agacz2905
16.01.12, 14:28
Szymek dziś skończył 11 lat, diagnozę mamy od..niecałego roku (CZR). Wczoraj odbyła się u nas w mieszkaniu "impreza" z okazji jego urodzin, dla kilku dzieci (w tym dwoje z jego klasy). Mimo wszelkich ustaleń z młodym, że ma nie grać na kompie (tylko wtedy jest o.k., jak gra, bo to prawdziwy maniak gier i laptopa), bawić się z zaproszonymi dzieciakami, ewentualnie odpalić jakiś stosowny do ich wieku film - było inaczej "w praniu", niż w momencie umawiania się na taki czy inny przebieg imprezy. A wczesniej tak zapewniał, że wszystko rozumie, był oburzony, że ze 3 razy wróciłam przed urodzinami do tematu "zajmowania się gośćmi", skoro przecież "on już nie jest dzieckiem" i wszystko kuma. A jednak...przy dzieciach powiedział "żałuję, że was zaprosiłem". Powód: chłopcy zaproponowali, żeby grać w jakąś grę na zmianę. Potem co prawda (po moich i meża interwencjach, tłumaczeniach i wielkim fochu naszego jubilata) zrobił "kino" dla dzieci (czyli puścił im film) i nawet fajnie bawili się przez moment zabawkami...jednak potem powrócił temat gier (w sumie trochę go rozumiem, dostał 1sze simsy i i był ciekaw tej gry). Cieszę się, że dzieci przyszły do syna, którego inność jest wśród nich niestety coraz bardziej widoczna. Ale wiadomo: chciałabym, żeby było LEPIEJ. W chwili słabości przyrzekłam sobie, że to ostatnie urodziny Szymka, na które zapraszam mu gości (jak zostaliśmy sami powiedział "miałaś rację - goście są okropni", chociaż nic takiego nie mówiłam, jedynie to, że jak się chce mieć gości, to trza się nimi zając, zamiast grać na kompie). Szymek chodzi na indywidualną terapię z psychologiem w Por. Autyzmu, ma też w każda środę zajęcia grupowe: TUS i gimnastykę z fachowcem od autystów... W dodatku dziś idę na wywiadówkę i czeka mnie konfrontacja z rodzicem chłopca, który ostatnio nagminnie popycha Szymka (Szymek jest słaby fizycznie, poza tym jest dzieckiem, które wnie na swoim twerytorium nie jest jakoś szczeggólnie pewne siebie). Mam moze skrzywione widzenie wielu rzeczy. jestem mamą Szymka, w dodatku sama jestem osobą niepełnosprawną ruchowo i słabą fizycznie. Szymek nie skarży się, o tym nagminnym dokuczaniu mu dowiedziałam się przypadkiem i nie od niego...Wiem, że nie ochronię go przed złem tego świata, ale nie mogę też tolerować wrednego dokuczania przez bezczelnych agresorów? Wychowawczyni poradziła mi rozmawiać z ojcem tego chłopca. Jestem ostatnio b. zmęczona, mam problemy ze zdrowiem swoim i syna....Łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, jestem nerwowa. Niby inteligencji mi nie brakuje, ale często emocje biorą górę. Jak rozmawiać z ojcem agresora, który jest przekonany, że jego dziecko jest najlepsiejsze i w ogóle super (wychowawczyni klasy wielokrotnie zwracała temu ojcu uwagę na istnienie problemu, gość to bagatelizuje - stąd jej propozycja, żebym to ja z nim pogadała, bo ona już...nie czuje się skuteczna). Mam ochotę powiedzieć facetowi, że jeśli jeszcze raz jego syn zbliży się do mojego i go popchnie (są to mocne popchnięcia, Szymek musi się bronić, żeby nie upaść na podłogę) to sama coś temu dzieciakowi zrobię...Szymek czasem głupio coś skomentuje (tak w ogóle, nie do tego chłopaka popychającego go, z tego co wiem), ale nigdy nie wchodzi w cielesne interakcje z nikim. Nie dość, że jestem osłabiona wieloma sprawami (urodzinami wyżej opisanymi, choć tragedii nie ma) - to jeszcze szykuję się na rozmowę z ojcem tego kolegi z klasy Szymka, jak na III wojnę światową. Jak postąpić SKUTECZNIE w tej sytuacji, czy macie jakieś rady? Przepraszam za być może haotyczną formę pisania, ale robię to teraz na szybko, niestety z pracy...Pozdrawiam, Agnieszka