Funkcjonowanie autystów w "Świecie NT"

16.03.12, 22:18
Zakładam ten wątek, nie po to , żeby rozgrzewać emocje, kłócić się, " wkładać kij w mrowisko".
Przeczytałam na spokojnie cały wątek " Dorosły Aspie" , " Dorosły Aspie c.d"i doszłam do pewnych konkluzji. Zastanówmy się nad następującymi sprawami:
1. Jak możemy pomóc naszym dzieciom ( nie dzieciom - dorosłym dzieciom ) znaleźć się w tym świecie?
2. Jak możemy im pomóc zaakceptować i przyjąć oraz nauczyć stosować prawa rządzące tym światem?
3. Jak możemy - nie naruszając ich odmienności ( a jednocześnie nie hołubiąc jej ) pokazać jak trzeba myśleć i postępować , żeby mieć szansę na sukces i szczęście ?

Nie pytam o to rodziców małych dzieci - bo Oni stosują różnorakie terapie , które do do takiej sytuacji mają doprowadzić . Pytam rodziców nastolatków - którzy stosowali , bądź nie stosowali terapii, a takie cele jak w punkcie 1,2,i 3 nadal są do "przepracowania".

Nie zadaję już pytania "Jak przestawić Świat , aby kochał i akceptował nasze dzieci takimi jakie są " - bo już chyba wszyscy wiedzą , że to truizm i utopia - zadaję pytanie co robimy??

Kto ma pomysł ??
    • el-loco Re: Funkcjonowanie autystów w "Świecie NT" 17.03.12, 09:58
      Optymizmem to nie powiało (z podręcznika do I kl.gimnazjum): komunikacja: 35% stanowi komunikacja werbalna (slowna i pisana)-czyli dosłowna. Aż 65 % stanowi komunikacja pozawerbalna (mowa ciała, mimika, gesty) czyli to na co nasze zaburzone dzieci są "ślepe" lub nie do końca zauważają.
      Jak nauczyć kogoś aby "zobaczył" coś co tak naprawdę nie widać? Ja nie jestem w stanie tego zrobić choć jeszcze cały czas próbuję.Może to tutaj tkwi problem autystyków? Jak nauczyć niewidomego kolorów?
      Możemy wyposażyć nasze dzieci w narzędzia, które pomogą funkcjonować w świecie dosłowności ,ale nie metafor.
      Myślę,że o tym mówią dorośli autyści,o tej dosłowności. Mają problemy z komunikacją pozawerbalną,nie czuytają między wierszami,"rąbią" prosto z mostu.
      Myślę,że tego czytania między wierszami niestety nie da się nauczyć,ale można nauczyć zasad
      postępowania,dobrego wychowania,itp.
      Cóż nie są to spostrzeżenia optymistyczne niestety.
    • jan.kran Re: Funkcjonowanie autystów w "Świecie NT" 17.03.12, 11:01
      Mogę Wam napisac co mojemu pomogło. Oprócz pracy mojej , siostry i otoczenia w postaci tłumaczenia i pokazywania jak ma funkcjonować były to rady ze strony autystów.
      Liliowy nie miał terapii , natomiast kiedy otrzymał kilka lat temu diagnozę znalezliśmy w sieci dwie rzeczy.

      www-users.cs.york.ac.uk/~alistair/survival/
      www.wrongplanet.net/

      Obie po angielsku .

      Przewodnik wydrukowałam i prze około rok to była Biblia obcego.
      Czytał , podkreślał akapity i ciagle rozmawialiśmy i ćwiczyliśmy.

      Na Wrong Planet siedział też długo i, pisał , czytał.
      Kiedy po raz pierwszy wszedł na WP przyleciał do mnie cały podniecony i szczęśliwy:

      - Mamo , mamo , wiesz tam są ludzie co mnie rozumieja , myślą jak ja , ich jest duzo wiesz !!!

      Bardzo dużo sie dowiedziałam z obu zródeł , dla mnie to też było odkrywanie nowej planety...
      Dziś Obcy nie korzysta z żadnych pomocy ale nauczył się wiele choć to było bardzo trudne.

      Umie wyczuć że zachowuje się nieodpowiednio choć nie wie jak jest właściwie ale się pyta.
      Nie boi sie przyznać że czegoś nie rozumie i wie że świat dookoła inaczej funkcjonuje niz On i że jak chce w nim życ to musi przestrzegac reguł.
      Z drugiej strony nie jest zmuszany ani przez otoczenie bliskie czyli dom ani dalsze , szkoła , urzędy , ulica żeby się zachowywał jak 100 % NT.
      Norwegia jest spokojnym i tolerancyjnym krajem , nikt się nie dziwi zachowaniom innym ani ich nie komentuje .
      Trudno mi to wytłumaczyć ale np. Junior musi umież uzywac telefonu , banku i odrózniać informacje wazne od nieważnych.
      Ale Jego nauczyciel nie obrazi się jak syn prawie wejdzie na niego i nie pozdrowi , wyjdzie w czasie lekcji z klasy czy chodzi w kółko tam i z powrotem.
      My z Młodą też mamy nasze sposoby komunikacji dostosowane do planety Liliowego.
      Porównując to co było kilka lat temu a dzis jest bdb ale ilość pracy w to włozona jest niskończona z obu stron.
      Kran



      • monisia900 Re: Funkcjonowanie autystów w "Świecie NT" 17.03.12, 12:03
        podjelas bardzo fajny temat, cos co mnie nurtuje od jakiegos czasu i zadaje sobie sama te wlasnie pytania-tyle ze nie potrafie na nie znalezc odp:(.
        choc kajtek dopiero 11 lat, to juz przeciez nie jest maluchem i wiec mysle ze ten temat dotyczy takze mnie.
        nie mam narazie nic madrego do powiedzenia, wiec chetnie sie od was naucze:)
        • rohatyna Re: Funkcjonowanie autystów w "Świecie NT" 17.03.12, 14:05
          Mój Obcy funkcjonuje całkiem nieźle. To znaczy porusza się samodzielnie po Warszawie, jeździ też pociągami gdzieś dalej, sam załatwia swoje sprawy, sam kupuje sobie ubrania, przygotowuje posiłki ,sprząta swój pokój ( hm .... wiele do życzenia - ale nie ingeruję) ,lata do skate parku na wygibasy rowerowe, biega na koncerty, chodzi na basen, imprezki ze starszymi synami, miał dziewczynę, coś tam czyta, czymś tam się interesuje , ale .... no właśnie - ale ....
          Przeklina ... okropnie przeklina .... nie ma Zespołu Turetta , a przeklinanie bardzo Go bawi. Wchodzi na jakieś portale, gdzie okropnie klną i strasznie Go to fascynuje ... Smutno mi z tego powodu .... Ileż to włożyliśmy pracy ,żeby Go od tego odciągnąć - i nic z tego! Sami praktycznie nie przeklinamy - przynajmniej mój mąż - mnie jak się wkurwię - zdarza się -:)-:)-:).
          Fascynują go bohaterowie w stylu debila Gracjana lub nnapakowani herosi, taki mi się przez to wydaje często prymitywny - a inne zainteresowania i przemyślenia znowu tamu przeczą .... Obcy - po prostu - Obcy
    • kylafire Re: Funkcjonowanie autystów w "Świecie NT" 17.03.12, 14:22
      Disclaimer: jeśli coś w tym poście kogokolwiek obraża, to nie było to zamierzone.

      Mogę tylko napisać, co sama wypracowałam. Fora internetowe (wrongplanet jest chyba głównym) są bardzo przydatne - zachęcam do korzystania z nich. Mimo wszystko każdy AS jest inny, na takich dużych portalach łatwiej znaleźć odpowiedzi osób o podobnej osobowości.

      Nie da się nauczyć zauważania niuansów. To jak próbować nauczyć daltonistę rozróżniania kolorów. Dlatego można tylko lawirować pomiędzy ludźmi, starając się zminimalizować możliwość nadepnięcia na kogoś.

      Ad. 1
      Do nas nie trafiają argumenty emocjonalne. Czasem kiedy ludzie mówią do mnie "emocjami" mój mózg się praktycznie wyłącza - przestaję w ogóle rozumieć co jest mówione.
      Jeśli chcesz osiągnąć zrozumienie, musisz starać się wyłożyć wszystko logicznie, spójnie i spokojnie. Wskazać, jakie będą konsekwencje działań i wytłumaczyć, dlaczego są one złe/dobre (cierpienie= złe, radość=dobre).
      Zdania typu "wyobraź sobie , jak byś się czuł..." są bez sensu - my się "czujemy" zupełnie inaczej, więc w najgorszym przypadku osiągniesz tyle, że Twój syn będzie traktował ludzi tak, jak by sam chciał być traktowany - a tego większość ludzi pewnie nie wytrzyma ;)

      Ad 2.
      No to będzie ciężkie. Główny problem polega na tym, że często jesteśmy świetnymi teoretykami - dokładnie wiemy jak należy się zachować w jakiej sytuacji - ale albo nie wiemy w jakiej sytuacji jesteśmy albo po prostu nie potrafimy się tak zachować.
      Na przykład: ludzie często porozumiewają się na tej "drugiej" płaszczyźnie (mówią "tak", myślą "nie" itp) i wszyscy się na to zgadzają, bo wiedzą o co chodzi. Nawet jeśli przyjmie się to do wiadomości, to i tak niewiele pomoże, bo my tego nie widzimy.

      Ad 3.
      Kilka zasad, które stosuję:
      - milczenie jest złotem
      - nie proponować rozwiązań problemów "życiowych", jeśli mnie o to ludzie nie proszą.
      - jeśli mnie proszą, ale mnie nie znają - mówić "nie wiem, co dla ciebie będzie najlepsze".
      - w ogóle nie mówić, jeśli nie trzeba, nie wychodzić z inicjatywą - pozwala na uniknięcie sytuacji takich jak Twój syn w przypadku sąsiadki z chorym mężem.
      - nie proponować pomocy, jeśli ludzie o nią nie proszą - ze względu na to, że łatwo można się potem stać "frajerem", którego wszyscy proszą o wszystko oraz na to, że ludzie często są źli, jeśli się zrobi szybko coś, nad czym oni się męczyli.
      - uśmiechać się, ale nie za często

      Obawiam się, że próba nauczenia "myślenia inaczej" jest z góry skazana na niepowodzenie. To tak jakby ktoś kazał Ci ignorować kompletnie Twoje emocje i myśleć zupełnie logicznie. Po prostu się nie da. Ale można się nauczyć, że inni myślą inaczej i brać na to poprawkę. Głównie jednak przez obserwowanie. Hollywodzkie filmy też są dobre - tam muzyka jest często tak podłożona, że dokładnie "widać", co powinno się "czuć" w danej sytuacji. Chociaż znam osoby na które nawet to nie działa.
      Nie bardzo wiem, co masz na myśli pisząc "sukces i szczęście". Nam jest trochę co innego w życiu potrzebne stąd często możemy wyglądać na nieszczęśliwych z punktu widzenia NT, ale to raczej zmuszanie nas do osiągania "szczęścia na sposób NT" czyni nas nieszczęśliwymi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja