tijgertje
20.03.12, 08:30
dziewczyny, mam pytanie, ktore niektorym moze sie wydac nieco dziwne. Czy pracujac nad mowa dzieciakow uczycie je spiewac? Skad takie pytanie? Jeszcze z dziecinstwa pamietam kolege dziadka. symaptyczny pan, ktory najprostszej rzeczy nie potrafil powiedziec bez zajakniecia. Jakal sie niemilosiernie i ciezko bylo cokolwiek zrozumiec. Za to znany byl z pieknego spiewu. Nikt sie nie mogl nadziwic, ze jak z chorem spiewal ,to najtrudniejsze slowa wyplywaly mu z gardla plynnie.
Sama z nauka jezykow obcych mam problem z mowieniem. zanim cos powiedzialam, musialam zobaczyc, jak to wyglada, wyobrazalam sobie pismo w glowie , a ze autysci mysla obrazami, wiec byla to bariera wydawalo sie nie do pokonania i na pewno mnie to hamowalo. Z niderlandzkim mialam z mowa ogromny problem. Ciezko bylo mi sie przemoc, zeby nawet proste rzeczy do dzieci mowic. Wlasnie dzieci mi pomogly: zaczelam sie uczyc prosciutkich tubylczych piosenek i okazalo sie, ze nagle wedlug slow kolezanki, spiacej w tym samym pokoju, zaczelam gadac jak najeta nawet przez sen;) Z mlodym bylo podobnie. Dlugo mowa stanowila powazny problem, choc przez wszystkich lekcewazony ze wzgledu na dwujezycznosc (wiec normalne, ze pozniej zaczyna mowic). Zawsze duzo czytalam i sporo z mlodym spiewalam. Jak mial ponad 3 lata, zapisalam go na kurs "muzyki na kolanach". Bardzo fajne zajecia z mnostwem zabaw przy spiewie. Nie moglam uwierzyc wlasnym uszom, gdy mlody, ktory gadal glownie skrotami, siedzac na rowerze plynnie i bezblednie spiewal kilkanascie piosenek. Jak nauczyl sie spiewac, krotko po tym mowa ruszyla sama, bez zadnych terapii w takim epie, ze na testach w ciagu 3 miesiecy w rozwoju jezyka wyszla roznica prawie 5 lat!
Na studiach pisalam magisterke o wegierskiej metodzie nauczania muzyki przez spiew. Wlasnie tam powstalo mnostwo klas z rozszerzonym programem solfezu w oparciu o muzyke ludowa. Dlaczego ludowa? Bo jest ona calosciowa synteza jezyka oijczystego. Piesni, piosenki i wyliczanki ksztaltowane przez pokolenia posiadaja forme , strukture, aakcenty i intonacje idealnie oddajaca brzmienie jezyka i poprzez dlugie ksztaltowanie sa to utwory, choc dla ucha czeto proste, o doskonalej jakosci muzycznej. Przeprowadzano rozne badania i okazywalo sie, ze dzieci, osiagajace te same wyniki na starcie (tworzono klasy w oparciu o wyniki testow), po kilku latach znacznie sie roznily. Wszystkie dzieci z klas spiewajacych osiagaly wyzsze wyniki zwlaszcza w matematyce i jezykach obcych, obserwowano ogromne postepy w mysleniu abstrakcyjnym. Teoria teoria, ale moje wlasne obserwacje pozwalaja mi wyciagnac wniosek, ze muzyka, zwlaszcza spiew ma ogromny wplyw na rozwoj nie tylko mowy, ale rowniez innego sposobu myslenia. Jako, ze temat byl moja fiksacja, wiec obserwowalam co nieco:) Okazywalo sie, ze w okresach, gdy suzo spiewalam (z nut), wszystko jakos latwiej mi do glowy wchodzilo. W dniach, gdy mielismy mnostwo spiewajacych zajec, najlatwiej uczylam sie najtrudniejszych rzeczy. W swoim zyciu gralam na 4 instrumentach: zaczelam na fortepianie, potem flet poprzeczny i 3 rodzaje fletow prostych na studiach. wtedy juz uchodzilam za ewnement, bo w inny sposob czytalam nuty na roznych rodzajach fletow, gdzie ten sam zapis mial inny chwyt. Na fletach prostych uczylam sie juz w inny sposob niz na fortepianie i flecie poprzecznym. Od 3,5 roku gram na wiolonczeli i niezle sobie radze. Niezle = gram na podobnym poziomie, co ludzie uczacy sie od 6-8 lat. Z tym, ze pewne rzeczy przychodza mi duzo latwiej, np gra w roznych kluczach. Nie nazywam nut, jak to robia inni, widzac zapis, tworze w glowie brzmienie, wiem, co musze uslyszec i to lwasnie gram. Jest to ten sam proces, ktory trzeba przeprowadzic, zeby cokolwiek zaspiewac. TAk mi sie skojarzylo w zwiazku z watku o metodzie Cieszynskiej:) Nie znam dobrze tej metody, widzialam filmiki w internecie, wiec nie mam opinii, ale na pierwszy rzut oka odnosze wrazenie, ze duzo tam jest mechanicznego powtarzania. Wykorzystywanie obrazow zapisow jest podobne jak w nauce spiewania z nut, z tym, ze spiew zawiera jeszcze jeden wazny element: posiada wszystkie elementy muzyki: rytm, czas trwania, intonacje, dzieki czemu wymaga znacznie wiekszej kontroli nad glosem niz przy mowieniu. nie wiem dokladnie jak to sie ma do polkul mozgowych, jednak jestem przekonana, ze znacznie latwiej jest cokolwiek zaspiewac, nic powiedziec. Tym bardziej dzieciom autystycznym, ktore w wiekszosci bardzo silnie reaguja na muzyke. Spiewacie? Jakie macie wlasne doswiadczenia?