czy Wasze dzieci lubią odmiany?

27.07.11, 23:18
zastanawia mnie taka sprawa, mój syn, autyk, bardzo lubi wyjścia z domu, wszelkie zakupy, supermarkety, bazarki, wyjazdy w inne nowe miejsca, lubi to i w takich sytuacjach jest zazwyczaj bardzo grzeczny, ciekawa jestem czy Wasze dzieci też tak maja?
ale w sumie bardziej zastanawia mnie inna kwestia, chodzi mi o to ze zauważyłam taką prawidłowość, wszelkie wyjazdy czy większe zmiany w naszym zyciu powodują czesto pojawianie sie nowych umiejetności u Krzysia, są wakacje, terapii od dwóch tygodni nie ma bo nasza terapeutka na wczasach, a ten mały zaczyna wykazywać nowe umiejetnosci, jakieś elementy zabawy tematycznej i symbolicznej, czasem zada jakieś pytanie, potrafi odpowiedzieć gdzie był czy kto u niego był dziś, jeszcze miesiac temu marzyłam o tym żeby zaskoczył, a dodam ze jego "wolne" od terapii zaczęło się skręceniem nogi którą ma usztywniona do dziś,
ciekawa jestem czy są tu rodzice którzy u swoich dzieci obserwuja podobne zachowania?
    • legenda3 Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 27.07.11, 23:48
      Moj syn tez to ma od zawsze, uwielbia nowosci, nienawidzi rutyn. Mysle, ze to akurat jest dobre, mimo, ze musze sie gimnastykowac, zeby w wolnym czasie dostarczac mu atrakcji.
      • kenijka Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 06:21
        a czy obserwujesz u niego w takich okolicznosciach skoki rozwojowe?
        • legenda3 Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 09:59
          Nie, moj syn zawsze byl ciekawski i wszystko musial obejrzec. Nie bal sie obcych miejsc o ile nie bylo tam przykrych dla niego halasow. Jak nic nowego ciekawego sie nie dzieje to sie nudzi i marudzi.
    • wszystko-wiedzaca Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 08:08
      Moj pieciolatek z jeszcze niezdefiniowanymi zaburzeniami ze spektrum uwielbia, nowe miejsca, nowe rzeczy, cieszyl sie przeprowadzka, nowym pokojem, nowymi ubrankami, jakis wybitynych skokow rozwojowych po tym nie obserwuje, ale nowe rzeczy to stymulacja mozgu wiec cos moze w tym byc.
    • czarna_ida Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 08:21
      No nie.. U nas bylo fajnie do tego roku, nie było problemów, wszedzie poszedl, obejrzał..
      Był grzeczny..
      A teraz, juz nie chce zwiedzać, nie chce chodzić, robi przykre sceny..
      Bo zafiksował sie na naklejkach, ulotkach i ogłoszeniach.
    • pinkdot Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 08:24
      Mój synek identycznie - kocha podróże, zaśnie gdziebądź, zakupy znosi dzielnie jak na małego mężczyznę (widać jednak wrodzoną niechęć do czekania na mamę w przebieralni) i nie jest zrytualizowany (może poza tym, że wszędzie, czyli w domu i u babć ma swoje miejsce przy stole, przy którym konsekwentnie siada).
      Jacek jest jeszcze malutki, bo ma tylko 2,5 roku, ale zawsze gdy wyjeżdżaliśmy na wakacje do Polski też uczył się czegoś nowego. Teraz jesteśmy na takich dłuższych wakacjach, podczas których zdiagnozowaliśmy smyka i pracujemy intensywnie pod kierunkiem logopedy, więc pewno to, że Jacek zaczyna mówić neurologopedzie zawdzięczamy, ale mimo wszystko jakoś na wyjazdach łatwiej synkowi wszystko przychodzi.
      ---
      I don't believe in a lot of things but I do believe in duct tape.
    • annafelczerek Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 08:28
      Hej

      Mój 4.5 latek zmiany uwielbia. Tyle, że jak tylko znajdzie się w nowym, atrakcyjnym miejscu zachowuje się jakby był na amfetaminie. Jest bardzo pobudzony, wszędzie biega, wspina się, krzyczy :). W pewien sposób jest to dla mnie urocze. Miło oglądać aż tak szczęśliwe dziecko. Przedszkolanki nie podzielały jednak mojego zachwytu.

      Ten efekt wyjazdu o którym piszesz jest to moim zdaniem efekt "przerwy w terapii". Często rehabilitanci specjalnie proponują taką przerwę, żeby dziecko sobie wszystko "poukładało w głowie".

      Pozdrawiam
      Anka
      • legenda3 Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 10:14
        Niektore dzieci na nowe sytuacje reaguja wycofaniem, niektore wrecz przeciwnie nadmierna aktywnoscia. Jeden i drugi sposob na ma na celu oswojenie nowego miejsca i zredukowanie lęku. Moj syn tez reaguje nadaktywnoscia, nie krzyczy, ale za to czesto biega jak bohater kreskówek. Mysle, ze to nie jest zle, jak dziecko eksploruje otoczenie, pozniej okazuje sie, ze duzo zobaczylo i zauwazylo a ze komus to przeszkadza, to juz inny problem.
        W ogle z tego co piszesz w waszym przedszkolu sa duze wymagania co do zachowania dzieci. Jesli twoj syn nie ma duzych zaburzen, dobrze sie komunikuje, ma czasem problemy z zachowaniem, jest przez te panie krytykowany, to co wolno dzieciom w tym przedszkolu? Ladnie sie bawic i grzecznie rysowac przy stoliku?
        • annafelczerek Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 16:53

          > W ogle z tego co piszesz w waszym przedszkolu sa duze wymagania co do zachowani
          > a dzieci. Jesli twoj syn nie ma duzych zaburzen, dobrze sie komunikuje, ma czas
          > em problemy z zachowaniem, jest przez te panie krytykowany, to co wolno dziecio
          > m w tym przedszkolu? Ladnie sie bawic i grzecznie rysowac przy stoliku?

          To przedszkole ma rewelacyjną reputację. No i to jest jego główny minus. Długo się nad tym zastanawiałam i to wygląda moim zdaniem tak...
          Mamy jedną (z dwóch) panią przedszkolankę, która bardzo zwraca uwagę na zachowanie. Krytykuje nawet najmniejsze potknięcie. Dostawałam od niej takie informacje zwrotne jak np: "synek był bardzo niegrzeczny bo pokazywał innemu dziecku język" (efekt rehabilitacji logopedycznej) czy "śpiewał podczas leżakowania". Wszystko tonem świętego oburzenia.
          Pani jest bardzo mało tolerancyjna dla odmienności, ale paradoksalnie jak to się mawia "wydolna wychowawczo". Czyli ma dobry wpływ na funkcjonowanie grupy. I ona świetnie się sprawdza w swoim zawodzie. Do czasu gdy pojawi się dziecko z zaburzeniami takimi jak Eryk.
          A później to już była u nas równia pochyła. Pani wychowawczyni próbowała "wychowywać" Eryka. Synek nie był w stanie spełnić jej oczekiwań. Narastały w nim stres i frustracja. Nie potrafił tego wyrazić płaczem, więc zachowania niegrzeczne nasilały się coraz bardziej. Eryk "dawał czadu" w przedszkolu, odreagował w domu, a w nocy moczył łóżko.
          A jak go pytałam jak było dziś w przedszkolu odpowiadał niezmiennie: "Dobrze".
          Ech, ciężko trafić czasem za tymi naszymi dziećmi.

          Pozdrawiam
          Anka
          • legenda3 Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 18:42
            Tak sie zastanawiam, z tego, co pisalas glowne problemy twojego synka wynikaja z niewlasciwej oceny lub niezrozumienia niektorych sytuacji, w ktorych uczestniczy. Jesli nie ma problemow z komunikacja, nie jest agresywny, nie ma wiekszych problemow z przetwarzaniem sensorycznych, potrafi przestrzegac przedszkolnych zasad to ja sie zastanawiam, czy nie lepiej znalezc dla niego innego przedszkola, gdzie panie juz mialy podobne dzieci i potrzebuja tylko wskazowek jak postepowac z synem w problematycznych sytuacjach.
            Moj syn chodzi do przedszkola integracyjnego, ale on ma jeszcze problemy z komunikacja a przede wszystkim z przestrzeganiem zasad. Wiem jednak, ze dzieci tzw. integracyjne traktowane sa w nieco odmienny sposob niz reszta. Z jednej strony to koniecznosc, bo ich deficyty powoduja, ze nie moga funkcjonowac jak zdrowe dziecko, z drugiej strony dzieciaki rosna tez w oczekiwaniu na specjalne traktowanie i nie wiadomo, czy kiedys beda mogly zaistniec samodzielnie w zwyklej rzeczywistosci. Mysle, ze gdyby moj syn lepiej funkcjonowal, zrobilabym wiele, zeby sprobowal sie odnalezc w "zwyklym" przedszkolu.
            • annafelczerek Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 20:03
              legenda3 napisała:

              > Tak sie zastanawiam, z tego, co pisalas glowne problemy twojego synka wynikaja
              > z niewlasciwej oceny lub niezrozumienia niektorych sytuacji, w ktorych uczestni
              > czy. Jesli nie ma problemow z komunikacja, nie jest agresywny, nie ma wiekszych
              > problemow z przetwarzaniem sensorycznych, potrafi przestrzegac przedszkolnych
              > zasad to ja sie zastanawiam, czy nie lepiej znalezc dla niego innego przedszkol
              > a, gdzie panie juz mialy podobne dzieci i potrzebuja tylko wskazowek jak postep
              > owac z synem w problematycznych sytuacjach.

              No właśnie nie do końca. W przedszkolu zasad nie przestrzega. W domu też trzeba go "motywować". On nie robi tego co reszta dzieci i nie zawsze słyszy co mówi wychowawczyni. Dzieci mają siedzieć, Eryk się wspina na stolik. Robi co chce, a nie to co robi grupa, przez co wymaga ciągłego przywoływania, pilnowania. Nie trzyma się swojej grupy, chodzi po całym terenie przedszkola. Panie muszą cały czas na niego patrzeć.
              Nie umie skarżyć, nie zgłasza się z problemem do wychowawczyni, tylko sam chce go rozwiązać.
              No i w kontaktach z rówieśnikami nagminnie narusza granice. Zabiera zabawki. Widzi, to sobie bierze. Niezależnie od tego czy jakieś dziecko się nią bawi czy nie. Złości się jak dzieci używają jakiejś zabawki niezgodnie z przeznaczeniem. Jest wtedy nawet w stanie uderzyć.

              > Mysle, ze gdyby moj syn lepiej funkcjonowal, zrobilabym wiele, zeb
              > y sprobowal sie odnalezc w "zwyklym" przedszkolu.

              Ja też bym wolała, żeby został. Ale zobaczymy.

    • tijgertje Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 10:12
      Moj mlody tez lubi rozne nowe miejsca To dusza odkrywcy, po mamie zreszta, wiec nie ma sie co dziwic. Z drugiej jednak strony oboje mamy swoje codzienne rutyny, ktorych zaburzenie prowadzi do wybuchu. Wlasnie te rutyny pozwalaja na odpoczynek mozgu i daja mu przestrzen na przyswojenie wielu nowch elementow.
      Skokow rozwojowych nie kojarze z wyjazdami i zmianami. Raczej z faktem ze `wszystko mozna a nic sie nie musi`. czyli to, co tygryski lubia najbardziej;) Dziecko autystyczne lubi decydowac, ma silna potrzebe kontroli sytuacji, a na terapiach przez caly rok MUSI wykonywac tysiace polecen. Nic przyjemnego. NA wakacjach za to wszyscy sa odprezeni, na luzie, nie maja zadnych specyficznych oczekiwan, wiec dziecko dostaje przestrzen do niekontrolowanego przez nikogo z zewnatrz rozwoju, moze ujawnic umiejetnosci, ktore posiada od jakiegos czasu, ale je ukrywa bedac zbyt skoncentrowanym na oczekiwaniach innych. Troche luzu i samo przychodzi. Zupelnie normalne. Tez tak mam;) Np niemieckiego uczylam sie przez kilkanasice lat bo MUSIALAM, nic a nic nie umiem. Angielskiego chcialam sie nauczyc, na 6/tygodniowym kursie wakacyjnym nauczylam sie tyle, ze potrafilam sie bez wiekszych problemow dogadac w niezbyt skomplikowanych sytuacjach. Niderlandzkiego uczylam sie najpierw na kursie wybranym przez rodzine, u ktorej goscilam, oplacili, wiec uwazali, ze to oni decyduja, nie pytajac mnie nawet o zdanie. to byla droga przez meke. Rok pozniej wrocilam na ciag dalszy tego samego kursu, w miedzyczasie nieswiadomie podlapalam tyle, ze szkola zdecydowala o przeniesieniu mnie 2 poziomy wyzej. Mialam ogromne braki, siedzialam po nocach placzac nad zadaniami, ale skonczylam kurs z bardzo dobrymi wynikami i egzamin panstwowy zdalam za pierwszym podejsciem jako jedna z bardzo niewielu. Wszystko wlasnie o to chodzi,z e autysty nie mozna do niczego zmusic, jesli sam nie chce;)
    • baskokvet Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 28.07.11, 14:30
      Moja tez lubi zmiany, wyjazdy, atrakcje, podróze. Najgorzej jest własnie głowić się-jak aktywnie znia spędzić weekend. Co wymyślec. Bo w domu nie lubi robic nic-tylko ogladać bajkę.
    • marika012 Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 31.07.11, 16:32
      Mój uwielbia wszelkie wyjazdy, wycieczki i inne szwendaczki ;)
      • halogen75 Re: czy Wasze dzieci lubią odmiany? 31.07.11, 17:37
        Sporo się nad tym tematem zastanawialam zanim odpisalam. My mamy dwulatka, a wiec nie wszystko jest przez nas odkryte jeszcze i nie na wszystko mamy gotowa odpowiedz. Mlody nie towarzyszyl nam jeszcze w mega wielkich wyjazdach, nie byl w wielu nieznanych mu miejscach dlatego odpowiadajac opre sie jedynie na miejscach gdzie byl i jak na owo miejsce zareagowal. Do niedawna niewatpliwie irytowaly go sklepy. Pisalam nawet o tym niedawno. Ciezko bylo zrobic zakupy. Jednak cos sie odwrocilo o 180 stopni i dzis te zakupy zrobic juz mozna. Myslalam na poczatku, ze to wlasnie rutyna i dazenie do niej pomogly nam pozbyc sie problemu. Zaczelam bowiem robic zakupy zawsze w tych samych sklepach. Drogi do nich byly zawsze pokonywane w ten sam sposob. Ale okazalo sie, ze wcale nie znalazlam zlotego srodka, jak mi sie wydawalo, bo kiedy mlody przestal zachowywac sie okropnie w tych utartych juz miejscach rozszerzylam nasza wedrowke po innych i niespodzianka. Nie ma krzykow, nie ma wyrywan sie, nie ma szarpanin i rykow. Mozna spokojnie zrobic zakupy. No chyba, ze sie bardzo mocno przedluzaja;) Mam wrazenie zatem, ze rutyna moze po prostu pozwolila na pokazanie, ze nic zlego mu sie tam nie stanie. Nie wiem, gdybam, dlatego pisze "moze".
        Ogolnie nowe miejsca mojego syna nie przerazaja. Jest ciekawy danego miejsca, cieszy sie i wyraznie widac w nim pozytywne emocje, choc roznie je wciaz przekazuje. My juz znamy pewien schemat jego przekazywania emocji wiec dla nas przestal on byc inny czy dziwaczny. Na pewno wiemy, ze sie cieszy. A zatem strachu w nim nie widac, raczej nieposkromniona ciekawosc i tu musze zaznaczyc nieposkromniona:) Interesuje sie zatem nowym miejscem ale nie umie sie w nim logicznie zachowywac. Tak jak pisal tam ktos wyzej czuje sie pobudzony.

        Gorzej z ludźmi. Nowi ludzie w naszym domu- tu jest wiekszy problem, bo mlody czuje jakby zagrozenie. Tu pojawiaja sie juz negatywne emocje choc ostatnio rowniez nieco stonowane. Widac jednak wyraznie obawe.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja