ania-pat1
05.09.11, 20:19
Przepraszam za "pilne" w temacie, ale.... Wychowawczyni w przedszkolu zasugerowała, że odbędzie w grupie z dziećmi rozmowę o problemach mojej córy. Powiedziała, że dzieci zaczynają ją traktować z dystansem, bo nie rozumieją jej zachowań -ani tego, że czasem wszystkim coś wychodzi, a jej jako jedynej nie, albo tego, że np. potrafi napić się z cudzego kubka, czy dotknąć czyjejś spinki (pięciolatki raczej już tak nie mają). Głównie jednak idzie o "zawieszanie się" a potem nagły zwrot w temacie (myślę, że wiecie o co chodzi). Córka jest w przedszkolu masowym jako dziecko zdrowe (ale grupa 15 os. wychowawczyni oligofrenopedagog, jest 2gi nauczyciel i pani wie o jej kłopotach). Moje pytanie do was - co sądzicie o takiej rozmowie (pani chce powiedzieć, że ona się "zagapia" i czasem trzeba jej o czymś przypomnieć, a jednocześnie chce podkreślić jej atuty). Ja mam obawy, że to jeszcze podkreśli jej inność (w końcu na temat innych nie ma pogadanek) - i że te dzieci które do tej pory nie widziały w jej zachowaniu nic szczególnego (a są i takie) teraz to wychwycą. Z drugiej strony w tym sezonie już pojawiły się niepokojące sygnały - córka powiedziała, ze kolega z którym siedzi na obiedzie kopał ją pod stołem i bił po ręce (podejrzewam, że dłubała w jego talerzu). Mam mieszane odczucia - nie wiem, czy nie lepiej żeby nauczyciel dyskretnie wspierał dziecko, zamiast omawiać te sprawy....Pani twierdzi, że jeśli powie o zagapianiu się to dla innych będzie to naturalne i zrozumiałe (ale inni jakoś się nie zagapiają). Jutro powinnam powiedzieć co myślę o ew. rozmowie - jestem ciekawa czy ktoś ma takie doświadczenia.