Komunikacja obrazkowa

28.12.11, 19:22
Tak troszkę w nawiązaniu do wątku Szironny, bo sporo tam o tym piszecie ale żeby nie podczepiać się ze swoim problemem, zapytam w osobnym:

Kto Was pokierował na drogę z wykorzystaniem obrazków? Ktoś Wam to zalecał, zlecał, pokazał jak to ma wyglądać? Skąd wiedzieliście jak zacząć i kiedy?

Piszecie sporo o układaniu dzięki obrazkom harmonogramu dnia dzięki czemu dziecko czuje się bezpieczniejsze, bo wie co będzie robiło. Piszecie o wykorzystaniu obrazków jako formy komunikacji. Temat mnie ostatnio bardzo mocno nurtuje, chciałabym spróbować. Czy 2,4 latek nie jest za mały? Na razie nie chce nawet spojrzeć na obrazek w książeczce. Jak mamy zacząć i od czego? Prowadził Was z tym jakiś terapeuta czy próbowaliście samodzielnie?
Pytam, bo uderzyliście w wątku Szironny w dość głęboki punkt związany z frustracją u dziecka kiedy brakuje komunikacji. U nas ta frustracja właśnie z tego powodu zaczyna mieć miejsce każdego dnia. Jak to zmienić?
Spróbujcie mi opowiedzieć jak to powinno wyglądać i czy dam radę sama wprowadzić to w domu bez udziału terapeuty? Będę bardzo wdzięczna.
    • mruwa9 Re: Komunikacja obrazkowa 30.12.11, 10:51
      Poczytaj sobie:
      www.pecs-poland.com/pecs.php
      Nas nakierowala asystentka dziecka w przedszkolu (jeszcze zanim dziecko otrzymalo diagnoze). Najpierw probowalismy, bez sukcesow, jezyka migowego, potem asystentka przyniosla informacje o obrazkach. Drugie zrodlo informacji to logopeda. Potem sie potoczylo, osrodek rehabilitacyjny , pod ktory podlega moje dziecko, zorganizowal kurs z PECS, szkola pracuje w oparciu o obrazki, dostalam z osrodka rehabilitacyjnego program komputerowy do tworzenia obrazkow + baza obrazkow, nie radzilam z nim sobie , to zorganizowano kurs dla uzytkownikow tego programu, ale i tak najlepszym zrodlem obrazkow jest Google grafika. Obrazki uzywamy w wielu sytuacjach: jako schemat dnia (w pokoju dziecka- orientacyjny plan dnia, zawierajacy podstawowe aktywnosci, typu: szkola-dom -lekarz itd), w lazience osobno jest np. schemat mycia, korzystania z toalety, przy komputerze np. obrazki przedstawiajace filmy lub programy, dziecko wybiera ten, ktory chce ogladac/z ktorym pracowac, itd itp. Oprocz tego dziecko ma swoj wlasny segregator z obrazkami, ten segregator krazy miedzy domem a szkola i stanowi dziecka "mowe". I z tego segregatora dziecko samo wyciaga obrazki, kiedy chce cos powiedziec. Przy posilkach tez sa obrazki (dziecko wybiera, co chce jesc, lub gdy chce dokladke). Oczywiscie jest z tym sporo pracy, bo segregator, nawet niezawierajacy ogromnej ilosci obrazkow, szybko staje sie duzy objetosciowo (a jest czyms, co ma dziecku wszedzie towarzyszyc), poza tym obrazki sie gubia, wracaja na nie swoje miejsce, a jesli obrazka nie ma, to i slowo przestaje dla dziecka istniec. dlatego z utesknieniem czekam na program komputerowy na tablet, ktory bedzie pelnil funkcje segregatora, ulatwi posegregowanie obrazkow w kategorie, aby dany obrazek dalo sie szybko odnalezc.
      Aha, mamy tez cala lodowke obklejona obrazkami-magnesami (sama robilam), najczesciej uzywanymi. Obrazki sa jak najbardzej odpowiednie dla 2.5-latka. Zacznij od wybrania kilku najczesciej powtarzanych przez was sytuacji, tego, co dziecko lubi robic/jesc, i przygotuj na ten temat obrazki: moga to byc zdjecia na poczatek, stopniowo, u wiekszego dziecka, zastepowane piktogramami i bardziej schematycznymi obrazkami (zeby uniknac zafiksowania, ze jesli mam np. 2 samochody i zrobie zdjecie jednego z nich, powiedzmy zielonego, pokaze dziecku zdjecie samochodu, zeby powiedziec, ze wlasnie mamy nim, gdzies pojechac, a potem okaze sie, ze jedziemy drugim autem, czerwonym, to dziecko moze czuc sie mocno zdezorientowane, bo czerwone auto to nie zielone auto. Wiesz, o co chodzi). A wiec - mozesz zrobic zdjecie przedmiotu, wydrukowac w niewielkim formacie, zalaminowac (bedzie trwalsze), wymyslic sposob i miejsce przechowywania obrazkow, zeby byly latwo dostepne ( u nas dzialaja samoprzylepne rzepy, na tablicy czy w segrgatorze przyklejam, mam jedna czesc tasmy, do obrazka przyklejam druga, malutki kawaleczek wystarczy, bo obrazek nie ma sie trzymac super mocno, ma sie go latwo zdejmowac ). Potem cwiczenia: jesli wybierzesz czeste sytuacje , zabawy na poczatek, to i okazji do cwiczen bedzie duzo, a dziecko szybko zaskoczy, o co chodzi. Czyli jesli np. dziecko ma swoja ulubiona zabawke lub film, przygotuj obrazek je przedstawiajacy. I gdy dziecko przyjdzie z zyczeniem, zeby np. wlaczyc ulubiony film czy dac zabawke, wreczasz mu obrazek, a sama rzecz trzymasz w drugiej rece. Pokazujesz, ze dziecko ma wymienic obrazek na owa rzecz. Zabierasz obrazek, dajesz zabawke. I tak za kazdym razem. Az dziecko samo zacznie przychodzic z obrazkiem. I w ten sposob stopniowo zwiekszasz ilosc obrazkow. Posilki to tez dobra okazja do treningu: przygotuj obrazki z tym, co bedziecie jedli, poloz na stole, daj dziecku np. maly kawalek owoca czy innego ziemniaka, nalesnika, czy makaron, to co akurat macie jesc, i pokaz dziecku, ze jesli chce dokladke, musi dac ci obrazek przedstawiajacy dana potrawe. Chwal dziecko, okazuj radosc, gdy dostaniesz obrazek, mow do dziecka, potwierdzaj, ze zrozumialas, ze chce jeszcze jeden kawalek jablka, daj znowu maly kawalek, i tak w kolko. Moze byc z tego super zabawa.Mozesz "strugac glupa", nawet, gdy swietnie rozumiesz, czego dziecko od ciebie chce, udawaj, ze nie rozumiesz, zaprowadz do obrazkow i popros, zeby ci dziecko pokazalo, o co chodzi. A potem potwierdz i okaz radosc, ze zrozumialas. W ten sposob dziecko uczy sie przejmowac inicjatywe w komunikacji, ze samo moze tez byc nadawca, a nie tylko odbiorca informacji, ze moze sterowac rozmowa.Ale na poczatek wybierz nie wiecej, niz 3-5 obrazkow, potem stopniowo mozesz zwiekszac ich liczbe.
      Rada praktyczna: kup laminarke i to najchetniej w formacie A4 (kiedys na poczatek kupilam mala, na format zdjec, szybko okazala sie niewystarczajaca i i tak bylam zmuszona dokupic druga), drukarke, drukuj od razu po kilka egzemplarzy obrazkow, bo lubia sie gubic lub niszczyc. Obrazki maja byc raczej male, zwlaszcza gdy ich liczba wzrosnie, no i musza byc latwo dostepne dla dziecka.
      • legenda3 Re: Komunikacja obrazkowa 30.12.11, 17:57
        Mruwa ci bardzo ładnie wszystko napisała. Niektórzy też stosują fotografie. Najlepiej zacząć od kilku, może 5 obrazków/ zdjęć rzeczy, które dziecko używa pokazujących najczęstsze aktywności:
        - obrazek/ zdjęcie "talerz i kubek" wraz z komentarzem "jedzenie" (zawsze takim samym na początku), lub tez osobno kubek, osobno talerz do picia i jedzenia,
        - obrazek/ zdjęcie "łóżka" z komentarzem "spanie",
        - zdjęcie babci - "odwiedziny u babci"
        - zdjęcie łazienki/ obrazek łazienki - "mycie"
        - zdjęcie/ obrazek "samochodu" - "wyjście/ wyjazd na zajęcia"
        jak to zacznie działać to wtedy zastanowisz się co i jak rozszerzać.
        Tylko jak chcesz wprowadzić to musisz zawsze mu pokazywać dany obrazek i nie stresuj się, że nie chce patrzeć, bo często nasze dzieci rejestrują coś kątem oka lub w ułamku sekundy. Na pewno musi się z tym oswoić a fakt, że to nowość na pewno będzie odrzucane. Jeśli założysz sobie, że będziesz to robić przez np. tydzień a później ewentualnie odpuścisz to jest szansa, że synek załapie, że może się z tobą porozumiewać, albo że go uprzedzasz co będzie i zaakceptuje to.
        • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 30.12.11, 22:02
          Mruwa, ogromnie Ci dziękuję. Bałam się, że w odpowiedzi dostanę masę linków, w których zwyczajnie się pogubię nie znajdując głównego meritum. Tak się działo kiedy szukałam informacji na własną rękę. Niby wiedziałam o co chodzi ale nie mogłam tego jakoś zebrać w kupę i nie do końca rozumiałam jak w zasadzie zacząć. Opisałaś mi to tak szczegółowo i tak zrozumiale, że nabrałam na nowo nadziei, że jeszcze będzie dobrze:) Pomyślałam sobie, że porozmawiam jeszcze z terapeutami małego, że spróbuję wciągnąć w temat logopedę i psychologa, może coś podpowiedzą, może przy obopólnej współpracy pójdzie to jeszcze szybciej i bardziej sukcesywnie. Być może temat jest terapeutom bliski, nie wiem w zasadzie, bo po porostu na ten temat z nimi nie rozmawiałam. Jeszcze raz z całego serca dziękuję. Jeśli coś ważnego Ci się w tym temacie przypomni, jakieś dodatkowe wskazówki, proszę, pisz.

          Legenda, Ty już kiedyś pamiętam, próbowałaś mi temat przybliżyć i nasunąć. Temat wówczas niestety zagubił mi się gdzieś wśród sterty wszystkich czynności związanych z diagnozą, badaniami, konsultacjami, ruchami urzędowymi ale dziś odnalazłam dane od Ciebie na temat piktogramów. To wszystko razem utworzyło mi cel, który postawiłam sobie do osiągnięcia w nowym 2012 roku.
          Już wiem po prostu od czego w nim zacznę.

          Dziękuję Wam bardzo.
          • legenda3 Re: Komunikacja obrazkowa 31.12.11, 00:16
            Cytujac Braci Koala "Jestesmy po to zeby pomagac" :). Ja jeszcze dwa slowa na temat roznych podejsc terapeutow do komunikacji obrazkowej. Gdy moj syn zaczal terapie w wieku 2 lata 8 mies. uzywal moze 20-30 slow, ale byl strasznie nadpobudliwy i zdekoncentrowany. Terapie zaczelam jednoczesnie z logopedka i z terapeuta behawioralnym. Panie od behawiorki zaczely uzywac wlasnie glownie zdjec, czesc juz mialy na wyposazeniu a czesc robily specjalnie dla niego. Fotografowaly zabawki i zdjecia aktywnosci, ktore z nim przerabialy. Po paru miesiacach zarzucily te komunikacje bo syn zaczal dosc duzo powtarzac i poszerzyl mu sie slownik. Ale jeszcze dlugo, dlugo uzywal samych rzeczownikow i prostych wyuczonych zwrotow typu "daj mi" albo "nie chce". Terapeutki obawialy sie, ze uzywanie obrazkow w pewnym sensie zahamuje mowe. Duzo pozniej, mak syn mial prawie piec lat i mowil o wiele wiecej, jednakze dosc schematycznie i niegramatycznie robilam mu diagnoze funkcjonalna w Prodeste i tam panie pytaly dlaczego nie uzywam obrazkow do komunikacji i zrobily mi wyklad czym sie rozni mowa od komunikacji. Dzis mysle, ze mialy racje i ze nie nalezy rezygnowac z obrazkow nawet jesli dziecko zaczyna mowic bo ta komunikacja wciaz i jest i dlugo bedzie zaburzona. Szczerze mowiac nie chcialo mi sie po tylu latach wprowadzac z powrotem obrazkow, zwlaszcza, ze moj syn nie byl nigdy przywiazany do rutyn i nie robil cyrkow z tego powodu, wiec tworzenie planu dnia na obrazkach tez nie mialo sensu, zwlaszcza, ze umial sie zapytac co bedziemy robic i kiedy. To tak z mojego niewielkiego doswiadczenia, ale uwazam, ze dziecku z zaburzona mowa w jakimkolwiek stopniu lub dziecku, ktore wymaga rutyn i uprzedzania o wszystkim taka komunikacja obrazkowa wyjdzie tylko na dobre.
            • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 14:03
              legenda3 napisała:

              Gdy moj syn zaczal t
              > erapie w wieku 2 lata 8 mies. uzywal moze 20-30 slow

              Ooooooo, to i tak bardzo dużo:) Mój w 1 roku używał ok 10. Do 1,5 roku doszły może góra dwa. Teraz nie ma po nich śladu. Jest tworzenie własnych słowotworów, wydawanie dźwięków, wokalizacja, nieusilne próby pewnego sylabizowania, które niestety kończą się w urwanym niedokończonym i niepełnym słowie. Niektóre słowotwory powtarzają się systematycznie a więc istnieje przypuszczenie, że coś oznaczają i do czegoś się odnoszą. Niestety nie mam pojęcia do czego. Kiedy je powtarzam po nim, choć nie wszystkie da się dokładnie usłyszeć i powtórzyć mały śmieje się w głos;) Czasem wyrwie się słowo ma-ma, czasem ta-ta (zawsze z przedłużeniem 2 sylaby jakby bardzo trudno było mu to wypowiedzieć), czasem baba ale raczej nie adekwatnie do sytuacji i nie odnoszą się niestety do nas. Nie wiem dlaczego młody jest niesamowicie zainteresowany oraz bardziej skupiony i skoncentrowany na języku angielskim (starsza się uczy czasem na głos, słucha piosenek w tym języku, ogląda bajki w tym języku, słucha płyt). Słysząc coś z tym języku zawsze stanie i wyraźnie przysłuchuje się, nawet toleruje piosenki w tym języku, w polskim nie ma o tym w ogóle mowy. Od dłuższego czasu zastanawiam się na czym polega ten "fenomen".

              Terapeutki obawialy sie, ze uzywanie obraz
              > kow w pewnym sensie zahamuje mowe.

              O właśnie, poruszyłaś dość znaczną kwestię. Pamiętam, że przy omawianiu diagnozy zapytaliśmy tak zupełnie na wyrost jaki sposób wykorzystać do komunikacji skoro zanikła mowa. Psychiatra odpowiedziała nam wówczas, że można wykorzystać obrazki i piktogramy ale...
              ale nigdy nie w pierwszej kolejności czyli na zasadzie wprowadzamy je dopiero za jakiś długi, długi czas kiedy jednak w mowie słownej nic się nie rusza, nie ma postępów. Młody wówczas jeszcze wypowiadał pewne szczątkowe wyrazy. Mówiła, by tego nie zaprzepaścić i starać się wraz z terapeutą rozwijać pomijając jednak w tej fazie zupełnie obrazki. Sugerowała nam, że jeśli wejdziemy w obrazki młody w pewien sposób przedłoży je ponad mowę. No i tak sobie teraz myślę, czy miała rację? Jaką granicę wiekową miała na myśli mówiąc jeśli się mowa nie wykształci, nie ruszy, trzeba próbować obrazkowo? Pytając, zastanawiam się, by nie popaść troszkę w "błędne koło" przerostu obrazków nad słowa, a nie wiem gdzie ta cienka granica pomiędzy jednym, a drugim w zasadzie leży. Widzę też, że nie ruszę tego zupełnie sama. Musi nas ktoś jednak wspomóc ale tu już mam pewien pomysł.
              • mruwa9 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 15:08
                Moje skromne zdanie: nie ma sie czego obawiac. Jesli terapeutki odradzaja obrazki w obawie przed zahamowaniem rozwoju mowy, to nie maja pojecia ani o PECS, ani o autyzmie jako takim. Naszym celem jest rozwoj KOMUNIKACJI. Werbalnej lub niewerbalnej, jakiejkolwiek na poczatek. Niektore dzieci z autyzmem nigdy nie naucza sie mowic, czy w imie walki o rozwoj mowy za wszelka cene mamy je pozbawiac alternatywnych mozliwosci komunikacji?
                Obrazki ulatwiaja te nauke, a gdy sie ja rozwinie, mozna kontynuowac rownolegle rozwoj mowy, nikt nie twierdzi, ze trzeba te wizje odwiesic na kolek. Moje dziecko gada jak najete non stop. Ale gada w swoim wlasnym narzeczu, rozumieja je tylko najblizsi. Ja nie mam ani mozliwosci, ani ochoty sluzyc za tlumacza non stop, obrazki ulatwiaja komunikacje rowniez z osobami, ktore nie mowia w jezyku mojego dziecka ;-)
                Ja juz nie pamietam argumentow logopedow, dlaczego PECS jest rowniez korzystny w przypadku osob mowiacych, pamietam tylko konkluzje- nie ma sie czego obawiac, rozwoju mowy nie uposledzi, a moze pomoc.
                • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 15:25
                  mruwa9 napisała:

                  > Moje skromne zdanie: nie ma sie czego obawiac. Jesli terapeutki odradzaja obraz
                  > ki w obawie przed zahamowaniem rozwoju mowy, to nie maja pojecia ani o PECS, an
                  > i o autyzmie jako takim.

                  Przyszło mi to właśnie na myśl;) Stąd na dole mój wpis o Polsce, o wykorzystaniu tej metody w naszym kraju. Być może psychiatra wypowiedział się w ten sposób mając szczątkową wiedzę na temat tej metody lub znając po prostu realia polskie. Ale mogę się mylić, być może w Polsce działa to lepiej niż mi się wydaje. Tyle, że coś mało na ten temat odnajduję i stąd nasuwa się się moje myślenie takie, a nie inne:) Wystukując proste hasło "piktogramy" polskie strony przerzucają nas w pierwszej fazie na newsy o piktogramach na polu (ufo?);)
                  Potem odnajduję maleńkie szczątki informacyjne ale bardzo, bardzo okrojone.
                • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 15:31
                  mruwa9 napisała:
                  Niektore dzieci z autyzmem nigdy nie nau
                  > cza sie mowic, czy w imie walki o rozwoj mowy za wszelka cene mamy je pozbawiac
                  > alternatywnych mozliwosci komunikacji?

                  Stanowcze nie:)
        • mruwa9 Re: Komunikacja obrazkowa 31.12.11, 01:13
          Tylko taki moj komentarz: na pierwsze obrazki warto wybrac czynnosci lub przedmioty, ktorych uzywa sie /powtarza wiele razy w ciagu dnia. Bo bedzie wiecej okazji do cwiczen. Jesli dziecko ma na przyklad swoj ulubiony film, ktory lubi ogladac, mozna go wziac na tapete. Albo ulubiona zabawke, albo np. jedzenie. Bo jesli dane cwiczenie bedzie sie powtarzac np. 5-10-15 razy w ciagu dnia, efekt bedzie lepszy, niz w przypadku wizyty u babci raz w tygodniu. Jesli dziecko lubi np. winogrona, mozna miec obrazek winogron i wydzielac po jednym owocu, w zamian za obrazek, wtedy mozna cwiczenie powtorzyc nawet kilkadziesiat razy za jednym zamachem. Mozna inne potrawy tez do tego wykorzystac, wiem, traci Pawlowem, ale tak to dziala.
          Obrazki ilustrujace schemat dnia to osobna bajka, rowniez warta wprowadzenia, ale one nie sluza czynnej komunikacji z inicjatywy dziecka, a o to w PECS chodzi.
          Na kursach, na ktorych bylam, rowniez podkreslano korzysci ze stosowania obrazkow rowniez u mowiacych dzieci (zwlaszcza obrazkow z podpisami, z czasem moga pozostac same podpisy, bo wyrazy rowniez moga byc przez osobe z autyzmem postrzegane jako obrazek. A od tego juz tylko krok do porozumiewania sie droga pisemna, z wykorzystaniem np. komputera, itd).
          • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 14:46
            Mruwa, zastanawiam się tylko czy na początek od razu ruszyć z obrazkami z podpisami? Wykorzystując zdjęcia może to być nieco utrudnione.
        • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 14:07
          legenda3 napisała:
          > Tylko jak chcesz wprowadzić to musisz zawsze mu pokazywać dany obrazek i nie st
          > resuj się, że nie chce patrzeć, bo często nasze dzieci rejestrują coś kątem oka
          > lub w ułamku sekundy.

          Wiesz, ja troszkę gdzieś w międzyczasie próbowałam. Małego reakcja nie odnosiła się raczej do czynności nie zwracania uwagi ale niestety nastąpiła u niego pewna frustracja. Wyrywał mi pokazywany obrazek, rzucał go na podłogę i tyle go było. Teraz wiem, że być może za szybko się poddałam.
    • tijgertje Re: Komunikacja obrazkowa 31.12.11, 00:42
      piktogramy, zdjecia itp zrobia na dziecku 10 razy wieksze wrazenie niz slowa. Slowa to abstrakcja, ktora myslacy obrazami autysta musi do czegos przyporzadkowac. Ja widze wszystko, lacznie z zapachami, smakiem i bodzcami dotykowymi. Czesto nie sa to konkretne obrazym, nie da sie ich opisac, ale maja jakis kolor, fakture, rzadziej ksztalt. Dla dziecka, ktore ma problemy z mowa piktogramy sa rewelacyjna pomoca. Nie mozna z nimi przesadzac i stopniowo ograniczac ich wykorzystywanie jesli nie sa potrzebne (stosowanie ich dla zasady mija sie z celem). Jednak mozesz byc pewna, ze jak cos powtorzysz 10 razy, to moze nie dotrzec, a pokazesz raz, i obraz zostanie zarejestrowany. Mysmy wlasciwie z piktogramami nie pracowali, jak z czyms byl problem, to mlodemu rysowalam symbolicznie co i jak. Ma w pokoju kalendarz, w nim rowniez rysuje (teraz rowniez pisze) wszystkie wydarzenia odbiegajace od rutyny. Ten kalendarz to byl strzal w dziesiatke, mlody znacznie lagodniej reaguje na rozne zmiany. W szkole uzywaja piktogramow, kazde dziecko ma po kolei na rzepach przyczepiony szczegolowy plan dnia, po kazdym wydarzeniu zdejmuje odpowiedni piktogram i wie dokladnie co, kiedy bedzie. intuicyjnie mlodemu wyjasnialam niektore rzeczy jak mial 2,5 roku. Zostawienie go na 2,5 godziny w przedszkolu bylo koszmarem, dopoki nie wpadlam na to,z e on sie po prostu boi, ze po niego nie wroce. Za kazdym razem jak go zaprowadzalam, zegnajac sie bralam go na rece, stawalam przed duzym zegarem i pokazywalam gdzie bedzie ktora wskazowka, jak po niego wroce. Nie kojarzyl w ogole jak sie wskazowki poruszaja, ale potrafil skontrolowac obraz i dokladnie o okreslonym czasie czekal przy drzwiach. niestety tylko na poczatku, potem tylko sprawdzal czy jestem i sila musialam go do domu ciagnac;)
      Wiedza to bardzo wazna rzecz dla dziecka ze spektrum. Duzo pozniej poznalam metode 5 palcow, baaaardzo ulatwila nam zycie, choc nieraz stosowalam ja intuicyjnie. Zupelnie inaczej jednak to wyglada, jak czlowiek wie co robi, a nie musi sie uczyc na bledach;) Opisywalam ja na blogu:
      autystyczne-tygryskowo.blogspot.com/2010/06/odpowiedzi-5-palczaste.html
      • aga_sama alternatywna komunikacja ipad iphone 31.12.11, 01:40
        Tak na szybko, tutaj macie przedstawionych kilka aplikacji służących do komunikacji osobom autystycznym. Żadnej nie testowałam, pożyczam jutro znajomej starego ipoda, jak mi się uda coś wgrać, zdamy relację.
        www.autismspeaks.org/family-services/resource-library/autism-apps
        a to strona firmy tworzącej aplikacje
        touchautism.com/
        Te aplikacje są na ipady i iphony. To drogie zabawki, ale może na początek stary ipod?
        • halogen75 Re: alternatywna komunikacja ipad iphone 01.01.12, 14:45
          aga, dziękuję:)
      • andevi Re: Komunikacja obrazkowa 31.12.11, 23:34
        Moj maly zaczal zajecia z logopedii wlasnie okolo trzeciego roku zycia. Nie mowil nic, ani po holendersku, ani po polsku, nazywal rzeczy swoimi wlasnymi slowkami. Logopeda zaczela z nim prace od piktogramow i zdjec. Zdjecia byly jednaki dla niego za trudne, np na zdjeciu przedstawiajacym ucho widzial nie ucho, a czarne wlosy nad tym uchem, bo skupial uwage na szczegolach.
        Piktogramy to proste, czarno-biale rysunki schematyczne, dla autysty bardzo czytelne. Na poczatek wykorzystywalismy max. trzy kwadraciki. Potem wprowadzalismy stopniowo inne. Ukladalismy z nich sekwencje typu najpierw robimy to, potem bedzie to, a potem to. Dziecko wiedzialo, czego moze sie spodziewac i to dawalo mu poczucie bezpieczenstwa.On sam tez komunikowal sie z nami za pomoca picto:) Jak cos chcial zrobic, bral po prostu kwadracik z odpowiednim rysunkiem.
        Dzis ma 5 lat, mowi i porozumiewa sie ze swiatem werbalnie. W szkole jednak nadal uzywa piktogramow, glownie dla planu zajec. Uczy sie tam tez jezyka migowego.
        A tu link do strony z piktogramami.O tyle fajna, ze mozna je samemu edytowac (np wstawic polski tekst) i wydrukowac.
        www.sclera.be
        • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 13:41
          Andevi, dzięki śliczne. Ściągnęłam sobie piktogramy ale za jasnego gwinta nie mogę znaleźć opcji edytowania, by zmienić tytuły na polskie. Zaczęłam bawić się w Paincie ale nakładanie tytułów polskich na angielskie zajmuje tą metodą zbyt wiele czasu. Naprowadzisz mnie gdzie ta opcja edytowania się znajduje?
          • andevi Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 22:12
            www.sclera.be/index.php?page=info&id=4#Placing text below or above a pictogram

            tu masz rozne opcje, nie tylko dodawanie tekstu:)
            • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 02.01.12, 10:06
              andevi napisała:

              > rel="nofollow">www.sclera.be/index.php?page=info&id=4#Placing text below or above a pictogram
              >
              > tu masz rozne opcje, nie tylko dodawanie tekstu:)

              Ogromne dzięki:)
      • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 14:44
        Tig, bardzo ciekawie to opisałaś:) Jakoś tak tylko myślę, że u nas by wykorzystać tę metodę minie jeszcze wielki hektar czasu. Mały nie pyta, nie drąży zbytnio żadnego tematu. A może się mylę, może mimo poczucia, że nie słucha, nie odbiera tego co mówię, mówić i tak jak opisałaś rozkładać na czynniki pierwsze wyjaśniając co, jak, dlaczego itd? Wiesz? Ja do niego ogólnie bardzo dużo mówię, może to głupie ale komentuję mu zawsze to co robimy czyli jak ubieram go to mówię po kolei co robimy, mówię, którą teraz rączkę przekładamy wsuwając ją w rękawy, mówię mu co gotuję, co mu podaję do zjedzenia ect ect. Staram się by te opowieści moje nie zawierały zbyt skomplikowanych nazw i nie ciągnęły się w nieskończoność, nie buduję zdań długich, choć jest to dla mnie bardzo, bardzo trudne i pewnie nie raz wymykają się spod kontroli. Czasem, przyznaję się, czasem mam wrażenie, że to się obija nieco grochem o ścianę i pytam wówczas sama siebie po co ja to robię? Wkrada się moment takiego poczucia bezsensu ale tak czy siak robię to dalej, jakoś w krew mi weszło;) Może byłoby mi łatwiej jakbym miała poczucie, że choć przez ułamki sekundy mnie słucha. Nie wiem. Powiem Ci, że problem w brakiem komunikacji jakoś najbardziej w nas wszystkich uderza. Uderza w małego, bo go nie rozumiemy choć po części udaje mi się go już czasem odszyfrować i przez to młody czuje się nieszczęśliwy. Nie czuje się zrozumiany, a to rzeczywiście może być powód ogólnego rozdrażniania. Uderza w nas, bo tak mocno jesteśmy otwarci na pragnienia synka, na jego potrzeby, na jego wskazówki, wiemy jak ważne jest adekwatne odczytanie jego pragnień i jakoś marnie to ostatnio idzie:(
        • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 14:51
          Takie jeszcze moje spostrzeżenie. Skupiając się na temacie czyli wertując wszystko zauważam, że coś krucho z tą metodą w Polsce i chyba jednak nie jest ona wykorzystywana na wysokim szczeblu. O ile znajduję wiadomości na temat terapii z wykorzystaniem obrazków to jakoś nie widzę info na temat wykorzystywania tej metody w polskich szkołach. Mylę się????
        • tijgertje Re: Komunikacja obrazkowa 01.01.12, 15:55
          Z gadaniem to troche skomplikowana sprawa;) Sama jestem gadula i wiadomo, ze u roznych dzieci dochodzi do sprzecznych efektow. Jedno slyszac duzo gadania rozwija zarowno mowe bierna, jak i czynna, inne tylko bierna,, stosujac inne metody komunikacji. Takie dziecko zostaje "zagadane" i jesli w inny sposob potrafi dac do zrozumienia, o co mu chodzi, to nie widzi potrzebym, zeby samemu zaczac gadac. Z autyzmtami jest jeszcze inaczej: jesli mowisz duzo, rozbudowanymi zdaniami, to dziecko po prostu moze nie nadazac. jesli mysli obrazami i szczegolami, musi stworzyc w umysle obracz kazdego slowa i jesli jest ich za duzo, nie ma czasu na zlozenie ich w jedna calosc i slszac nowe slowa po prostu sie wylacza i przestaje sluchac. Jak powiem mlodemu :zamknij drzwi, zdejmij kurtke i postaw buty na miejsce, to mam pewnosc, ze stanie w holu, bedzie sie na mnie patrzyl niewidzacym wzroikiem i nie zrobi nic. Zbyt duzo komunikatow na raz. Ktos niezorientowany w sytuacji moglby ocenic, ze tresuje go jak w armii, ale krotkie, mocne komunikaty sa najbardziej czytelne. I pamietaj, ze mowimy tu juz o prawie 8-latku z wysoko rozwinieta mowa i wysoka inteligencja! Jak wchodzi do domu, to albo mowie "drzwi", albo chocby bez slowa na nie pokazuje. Kiedys mowilam "dzrzwi, zamknac". Teraz slyszac "drzwi", natychmiast wlacza swiadomosc i myslenie, samodzielnie dochodzac, ze skoro sa otwarte, to trzeba je zamknac. Dopiero, jak skonczy z drzwiami, mowie "kurtka". W ten sposob nie ma problemu z odebraniem i przetworzeniem komunikatu. Zbyt wiele slow wymaga ibensywnego myslenia i dziecko sie gubi. Dlatego piktogramy tak swietnie sie sprawdzaja nawet u wysokofunkcjonyujacych i dobrze mowiacych autystow, To bardzo konkretne synmbole, w najbardziej bezposredni sposob docierajace do swiadomosci dziecka. Pojedynczy, silny sygnal daje duzo wieksze szanse na to, ze zostanie zarejestrowany i spowoduje jakas konkretna reakcje. Najsmieszniejsze jest to, ze w druga strone dziala to zupelnie odwrotnie;) Moj mlody nie potrafi jednym slowem odpowiedziec na konkretne pytanie. Ma w glowie obraz pelnej sytuacji i musi ja w kazdym szczegole opisac, odpowiedz trzeba sobie wylawiac samemu;) Pracujemy nad tym, ale chyba zbyt konsekwentna na tym etapie nie jestem, bo robie to samo;)
          Z odpowiedziami pieciopalczastymi system naprawde sie sprawdza, daje poczucie bezpieczenstwa i kontroli nad sytuacja, z tym , ze nie nadaje sie do wydawania polecen. Mimo, ze przygotowujac dziecko na jakies zdarzenie masz odpowiedziec na 5 pytan, mozna to rowniez zrobic nie rozwodzac sie za bardzo. Przedew szystkim musisz dac dziecku czas na zarejestrowanie wszystkich elementow. Tu rowniez moga sie przydac piktogramy, ewentulanie mozna narysowac (albo napisac, rowniez dla nieczytajacego dziecka) pojedyncze elementy zawierajace obszerniejsza wypowiedz.
          Zdjecia sa fajne, ale trzeba poamietac o jednym: bardzo realnie oddaja jedna, konkretna rzecz! Nie kazde dziecko sobie z tym poradzi, bo jesli np zrobisz zdjecie talerza z kanapka okreslajac je jako "jedzenie" czy "posilek", to juz nie bedzie jednoznacznie rozumiany przez dziecko, jesli na stole pojawi sie obiad. Autysci mysla doslownie i piktogramy, bedace symbolem znacznie latwiej wykorzystac w zmieniajacych sie warunkach, gdyz samo ich wprowadzenie wymaga innego procesu myslowego niz zobaczenie zdjecia. Zdjecie to tylko rozpoznanie, przy piktogramie musi zajsc proces zarowno analizy jak i syntezy. sa czytelne, wystarczajaco jednoznaczne, ale nie przypisane do jednej i konkretnej rzeczy.

          Do postu nizej: piktogramy moze nie sa zbyt popularne, ale znane i uzywane w Polesce od dawna. Jak pracowalam w szkole zycia, to mialam kilka niemowiacych, czy slabo mowiacych dzieciakow, ktore chodzily z zawieszonymi na szyi tasmami (z koleczkiem i zalaminowanymi kolorowymi symbolami. Z jednym moim ulubiencem (chlopiec z ciezsza forma ZD) dzieki nim moglam sie porozumiec. Rozumial, co mowilam, ale nie potrafil odpowiedzic i czesto uzywal piktogramow.
          • legenda3 Re: Komunikacja obrazkowa 02.01.12, 00:08
            Mysle, ze ta mala popularnosc w Polsce piktogramow i alternatywnych form komunikacji bierze sie stad, ze malo jest osrodkow, przedszkoli, szkol dla autystow prowadzacych kompleksowa terapie i nauke. Wiekszosc dzieci prowadzona jest przez teraeputow behawioralnych lub logopedow. Jedna i druga forma terapii w zasadzie "uczy" dzieci zachowan i mowy a nie bazuje na komonikacji jako podstawowej umiejetnosci, zaburzonej u naszych dzieci, a bedacej podstawa dalszego uczenia sie, poznawania swiata, pokonywania ograniczen.
            Halogen ja mimo, ze malo praktykowalam komunikacje obrazkowa mam taki sam poglad jak Mruwa, bardzo warto, zwlaszcza u malych dzieci jesli rozumienie i porozumienie jest bardzo zaburzone. U twojego synka prawdopodobnie wystepuja zaburzenia odbioru sluchowego i moliwe, ze on te znieksztalcone slowa powtarza tak jak je slyszy. Twoje mowienie do niego ma sens, bo uczy go, ze ludzie porozumiewaja sie werbalnie i slowa cos znacza, jednak moze odbierac je bardzo znieksztalcone, moze powodu faktu, ze jezyk polski jest bardzo trudny, z mnostwem odmian, wyjatkow, dlugich, szeleszczacych slow. I tu troche jest odpowiedz na twoje pytanie o angielski, to jest prostszy jezyk, wyrazniejsze slowa z duza iloscia samoglosek, a twoja corcia uczy sie podstaw wiec porusza sie w malej ilosci slow i czesto je powtarza. Nawiasem mowiac moj syn tez uwielbia brzmienie angielskiego i programy edukacyjne z angielskim dla dzieci.
            Tak wiec podsumowujac ja bym sie nie martwila, ze uzywanie obrazkow moze niekorzystnie wplynac na mowe. I tak podstawa jest komunikacja a ona rozni sie od mowy wzajemnoscia przekazywanych informacji, rozumieniem ich i analiza. Zdarza sie tez, ze wysoo funkcjonujace dzieci uzywajace mowy i bogatego slownictwa moga nie znac znaczenia podstawowych slow, bo uzywaja je w zestawieniu z innymi, bo tak sie nauczyly. I tu widac roznice miedzy mowa i komunikacja wiec warto inwestowac w komunikacje przede wszystkim.
            T
            • halogen75 Re: Komunikacja obrazkowa 02.01.12, 10:13
              Dzięki wszystkim. Działam więc. Rano zawożąc córkę do szkoły poruszyłam temat z pedagogiem szkolnym, tak zupełnie luźno. Być może znajdą dla mnie część potrzebnych materiałów. Temat okazał się być pedagogowi raczej znany, co zabrzmiało bardzo optymistycznie;) W 2 połowie stycznia widzimy się z logopedą. Też rozwinę temat, wszak dialog prowadzi czasem do sukcesywnych rozwiązań:)

              No, i czuję potężnego kopa w działaniu;)

    • baskokvet Re: Komunikacja obrazkowa 02.01.12, 14:43
      ja tylko dodam,że moja córka mówiła juz sporo i długo twierdziłam,ze te obrazki niczego nie wniosa do naszego wspołnego zycia, bo ona rozumie co sie do niej mówi. A te obrazki bardzo bardzo nam pomogły, uporzadkowały plan dnia, ułatwiły prowadzenie zajęć.Przede wszystkim wyznaczały czas terapi domowej, kolejnośc poszczególnych aktywności. I teraz ich juz nie uzywamy , ale wiele rzeczy obrazkowo jeszcze tłumaczymy ( wizyta u dentysty, zrobienie usg ostatnio). I zastanawiam sie czy jednak jakos w inny, adekwatny do poziomu Zosi sposób ich nie uzywac jednak.
      Goraco zachecam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja