mania.pisania
21.11.11, 09:42
Witam,
piszę na tym forum po raz pierwszy. Sprawa nie dotyczy mnie, ale mojej chrześnicy. Ania ma 4,5 roku, od początku była dzieckiem "innym", później wszystko robiła, od podnoszenia główki do mówienia. Od 3 r.ż. czyli odkąd poszła do przedszkola, mama chodzi z nią do logopedy, bo nie można było się z nią porozumieć, mówiła kompletnie po swojemu. Obecnie mówi już ładnie, dość wyraźnie.
Problem z jakim pisze rozpoczął się tak naprawdę odkąd Ania poszła do przedszkola. Od początku były skargi pań, praktycznie do teraz, na początku dlatego że dzieci jej nie rozumiały, co ją denerwowało, od początku też ona miała jakby swój świat, czyli nie robiła tego co inne dzieci, co pani zaproponowała, tylko to na co ona akurat miała ochotę, do tego chodzi po klasie i mówi sama do siebie, albo siedzi w kącie i płacze, a jak ktoś ją spytał dlaczego placze, to mówi że nie wie. Przez ten ponad rok Ania dojrzała, zaczęła emocjonalnie doganiać rówieśników, ale.....Ostatnio miała jakby załamanie nerwowe, wstała rano i wpadła w histerię, zaczęła płakać, krzyczeć, tak jakby pękła. Powiedziała, że ona nie chce chodzić do przedszkola, bo nikt jej tam nie lubi, ona nie ma się z kim bawić, dzieci ją odtrącają, ona poza tym nie wie co ma tam robić, że tych dzieci jest tam za dużo. Mama Ani nie puściła jej już do tego przedszkola więcej. I teraz kwestia psychologów.
Na początku tego roku Ania była u psychologa, dwa razy się zawiesiła, pani psycholog skierowała ją do psychiatry, mama nie chciała nawet o tym słyszeć. Drugi psycholog - przedszkolny, stwierdziła na podstawie wywiadu z mamą Zespół Aspergera, dziecko ją w ogole nie interesowało, też zaleciła wizytę u psychiatry. Ale za to logopeda, która zna Anię od ponad roku uważała (do czasu załamania), że z Anią jest wszystko ok. Po załamaniu mama poszła prywatnie do psychologa dziec, powiedziała wszystko, co było dotychczas, pani psycholog powiedziała że autyzm to jest tak delikatne zagadnienie, że potrzeba lat na prawidłowe zdiagnozowanie, i że być może to co Ania przeżywa obecnie to stres przedszkolny.
Obecnie Ania nie chodzi do przedszkola, ale ma takie chwile, że pyta 3 razy pod rząd "gdzie jest tata?", albo robi coś i za chwilę "mamo, co mam robić?? co mam robić?? co mam robić??", dziadków których zna na codzień ostatnio się bała, krzyczała że nie wie co ma robić. Czasami podczas zabawy nie ma z nią kontaktu, czasami zachowuje się całkiem normalnie, odpowiada na wszystko, rozmawia, opowiada, bawi się.
Czy te objawy to może być stres przedszkolny? Co o tym sądzić?