Przesladowanie dziecka w szkole

25.10.11, 10:30
Mam informacje od Misia, ze jest przesladowany w szkole. To znaczy oczywiscie on tego tak nie okresla, ale to, co opisuje powoduje, ze wlosy staja mi deba.

No wiec:
- ustawicznie jest gryziony przez kolege (ostatnio wreszcie pani zareagowala i "gryzaka" przesadzila)
- ktos mu wiecznie gryzie lub zabiera cos z piornika (mamy pogryziona gumke)
- dzieci pokazuja mu na czolo i mowia mu, ez jest wariate,m albo nienormalnym

CO ROBIC???
Szkola oczywiscie problemu nie widzi. Panie na proby zwrocenia uwagi przez Miska reaguja "no trudno".
    • alicja3140 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 25.10.11, 10:39
      Ja bym napisała pismo do Pani dyrektor do wiadomości Biura Edukacji. Takie incydenty nie mogą się dziać. To jest nie do pomyślenia żeby nie było reakcji ze strony nauczyciela.
      Nie pozwól żeby Ci skrzywdzili dziecko.
      • ania-pat1 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 25.10.11, 11:01
        Ja bym poszła i o tym "no trudno" pogadała z wychowawcą. Bo może ona uważa, że Misiek nie potrafi opowiedzieć w domu, co dzieje się w szkole - i to ją wystraszy. No i pewnie znając mnie (jestem choleryczką) rozpoczęłabym poszukiwania nowej szkoły - a tamtą równo bym obsmarowała. Bo problem siedzi w nauczycielu - nie w dzieciach, jeśli nauczyciel uważa twoje dziecko za "dziwne", a nie po prostu za dziecko to mu nie pomoże....
        • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 25.10.11, 11:12
          Pani wychowawczyni od 10 pazdziernika jest na dlugotrwalym zwolnieniu lekarskim. Wyglada, ze nie bedzie jej pare miesiecy (operacja kregoslupa). Tu tez szkola nie widzi problemu, ze codziennie przychodzi ktos inny. To znacznie utrudnia "porozmawianie" z kims kompetentnym.

          Nowej szkoly trudno szukac (mnie coraz bardziej irytuje podejscie i szkoly i UM do tematu). Ta jest najblizsza. I tak w calym miescie nie ma klasy integracyjnej ;(
          • marika012 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 25.10.11, 13:11
            Kolejny debilizm, dawać I klasie wychowawcę o którym wiadomo, że zniknie na zwolnieniu na kilka miesięcy. Jeszcze w dodatku wiedzieli, że w tej konkretnej klasie będzie dziecko autystyczne! Nie zdziwiłabym się, jakby było to świadome działanie, żeby się dziecka ze szkoły pozbyć, bo rodzic będzie miał dość i poszuka innej placówki.
            Bo w to, że operacja była nieplanowana jakoś mi się wierzyć nie chce.

            Madziulec współczucia.
            Zażądaj wglądu w program wychowawczy, program profilaktyczny i statut szkoły. Tam na pewno są zapisy o właściwym zachowaniu się w szkole i przewidzianych karach. Znając te dokumenty będziesz mogła wymagać ich realizacji czyli potępiania aktów przemocy i wyciągania konsekwencji w stosunku do agresorów.
            • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 25.10.11, 13:14
              Dzieki.

              Wlasni ena szczescie od przyszlego miesiaca bede caly czas w domu. I bede mogla na biezaco reagowac czy po prostu rozmawiac z wlasciwymi osobami.

              Jesli ktos jeszcze ma pomysly co robic - bardzo prosze o sugeestie.
              • mamawaw Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 12:17
                przede wszystkim idź na rozmowę z dyrektor szkoły,pedagogiem i psychologiem szkolnym dobrze byłoby zeby rozmowa odbyła sie ze wszystkimi ww osobami razem
                niech każdy wypowie sie w tej kwestii i zaczną działać zanim zacznie sie śmiać cala szkoła

                pogryzione gumki, etc, mogą doprowadzić do tego ze twoj syn zacznie sie bronic
                i co wtedy, będzie ukarany za to ze chciał sie obronić?!!!
                nie mozna dopuścić do takiej sytuacji!

                strasznie mi przykro ze musicie przez to przechodzić

                ja walczę o swoje dziecko i jestem wyczulona na zachowanie sie rówieśników mojego syna wobec niego
                może to zboczenie zawodowe ale wole mieć na wszystko oko!
                • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 12:24
                  Mozesz sie usmiac, ale dostalam list od Prezydenta MIasta, a tam....
                  - ze nie widza zadnych problemow w ksztalceniu Misia
                  - ze wszystko jest cacy
                  - ze milion razy ONI kontaktowali sie ze mna
                  - ze oferowali mi pomoc w wychowaniu dziecka
                  itp.

                  Bzdury totalne (mam billingi na potwierdzenie., dowody w postaci wpisow z dzienniczka itp).

                  Szkola jak juz widze nie ma zamiaru pomoc Misiowi. Nie ma tez zamiaru pokazac, ze daja doopy po calosci i maja dziecko, z ktorym nie wiedza jak sobie poradzic.
                  Pedagog w ogole twierdzi, ze Misiek radzi sobie genialnie (no a jak ma sobie radzic - jest najinteligentniejszy w klasie i ma milion roznych wiadomosci), ale nie widzi ze pogryziony i zaszczuty.

                  Misiek ma zakodowane, ze sie nie bijemy.
                  Ale ... w zeszlym roku w przedszkolu Misiek zaczal chlopcow atakowac po genitaliach (bic ich). I oczywiscie na niego spadlo wszystko. Ja podejrzewam oczywiscie, ze jego tak atakowano, bo on nie jest w biciu tak kreatywny
                  • mamawaw Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 13:07
                    coś chyba przegapiłam,,,dlaczego od prezydenta miasta a nie od pani dyr.?

                    szlag z takim zarządzaniem szkoła , pracownikami i cala pani dyrektor
                    strasznie Wam współczuje
                    :((
                    • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 13:14
                      Do Pezydenta zlozylam pismo o przyznanie asystenta wraz z pismem od psychiatry.
                      NIKT nie widzi problemu,m co wiecej stwierdzaja, ze niemozliwe jest zatrudnienie i KAZA isc do ppp, by zmienic orzeczenie.
                      PPP z kolei twierdzi (nie wiem do dzis na jakiej podstawie), ze dziekco funkcjonuje swietnie i jest super (ostatnie badanie i widzenie dziecka w kwietniu, nie badal go tam psychiatra tylko: logopeda, pedagog i psycholog)
                      • mamawaw Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 13:22
                        aha, juz kojarzę Wasza sytuacja
                        a nie myślałaś o asystencie z fundacji(syn ma pewnie orzeczenie o niepełnosprawności)
                        z jakiej miejscowości jestescie?

                        • mamawaw Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 13:25
                          za szybko kliknęłam
                          chodzi mi o to ze fundacje maja dofinansowania z UE i innych środków i moze tu warto uderzyć z prośbą o asystenta(ostatnio nasza terapeutka przeszła do takiej fundacji gdzie sa asystenci i wspomniała nam o tym,warunkiem jest orzeczenie o niepełnosprawności).
                        • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 13:31
                          Mieszkamy w Legionowie (to jakies 20-30 km od Warszawy).

                          Nie stac mnie na asystenta, by go opłacać prywatnie ;(
                          • marika012 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 14:23
                            Legionowo to spore miasto, jakim cudem nie ma ani jednej klasy integracyjnej. W roczniku jest na pewno kilka dzieci z orzeczeniem choćby upośledzonych umysłowo (ze statystyk wynika, że takich dzieci jest naprawdę sporo). Gdzie one się uczą?
                            Chyba że, szerokość geograficzna Legionowa sprawia że tam same zdrowe dzieci a Twój Miś wyskoczył tam ze swoim ZA przez pomyłkę ;)
                            • czarna_ida Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 15:56
                              niestety gminy pod W-wa, maja z reguly, jedna szkolę z klasami integracyjnymi, sa nie chetme do tworzenia kiklu klas bo dzici musi byc mniej, i tez nie wszystkie jak leci..
                              Moja gmina z drugiej strony W-wy, tez ma w dupie, i dla dziecka z orzeczeniem jedynie widzi NI w domu, bo chyba jeden. a dla jednego nie ma sensu tworzyc klasy 20 osobowej, a jeszcze wspomagajacy ?! Za duzo wymagan, a zeby terapie ? nie, po co ?
                            • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 19:48
                              No wiesz.. to rzeczywiscie DOSC fascynujace.
                              Opowiem Ci jak to sie robi:
                              matka dziecka niepelnosprawnego sklada papiery do szkoly. Ogolnie mowia jej, ze powinna do rejonu, bo rejon musi realizowac orzeczenie. Ale ona woli do tej, bo ta konkretna ma zaplecze i specjalistow.
                              Ok. Sklada papiery druga matka. Akurat z rejonu.

                              Przez zupelny przypadek jest w kontakcie z matka nr 1. Matka nr 1 zadaje pytanie o klase integracyjna, ale dostaje odpowiedz, ze pewnie nie bedzie, bo jej dziecko jest JEDYNYM z orzeczeniem.
                              Taka sama odpowiedz uzyskuje matka nr 2.

                              Matka nr 1 decyduje sie jednak na przeniesienie dziecka, bo zaczynaja jej mowic, ze jak przeniesie to bedzie klasa integracyjna, a jej jest obojetne (ma taka sama odleglosc do szkoly nr 1 i szkoly nr 2).

                              Matka nr 2 nie przenosi dziecka, bo ma za daleko (i kompletnie brak bezposredniego dojazdu).

                              Oczywiscie w szkole nr 2 nie tworza klasy integracyjnej, bo nie ma odpowiedniej ilosci dzieci.
                              W szkole nr 1 rowniez nie.

                              (aha.. zbieznosc numerow szkol z prawda - jest zupelnie przypadkowa)
                            • czarna_ida Re: Przesladowanie dziecka w szkole 26.10.11, 21:20
                              Otoz dzieci moze byc wiecej w rejonie, ale co da ten rejon jesli realizuja program 5 latkow i 6 tez, jest podstawowka i gimnazjum w jednym budynku? I dzieci 5 letnie maja zajecia w sali wynajmowanej w pobliskim kosciele ? Mamy oczywiscie szkole specjalna, ale ona dopiero od dwoch lat zmienia sie na lepsze, bo przedtem roznie bywalo..Tyle sie mowi o lamaniu barier, pomocy niepelnosprawnym ruchowo, oczywiscie byl spec minister od tego co duzo nagadal..
                              Ale zmian brak, no chyba ze decydent ma w rodzinie osobe niepelnosprawna, i punkt widzenia sie zmienia ;-). Ale wciaz to za malo..
            • udeczko przenies do innej klasy! 27.10.11, 00:45
              • madziulec Re: przenies do innej klasy! 27.10.11, 09:27
                NIE MA INNEJ KLASY.

                Pisze Ci to specjalnie duzymi literami. Bo widac nie zadalas sobie trudu, by przeczytac posty.
                W moim miescie nie ma INNEJ klasy integracyjnej.
      • udeczko Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 00:44
        alicja3140 napisała:

        > Ja bym napisała pismo do Pani dyrektor do wiadomości Biura Edukacj

        czy zdajesz sobie sprawę, co to w praktyce oznacza??
        W szacownym biurze edukacji wszyscy sie nzaja. To klika.
        • alicja3140 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 09:10
          Zdaje sobie sprawę co to w praktyce oznacza, bo też przeszłam wojnę w szkole i wygrałam.
          Poruszyłam właśnie Biuro Edukacji, Rzecznika Praw Dziecka który bardzo ale to bardzo nam pomógł. Szłam za ciosem i nie pozwoliłam żeby ktoś skrzywdził moje dziecko, mój synek jest teraz szczęśliwy i to jest dla mnie najważniejsze. A gdybać sobie że wszyscy się znają w Biurze Edukacji to można sobie ale co to oznacza że poddajemy się. Taka jest prawda.
          Ja w żadnej sytuacji nie poddałam się:-)
    • brzanka7 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 08:59
      Czytam ten wątek i włos mi się na głowie jeży. A ja myślałam, że my mamy pod górkę :/ Cieszę się tylko, że zrezygnowaliśmy z kupienia mieszkania w Legionowie i zdecydowaliśmy się jednak na Warszawę.
      Mało jeszcze się znam na wszystkich kwestiach formalnych. Swoją przygodę z edukacją zaczęliśmy dopiero w lutym. Jedno wydaje mi się pewne, nie poddawałabym się. Jedna z dziewczyn słusznie zasugerowała, żeby zacząć od porozmawiania z psychologiem i wychowawcą w miarę możliwości w tym samym czasie.
      Panie dyrektor "Krasnala" mówiła też o numerze tel do MEN pod który można zgłaszać wszystkie problemy dotyczące problemów szkolnych dzieci niepełnosprawnych. Ja w końcu go nie wzięłam, bo dogadałam się z wychowawczyniami. Ale poszukam. Może zadzwoń i niech Ci coś w tej sytuacji doradzą.

      Pozdrawiam
      Ania
      • brzanka7 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 09:06
        A może Rzecznik Praw Dziecka mógłby pomóc?
        Na pewno temat dyskryminacji niepełnosprawnych dzieci jest w tym roku na tapecie.
        www.kuratorium.waw.pl/pl/news/2590/polsko-szwedzka-konferencja-o-prawach-dzieci-niepełnosprawnych.html
        Pozdr
        • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 09:29
          O sytuacji dzieck apoinformowalam Kuratorium, MEN i rzecznika dzieci niepelnosprawnych.

          Czekam juz na odpowiedz.
          Wczesniej dzwonilam do kuratorium, ale bylo "no wie pani, nie mozemy nic zrobic, bo szkoly podlegaja gminom"./ Stad napisalam, bo wtedy MUSZA zareagowac.
          • aniazavonlea Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 11:51
            Może zamiast pisać do wszystkich świętych dowiedz się od Miśka co konkretnie się dzieje w szkole.
            Czemu dzieci go tak traktują, to się nie bierze znikąd. czasem jakieś zachowanie Miśka może wywoływac agresję dzieci gdziekolwiek będzie chodził do szkoły. Jeśli jest to jednak agresywna osoba trzeba ją wskazać pani, pogadać z rodzicami tej agresywnej osoby itd... pogada z dyrektorką szkoły..czasem dobrze wziąć jeden dzień wolnego i jako wolny obserwator iść na lekcje i zobaczyć co się dzieje w klasie...w każdej szkole tez jest pedagog
            więc powinien pomóc...
            U mojej w klasie było jedno agresywne dziecko i zostali wezwani rodzice, którzy pracują już z panią pedagog. Rodzice inrterweniowawali u wychowawcy i dyrektor i jak się okazuje można sprawę skierować na dobre tory.
            Jeśli wiesz które dziecko gryzie Twoje poproś dyrekcję o wezwanie rodziców i wspólna rozmowę z rodzicami tego dziecka
            • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 12:55
              Zajebisty pomysl.

              Ja mam dziecko z ZA, ktore nie umie mowic o emocjach i tym, co sie dzieje.

              Poza tym gadanie z rodzicami... podobno gryzie chlopiec siedzacy za nim. Po 2 miesiacach chodzenia do szkoly moje dyiekco nie wie kto to jest (nawet imie). To nie jest dla niego istotna i wazna informacja. Gdzie wiec uderzac??? I co mowic??? ZE gryzie ale nie wiem kto???
              • madziulec aniazavonlea... 27.10.11, 12:56
                Mam wrazenie (nieodparte), ze nie masz pojecia jak zachowuja sie dzieci z ZA.
                STad olbrzymia prosba - nie odzywaj sie i nie dawaj nie wiadomo jakich rad. Beda jak kula w plot.
              • brzanka7 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 13:37
                madziulec napisała:

                > Zajebisty pomysl.
                >
                > Ja mam dziecko z ZA, ktore nie umie mowic o emocjach i tym, co sie dzieje.
                >
                > Poza tym gadanie z rodzicami... podobno gryzie chlopiec siedzacy za nim. Po 2 m
                > iesiacach chodzenia do szkoly moje dyiekco nie wie kto to jest (nawet imie). To
                > nie jest dla niego istotna i wazna informacja. Gdzie wiec uderzac??? I co mowi
                > c??? ZE gryzie ale nie wiem kto???

                Mój synek jeśli chodzi o komunikatywność to zachowuje się identyczne!. Albo czasem jeszcze walnie jakiś tekst całkiem nie na temat w ramach tłumaczenia: "Jestem smutny, bo nie lubię jeść zupy na obiad w przedszkolu". ZA w "Krasnalu" nam wykluczyli (potrafi myśleć abstrakcyjnie) i martwię się co to będzie z nami dalej.
                Madziulec, ja bym na twoim miejscu walczyła o asystenta. Wszelkimi sposobami. Może te listy, które rozesłałaś dadzą jakiś efekt - za co gorąco trzymam kciuki. W "Krasnalu" będę 3 go. Od razu zapytam o jaki numer tel im chodziło. Może wymyślą coś na co nie wpadłaś, choć wątpię.

                Pozdrawiam
                Ania
                • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 13:58
                  No dokladnie ;))))

                  Ja sie pewnie do Krasnala wybiore (mam niedaleko). Kiedys przeciez do nich chodzilismy
            • marika012 aniazavonlea 27.10.11, 15:30
              Aniazavonlea mój nie zna imion nadal a jest w 3 klasie. Nie znał imion dzieci z przedszkola z którymi chodził 4 lata do grupy. Jak raz dzieciak tłukł jego głową o drzwi to dowiedziałam się po tygodniu od matki dziewczynki która to widziała. Mój nic nie powiedział. Czy Ty w ogóle wiesz na jakim forum piszesz.
              • czarna_ida Re: aniazavonlea 27.10.11, 21:12
                Imiona, daty, dni godziny, dla wielu autystow jest bez znaczenia, nawet twarze osob..
                Na poczatku edukacji synek, ciagle chodzil i powtarzal imiona dzieci, bo zapominal..
                Poza tym rodzice innych dzieci tych zdrowych nie beda zachwyceni, ze sa wzywani, powiem wiecej dzieci moga i potrafia swietnie malpowac, kolege autystę... A nasze dziecko bedzie osaczone..
                Madziulec wspolczuje i trzymam kciuki..
            • renita1 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 16:26
              Każde dziecko jest inne i nie możecie sądzić że wszystkie dzieci z ZA nie pamiętają imion swoich kolegów z klasy :). Jeśli masz możliwość, to może weź udział w lekcjach syna? zaobserwuj jak się zachowuje w klasie, jak reagują na niego koledzy, jak zachowuje się na przerwach? Oczywiście najlepiej byłoby, żeby synek ciebie nie widział, ale nawet jak będziesz widoczna to myślę, że po 2-3 godzinach lekcyjnych może się przyzwyczai i choć troszkę dowiesz się jak on funkcjonuje na lekcjach. Dzieci w tym wieku są szczere i długo nie potrafią udawać więc zobaczysz jaki jest stosunek innych dzieci do twojego syna. To samo można również zrobić jak dziecko jest na świetlicy. Nauczycielka nie powinna ci odmówić, zresztą jako rodzic masz prawo na taki wgląd ( oczywiście nie codziennie). Można się również innych dzieci dopytać kto gryzie twego syna (dzieci w tym wieku uwielbiają skarżyć i być w centrum zainteresowania). I jeszcze jedno, w klasach I-III lekcje powinnien prowadzić jeden nauczyciel, więc jeśli zwolnienie pani jest dłuższe niż miesiąc masz prawo domagać się stałego wychowawcy, a nie pani dochodzącej.... na takim dochodzeniu tracą nie tylko chore ale również i zdrowe dzieci.
              • brzanka7 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 16:38
                renita1 napisała:

                > Każde dziecko jest inne i nie możecie sądzić że wszystkie dzieci z ZA nie pamię
                > tają imion swoich kolegów z klasy :). Jeśli masz możliwość, to może weź udział
                > w lekcjach syna? zaobserwuj jak się zachowuje w klasie, jak reagują na niego k
                > oledzy, jak zachowuje się na przerwach?

                Wiesz co? Wydaje mi się, że zdrowe dziecko w wieku szkolnym (np. to które gryzie) będzie już na tyle rozgarnięte, żeby w obecności rodzica swojej "ofiary" zachowywać się grzecznie. Więc taka obserwacja może nic nie dać. A wręcz odnieść efekt odwrotny - utwierdzić nauczycieli i PPP że mieli rację i nie ma żadnego problemu.

                Pozdr
                Ania
                • renita1 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 17:03
                  Pewnie że go nie ugryzie, nie o to mi chodziło :) (chociaż gdyby to zrobiło, możnaby wykazać, że to z tym dzieckiem jest coś nie tak:)). Chodzi o ogólną ocenę zachowań dzieci wobec syna, nie tylko w klasie ale i na przerwie, przecież dzieci z innych klas nie wiedzą czyja to mama, zresztą oni zazwyczaj nie zwracają długo na to uwagi, no chyba że będzie się stało przy dziecku. Już same spojrzenia dzieci mogą zasugerować jaki jest ich stosunek do danego ucznia.
                  • brzanka7 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 17:30
                    renita1 napisała:

                    "Chodzi o ogólną ocen ę zachowań dzieci wobec syna, nie tylko w klasie ale i na przerwie, przecież dzieci z innych klas nie wiedzą czyja to mama"

                    Nie jestem przekonana. Dzieci z grupy Eryka w przedszkolu perfekcyjnie mnie rozpoznawały jako jego mamę (tylko do Eryka były jakieś uwagi i jako jedyna rozmawiam dłużej z nauczycielkami). Dzieci zauważyły i zapamiętały. Łącznie z tym, że zdarzało się, że leciały do mnie pierwsze, pośpiesznie mnie informując co takiego przeskrobał mój synek tym razem :/. A to były dzieci w wieku 3 i 4 lata. Dzieciaki z innych grup nie zwracały uwagi ani na Eryka ani na mnie.

                    zresztą oni zazwyczaj nie zwracają
                    > długo na to uwagi, no chyba że będzie się stało przy dziecku.

                    Przyznam szczerze, że akurat byłam dzieckiem, któremu dokuczano przez pierwsze kilka lat podstawówki (tylko osoby z mojej klasy). Na lekcji nikt z nauczycieli się nie zorientował. Na przerwie też nie było widać. Dzieci wiedzą, gdy w pobliżu jest dorosły (niekoniecznie rodzic) i zachowują się wtedy inaczej. Podobnie szybko się uczą, który nauczyciel przymknie oko na wygłupy. Chyba, że w dzisiejszych czasach w szkole jest inaczej.

                    >Już same spojrzenia dzieci mogą zasugerować jaki jest ich stosunek do danego ucznia.

                    Myślę, że "same spojrzenia" będą słabym argumentem w dyskusji rodzic - przedstawiciele oświaty.

                    Aczkolwiek przyznam szczerze, że pewna nie jestem. Może rzeczywiście warto by spróbować.

                    Pozdrawiam
                    Ania
                    • renita1 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 17:48
                      Warto spróbować :)
                      osobiście sama wprosiłam się rok temu na 4 godziny do przedszkola: syn skarżył się że niektóre dzieci mu dokuczają oraz chciałam zaobserwować jak funkcjonuje w grupie. Przez pierwszą godzinę byłam obiektem zainteresowań, dzieci się powstrzymywały w dokuczaniu, ale już po 2 godzinach wszystko wróciło do normy:. W mig wyłapałam dręczycieli syna, zresztą kilka dziewczynek już wcześniej przyszło i naskarżyło kto mu dokucza. Zaobserwowałam też które zachowania mego dziecka są denerwujące i prowokujące dla innych. Dla mnie była to naprawdę dobra lekcja, a potem wspólnie z nauczycielką zastanawiałyśmy się co zrobić żeby było dobrze. Ale dodam, że byłam w bardzo dobrych relacjach z nauczycielką z przedszkola. U nas zadziałało.
                      • brzanka7 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 17:59
                        No tak :) Ale to było przedszkole. No i tu mogę potwierdzić, że jest tak jak mówisz. Dzieci nie zwracają w zabawie uwagi na dorosłych. Wydaje mi się, że im starsze dzieci tym jest trudniej.
                        A co do wyeliminowania denerwujących zachowań - to szczerze podziwiam. Ja świetnie wiem co denerwuje w Eryku inne dzieci (natrętność, niezauważanie granic, sygnałów stop etc...) i nie mogę tego nawet zredukować.

                        Pozdrawiam
                        Ania
                        • monna16 Re: Przesladowanie dziecka w szkole 27.10.11, 19:27
                          Ja codziennie odprowadzam swojego syna do szkoły (chodzi do 1klasy). Idę z nim do szatni, potem do klasy i zawsze czekam do dzwonka stojąc gdzieś z boku i obserwując zachowanie syna i innych dzieciaków. Nie wiedziałam że moje dziecko jest wyśmiewane. Podczas mojego "nadzoru" część dzieciaków się z nim bawiła, inni zajęci byli swoimi sprawami. Nie dało się zauważyć że coś jest nie tak. Któregoś razu zupełnie przypadkiem zobaczyłam jak to wygląda. Nauczycielek jeszcze nie było, wyszłam z sali udając że idę do domu. Przez niedomknięte drzwi widziałam który chłopak naskoczył na moje dziecko i wyzywał od "dzidziusiów". Nie wiem dlaczego tak i skąd to się wzięło. Po lekcjach porozmawiałam z młodym. Powiedział że ten kolega od dawna tak go przezywa, przygotowałam mu gotową formułkę którą ma powiedzieć dręczycielowi. Nic to nie pomogło, później zaczął przezywać syna już przy mnie czy mężu. Zwracanie uwagi gówniarzowi pomaga tylko na chwilę ale za to inne dzieci zaczęły stawać w obronie syna i się nim "opiekować". Ostatnim razem jak byłam odprowadzić młodego, słyszałam jak ów gówniarz pytał innych czy palą fajki... Myślałam że z nóg spadnę... Na razie nie wiem jaka sytuacja w szkole, syn chory już ponad tydzień i chyba jeszcze z tydzień posiedzimy w domu :(
                          • madziulec Po zebraniu... 27.10.11, 21:41
                            Nie wiem, moze ja jestem jakas dziwna (stwierdzam to, bo szkola mnie "zachwyca" z kazdym dniem coraz bardziej), ale dzis wymieklam.

                            PDW czy jak to tam nazwac (IPET) powinien byc gotowy miesiac temu. Nie jest. Dzis czekala na mnie ta pani, ktora miala go przygotowac (kiedys tam z tydzien czy 1,5 temu dzownila do mnie i mowila, ze nie przygotowala, bo miala chore dziecko). Ok. ZE zostawi na swietlicy i mam podpisac.
                            Nie podpisalam, bo glupia baba ze swietlicy nie mogla zaczekac, a ja zapowiedzialam, ze nie podpisze zanim nie przeczytam.
                            No iec dzis ona na mnei czekala. Ale pech. Bo ja mialam auto z rozladowanym akumulatorem, tu w jakis cudowny sposob dotarlam do malego, ale musielismy isc do domu i ew. przyjsc na zebranie (czyli wychodze ze szkoly o 16:50, lece do domu jakies 25 minut, po czym musze wychodzic, by na 18 zdazyc)
                            I mowie jej to, ze nie moge zostac, bo sie spiesze. Na co ona, ze mam jej podpisac. To mowie, ze NIE, dopoki nie przeczytam. A ta znowu, ze mam sie z nia umowic przed zebraniem (17:55). No to ja znowu, ze nie mam samochodu, ze nie mam jak dotrzec i ze "umowmy sie nawet na jutro, ale teraz nie moge, nie mam czasu z pania rozmawiac".

                            Nie wiem co za durna baba.
                            Z 15 razy probowala.
                            Mowie, ze jutro moge przyjechac. A nie, bo ona od 9 i woli, bym ja jej podpisala juz teraz i dzis. No to ja znow, choc mialam ochote na nia ryknac, ze nie, nie mam czasu, jak zdarta plyta.

                            Przyszlam na zebranie i co?? Informacja, ze .. mam isc do tamtej bo ona czeka w pokoju psychologa. Mowie, ze nie. Nie moge, umowilam sie na przyszly czwartek i juz.

                            A na zebraniu: powiedzialam o agresji wsrod dzieci. O gryzieniu i poprosilam rodzicow, by zwrocili uwage dzieciom. I ze Misiek ma autyzm. Teraz zacznie sie nerwowe przenoszenie do innych szkol (bo jesli nie wiecie to autyzm jest zarazliwy).

                            Potem rozmawialam z nowa pania. Nie ma kompletnie pojecia o Misku. Twierdzi, ze 3 lata pracowala z dziecmi autystycznymi. Ale gdy powiedzialam o zeszycie, by tam wpisywala to, co jest zadane to stwierdzila, ze Misiek sam musi sprawdzac po wszystkich ksiazkach.
                            Wiec mam powazne obawy, bo wg mnie ona nie ma pojecia.

                            Druga pani (bo teraz beda ich uczyc 3) stwierdzila, ze skoro to takie wazne (wytlumaczylam dlaczego) to ona nie widzi problemu i juz. I powie to pozostalym paniom.


                            Jestem zalamana.
                            • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Po zebraniu... 27.10.11, 22:08
                              Zdaje sobie sprawe, ze jesli do trudnosci, z jakimi stykaja sie nasze dzieci w szkole, dojda jeszcze zmiany nauczycieli, to jest to zaczny problem. Ale nie rozumiem jednego - dlaczego te panie nowe nie wiedza o Misku i jego problemach? Nie informowalas, wiedzac, ze to zupelnie nowe osoby i raczej nie beda sobie trudu zadawac, zeby dowiadywac sie czy jakies dziecko nie ma przypadkiem specyficznych zaburzen?
                              Ja mysle, ze zwykla szczera rozmowa czesto da sie przynajmniej troche osiagnac, a jak nie ma mozliwosci rozmowy, to sa maile, telefony, mozna tez kartke "z przeslaniem" dla Pan zostawic w swietlicy z prosba o przekazanie, albo wreczyc Miskowi, zeby dal Pani, jesli jest w stanie zapamietac.
                              • czarna_ida Re: Po zebraniu... 27.10.11, 22:15
                                to ze za Toba lazila i naciskala moze byc spowodowane, podladką dla dyrekcji. Nic nie podpisuj bez czytania.
                                Ja sie nie dziwie ze panie nie wiedza, bo sobie nie przekazuja..
                                • calosciowezaburzeniarozwojowe Re: Po zebraniu... 27.10.11, 22:19
                                  No nie przekazuja, to oczywiste niestety, ale to rodzicowi zalezec powinno, zeby jednak odpowiednie informacje dotarly do odpowiednich osob.
                                  • madziulec Re: Po zebraniu... 28.10.11, 00:04
                                    No tylko jak to sobie tak w skrocie wyobrazasz???

                                    Nie wiem kto jest teraz nauczycielem (do dokaldnie nastepnego tygodnia, bo wtedy beda 3 nauczycielki na 1 klase i beda sie wymieniac).
                                    Nie wiem gdzie sa zajecia Misia dodatkowe (ma jakas tam plastyke itp). Nie wiem kto je prowadzi.
                                    Aby dotrzec do np. pani od korektywy i powiedzenie jej paru slow na temat Misia musialabym osobiscie przyjsc do szkoly i poczekac az skonczy zajecia. Podobnie z kazdym nauczycielem.
                                    To oznacza TYDZIEN wolnego.
                                    • iwek33 Re: Po zebraniu... 28.10.11, 15:54
                                      madziulec napisała:

                                      > No tylko jak to sobie tak w skrocie wyobrazasz???
                                      >
                                      > Nie wiem kto jest teraz nauczycielem (do dokaldnie nastepnego tygodnia, bo wted
                                      > y beda 3 nauczycielki na 1 klase i beda sie wymieniac).
                                      > Nie wiem gdzie sa zajecia Misia dodatkowe (ma jakas tam plastyke itp). Nie wiem
                                      > kto je prowadzi.
                                      > Aby dotrzec do np. pani od korektywy i powiedzenie jej paru slow na temat Misia
                                      > musialabym osobiscie przyjsc do szkoly i poczekac az skonczy zajecia. Podobnie
                                      > z kazdym nauczycielem.
                                      > To oznacza TYDZIEN wolnego.

                                      Niekoniecznie aż tydzień wolnego. Ja wyobrażam sobie to tak, że idziesz do dyrektora ( dyrektorki)szkoły i prosisz o zorganizowanie 1 popołudniowego spotkania z wszystkimi nauczycielami uczącymi Twojego synka. Wyjaśniasz, że bardzo Ci na tym zależy, gdyż synek jest dzieckiem z orzeczeniam, wymaga specjalnych metod, pomocy i chciałabyś o tym wszystkim porozmawiać, przekazać wskazówki i informacje. Takie spotkanie jest tym bardziej ważne, że klasę będą uczyć trzy różne osoby, więc będzie lepiej dla wszystkich, gdy porozmawiacie wspólnie. Spokojna, rzeczowa rozmowa wniesie dużo dobrego, a Ty jako rodzic najlepiej przekażesz, co jest ważne dla Twojego dziecka. Sama sytuacja, że klasę prowadzi trzech nauczycieli, a nie jeden, jest już bardzo niekorzystna w przypadku dziecka z ZA, sama wiesz o tym najlepiej, tymbardziej prosiłabym o takie spotkanie. Na tym spotkaniu mogłby być też omówiony IPET i wszystkie ważne kwestie.
                                      • madziulec Re: Po zebraniu... 28.10.11, 16:16
                                        ZAPOMNIJ ;))

                                        Pani dyrektor po moich jakichs tam mailach za posrednictwwem dziennika elektronicznego poinformowal amnie, ze to nie korespondencyjna szkola i tyle.
                                        Czyli ona nie jest od tego.
                                        Prosbe o przekazanie skomentowala, ze moge to zrobic na zebraniu.
                                        Na zebraniu pani stwierdza: ale ja nic nie wiem, bo dopiero przejmuj eklase.

                                        Kaffka w najczystszym wydaniu;)

                                        Aha: wczoraj na zebraniu byly 2 panie. Super. Podeszlam z informacja i tak dalej. Pani jedna stwierdzila, ze ona nic nie wie. Pani druga: ze chetnie porozmawia i tak dalej, bo juz widzi jakies problemy. Obie prowadza klase od tej samej chwili.

                                        Aha. Rozmowa ma to do siebie ze w przypadku niescislosci (czy twierdzenia, ze druga strona powiedziala co innego) nie masz na co sie powolac, bo ktos sie wyprze
                                • madziulec Re: Po zebraniu... 27.10.11, 23:59
                                  Alez ja doskonale o tym wiem ;)

                                  W poniedzialek zlozylam pismo w swoim urzedzi emiasta punktujace dokaldnie co i jak, bo prezydent napisal mi, ze szkola sie ze mna kontaktuje itp. (wymienilam wyraznie wszystkie swoje telefony, wpisy do normalnego dzienniczka i do tego elektronicznego, podalam czas oczekiwania, poprosilam o podobne info ze strony szkoly, bo prezydentowi twierdzili, ze sie ze mna kontaktowali).

                                  Do tego napisalam, ze dziecko do dzis nie ma zalecen i ze poinformowalam o sytuacji MEN i Kuratorium.


                                  PS
                                  Efekt taki, ze jutro sie ze mna spotykaja i szybciutko chca organizowac dojazd Misia do szkoly
                              • madziulec Re: Po zebraniu... 27.10.11, 23:55
                                Ha.
                                Od miesiaca praktycznie kazdego dnia byla inna nauczycielka. Nie wiadomo kto przyjdzie.

                                Dzis po zebraniu podeszlam i powiedzialam, bo ju zmam z kim rozmawiac.
                                A pani rozbrajajaco: ale ja nic nie wiem, nie wiem nic o orzeczeniu, dopiero przejelam klasae i bede cos wiedziec jak dzieci poznac.

                                Kartki pisze - mamy zeszyt od tego. Maile tez (dziennik elektroniczny). Ostatnio na odpowiedz czekalam 9 dni...
                      • aniazavonlea Re: Przesladowanie dziecka w szkole 28.10.11, 13:05
                        No właśnie o coś takiego mi chodziło, żeby poobserwować dziecko.
                        Wiesz Madziulec starałam sie podsunąć Ci jakieś rozwiązanie a ty od razu naskoczyłaś na mnie jakbym cie obraziła. Atakując tak ludzi w realu np w szkole niewiele uzyskasz.
                        Najwięcej wnosi rozmowa konstruktywna i spokojna ale pewnie wiesz lepiej.

                        • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 28.10.11, 14:06
                          Ja mam wrazenie, ze TY kompletnie nie wiesz co to jest Zespol Aspergera i jak sie objawia.
                          No moze juz przeczytalas na wiki, ale nie widzialas kogos takiego w realu.

                          Stad Twoje opinie wybacz, ale sa dla mnie bezwartosciowe.
                          Problem, ze NIE MA z kim porozmawiac, przez miesiac dzieci nie mialy wychowawczyni, codziennie byl ktos nowy, teraz na 5 dni 3 nauczycielki beda sie dzielily godzinami.
                          Wybacz, ale dla mnie to totalna porazka.
                          • aniazavonlea Re: Przesladowanie dziecka w szkole 29.10.11, 10:33
                            Wiesz to czy wiem czy nie wiem to inna sprawa ale taki atak przypuszczony na kogoś kto chce Ci pomóc albo ma dobre intencje to wiesz nie jest dobre posunięcie.
                            Szukasz rozwiązań niemożliwych w naszym kraju zamiast spokojnie próbowac rozwiazywać problem dostępnym środkami. Piszesz że nie ma wychowaczyni ale możesz rozmawiac z rodzicami na zebraniu, że masz taki problem i chcesz żeby ich dzieci nie postępowały tak wobec Twojego syna.
                            Mam wrażenie że przydałaby Ci się jakiś kontakt z terapeutą który by Ci pomógł w problemach
                            • madziulec Re: Przesladowanie dziecka w szkole 29.10.11, 11:19
                              Sluchaj, bardzo prosilam Cie, bys sie nie wypowiadala. Tymczasem Ty dalej klepiesz, dorabiajac do tego diabli wiedza jaka ideologie (podkreslajac Twoja dobra wole., ktorej NIGDY i NIGDZIE nie bylo, wrecz ataki, niemile komentarze itp).

                              Ustalilismy: nie wypowiadalas sie na tym forum, diabli wiedza, co Cie tu przygnalo, wiec nei masz pojecia jak to jest.

                              Mam wrazenie, ze w podobnym stylu moglabym sie wypowiadac na temat wychowywania rozowych sloni. Tak samo moge przybrac moralizatorski ton (wiedzac tyle, co koci ogon) i tak samo moge posylac kogos do terapeuty.

                              A jesli juz chodzi o wysylanie do terapeuty - co tu robisz i czy Ciebie nie nalezy tam poslac???
                        • brzanka7 przepraszam, że się wtrącam 29.10.11, 12:01
                          Dziewczyny nie kłóćcie się, bo chyba nie ma sensu.
                          Aniu, Twoja rada była świetna, ale w odniesieniu do dziecka o innym rodzaju zaburzeń lub niezaburzonego. Nie wątpię, że chciałaś pomóc.
                          Madziulec zareagowała nerwowo i w sumie nie dziwie się. U mnie takich nietrafionych porad udziela rodzina męża i znajomi. Uwierz mi, jak słyszę od nich po raz kolejny np "nie rób z niego wariata, przecież widzę że to normalne dziecko (w odniesieniu do posłania go do szkoły integracyjnej) to mam ochotę wrzeszczeć. Ludzie maja tendencje by oceniać po pozorach i znajdować łatwe, "uniwersalne" recepty. Doceniam wysiłek i dobre intencje, ale za dziesiątym, piętnastym razem to zaczyna wkurzać.
                          • madziulec Dzięki Brzanka.. n/t 29.10.11, 13:30

    • madziulec Cd... 08.11.11, 22:44
      Jak zwykle MIsiek nic nie mówi.
      Ale... któregos dnia wygadał się, że chłopaki zamknęli go w szatni. Jakoś sie wydostał.

      Do tego ktoś go na świetlicy nazywa królicza morda.
      Dzis wieczorem juz była histeria.

      Nie wyrabiam. Po prostu.
      Nie to, że on ma histerie. Z tym jeszcez jakoś sobie radze. Nie wyrabiam, bo szkoąl nie widzi problemu, a ja widze, że trace gdzieś moje dziecko.
      • ania-pat1 Re: Cd... 09.11.11, 13:59
        Trzymaj się. Z asystentem jak mniemam się nie uda? Wiem, że nie chcesz zmieniać szkoły, ale... gdzieś muszą być normalni ludzie. A zewnętrzny psycholog? (mnie kiedyś proponowano, że psycholog córki będzie w kontakcie z przedszkolem, co prawda - ale zawsze) Może Ciebie traktują na zasadzie matka-wariatka - a kogoś z zewnątrz posłuchają. Albo oskarżyć o mobbing w szkole (to już poważny zarzut - ale sprawa też poważna). Chyba bym gówniarzy "pozabijała" - wtedy może szkoła by zareagowała.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja