autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb?

21.09.11, 08:32
maslo maślane ALE
zastanawia mnie taka rzecz, moje dziecko lubi liczyć, gada cyferki bardzo często, nazwy godzin, w sklepie zawsze czepia sie wagi,
lubi też czytać, potrafi dopasować pospisy do obrazków o ile wie co te obrazki przedstawiają
nasza terapeutka w ramach nagrody poleca młodemu przeliczyć klocki które sprzatają, bawia się też na literkach, oczywiscie nie wyłącznie, robia tez inne rzeczy,
nasza poradnia jest zdania ze od tego z daleka
w przyszłym tygodniu zaczynamy realizować program poradni na ich zasadach,
a ja sie zastanawiam czy słusznie (skłaniam sie do tego że poradnia ma racje) moje wątpliwosci wynikają z ksiażki Gardin Temple "yłam dzieckiem autystycznym"
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/1/qe/fh/7e6y/Nkl988Rg7TUITbYsEB.jpg
mam nadzieję ze sie dobrze wkleiło, doładnie ten fragment wzbudza we mnie wątpliwosci, co sądzicie?
    • kenijka Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 21.09.11, 08:36
      ta kobieta potrzebowała silnych bodźców, wchodziła do poskromów dla krów, po latach sama budowała je dla siebie, z tej ksiażki - to jest autobiografia - wynika ze to był jej motorek do rozwoju, aktualnie jest światowej sławy specjalistą
      pl.wikipedia.org/wiki/Temple_Grandin
      mi nie chodzi o to zeby młody był profesorem, od razu zaznaczam, tylko sobie myśle ze nie wiem gdzie mam młodemu postawic granicę, na ile ograniczac a na ile pozwalać sie stymulować
      • gepardzica_z_mlodymi Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 21.09.11, 10:12
        Moje stanowisko jest takie - fiksacje należy wykorzystywać do uczenia się nowych rzeczy (przypomina mi się tu scena z filmu "Tomek i ja", jak tata zawiózł syna w środku nocy do muzeum kolejnictwa i pokazał w ten sposób, że są różne pory dnia oraz nauczył pojęcia zamknięte - otwarte). Czasami też mogą być one nagroda za zrobienie czegoś dla dziecka trudnego, nieinteresującego.
        Ja tam wykorzystuję fiksację mojego młodego na wojskowości oraz analizie języka, by coś nowego pojął.
        • eps Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 22.09.11, 08:43
          mój ma fiksację na punkcie elektryki, mechaniki i ogólnie fizyki.
          Nie hamuje go ale poprzez jego upodobania staram sie mu wpajać inne rzeczy.
        • paproc1970 Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 30.11.11, 21:14
          Witam, z góry przepraszam za podpięcie się pod Forum. Jestem pedagogiem specjalnym i od 7 lat pracuje w szkole dla dzieci z autyzmem w Warszawie jako nauczyciel terapeuta. Rok stażu w Synapsis, praca w Ośrodku terapii dla dzieci z autyzmem "Krasnal", mnóstwo warsztatów i doświadczeń . Szkoła jest moim głównym miejscem pracy ale prowadzę również edukację, terapię lub opiekę dziecka w jego środowisku domowym.
          Dajcie znać gdyby ktoś potrzebował mojej pracy z dzieckiem w domu. Pozdrawiam. Dzięki.
          paproc1970@gazeta.pl
    • dasia_23 Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 22.09.11, 10:16
      Jak mu cyferki przysłaniają świat to go wybijaj z fiksacji. Ja walczę aby mój synek był jak najbliżej społeczeństwa i wciąż z uporem maniaka pokazuje zieloną trawę, niebieski dom a nie pozwalam skupiać się na numerze domu czy autobusu.
    • tijgertje Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 22.09.11, 10:59
      Nie wiem, czym kieruja sie specjalisci. Ja ci powiem tylko to, co mi z serca plynie;)
      Mam swoje bziki i dostosowywanie sie do spokeczenstwa jest juz wystarczajacym wyzwaniem, gdyby mi odebrano to, co w jakis sposob jest czescia mnie, to zapewniam, ze myslalabym o tym nadal ( bo tego nikt nie widzi), tylko skuteczniej ukrywajac swoje fiksacje. Pewne rzeczy przechodza z czasem, ale najczesciej jedne przechodza w inne, czasem z okresem `spoczynku` pomiedzy. Jako dziecko obgryzalam paznokcie. Dostawalam po lapskach, w rezltacie sie oduczylam. Ale... Paznokcie mam ladne, za to wiecznie obgryzam skorki po bokach, jakis czas MUSZAC gryzc, a bojac sie kary, obgryzalam pazury u stop, bo tego nikt nie widzial. Ostatnio juz sie maz wkurza, bo mowi, ze nie ma sie co dziwic, ze dziecko gryzie pazury, skoro mama tez obgryzajaca;) Nie wierze, ze mozna skutecznie dziecko czegos oduczyc, nie proponujac czegos innego w zamian. Mlody do gryzienia dotal kawalek gumowego, strasznie `zylastego` wezyka od terapeutki SI, bardzo mu pomaga w szkole. Fiksacje sa potrzebne, daja poczucie bezpieczenstwa. Ja mam swoj swiat, bez ktorego nie bylabym soba i nie potrafilabym zyc. Musze sie czasem wylaczyc, chocby po to, zeby podladowac baterie. Nie twierdze, ze fiksacji nie trzeba zwalczac. Owszem, jesli przeslaniaja swiat i utrudniaja codzienne zycie, ale nie przez absolutny zakaz, a przez ich sprytne wykorzystanie jako elementu motywacyjnego, przy jednoczesnym proponowaniu innych, pozytywnych czy `nieszkodliwych` aktywnosci, majacych szanse zastapic choc czesciowo fiksacje. Pozwalanie dziecku w nagrode na liczenie klockow, to bardzo dobry sposob na to, zeby zachecic dziecko w POZYTYWNY sposob do pracy. ogladam na youtube czasem jakies filmiki z terapii. Przy niektorych mam wrazenie, ze dzieci nie maja duszy. Jak malpki robia to, co terapeuta im kaze, nie ma w tym zadnej radosci, tylko mechaniczne powtarzanie pewnych czynnosci. Nauczyc sie ich trzeba, ale sposob podejscia do autysty jest rownie wazny, jak cel, moze nawet wazniejszy.
      Moj mlody jest uzalezniony od gier na nintendo DSI. Chlop mu kupil, nie moge calkowicie zabronic, choc nie jest to dla mlodego dobre, wiec bawie sie w podchody. Mlody wie, ze bedzie mogl pograc, jak sobie `zarobi`, musi zrobic cos, czego nie lubi, w nagrode taka sama ilosc czasu moze grac (tylko w weekendy). Efekt? Mlody nie tylko sie nie buntuje, ale sam sie przypomina i chce cos robic. Jest to duuuzo skuteczniejsze niz straszenie karami, czy faktyczne karanie. Z mala motoryka mial ogromne problemy. Rysowanie szlaczkow w ogole nie wchodzilo w rachube. Urwis ma swira na punkcie labiryntow i map. Zamiast szlaczkow dostawal czesto labirynty , gdzie musial sie baaaardzo starac, zeby sie zmiescic miedzy liniami. Za kazdy bez wyjechanych za linie kresek byla nagroda, w tym wypadku jeszcze jeden labirynt;) Labirynty byly tez nagroda np za wycinanie, klejenie, kolorowanie, czyli czynnosci, ktore MUSIAL w szkole robic, ale ktorych szczerze nienawidzil. Nie dosc, ze robil, to co chcielismy, to z czasem okazuje sie, ze cos, czego nie znosi, zaczyna mu wychodzic duzo lepiej i czynnosc ze znienawidzonej staje sie jedna z ulubionych;)
      Pamietaj o jednym: specjalisci maja rozne podejscie do autyzmu, ale ich wiedza opiera sie na teorii i obserwacji. Sami nie doswiadczaja myslenia autysty, powielajac wzory dzialajace na wiekszosci dzieci na nowych pacjentach. Ty musisz robic za zderzak. Najlepszy specjalista nie jest dobry dla wszystkich. Nie ma takiej mozliwosci, bo ludzie, rowniez z autyzmem zbyt sie roznia. Nie ma jednego uniwersalnego sposobu na terapie, nauke czy chocby zabawe. Obserwuj dziecko. Jesli terapia daje efekty, ale masz wrazenie, ze dziecko zdobywa umiejetnosci, ale zajec nie cierpi, buntuje sie, a potem zamyka i `poddaje silniejszemu`, staje maszynka i nie przejawia swoich wlasnych zachowan, to dla mnie jest to sygnal ostrzegawczy. mam wrazenie, ze niektorzy terapeuci zwracja uwage tyulko na `tu i teraz`, zachwycajac sie postepami. Jesli jednak terapia polega na `temperowaniu` dziecka poprzez nacisk `silniejszego` , a nie sprawia dziecku zadnej frajdy, to efekty owszem, beda wyrazne, ale tylko od momentu, gdy terapia zostanie zakonczona. Potem takie dziecko, ktore poczuje sie `wolne` i tak zrobi swoje, chocby mialo na to czekac latami. Chyba, ze zostanie tak wytresowane, ze nie bedzie miec juz w ogole cienia wlasnej osobowosci:/
      Sorry, ze tak negatywnie, ale czasem mam wrazenie, ze niektorzy pracuja nad celem za wszelka cene, zapominajac, ze dziecko tez jest czlowiekiem, czujacym i myslacym. W terapii nie cel jest najwazniejszy, bo on w oderwaniu od osoby jest aboslutnie niczym. NAjwazniejsze jest dziecko.
      • szironna Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 22.09.11, 12:13
        Tijgertje mądrze napisane.
        Mój młody ma zdiagnozowane zaburzenia SI - też ma swoje fiksacje. Nie zabraniam, wiem że jest mu to potrzebne, by się wyciszyć po powrocie do domu z przedszkola. Zresztą on dostymulowuje się 30-40min dziennie (zależy od dnia, są takie w których w ogóle tego nie robi), zatem tym bardziej nie ingeruję. No i sama przecież mam swoje przyzwyczajenia, nie chciałabym by mi ktoś zabraniał ich mieć.
        • szironna Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 22.09.11, 12:24
          Jeszcze mi teraz do głowy przyszło, że istotne jest to, ile czasu dziecko poświęca na autostymulacje. Jeśli robi to niemal cały czas, wtedy faktycznie potrzebna jest pomoc, ingerencja, by dziecko wyszło z tego - nazwijmy to - zamkniętego kręgu. Jeśli natomiast nie przeszkadza mu to w funkcjonowaniu, uważam że nie powinno się zabraniać, bo - tak jak pisała wyżej tijgertje, dziecko i tak znajdzie furtkę. A dodatkowy stres nie jest mu potrzebny.
          • halogen75 Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 22.09.11, 17:11
            Ooooooo bardzo ciekawy temat:) Ja powiem szczerze już raz tu pytałam czy mam uczestniczyć w fiksacjach syna na zasadzie pozwalania mu na nie, akceptacji ich. Mój ma tych fiksacji sporo. Jedne już poszły w zapomnienie, inne wciąż się pojawiają. Długo zastanawiało mnie czy mam je synkowi przerywać, nakierowywać go na inne płaszczyzny, bo miałam czasem wrażenie, że akceptując jego fiksacje i uczestnicząc w nich pogłębiam tym samym jego "autystyczny punkt widzenia". Przy omawianiu diagnozy w Promitisie wstrzeliłam się nawet z tym pytaniem. I powiem Wam, że usłyszałam odpowiedź, by te fiksacje o ile nie przynoszą szkód fizycznych jak najbardziej zaakceptować. I myślę, że jest w tym duży sens, bo odkąd pokazałam młodemu moją pełną akceptację tego co robi (oczywiście nie dotyczy to wszystkiego;)), kiedy nawet zaczęłam w tym niejednokrotnie towarzyszyć mały jest przeszczęśliwy. Uzyskał tym samy pewien spokój wewnętrzny. Widać to gołym okiem, słychać i czuć. Daje to radość jemu ale też nam, że wreszcie gdzieś tam odnaleźliśmy wreszcie cień zgodnych relacji. Przestał tym samym wyszukiwać innych czasem zupełnie bzdurnych czynności, bo zauważyłam, że kiedy zabierałam mu to "coś, co było jego" dopiero wpadał w szał i wymyślał. Teraz wychodzi z pewnego kręgu izolacji. Szuka nas, biegnie do nas, cieszy się, pokazuje, dzieli się tym z nami, a my to przyjmujemy. To tak jakby powstał pewnego rodzaju łańcuszek, my daliśmy swoją akceptacją, a za nią otrzymaliśmy jego. Taka wymiana tych dobrych wartości życiowych. Coś wspaniałego:)
      • kenijka Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 23.09.11, 08:28
        ok, to moze w takim razie popytam o konkrety, bo jakos zagubiona czuję sie między dzieckiem a tymi od których oczekuje pomocy...
        młody uwielbia pstrykać - wszelkie zabawki świecąco grajaco pstrykające pochowane, bo potem powtarza jak mantre piosenki i zwroty, mnie trafia a on sie wkręca i odrywa od swiata
        sprzęty powyłączane, ale piekarnika i zmywarki nie mogę odłączyć, no i jak ja czymś jestem zajęta to on często tam leci i potrafi pstrykać i pstrykać....
        ja go upominam , bywa ze sie zdenerwuję, i nie wiem czy powinnam mu pozwolic czy odpuścić, podejrzewam ze moje zdenerwowanie to nic dobrego:( ....ostatnio załapał że są wagi w sklepie i wszystko stara sie ważyc, pstrykać na nich, no i tu zaczynaja sie schody bo nie zawsze w sklepie na to pozwalają a i ja uważam ze tu powinna byc granica... i co? póki co nie mówie wszystkim do okola że ma autyzm i dlatego tak sie zachowuje bo czekam na rozwój wydarzeń w jego zyciu, nie chcę szufladkować go jako "czubka" , słowo okropne ale zapadło mi w serce jak od kogos uslyszałam, taka swiadomosć społeczna... liczę po cichu ze poradzi sobie i ze bedzie uznany za dziwaka ale w bardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu - ale to dygresja
        kolejna sprawa, echolalie, potrafi gadać w kółko, z reszta znacie to, no i co ja mam robić? nie reagować, upominanie czasem daje skutek, odwrócenie uwagi
        a co jeśli codziennie na tej samej ulicy czyta numery domów, reagować? olać?
        moze te pytanie wydają Wam sie banalne, ale ja naprawdę nie wiem co robic, za duzo juz popełniłam błędów, zbyt wiele nie rozumiem, a chcę byc dla młodego przyjacielem, podprą...
        • dasia_23 Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 23.09.11, 09:11
          Ja zwracałam uwagę na numer domu jak mi mówił i natychmiast zwracałam uwagę synka na kolor domu, że są drzwi obok itp.. Wykorzystywałam skupienie i starałam się przemycać coś z mojego świata.
          Co do pstrykania, mój wyrósł, ale pamietam ile irytacji mnie to kosztowało. I byłam złośliwa, jak mój mały bawił się włącznikiem to ja ruszałam jego pociągi. Wkurzał sie na mnie ale w pewnym momencie się powstrzymał, bo wiedział że jak rusza włączniki to rozwalam jego tory.
          • an_7 Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 01.10.11, 22:07
            Ja pozwalam Młodemu na fiksacje, o ile nie są niebezpieczne, albo wyjątkowo uciążliwe. I co ciekawe, wiele takich fiksacji mija. Tak jak z darciem liści czy siadaniem na każdym krześle po kolei.
    • liluchamucha Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 02.10.11, 11:14
      mam pytanie troszke nie na temat- czy mozna te ksiazke znalezc w internecie? chcialam sciagnac,ale trzeba wyslac smsa,a ja z zagranicy tego nie moge zrobic
      • krawczykasia Re: autostymulacja czy zaspokajanie potrzeb? 01.12.11, 09:38

        Poszukaj na chomikuj.pl
        tam dziewczyny mają w folderach. Można sobie pobrać
Inne wątki na temat:
Pełna wersja