kingahana.1
09.10.11, 18:18
witam
Jestem mama 10-cio latka z ZA,torbielem pajęczynówki oraz padaczką skroniową.Prosze o radę ,bo znalazłam sie w bardzo ciężkiej dla mnie i syna sytuacji.Na początku września syn zaczął sie dziwnie zachowywać,wpadać w dziwne ataki agresjii itp zachowania ,których nigdy nie okazywał w takim nasileniu,aż doszło do tego ,że wpadł w jakiś dziwny szał który trwał 8h ,na przemian krzyczał płakał ,wył itp.Wystraszyłam sie i zadzwoniłam w końcu po pogotowie ,bo niczym nie dało sie go uspokoić.,no i takim sposobem syn sie znalazł na oddziale psychiatrycznym w szpitalu (dość znanym ostatnio medialnie w kujawsko-pomorskim).Jest tam do teraz na obserwacji,bo dokładnie nikt nie chce mi powiedzieć co stwierdzają.
Na początku byłam zadowolona,że wreście przebada go fachowa kadra itp ,ale moje złudzenia znikły równie szybko.Na samym początku zszokował mnie stosunek personelu do pacjętów ,ale pomyślałam są dzieci rózne i choroby specyficzne może tak musi byc,ale teraz mam poważne wątpliwości czy syna z tamtąd nie zabrać.Kwestionują obecnie ,że syn ma ZA,bo twierdza żę poprostu jest nie wychowany i w domu pewno mu na wszystko pozwalam to jest taki uparty i władczy.Opieka hm opiera sie na pilnowaniu dzieci a jak nie to sa kary np jak sie ubrudzi jedzeniem to chodzi w brudnej piżamie ,bo na ubranie swoje -dresy trzeba sobie tam zasłużyć(nie musze dodawać ze syn jest dość niezgrabny i praktycznie stale ma ta kare z której i tak nic nie wynosi)Stale słysze ,że dziecko nie wie w co było ubrane ,gdzie zostawiło rzeczy itp na moje prośby i tłumaczenia jestem zbywana hasłem ,że pewno w domu tak robi i jest duży wiec już powinien to umieć(mają w nosie nawet orzeczenie ,że wymaga stałej opieki)Skarżą sie że izoluje sie od dzieci a jak zapoznał koleżanke (lubi starszych od siebie więc mnie nie żdziwiło ,ze ona ma 14 lat)to zabraniają mu z nią sie kontaktować ,bo niby nie w jego wieku...
Już mi ręce opadają jak do niego jeżdże ,to płakać mi sie chce (i nie dlatego ,ze jestem nad opiekuńcza-przykład dziś chodził w brudnych majtkach bo niby nikt nie zauważył !!!!!!!!!!!lub mówie ,że mogli by zwrócić uwage bo mówi że w gardle go szczypie może cos do ssania a pielęgniarka mi na to "a to nic nowego tu pół oddiału jest chore"!!!!!!!!!!!!!!)
Jest już tam mc i nic tylko leki mu na uspokojenie zwiększyli twierdza ze to chyba organiczne ale żadnych konkretów co sie dzieje...
Czy jest sens trzymania go tam(zawala szkołe bo tam nie ucza sie:( )CZy wypisać go na własne żadanie i czy to póżniej nie wpłynie na postrzeganie jego chorób i nie utrudni nam życia np przy staraniu sie o orzeczenia w przyszłosci ? Poratujcie dobrą radą bo ja już wariuje od myślenia :(
dziękuje i pozdrawiam