Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszkadzają

25.05.12, 11:42
Pytanie jest skierowane do mam starszych dzieci.

Moja córka jesli chodzi o naukę funkcjonuje dość dobrze, w niektórych przypadkach bardzo dobrze. Jest rewelacyjna z biologii, znakomita z polskiego (o ile nie omawiają Romea i Julii czy jakiejś naładowanej metaforami poezji), znakomita z języków. Bardzo szybko czyta i błyskawicznie się uczy - jeśli coś ją interesuje.

Niestety, jeśli nie interesuje, to nie uczy się, zmuszona - kiepsko zapamietuje, a jesli jej pomagam, to jest zirytowana i często kończy się awanturą.

Wczoraj była akcja uczenia się chemii do klasówki. Chemia to dla mojej córki samo zło. Przerobiłyśmy trochę materiału, było już późno, chciałam żeby zrobiła jeszcze kilka zadań - nie, bo późno, musi umyć głowę (z myciem głowy jest od roku świr, włosy muszą być idealnie czyste). Myłe je półtorej godziny - oczywiście na kontynuowanie powtórki było już za późno.

Podliczyłam ją.

W ciągu roku szkolnego na swoją obsesję (pewna gałąź neurologii) poświęcała co najmniej dwie godziny dziennie. Na chemię (którą, jesli zamierza studiować to, co chce, będzie zdawała na maturze) - około 10 minut tygodniowo - bo tyle zajmuje jej przeczytanie przed lekcją tematu w książce.

Można oszacować, że na swoją pasję w ciągu roku szkolnego poświęciła około 600 godzin, na chemię - plus minus sześć. Sto do jednego. Proporcja trochę przerażająca.

Jak przekonać aspergeryka, że aby realizować swoje pasje musi jednak trochę czasu poświęcić mniej lubianym, a istotnym dla tej pasji dziedzinom?
Na propozycje ograniczenia czasu poświecanego wąskiej dziedzinie, a przeznaczenie go na uczenie się tego, co jest niezbędne do zajmowania się tą dziedziną w przyszłości, dziewczę reaguje czarną rozpaczą albo agresją.
Co ja mam zrobić?
    • tijgertje Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 25.05.12, 12:04
      Nie przekonasz. Jesli cos sie nie podoba, to zadna sila nie zmusisz, zeby sie tego uczyc. Jedynym sposobem jest pokazanie, ze albo :
      1. bez tego cala reszta marzen zwali sie w gruzy. jesli bedzie swiadoma, ze ta jedna nieszczesna chemia moze jej zrujnowac zycie (bo tak to zapewne odbierze, jak przez slaba mature nie dostanie sie na wymarzone studia), to moze zechce sie bardziej przylozyc. Mozesz sprobowac ja przekonac, ze lubic jej nie musi, ale ma sie nauczyc tyle, zeby mature zdac na pewnym poziomie. Najlepiej, zeby to wyszlo nie od ciebie, a od nauczyciela, lub kogos, kto stanowi dla niej jakis autorytet. Wrazenie moze tez zrobic np student wybranego kierunku, ktory jej uswiadomi, ze studia to tez nie tylko fajne rzeczy i czasem trzeba stosowac zasade 3xZ.
      2. znacznie skuteczniejszym sposobem jest sprawienie, zeby dziewczyna dostrzegla fajne rzeczy w chemii. Chemia szkolna, z kiepskim laboratorium (albo takim tylko na papierze) to faktycznie tragedia. Tu by sie sprawdzil fajny korepetytor z dostepem do laboratorium, ktory bylby w stanie w ciekawy sposob praktycznie pokazac mozliwosci, jakie daje znajomosc chemii.

      Chemie akurat sama bardzo lubilam. Dopoki na koniec nie dostalismy w liceum dzialu o kwantowce. nie moglam "zaskoczyc", szczerze go nienawidzilam i z piatki przez 2,5 roku na koneic dostalam ledwo dostateczny i najgorsze, ze w ogole sie tym nie przejelam. Bylam w stanie zrezygnowac ze studiow, byle tylko nie uczyc sie kwantowki. Z matematyka mialam podobnie. Mimo ze swietnie sobie radzilam i matme szczerze kochalam, to ubzduralam sobie, ze logarytmow sie nie naucze. Najzabawniejsze, ze kilka lat pozniej sama je tlumaczylam bratu , ale bylam przekonana ze nie umiem i juz, widzac zadanie z logarytmami wpadalam w czarna dziure i dostawalam zacmienia umyslu. Zupelnie irracjionalne, bo w sumie nic tam trudnego nie bylo, ale jakie problem na poczatku sprawil, ze mialam blokade, ktorej zadna sila nie bya w stanie pokonac. Tu pytanie: jaki kierunek chce studiowac twoja corka? zapewne jest podobnym uparciuchem i jesli do wybranego kierunku musi zdawac chemie, to czy pozniej na studiach nie bedzie musiala miec z nia do czynienia (chocby w innej formie?). Ja sie nie moglam "dogadac" z fizyka i rowniez przez to rzucilam studia matematyczne, na ktorych dorzucili nam fizyke w laboratorium, a ja bylam przekonana, ze w zyciu jej nie zalicze:/ Byl to wprawdzie jesten z wazacych argumentow, nie jedyny, ale niestety, autysci sa strasznymi uparciuchami.
      • hankam Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 25.05.12, 12:26
        Chce studiować medycynę. I neurobiologię.
        Córka jest w gimnazjum, tego materiału jest na razie tak niewiele, że w dwa tygodnie mogłaby się go nauczyć na blachę. Będzie jednak podstawą do dalszej nauki, w przyszłym roku tej chemii będzie miała więcej.
        Nie ma talentu pedagogicznego, sama lubiłam chemię i świetnie to wszystko rozumiem, ale tłumaczyć nie umiem, niestety.
        Korepetycje to ostateczność. Córka jest w społecznej, bardzo przyjaznej szkole z wyrozumiałymi nauczycielami i średnio uśmiecha mi się dawanie jej jeszcze korepetycji. Owszem, zrobiłam to z niemieckiego, w podstawówce była świetna z niemieckiego, ale między programem ze szkoły podstawowej a tym, który ma teraz w gimnazjum jest jakaś luka i córka się bardzo zniechęciła. Dałam jej korepetycje, żeby uzupełniła braki i się podciągnęła.
        Natomiast dawanie korków z przedmiotu, o którym ona sama wie, że jest ważny średnio mi się uśmiecha. Na poziomie liceum, jako przygotowanie do matury, jak najbardziej.
        • tijgertje Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 25.05.12, 13:36
          Ooo, myslalam ze o licealistce mowa. Gimnazjalistce jeszcze bym odpuscila. przez korepetycje nie chodzilo mi o regularne korki, ale raczej krotka przygode z laboratorium i kims, kto potrafi zafascynowac przedmiotem. Przez te pare lat moze jej sie jeszcze 10 razy odmienic, wiec nie cisnelabym za bardzo, bo zupelnie sie moze zniechecic. U mnie w sumie sprawdzal sie system uczenia sie tego, co lubie, i zaliczania na minimum tego, co musialam. w podstawowce (wtedy bez gimnazjum) bylam najlepsza w szkole (o co wieczna walke prowadzilam z jednym chlopakiem) i o gorszej ocenie niz 5 w ogole mowy nie bylo, w liceum wyszly rozne braki, a najbardziej nie cierpialam historii. Uczenie pamieciowe w ogole mi nie podchodzilo. Jako 16-17-latka jeszcze chcialam studiowac psychologie i wystarczyl jeden drobiazg, zeby mnie zupelnie zniechecic (choc psychologia mi sie podoba, ale nie jako kierunek do studiowania) w miedzyczasie przechodzilam fascynacje medycyna wlasnie (ale tylko sekcje zwlok mi sie podobaly, nie leczenie zywych ludzi), archeologia, matematyka i architektura. Skonczylam na jedynym kierunku, ktory faktycznie mnie niezmiennie interesowal: wychowanie muzyczne;) Zostalo zamilowanie do dlubania w ziemii i zwiedzania ruin, zachwyt nad architektura i uzaleznienie od rzutow i planow, fascynacja ludzkim umyslem i serialami kryminalnymi;) a tak naprawde to nadal nie wiem, co jest moim "powolaniem".
          • hankam Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 25.05.12, 14:00
            Na razie nie zmienia się od ponad trzech lat.
            Ja się nie przywiązuje do medycyny, wydaje mi się, że to nie jest najlepszy kierunek dla kogoś o aspergerycznej konstrukcji, ale jestem przekonana, że studia będą w ten czy inny sposób związane z biologią, bo biologią córka interesuje się głęboko od zawsze.
            Może rzeczywiście za wcześnie się martwię, ale zaczęłam już nienawidzić tych wszystkich chorób neurodegeneracyjnych, które tak ją pochłaniają.
            Chciałabym, żeby umiała zachować jakąś względną równowagę.
            • ania-pat1 Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 26.05.12, 09:47
              hankam - z jakiego miasta jesteście? (Wykladam na CMUJ - może mogłabym pogadac, z neurobiologią jestem bardziej niż blisko -a między neurobiologią a chemią jest związek bardzo bliski - i łatwy do pokazania). Pozdrowienia dla córki i dla Ciebie.
              • ania-pat1 Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 26.05.12, 09:53
                Ja się nie przywiązuje do medycyny, wydaje mi się, że to nie jest najlepszy kierunek dla kogoś o aspergerycznej konstrukcji,

                Nieprawda - wcale nie trzeba po medycynie pracowac z pacjentem. Można byc naukowcem, można badac tylko materiał, można jako chirurg widziec tylko skrawek ciała, można pracowac na liniach komórkowych..... Wiele można.
                • rohatyna Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 26.05.12, 13:54
                  Nic nie da się zrobić. Przynajmniej według moich doświadczeń. Można jedynie wykorzystywać fiksacje poznawczo. Jeśli Aspie czegoś nie chce i nie jest zainteresowany - nic z tego nie będzie. Ja przez 18 lat szukałam drogi żeby go " przekwalifikować " - i przyznaję - poległam!.
                  Tak było z nauka historii. Pwiedział mi , że nic go nie obchodzi co było wczoraj - a to co sto lat temu to już zupełnie ma gdzieś -:) No i co mogłam zrobić. ??? Ziewał na sam widok książki od historii ! -:)
              • hankam Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 26.05.12, 14:37
                Jesteśmy z Warszawy.
                Bardzo dziękuję za propozycję. :)
                Moja córka chce być właśnie neurologiem i neurobiologiem. Lekarzem i naukowcem. O ile nie strzeli jej w międzyczasie coś innego do głowy, to pewnie coś z tych pomysłów zostanie.
                Ona teoretycznie wie, że bez chemii ani rusz. Tylko, że na razie może spokojnie czytac artykuły medyczne nie mając o chemii pojęcia. Gdyby się zetknęła ze ścianą i musiała się nauczyć,, żeby zrozumieć coś dla siebie istotnego, to podejrzewam, że by się nauczyła.
                Nawiasem mówiąc tę klasówkę napisała na piątkę - ku jej i mojemu zdumieniu. Jest nieprzewidywalna.

                Mówisz, że można być lekarzem i nie patrzeć pacjentom w oczy?
      • asia_i_p Re: Obsesje w wieku szkolnym- czy bardzo przeszka 28.05.12, 14:36
        Ta druga kwestia nie ma nic wspólnego z autyzmem, obsesjami, Aspergerem, itd. Logarytmy po prostu takie są ;). Cała matematyka mi wchodziła lekko, a logartymy nie - w tym ustrojstwie jest coś całkowicie nienaturalnego ;).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja