Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co robić?

29.10.11, 13:36
Córka (11 lat) urządza nam dzikie awantury, gdy usłyszy odgłosy przeżuwania pokarmu. Normalnie nie można przy niej jeść. Denerwuje ją jak słyszy mieszanie się pokarmu ze śliną, a zamknięte usta nic nie znaczą. Szajbuje, gdy słyszy przełykanie, lizanie łyżeczki, ssanie rurki z napojem... Zastanawiam się czy to normalne?
    • szironna Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 29.10.11, 14:08
      przychodzi mi do głowy nadwrażliwość słuchowa. jak córka reaguje na dźwięki, głośną muzykę itp.?
      poza tym możliwe, że wyobrażając sobie to, co dzieje się z pokarmem w buzi, nie jest w stanie tego wytrzymać - zatem znów nadwrażliwość się kłania.

      p.s. mnie też ogromnie drażnią odgłosy przełykania, mlaskania itp. nie jestem w stanie wówczas jeść, na szczęście niewiele osób tak się pożywia w moim otoczeniu
      • zebra12 Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 29.10.11, 17:47
        Niestety nie da się jeśc bezgłośnie. W ciszy to słychać. Tu nie chodzi o mlaskanie takie jakie wydają ludzie jedzący z otwartą paszczą. I nie chodzi o to, że córka nie może jeść. Ona tego nie może znieść i zaczyna krzyczeć. Obraża ludzi - dziadka, gości. Ona nad tym nie panuje. Nie mogę przy niej jeść, zwłaszcza owoców, bo one chrupią. Nie można żuć gumy, a najmłodsza córka dostała dziś ochrzan za... lizanie łyżeczki (bez pokarmu)
        Cierpiała na nadwrażliwość słuchową, gdy była w wieku przedszkolnym.
        • szironna Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 30.10.11, 10:18
          z tego co piszesz raczej bez terapii się nie obejdzie. dobrze że działasz i zapisałaś córkę na diagnozę.

          co do odgłosów - doskonale rozumiem o czym piszesz - chodzi o gryzienie, przełykanie, żucie. mnie też to przeszkadza.
          mój syn z kolei jada w odosobnieniu gdy wiem, że na stole jest coś z grupy ryzyka. z powodu jego nadwrażliwości wszelakich wystarczy widok czegoś co mu "nie pasuje" i koniec posiłku (efekt wymiotny). dzięki terapii jest o wiele lepiej. również nadwrażliwość słuchowa się zmniejszyła. zatem działaj i oby problem się powoli zmniejszał. córce na pewno bardzo to przeszkadza, a jest jeszcze mała, nie wie jak sobie z tym poradzić.
        • iwpal Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 30.10.11, 17:55
          >>>zebra12 napisała:
          Cierpiała na nadwrażliwość słuchową, gdy była w wieku przedszkolnym. <<<

          to cierpi nadal, bo to nie przechodzi
          niektórzy sobie z tym radzą lepiej inni gorzej, ona najwyraźniej w niektorych sytuacjach - gorzej
          terapia
    • gemmavera Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 30.10.11, 07:34
      Hehe, no to witaj w klubie - u nas najczęściej problemy dotyczą brudnych rąk albo buzi (od jedzenia) młodszego brata.
      Tak silna reakcja, jak opisujesz, z pewnością "normalna" nie jest, zwłaszcza u nastolatki, która już dawno powinna wiedzieć, jaki są zasady zachowania przy stole i wobec dorosłych. Obrażanie ludzi z powodu tego, że chrupią to nie jest typowe zachowanie dziewczyny w tym wieku.
      Najprawdopodobniej te dźwięki albo są dla niej wyjątkowo nieprzyjemne, albo faktycznie kojarzą jej się z widokiem przeżuwanego jedzenia, co ją obrzydza, tak jak moją.

      Zapewne Twoja córka jednak "nie wyrosła" z nadwrażliwości słuchowej.

      Co powinnaś z tym robić?
      Po pierwsze, zrobić diagnozę, po drugie, zacząć terapię. :) SI, może Tomatis, TUS.

      Jeżeli moja się za bardzo awanturuje przy jedzeniu, to ją odsyłam z talerzem w inne miejsce (np. do kuchni), po prostu. Trudno żeby wszyscy tańczyli tak, jak nastolatek (nawet z ZA) im zagra. Owszem, jestem w stanie zrozumieć, że nawet tak banalna wydawałoby się sprawa, jak jedzenie, może stanowić dla dziecka problem. Ale ono musi nauczyć się funkcjonować wśród ludzi. A kto inny jak nie rodzina ma tego nauczyć?

      Doraźnie można by włączać przy jedzeniu jakąś muzyczkę - chociaż pewnie Twoja córka i tak "wysłucha" mlaskanie. ;) Ale spróbować warto. Np. umówić się z nią, że to ona wybiera utwór, ;) ale w zamian za to nie robi awantur. Każdy spokojny posiłek doceniać i chwalić ją, żeby mogła być z siebie dumna.
      • zebra12 Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 30.10.11, 08:05
        Staram się ją odsyłać do drugiego pomieszczenia. Ale odbywa się to kosztem awantur... Na razie jesteśmy niezdiagnozowani. Czekam na termin na wizytę.
    • mruwa9 Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 30.10.11, 09:41
      zaproponuj jej na czas posilkow np. muzyke z odtwarzacza mp3, albo jesli woli absolutna cisze, niech zaklada "sluchawki" wyciszajace (jakich uzywaja np. robotnicy pracujacy w halasie, kupisz w marketach budowlanych) lub stopery.
      • firella2 Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 30.10.11, 10:54
        Też tak miałam, takie odgłosy wydawały mi się obrzydliwe, nie mówiłam o tym nikomu, ale wspólne posiłki były trudne do zniesienia - na szczęście w moim domu rodzinnym wspólne jedzenie nie było celebrowane.
        Przeszło mi z początkiem okresu dojrzewania :)
        • zebra12 Re: Mlaskanie doprowadza córkę do szału... Co rob 31.10.11, 07:12
          No to u niej się wzmogło wraz z pryszczami na twarzy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja