rozmowa z przedszkolakami-pilne

05.09.11, 20:19
Przepraszam za "pilne" w temacie, ale.... Wychowawczyni w przedszkolu zasugerowała, że odbędzie w grupie z dziećmi rozmowę o problemach mojej córy. Powiedziała, że dzieci zaczynają ją traktować z dystansem, bo nie rozumieją jej zachowań -ani tego, że czasem wszystkim coś wychodzi, a jej jako jedynej nie, albo tego, że np. potrafi napić się z cudzego kubka, czy dotknąć czyjejś spinki (pięciolatki raczej już tak nie mają). Głównie jednak idzie o "zawieszanie się" a potem nagły zwrot w temacie (myślę, że wiecie o co chodzi). Córka jest w przedszkolu masowym jako dziecko zdrowe (ale grupa 15 os. wychowawczyni oligofrenopedagog, jest 2gi nauczyciel i pani wie o jej kłopotach). Moje pytanie do was - co sądzicie o takiej rozmowie (pani chce powiedzieć, że ona się "zagapia" i czasem trzeba jej o czymś przypomnieć, a jednocześnie chce podkreślić jej atuty). Ja mam obawy, że to jeszcze podkreśli jej inność (w końcu na temat innych nie ma pogadanek) - i że te dzieci które do tej pory nie widziały w jej zachowaniu nic szczególnego (a są i takie) teraz to wychwycą. Z drugiej strony w tym sezonie już pojawiły się niepokojące sygnały - córka powiedziała, ze kolega z którym siedzi na obiedzie kopał ją pod stołem i bił po ręce (podejrzewam, że dłubała w jego talerzu). Mam mieszane odczucia - nie wiem, czy nie lepiej żeby nauczyciel dyskretnie wspierał dziecko, zamiast omawiać te sprawy....Pani twierdzi, że jeśli powie o zagapianiu się to dla innych będzie to naturalne i zrozumiałe (ale inni jakoś się nie zagapiają). Jutro powinnam powiedzieć co myślę o ew. rozmowie - jestem ciekawa czy ktoś ma takie doświadczenia.
    • ojciec.karmiacy Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 20:40
      Myślę, że rozmowa o problemach jednego konkretnego dziecka to stygmatyzacja. Niech ona porozmawia z dziećmi ale o właściwych zachowaniach, bo trudne w wieku przedszkolnym zdarzają się każdemu. Jeżeli się na to zgodzisz, to może być słabo... ja bym w życiu na coś takiego nie poszedł. Ale może inni mają inne zdanie i może mają rację, u nas takich rozmów nie było - w przedszkolu integracyjnym. Ani z dziećmi, ani z ich rodzicami. Pozdrawiam:)
    • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 20:44
      A nie dałoby rady zamiast spotkania poświęconego tylko i wyłącznie Twojej córce, zrobić spotkania o dzieciach z innymi dziećmi. Tak, żeby nie tylko jej przypadek był poruszany. Choć, żeby na nią poświęcono najwięcej czasu i uwagi.
      Bo w ogóle sama koncepcja pogadanki jest moim zdaniem dobra, ale żeby nie było efektu "inności" o którym piszesz może warto zrobić "zasłonę dymną".

      Pozdrawiam
      ania
    • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 21:03
      O nie, w zyciu bym sie na taka pogadanke nie zgodzila. Moim zdaniem nie pomoze, a moze zaszkodzic. W koncu pani nie robi chyba podobnych pogadanek z dziecmi o Jasiu, ktory jest szczegolnie niegrzeczny, o Marysi, ktora jest niejadkiem itp... Takie , postawienie sprawy zwroci uwage dzieci na to, ze z Twoja corka jest cos nie tak, mysle, ze na razie postrzegaja jej zachowania bardziej naturalnie, choc moga im one przeszkadzac.
      U nas w przedszkolu integracyjnym nigdy takie rozmowy z dziecmi nie mialy miejsca, panie pilnowaly, by na biezaco instruowac czego nie wolno, czego inne dzieci nie lubia (moj Mlody na poczatku przedszkola kladl sie na inne dzieci, niby sie przytulal, sama nie wiem, co to mialo byc, panie wielokrotnie go upominaly i dosc szybko nauczyl sie, ze to mu popularnosci nie przysporzy ;-).
      Zamiast oddawac w rece pani inicjatywe (tak naprawde nie bedziesz miec kontroli nad tym, co pani powie i w jaki sposob), rozmawiaj z corka o tych zachowaniach, ktore wzbudzaja szczegolne zdziwienie czy zniechecenie u dzieci. Mozesz sie z corka umowic na system premiowy - jesli uda sie jej wytrwac dzien bez grzebania w cudzym talerzu, dostaje punkt, nagrode, suma punktow to jakas nagroda ekstra, cos na czym jej bardzo zalezy, a ie jest w zasiegu w tym momencie ;-). I tak stopniowo z roznymi zachowaniami. No i pokusilabym sie tez o to, by raczej namowic pania w przedszkolu na to, by przedstawila dzieciom Twoja corke jako dziecko z jakimis szczegolnymi cechami pozytywnymi, jakimis talentami (zastanow sie czym sie moze popisac), tak, by przycmic troche te niewygodne zachowania.

      Najezylam sie troche, ale jestem szczegolnie wyczulona na uswiadamianie dzieci przez nauczycieli po tym, jak kiedys mi jedna nauczycielka oswiadczyla, jak to zdrowym dzieciom w klasie integracyjnej opowiadala, ze X, Y, Z (dzieci autystyczne) maja inaczej zbudowany mozg i dlatego zachowuja sie dziwnie :-(.
      Dzisiaj moj syn przyszedl ze szkoly i opowiada mi, ze pani czytala opowiadanie o tym, ze kazdy ma jakies wady, mysle sobie oho, zaczyna sie ;-), wiec go delikatnie zapytuje, jakie on ma wady, jak mysli, powiedzial bez zastanowienia "mam okulary", podyskutowalismy o tym, ze okulary nie sa wada, wypytal o wady moje i taty i chyba doszedl do prawidlowych wnioskow :-). Ale jutro szykuje sie na rozmowe z pania i cenzure opowiadania ;-).
      • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 21:16
        O! No ja właśnie myślę o możliwości wdrożenia do przedszkola tego systemu punktowego o którym piszesz. Tyle, że to by oznaczało zaangażowanie pań przedszkolanek. Bo tak jak Ty sugerowałaś nie da się tego zrobić. Tzn. dałoby się gdyby mama była z dzieckiem cały czas w przedszkolu. A tak to jesteśmy zdani na mocno okrojone relacje naszych dzieci i wcale niekoniecznie trafne relacje nauczycielek.

        Ania
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 21:46
          Owszem, u nas panie byly zaangazowane w to, by zdawac relacje z przebiegu dnia. Akurat u nas nie byl potrzebny ten system, ale byl chlopiec, ktorego mama poprosila panie o pilnowanie konkretnych zachowan i panie w ciagu dnia dawaly dziecku "male" plusy i minusy za te zachowania, nad ktorymi mama pracowala i jak byla przewaga plusow, to dziecko dostawalo jeden duzy plus (ten system mozna dowolnie modyfikowac). Kiedy panie wiedza, na co konretnie zwracac uwage a dziecko jest swiadome na czym ma sie skupic (np. nie klade sie na innych, nie wkladam palcow do jedzenia innych itp...), to mysle, ze est szansa stopniowo wyplenic niepozadane zachowania - tylko trzeba pamietac, by to byly konkretny i jedna rzecz w jednym czasie, a nie np., ze dziecko ma byc grzeczne. Jest szansa, ze panie beda wspolpracowac, bo to przeciez w interesie wszytskich lezy.

          My mielismy panie bardzo zaangazowane, nie wiem, co to znaczy, ze paniom sie nie chce ;-). Kiedys Mlody mial problem z czestym sikaniem, jakis rodzaj przemijajacej na szczescie nerwicy mu sie wlaczyl, do zdiagnozowania problemu potrzebne byly konretne dane, jak czesto chodzi do toalety w roznych okolicznosciach i panie poroszone przeze mnie bardzo dyskretnie zliczaly wyjscia do toalety i nawet czasem dodawaly notatki, ze poszedl do toalety, ale nic nie wydiusil, bo byl 5 minut wczesnije ;-).
          Zanotowac czy trudne zachowania sie zdarzaly czy nie, to nie problem, bo jesli zachowanie jest niewygodne dla innych dzieci, to z duza pewnoscia zglosza to glosno nauczycielowi, wystarczy tylko zwrocic uwage i zapisac rodzicowi.
          • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 21:55
            calosciowezaburzeniarozwojowe napisała:

            > Owszem, u nas panie byly zaangazowane w to, by zdawac relacje z przebiegu dnia.

            U nas taka relacja to problem. Za pierwszym razem 10 minut, za drugim następne 10... cały czas były uwagi. Panie się złościły bo czas zajmowałam.

            > Akurat u nas nie byl potrzebny ten system, ale byl chlopiec, ktorego mama popr
            > osila panie o pilnowanie konkretnych zachowań

            No właśnie o to mi chodzi. :) I wiem, że jedno zachowanie naraz :) Taki system punktowy mógłby dać naprawdę dobre efekty. Tylko panie musiałby chcieć.

            > Zanotowac czy trudne zachowania sie zdarzaly czy nie, to nie problem, bo jesli
            > zachowanie jest niewygodne dla innych dzieci, to z duza pewnoscia zglosza to gl
            > osno nauczycielowi, wystarczy tylko zwrocic uwage i zapisac rodzicowi.

            No jak widać dla niektórych problem. Ale mój syn jest w publicznym przedszkolu. Może to dlatego.

            Pozdrawiam
            ania
            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 22:04
              Dziwne to :-(.
              Moze sprobuj zajmowac mniej czasu ;-)(10 minut to dosc dlugo na taka rozmowe pomiedzy), albo popros, zeby zanotowaly w kilku zdaniach, przynies zeszycik, by sie czuly bardziej zobligowane ;-).
              A jak to nie pomoze, to porozmawiaj z dyrektor przedszkola, w koncu chcesz byc matka wspomagajaca swoje dziecko dla dobra wszystkich.
              • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 22:07
                Wiesz, długa historia z tym moim przedszkolem. Teraz są nowe nauczycielki. Wydają się bardziej zaangażowane, więc zaczynamy wszystko od początku. Mam nadzieję, że będzie lepiej.
                Choć już pierwszego dnia dowiedziałam się od wychowawczyni, że ona nie jest przeciwna takim dzieciom jak Eryk, ale jej zdaniem lepiej by mu było w placówce integracyjnej.

                Pozdrawiam
                Ania
    • ojciec.karmiacy Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 21:14
      pamiętajmy też, że dzieci w przedszkolu to są maluchy, one z tego gadania i tak nie zrozumieją nic poza zabarwieniem emocjonalnym Pani... starsze dzieci, a nawet dorośli nie zrozumieją tego... A poza tym to jest jakiś czwarty dzień przedszkola i dzieci niepełnosprawne w integracji mają nadrabiać, a nie być naznaczane (choć i tak są). Dla mnie bulwersująca sprawa.
      • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 21:47
        O wlasnie, dokladnie tak samo mysle z tym rozumieniem przez dzieci tak trudnych tematow, nawet najprosciej tlumaczonych.
      • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 21:59
        Mi panie w przedszkolu mówiły, że one "pracują" z innymi dziećmi, po to by Eryk nie był przez nie odrzucony. W sumie to nie spytałam się co konkretnie robiły, ale fakt po pewnym czasie było jakby trochę lepiej.
        Myślę, że nauczycielka widzi że sytuacja zmierza w złym kierunku i chce pomóc.

        Ania
    • czarna_ida Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 22:11
      a coz jest takiego w napiciu sie z czyjegos kubka ? Zdrowe dzieci tego nie robią?
      U nas bylo czasami tak ze dzieci potrafily podrapac malego po twarzy, bo nie czul tego, lub '' malpowac'' jego zachowanie, przy moim mezu, co takze bylo przykre.. Albo ktoras z dziewczynek, chodzila do wychowawczyni, i skarzyla, ze syn cos zrobil, a tego wcale nie zrobil.. Albo pomysl wychowawczyni, zeby dzieci karaly za przewinienia, ktorych nie zrobil, a to dzieci, podpuscily..
      Ja bym sie nie zgodzila na to, bo mozesz miec jak opisalam powyzej..Niestety..
      • ania-pat1 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 22:53
        Dzięki za opinie. Czyli jestem na nie (czułam mniej więcej tak jak większość z was). Ale myślę, że Pani chce dobrze - zwłaszcza, że jest zawsze gotowa do rozmowy ze mną. Problemem jest nauczycielka wspomagająca, która w tym roku się zmieniła (poprzednia - która pracowała wcześniej met. Montessori w Szwajcarii, świetnie czuła moje dziecko umiała wyprzedzić pewne sytuacje). Myślę, że prowadząca nie daje rady ogarnąć wszystkiego i stąd jej chęć załatwienia sprawy w taki sposób. W napiciu się z czyjegoś kubka niby nie ma nic złego, jednak, kiedy siedzisz np. w restauracji to obce osoby nie upijają Ci po łyku herbaty mając swoją przed nosem.... A z moją córą jest właśnie tak, że ona w sumie niewiele odbiega - nie ma spraw do małpowania, ona sobie trochę gorzej radzi, jest trochę bardziej niezgrabna, trochę zagubiona (rejestruje wszystkie "zagłuszacze"), słabo podtrzymuje rozmowę, nie kończy zadań, nie uogólnia sytuacji - i to jest to "prawie" robiące różnicę. A - i jest dziecinna i strasznie, ale to strasznie chce być lubiana.....Stąd pomysł Pani, żeby wytłumaczyć, że jest fajna, a tylko czasem się zawiesza...Jeszcze raz Wam dziękuję za szybki odzew. Inaczej odmówiłabym, ale do końca zastanawiałabym się, czy dobrze robię. A tak - powiem, że nie chcę rozmowy na forum i przemyślimy inne strategie. Z drugiej strony w poprzednim przedszkolu nikt nie zauważał, że się zawiesza, czy ma problemy społeczne - więc o obecnym myślę z sympatią, chociaż pomysł nie do końca trafiony.
        • ojciec.karmiacy Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 23:15
          Byliście w Montessori? Przepraszam, że tak pytam. My jesteśmy w Montessori - w ogóle nie ma takich tematów, choć oczywiście współpracujemy. Rozmawiamy o problemach dziecka nie wikłając go w te rozmowy. Pozdrawiam:)
    • mruwa9 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 05.09.11, 23:56
      Absolutnie nie zgodzilabym sie na taka rozmowe, ktora z dziecka uczyni kosmite.
      Dzieci traktuja inne (np.niepelnosprawne) dzieci naturalnie , dopoki ktos z doroslych im nie zwroci uwagi na odmiennosc.
      Rola personelu przedszkola jest jednoczyc, a nie dzielic i stygmatyzowac dzieci.
      Kup paniom ksiazke: www.edukacyjna.pl/ksiazka.php?id=8043
      moze znajda w niej narzedzie, ktore umozliwi im rowne traktowanie wszystkich dzieci i sprawi, ze kazdy z przedszkolakow bedzie sie w przedszkolu czul dobrze.
      • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 08:01
        Wiesz co? Moim zdaniem to nie trzeba wcale robić takiego zebrania, żeby w przedszkolu podkreślać odmienność jakiegoś dziecka. Podobnie jak autorka wątku jestem mamą pięciolatka z ZA (prawdopodobnie) uczęszczającego do przedszkola publicznego. Na dwudzieścioro parę osób mój tylko mój syn wykazuje recydywę w pewnych typach zachowań. Efekt, częściej nauczycielki zwracają mu uwagę, jest częściej karany. Nie mogą nie zwracać mu uwagi, bo ucierpią na tym inne dzieci. do tego dochodzą jego dziwactwa i ogromna potrzeba kontaktów z innymi dziećmi. Pięciolatki to sprytne bestie, one już wiedzą co jest "grzeczne" a co nie. Mało tego, często stają na straży zasad. W tym wieku można np. usłyszeć teksty typu "Nie bawimy się z nim, bo on dłubie w nosie". Same zauważą odmienność i ją będą np. "wyśmiewać". Dobrze więc moim zdaniem, że nauczycielki interesują się tematem i próbują coś robić.
        Pozdrawiam
        Ania
        • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 09:54
          Aniu, ale przyznasz chyba, ze jesli dziecko z ZA z racji swoich zachowan nie jest ulubiencem rowiesnikow, to chyba lepiej jest, jesli dowie sie, ze dzieci sie z nim nie chca bawic, bo dlubie w nosie, niz dlatego, ze z natury funkcjonuje inaczej i niewielki ma na to wplyw. Do sympatii nikogo sie nie zmusi niestety i zadne pogadanki w tym nie pomoga. Ja jestem zdania, ze w tym wieku dzieciom bardzo zalezy na uznaniu nauczyciela i sposobem odwrocenia uwagi od trudnych zachowan dziecka, moze byc wlasnie podkreslenie zalet i talentow i wynikajace z tego uznanie pani, ktore bedzie objawiac calej grupie. Uwazam, ze przedszkole i pierwze klasy podsawowki to ostatni moment na zastosowanie takiego patentu ;-), potem zdecydowanie lepiej jest wlasnie nie byc pupilkiem pani ;-).
          • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 14:28
            calosciowezaburzeniarozwojowe napisała:

            > Aniu, ale przyznasz chyba, ze jesli dziecko z ZA z racji swoich zachowan nie je
            > st ulubiencem rowiesnikow, to chyba lepiej jest, jesli dowie sie, ze dzieci sie
            > z nim nie chca bawic, bo dlubie w nosie, niz dlatego, ze z natury funkcjonuje
            > inaczej i niewielki ma na to wplyw.

            No właśnie wydaje mi się, że nie ma aż tak dużej różnicy w tym wieku. Po pierwsze dlatego, że to "dłubanie w nosie" mojego synka jest w dużej mierze poza jego kontrolą. Po drugie dlatego, że dzieci nie obchodzi przyczyna. One oceniają po tym co widzą.

            Do sympatii nikogo sie nie zmusi niestety i
            > zadne pogadanki w tym nie pomoga.

            A ja wierzę, że pomogą. Tyle, że na takie właśnie zasadzie jak to zostało rozwiązane tutaj u Ani. Mało tego, jestem przekonana, że to jest ta sytuacja właśnie w której tzw. ciało pedagogiczne musi jakoś interweniować. Jak się nie da dziecka nauczyć, żeby nie zabierało innym zabawek, to trzeba wypracować inne rozwiązanie.

            Ja jestem zdania, ze w tym wieku dzieciom ba
            > rdzo zalezy na uznaniu nauczyciela i sposobem odwrocenia uwagi od trudnych zach
            > owan dziecka, moze byc wlasnie podkreslenie zalet i talentow i wynikajace z teg
            > o uznanie pani, ktore bedzie objawiac calej grupie.

            Nie do końca rozumiem co masz na myśli. Jak "niegrzeczne" dziecko może zostać pupilkiem wychowawczyni? Powiedzmy, że byłoby to bardzo demoralizując względem innych dzieci ;)
            Chwalenie na głos nawet najmniejszych sukcesów dziecka jest super sprawą. Wychowawczynie u mnie też na to wpadły. Nie zmienia to faktu, że mimo tych pochwał synek i tak zbierał dużo, dużo więcej uwag krytycznych. Bo inaczej się nie da. A jeśli się da to wychodzi czasem gorzej. Jedna mama opowiadała mi, że w publicznym przedszkolu jej dziecko było sadzane do jedzenia samo, w drugim rogu sali, żeby nie przeszkadzać innym dzieciom.
            Mój synek np. sypie pisakiem. Często na inne dzieci (nie zwraca uwagi gdzie sypie). Nie da się, tak zorganizować zabawy, żeby nie był odizolowany od innych albo żeby nie był karcony.

            Pozdrawiam
            Ania
    • szironna Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 09:20
      również byłabym na nie. jeśli panie chcą rozmawiać z dziećmi to szerzej, zahaczyć o tolerancję i akceptację odmienności wszelakich. uczyć patrzenia na wnętrze człowieka. rozmawiać o tym, że ludzie naturalnie różnią się od siebie. że są niepełnosprawni i sprawni, że mają inny kolor skóry, że są niscy i wysocy, że mają różne wyznania, odmienną kulturę itp. i że to całkiem normalne, bo 1. nie ma dwóch identycznych osób (nawet bliźniaki jednojajowe nie są przecież identyczne), 2. wiele zależy od kraju/miejsca zamieszkania. zatem bardziej "globalnie" bym rozmawiała. na pewno natomiast nie pokazywałabym palcem i mówiła - o zosia to jest inna bo ma ZA. bo wtedy dzieci zaczną zosię traktować jako inną.
      myślę że panie w Twoim przedszkolu chcą dobrze, zatem porozmawiaj z nimi i wspólnie na pewno dojdziecie do porozumienia.
      aha - to co napisałam traktowałabym jako cykl krótkich pogadanek i przy okazji połączyła z nauką o świecie, człowieku itd. prawda jest taka że wiele od nas - dorosłych zależy - jeśli będziemy mówić im że coś jest dziwne to takie będzie.
      • ania-pat1 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 10:01
        Rozmawiałam - ustaliłyśmy co i jak. Będzie tak jak napisała szironna (mniej więcej). Będzie o sposobach wyrażania emocji, różnicach (ty masz oczy niebieskie, ja zielone) itd., potem o temperamentach, uzdolnieniach - tydzień pod hasłem wszyscy się trochę różnimy (a między różnicami różnic nie powinno być). Również uważam, że Panie chcą dla córki dobrze - inaczej usłyszałabym, że nie stosuje się do poleceń grupowych, nie integruje z dziećmi, podnosi rękę a odpowiada na niezadany temat, nie słucha opowiadań i że mam z nią porozmawiać. A słyszę, że zrobią wszystko, żeby była akceptowana - i że widzą że jej kłopoty nie wynikają ze złej woli. Słusznie ktoś napisał - 5latki to już nie maluchy i pilnują zasad - jeśli ktoś nie przestrzega reguł gry wylatuje z obiegu. Panie nie chcą, żeby córa z obiegu towarzyskiego wyleciała i to mnie cieszy. W 4latkach dzieci w mniejszym stopniu przestrzegały reguł - teraz dojrzały, a córka trochę została w tyle - i dobrze, że to wychwycono. A rozmowy typu : to jest X i ma problem nie będzie.
        • szironna Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 10:11
          bardzo fajny plan :) - cieszę się że masz mądre opiekunki w przedszkolu.
        • mruwa9 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 12:23
          W naszym przedszkolu tego typu rozmow nie bylo i nie musialo byc. personel nie koncentrowal sie na podkreslaniu odmiennosci mojego dziecka, tylko dokladal staran, zeby dziecko zintegrowac z grupa ( w stopniu,w jakim bylo to mozliwe i akceptowane przez samo dziecko). Nie da sie posadzic grupy dzieci, urzadzic pogadanke i zmusic je do lubienia niepelnosprawnego kolegi. Da sie tak moderowac zabawy i zajecia, zeby angazowac wszystkie dzieci i sprawiac, zeby zadne z dzieci nie czulo sie gorsze, opuszczone, nielubiane, zeby dla kazdego znalazlo sie cos ciekawego, atrakcyjnego do zabawy. Nie wszystkie dzieci musza lubic to samo i musza na rozkaz robic to samo. mozna podzielic dzieci na mniejsze grupy i zaproponowac im aktywnosci wedle doraznych zainteresowan. Czesc moze chce robic fikolki na materacach, czesc bawic sie w sklep, czesc lepic z plasteliny a czesc sluchac bajek czytanych przez pania. I w takiej elastycznosci rowniez dla dziecka z autyzmem moze znalezc sie i towarzystwo, i zajecie.
          To mi sie wydaje sluszna droga, a nie jakies zebrania.
          • ania-pat1 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 06.09.11, 12:44
            Dlatego zebrania nie będzie. Ale czasem wszystkie dzieci muszą robić to samo - tak też jest skonstruowany późniejszy system edukacji. I jeśli chcę by moje dziecko sobie poradziło - będzie musiało się w nim odnaleźć. Tu nie chodzi o zajęcia grupowe - z nimi nie ma większego problemu, nie chodzi też o zabawy moderowane. Tylko o to, aby dać sobie radę bez moderacji - córka zdaniem psychologów ma taki potencjał. Nie ma też orzeczenia o niepełnosprawności - specjaliści sugerowali, żeby o nie nie występować. Tu nie chodzi o fakt, żeby znalazło się dla niej miejsce - ale żeby również ona wiedziała, że czasem musi dostosować się do świata, bo niestety świat do niej przez całe życie nie będzie się naginał. A w szkole przerw nikt jej nie zmoderuje (chyba, że będzie je spędzać sam na sam z panią). Rozmowa o uczuciach, czy wyrażaniu emocji w szerszej grupie pozwala zrozumieć co czują inni - a to dla dziecka zysk. Córka to "pogranicze ZA" - lub jak mówią inni specjaliści "pewne cechy ZA w tym sztywność emocjonalna" (plus dysleksja rozwojowa i dyspraksja). W przedszkolu spędza 8-9 godzin dziennie w tym czasie jest też czas "zabaw swobodnych", i tu zdarzają się przykre sytuacje.
    • kasia123m Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 20.09.11, 23:00
      a u mnie Pani na zebraniu podkreslila bez mojej zgody ze moje dziecko jest inne...nie pytajac mnie wczesniej o zgode....powiedziala ze ma problemy sensomotoryczne..ciekawe ktory z rodzicow cos z tego zrozumiał.Ze niby to miało pomoc bo dzieci nie chciały sie z nim bawic. NIby dodała po chwili ze inteligencja przeywzsza wszystkie dzieci wtej grupie i tez ma prawo do rozwoju ale jednak mnie sie to nie podobało.Co miałam zrobic.Nagle wszyscy sie dowiedzieli ze moje dziecko ma problem.Gdyby to jeszcze cos dało...gdyby ogłoszenie tego dało nam jakas pomoc.Nadal nic nie mamy. Zaczelismy zerowke bo młody konczy 5 lat w listopadzie.Sama sie wystaralam w poradni ppp o neurologopede i pedagoga raz na 2 tyg.Pedagog ma wspolpracowac z nauczycielkami z przedszkola.A w przedszkolu dołozyli nam dzieci do grupy..teraz jest 30 co dla młodego jest niestety utrudnieniem.Wczoraj jak sie bawil na dywanie to ponoc "buczał"..moze zeby zaklocic sobie halas.A jeszcze nic nie robia wtym przedszkolu wiec jak dzieci sie nudza jest pewnie jeszcze gorzej.MOj syn ma SI....a na SI nic mi niemoga załatwic.I jak moj syn ma isc za rok do szkoły?do 30 osobowej...zginie...bez pomocy przepadnie.MOge go odroczyc...i tak chce zrobic...ale co wtedy za dwa lata.Wpisac mu jeszcze cos..inna chorobe...juz tak mysllaam....i łapnac sie na integracje...myslalam o zaburzenich zachowania..ale ponoc na to juz nie daja.A Pani na zebraniu potrafiła zwrocic uwage ze jest dzieckoz problemami...a jak wchodzi do sali i takie dwie dziewczynki mowie..O NIE ZNOWU...to zadna Pani niereaguje.Dzis jedna Pani biegła przez cala sale , mało sie o zabawki niepozabijala zeby mi powiedziec ze moj syn po gimnstyce niebardzo chcial ubierac skarpetki ale w koncu ubrał.I to jest dla niej problem.Smiechu warte
      • brzanka7 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 20.09.11, 23:12
        Kasiu, pewnie Cię to nie pocieszy, ale przerabiam z synkiem niemal te same problemy co Ty. Niestety słyszałam również, że w placówkach integracyjnych też bywa różnie. Może spróbuj najpierw zmienić synkowi grupę?

        Pozdrawiam
        Ania
        • czarna_ida Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 21.09.11, 08:20
          obawiam sie ze lepiej nie bedzie, moze ciut..
          U nas w zeszlym roku w zerowce, integracyjnej, wychowawczyni, zaszła w ciążę, w grupie 4 -5 dzieci z orzeczeniem, w tym jedna dziewczynka na wozku. Pani miala termin na początek wakacji, cala opieka spadla na nauczyciela wspomagajcego i pomoc..
          Nie wiem jak jest u Was, ale w wiekszosci sie nie ukryje tego ze dziecko, ma problemy, bo rodzice takich dzieci, maja osobno zebrania w przedszkolu :-(
          Wkurzajce jest to ze one tak chetnie o tych problemowych rozmawiaja na szerokim forum..
          • ania-pat1 Re: rozmowa z przedszkolakami-pilne 21.09.11, 12:44
            A u nas po tych pogadankach dzieci wciągają moje dziecko do zabawy, pomagają gdy jest niezdecydowana, "wyrywają z zadumy" (mówią np. rysuj! tnij!) kiedy się zawiesza. Wybierają do pary na tańcach. Odblokowali się - i oni i ona. Była im ta rozmowa potrzebna. I wcale nie podkreślono jej inności. Siedzi z chłopcem z adhd - i sami śmieją się, że oną ją "rozkręca". Ma też koleżankę, która "bawi się tylko z nią". Czyli na razie nie chcę zapeszać... Ktoś tu pisał, że w przedszkolu "każde dziecko znajdzie sobie zabawę". Ale to już zerówka i jeśli chcę , by moje dziecko (chcę odraczać) poszło do zwykłej masowej klasy i dało radę - nie ma zmiłuj, musi umieć się "wtopić" w tłum. Myślę tu również o umiejętności korzystania z pomocy. Niech powie: w tym hałasie nie dam rady się skupić, nie lubię gier zespołowych - lubię ćwiczyć na trapezie, mam kłopoty z opowiadaniem, mam dysleksję - to nie wstyd. I już. Ja każdego muszę pytać o drogę - bo nie mam zmysłu orientacji w terenie (gubię się w najdziwniejszych miejscach), nie rozpoznaję ludzi (lub ich mylę) - odkąd mówię, że tak mam - inni sami się przypominają (np. to ja Kaśka z Łukęcina) - przedtem było im przykro, w pracy wiedzą, że mam astygmatyzm i równo kartki nie przywieszę.... I tyle. A jak dziecko "buczy" to chyba Pani powinna nieco zapanować nad hałasem i jakoś pokierować aktywnością.... A w wolnej chwili proponuję książeczkę "Basia i przedszkole" - pokazuje, ze buczenie nie wpływa na myślenie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja