monisia900
14.11.11, 10:26
w tamtym roku szk pisalam o kajtka problemach w szkole-efekt taki, ze siedzial 1,5 m-ca w domu i nie chcial nawet slyszec o szkole.
od tamtej pory jest coraz gorzej z nauka (choc nigdy nie bylo kolorowo), nie chce chodzic do szkoly (po dluzszych przerwach czesto wymiotuje na wspomnienie szkoly).
do tego doszlo pogorszenie stanu zdrowia-wyszlo po raz pierwszy nieprawidlowe eeg (zaburzone fale wolne), spadl strasznie intelekt (tylko dwa wyniki w normie w tescie wechslera) no i uwidocznilo sie wiecej cech autyzmu.
to wszystko tez zbieglo sie w czasie z tym, kiedy powiedzialam kajtkowi o jego chorobie. niby sie nie przejal, tyle tylko ze pytal czy na to nie umrze. z rozmowy wyniosl tyle, ze teraz czesto powtarza (jak ktos cos zartuje i pyta go o zdanie) ze on ma taka chorobe ze nie zna sie na zartach.sam zauwazyl ze nie rozni sie wygladem od innych (np kolega w klasie utyka na noge-to dla niego widoczny objaw choroby) i ze dzieci nie beda sie z niego smialy.
czy laczyc te wszystkie sprawy z popgorszeniem stanu zdrowia? bo liczylam sie z tym, ze kiedys nadejdzie moment, ze bedzie bardziej odstawal od rowiesnikow, ale nie sazilam, ze tak szybko:(.
moze to przejsciowe? bo lekarze daja nadzieje na poprawe...ale po zmianie szkoly:(.a zmienic nie moge, bo w innych albo nie ma miejsca, albo klasy. zostaje tylko specjalna i z checia bym tam kajtka umiescila, ale jego ojciec sie nie zgadza, a mamy oboje pelne prawa choc jestesmy po rozwodzie:(.
co robic??? doradzcie cos, bo mnie juz glowa spuchla od myslenia.