanach, zezwolił na masaż. A on sam często mówi, że chciałby, by wszyscy umarli a na świecie był tylko on, komputer i jedzenie... Czasem mnie pyta, kiedy w końcu umrę i będzie mógł być sam, innym razem powtarza, że chciałby nie żyć, bo życie jest nudne i dookoła są ludzie...
                  Generalnie: :( :( :(
                  • legenda3 Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 28.07.11, 12:40
                    Czyli jak rozumiem ma nadwrazliwosc dotykowa? Teoretycznie niektore cwiczenia si powinny pomoc, ale jak wiadomo kazde dziecko reaguje inaczej. Pogadam z moja teraputka odruchow, czy jej terapia moze pomoc w tym przypadku. U mojego syna kilka miesiecy tej terapii moim zdaniem dalo lepszy efekt niz kilka lat si, ale moj syn jest czuciowo podwrazliwy. Jesli chodzi o nazwijamy to "stany depresyjne" u dziecka, to u mojego dobre efekty daje inositol.
                    Nie dziwi mnie, ze twoj syn tak mowi, bo jego odczucia sa bardzo skrajne i pewnie trudno mu funcjonowac w takim nieprzyjaznym srodowisku. Mysle, ze trzeba probowac pomoc mu innymi sposobami niezaleznie od lekow. Czy syn ma tez inne nadwrazliwosci? A jakie leki, jesli mozesz napisac, przepisal mu na to lekarz i jak je toleruje?
                    • gepardzica_z_mlodymi Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 28.07.11, 13:23
                      Oprócz obronności dotykowej, może ma nieco większą wrażliwość wzrokową, słuchową ale tu bez wyraźnych "akcji". Węch, smak w normie. Przedsionek lekko nadwrażliwy, podwrażliwość proprioceptywna. Ma niedojrzałość odruchów, trochę problemów z tonusem mięśniowym, koordynacją.
                      Leki otrzymał, bo wysoki poziom lęku, powodował, że 80% czasu spędzał na zajęciach kompulsywnych (wydrapywanie przedmiotów dotkniętych przez inne osoby, poprawianie ubrania, że by żaden fragment skóry nie wystawał, wrzask, bo ktoś przeszedł obok niego nie dalej niż metr itp.) - lek to Asentra. Wygląda, że leki toleruje dobrze - bierze od miesiąca, i tak dopiero teraz widać efekty, czyli można z nim pogadać, daje się dotknąć, zaczął się uczyć nowych zachowań.
                      • legenda3 Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 28.07.11, 18:28
                        Robicie cos na te niezintegrowane odruchy? Moja terapeutka tlumaczyla mi, ze obecnosc niektorych przetrwalych odruchow u starszego dziecka moze skutkowac nadmiernym poziomem lęku. Dzieje sie to poniewaz wzbudzanie tych odruchow powoduje pobudzanie tych najstarszych struktur mozgowych odpowiadajacych za najbardziej podstawowe zachowania (reakcja walka-ucieczka, obrona, wzburzenie emocjonalne). W ogole w skrocie rzecz ujmujac reakcje sa niewspolmierne do bodzca i tlumaczenie dziecku, ze np. tak sie nie robi wiele nie pomoze, bo dziecko nad tymi nadmiernymi emocjami nie panuje. Owszem mozna je wygasic lekami, ale przyczyna pierwotna pozostaje.
                        • gepardzica_z_mlodymi Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 28.07.11, 20:25
                          Oczywiście, że je integrujemy.
                          • legenda3 Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 28.07.11, 21:11
                            I jak oceniasz efekty?
                            • lidqa Re: Wyjazd wakacyjny z dzieckiem ze spectrum? 08.08.11, 13:31
                              wlasnie wróciłam z wakacji. Bylismy w wielu zatłoczonych i nowych miejscach. Moje spostrzeżenia: lepiej młody znosi tłok na łonie natury niż w hipermarketach. Po drugie zaskoczył mnie pozytywnie. Normalnie nie znosi nowych osób, nowych miejsc- a tu jakoś przyjął na klatę i w sumie poradził sobie dość dobrze.
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: do Dasi - weki ;-) 27.07.11, 16:26
              Dasiu, a napisalabys, jak Ty te weki przygotowujesz i co da sie zawekowac i ile to wytrzymuje i w jakich warunkach? Bede wdzieczna :-).

              My tez musimy miec kuchnie z racji diety i niestety na wakacjach stoje przy garach jak codziennie :-(, atrakcja wakacyjna dla mnie na razie jest tylko fakt, ze jestesmy cala rodzina w niestresujacych warunkach (moj synek na szczescie kryzysow wielkich na wyjazdach nie przezywa - no moze zanim przyzwyczai sie do chodzenia po piasku i wodzie ;-)).
              • dasia_23 Re: do Dasi - weki ;-) 27.07.11, 17:06
                CZR nie wierzę - Ty moje guru od gotowania i takie pytanie :) a na poważnie, wekuję mięsko i rosół. Mięsko wekuję w sosie własnym i ew. dolewam rosołku. Tak samo robię wek z rosołu, wywar i ew. miesko z zupy do słoika, bo moi jedzą (bez warzyw). Wekowałam pulpety (bez bułki tartej), rosół z mięsem, gulasz, spagetti z sosem z przecieru pomidorowego, albo samo mieso na spagetti bez sosu, duszony schab, bitki (bez mąki).
                Do goracych słoików (albo ze zmywarki albo przelanych wrzatkiem) pakuję gorącą potrawę. Potem albo od razu albo nastepnego dnia na 1 godzinę do garnka (tradycyjnie: scierka do garnka, słoiki do garnka z zimną wodą, na ogień, i jak zaczyna bulgotać to gotuję przez godzinę), potem po kolejnych 24h tak samo, i jeszcze jeden raz. Czyli 3 razy w odstępie 24 godzin. Nie trzymam weków w lodówce, tylko w szafce. Przetestowałam jeden po pół roku - dalej był ok. Dłużej nigdy nie miałam. Ja używam słoików z "wypustką", bo po niej fajnie widać czy się dobrze zawekowało. Robiłam weki i na zimę i na lato. Transport samochodowy bez problemów wytrzymywały.
                Trzymam się zasady potrawa bez warzyw, bez bułki, bez mąki i bez mleka/śmietany - bo to może zacząć fermentować (taki mi kiedyś zrobiły pulpety z bułką).
                Czy to Ci pomoże - nie wiem bo Ty robisz w kuchni dla mnie magię (ja jestem z nurtu schabowego), jesli mały je zupy i mieso - to przygotowanie obiadu sprowadza się do czasu na ugotowanie ziemniaków i makaronu. Ja sobie chwalę - bo też nie muszę długo gotować i biegać po zakupy na urlopie.
                Mój piasek i woda to zywioł, muszę go hamować aby sam nie leciał do wody, bo zero leku :)
                • iska2009 Re: do Dasi - weki ;-) 28.07.11, 01:57
                  Bardzo dziekuje za przepis na weki - moze sprobuje przygotowac cos na kolejny wyjazd, zeby mlody nie zywil sie frytkami na zmiane z plackami ziemniaczanymi :)
                  A wracajac do trudnosci na wyjezdzie - wydaje mi sie, ze u nas kluczowym momentem bylo jak mlody uswiadomil sobie, ze taki wyjazd to wyzwanie. Nazwalismy to: tak wyjazd to jest trudna sprawa, nowe miejsce, nowe zapachy, nowe dzwieki, ale sa tez fajne aspekty: kapiel w morzu jest fajna, wycieczki sa fajne itd. I teraz: mozesz byc caly czas obrazony na wszystkich i skupiac sie na tym co trudne i wszystko odgornie oprotestowywac, albo zmierzyc sie z wyzwaniem i sprobowac roznych nowosci.
                  Podobnie bylo u nas z urodzinami, pisalam o tym w ubieglym roku, mlody nie wiem dlaczego, ale nagle zaczal histerycznie reagowac na tort, swieczki i wszystkie urodzinowe rytualy, mimo, ze nigdy u nas urodziny nie byly jakos specjalnie hucznie obchodzone. W tym roku juz miesiac przed wyjazdem rozmawialismy o tym (urodziny wypadly nad morzem), ze bedzie tort, ze beda swieczki, prezent itd. I tak bylo, mlody widzialam, ze zmaga sie ze soba, caly dzien od rana wariowal, ale caly czas powtarzal, ze nic, a nic sie nie boi :) a jak juz jechalismy z cukierni z tortem widzialam, ze malo mi nie eksploduje w samochodzie, najchetniej by nawial i zrezygnowal z calej uroczystosci, ale juz w trakcie byl spokojny, zdmuchnal swieczki, dal sobie zaspiewac sto lat, przyjazl prezenty. A jaki byl dumny z siebie.
                  Takze z mojego doswiadczenia takie przyjrzenie sie problemowi, rozebranie go na czynniki pierwsze, proba porozmawiania o tym z dzieckiem i nazwania problemu czasem daja niezle rezultaty, choc czesto odroczone w czasie. Nawet jak dziecko z pozoru nie slucha, albo w ogole odmawia rozmowy na ten temat warto podjac probe i ponawiac ja co jakis czas, warto wrzucic troche do glowy, dac do przemyslenia. To zreszta tez jest element pracy nad emocjami, proba zaklasyfikowania tego co sie czuje, nazwania tego. Z tym co nazwane latwiej sie zmierzyc, latwiej to ogarnac, nie wpedza w taka panike. Ja w ogole zaczynajac pracowac tak z dzieckiem uswiadomilam sobie jak bardzo on potrzebuje kontroli nad tymi emocjami. To tez dla mnie bylo wielkiem przelomem. Zaczelam lepiej rozumiec jak on funkcjonuje, jak rozumuje itd.
                  Tazke u nas to troche dziala, choc nie na wszystko i nie zawsze, ale uchylila sie pewna furtka i ja z niej korzystam jak czesto sie da. Rozpracowanie urodzin zajelo nam na przyklad dwa lata. Ale warto bylo :)
                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: do Dasi - weki ;-) 29.07.11, 00:22
                  Dasiu, nie zartuj, ja guru od gotowania ;-)? Ty wiesz jakim ja stresem kulinarnym okupilam te mierne umiejetnosci, ktore teraz mam w tym zakresie?

                  Dziekuje Ci bardzo za dokladny opis, jak przeczytalam, to uznalam, ze i tak juz za pozno, skoro to 3 razy 24 h odstep jest potrzebny, moze wykorzystam przy nastepnej okazji, ale widze, ze chyba nie bardzo mialabym co pakowac w te weki, bo moj zup nie jada w ogole, a miesa zjada tylko takie, na ktorych nie ma sladu sosu czyli pieczone ewentualnie smazone.

                  Ja do zywnosci konserwowanej domowym sposobem, mam 2 lewe rece. W zeszlym roku zrobilam 20 sloikow ogorkow kiszonych z czego nadal sie tylko jeden i to zjedzony niedlugo po zrobieniu ;-), w tym roku zanim mi wyszly ogorki malosolne, tez sie troche narobilam, a maz sie nazjadal takich bardzo niewydarzonych. Weki to dla mnie byla juz zupelnie wyzsza szkola jazdy, ale teraz dzieki Twojej recepcie, poprobuje przy jakims krotszym wyjezdzie moze z pulpetami w rosole (jak taki pulpet porzadnie odsacze, to mlody jest w stanie zjesc).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja