Dylemat urodzinowy

18.01.12, 08:57
Mlody za kilka tygodni konczy 8 lat. I mam problem. Wiekszosc z was pewnie stwierdzi: no tak, my tu o powaznych problemach, a tygrysa najwiekszym problemem okazuje sie taki bzdet, jak impreza urodzinowa. Ano tak :) Urodziny to dla mlodego najwazniejszy dzien w roku (tuz przed Mikolajem i Bozym Narodzeniem , a takze wyjatkowy element dziecinstwa i odebrac mu tego nie moge. Mlody koniecznie chce gdzies jechac. 2 lata temu bylismy w tzw "malpim gaju", rok temu najpierw pieklismy ciastka i chlebowe stwory w muzeum piekarnictwa, potem bylismy na nalesnikach z wielka grota zabaw. Dzieciaki zachwycone, mlody tez. Jeden kolega mlodego dal nam niezle popalic, mimo, ze widzialam juz 3,5 roku temu, ze jest na swoj sposob podobny do mlodego (choc w sumie sa zupelnie inni), dopiero od kilku miesiecy wiadomo, ze ma ZA. rodzice zawalili niestety, bo specjalnie dla niego na zaproszeniach napisalam, co bedziemy robic, podalam linki do miejsc, w ktorych bedziemy, a oni uznali, e lepiej, zeby nic nie wiedzial. mozecie sobie wyobrazic, co to oznacza dla autysty;) Tym razem mlody rowniez chcialby jakas fajna impreze dla dzieci. Rok temu zakladalam, ze pojdziemy do teatru z wycieczka za kulisami, ale... No wlasnie. mlody zmienil szkole, w klasie ma samych wysokofunkcjonujacych kolegow ze spektrum. Teatr, kino czy malpi gaj odpada ze wzgledu na nadwrazliwosci. Do tego do szkoly daleko, niektorzy koledzy mlodego mieszkaja 40-50km od nas, wiec przyjazd na 2-godzinna imprezke to niemal tyle samo czasu w samochodzie. Do tego jeszcze gdzies jechac, to dodatkowe kilometry w przeciwnym kierunku:/ Mlody chcialby tez zaprosic kogos z poprzedniej szkoly (zwlaszcza wspomnianego chlopca z ZA) i normalnie zglupialam. Wiem, ze dzieciaki w znanym gronie niezle funkcjonuja, ale i nowe otoczenie i inne towarzystwo to wedlug mnie zdecydowanie za duzo. I co teraz? Robic 2 imprezy? Teatr z grupka z poprzedniej szkoly ? Im mniejsza grupa, tym "na lebka" wyzsze koszty. Co z dziecmi z obecnej szkoly? Lazi za mna, zeby zaprosic tylko 2-3 kolegow na wiekszosc dnia w sobote, odebrac ich i odwiezdz do domow i razem jechac do jakiegs fajnego muzeum czy zoo. Ech, niby banalny problem, a spac mi nie daje:/ W ogole bym sie nie przejela, gdyby mlody tak bardzo nie przezywal swoich urodzin. Poprzednie imprezy sprzed kilku lat pamieta w najdrobniejszych szczegolach i nie moge mu odebrac takiej radosci, w koncu to przeciez tylko dziecko. Macie jakies doswiadczenia i sugestie? Nie martwie sie o siebie, bo wiem, ze sobie poradze, chocby cala klase zaprosil, ale zastanawiam sie, ile dzieciaki wytrzymaja. Kasper byl niedawno na imprezie kolegi, 4 autystow, plus mlodsze rodzenstwo solenizanta. Rodzice po niespelna 2 godzinach mieli zupelnie dosc, dzieciaki byly nakrecone jeszcze przed impreza:/
    • plethora Re: Dylemat urodzinowy 18.01.12, 11:04
      A moze tak... zrobic dwie, ale gdzie ich polaczenie ma logiczny sens. To znaczy: wziac na ten przyklad mlodego z 2-3 najlepszych kolegow do tego zoo czy teatru, a po tej wizycie zabrac na przyklad do pizzerii (gdzie spotkaliby sie z reszta gosci) gdzie mogliby przygotowac wlasne pizze? To tak na szybko, ale moze wlasnie akcja typu: wycieczka kameralna + jedzenie w wiekszym gronie mialoby sens? Taka impreza jedzeniowa moze byc w spokojniejszym miejscu bez szalenstw i nie musi dlugo trwac...?
      Skoro to najwazniejszy dzien w jego zyciu to nie ma zmiluj :-) musisz koniecznie to porzadnie przygotowac!
Pełna wersja