nagle napady tesknoty-chyba...

05.05.12, 18:16
co jakis czas syna napadaja-wg mnie to jest wlasnie to-napady tesknoty. siedzi i nagle zaczyna plakac. pytam go co sie stalo, a on nie bardzo potrafi powiedziec. przewaznie nastepuje to, gdy ktos wyjezdza, odchodzi (w sensie od nas z domu).
np dzis. przyjechali dziadkowie i zabrali mala do siebie. jak tylko wyszli z domu, to kajtek w ryk. stanelo na tym, ze pojechal z nimi. bylo ok, dokad nie zadzwonilam. telefon akurat odebral kajtek. za chwile tel od dziadkow, ze kajtek strasznie ryczy i ze bardzo teskni za mna.
no to sie strasznie zdziwiliam, bo wczesniej spedzal u dziadkow i wakacje, i ferie i ogolnie widzi ich prawie codziennie.
co to moze oznaczac? bo dzis te dwa "ataki" mnie przestraszyly.
    • mikkka85 Re: nagle napady tesknoty-chyba... 07.05.12, 17:33
      My tak mieliśmy. Wszystko było dobrze, aż nagle jakoś drobiazg powodował nagły ryk, przyczepienie się do nogi i mówienie, że nie chce, żebym wyszła.
      Teraz jest lepiej ale u dziadków nie zostanie beze mnie. Myślę, że to może mieć związek ze stałością otoczenia. Jestem przy nim niemal 24 godziny na dobę. Wydaje mi się, że jestem dla Stasia takim stałym elementem i on czuje się niepewnie, kiedy jego stały element znika. Ja mojemu małemu odpuściłam, stwierdziłam, że nie będę z tymi napadami tęsknoty walczyć. Nie chcę go bardziej stresować. Małymi kroczkami radzimy sobie z tym problemem.
      Syn kilka tygodni temu wymyślił, że każdemu wychodzącemu z domu musi powiedzieć "do widzenia" i usłyszeć, kiedy wróci. Zaznacza to sobie w kalendarzu (nauczyłam go). Nie boi się, że mu taka osoba zginie, że nie wróci. Może u ciebie też to podziała?
    • nefret_ete Re: nagle napady tesknoty-chyba... 07.05.12, 23:24
      u nas IDENTYCZNIE!!!! i będę wdzięczna jak ktoś podpowie rozwiązanie, bo to jest naprawdę nie do zniesienia...no dobra zapędziłam się, jest do zniesienia bo znosimy to co dzień, ale gdyby nadszedł taki dzień, że nie będzie rozpaczał z powodu wyjścia kogoś/ braku gości itd to będzie piękny ten dzień...
Pełna wersja