czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje wokół?

03.06.12, 07:51
jak zawsze wracam po imprezie z dziećmi i łapię doła.Dzieci są super, nie wysmiewają, wyciągaja do zabawy, zagadują, bawią się nawet obok tak jak ona,a młoda po prostu ich nie widzi, albo widzi, ale nie rozumie co do niej mówią.Wczoraj poprosiłam dziewczynkę, żeby jeszcze raz ją zapytała tylko wolniej i powiedziałam córce że dziewczynka ją o coś zapyta, wtedy usłyszała i odpowiedziała.Ludzi w grupie też zauważa wybiórczo.Widzi ciocię, wujka, reszta to tło, jak meble.Czy to się zmienia z wiekiem? młoda w czerwcu kończy 5 lat.
    • rohatyna Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 03.06.12, 10:58
      U nas bylo tak samo. Skierowanie go "od wewnątrz" - "na zewnatrz" - wymagało bardzo wiele pracy, ale się udało!
      Cały czas włączaliśmy go do wspólnych zajęć, starsi bracia zabierali do swoich kolegów , koleżanek, czły czas ktoś go zagadywał i wymagał odpowiedzi. Nioe miał więc szans sie izolować-:)
    • tijgertje Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 03.06.12, 12:05
      czy mija z wiekiem? zalezy co;)
      widzisz, ja mysle, ze to nie tylko kwestia zamykania sie w sobie i uciekania do swojego swiata. To, jak sadze, w duzej mierzewynika ze SPOSOBU w jaki widzimy i slyszymy.
      Rzuc okiem na ten filmik. Powstal po mojej relacji tego, jak ja odbieram bodzce i ludzi w sytuacji na przystanku, ja jestem wlasnie taki mautystycznym facetem:
      youtu.be/oMckntTDBRg
      Tylko teraz tak. To nie chodzi o to, ze ja sie CELOWO zamykam w swoim swiecie. Ja po prostu za duzo widze i slysze i po prostu nie jestem w stanie zareagowac, bo w sytuacji jak z filmu (ktorych przypuszczam troche w zyciu mialam) ja sobie po prostu nie zdaje sprawy, ze ktos sie zwraca akutrat do mnie. Widzac detale, zwlaszcza w obcym miejscu w takim tempie wszystko przyswajam, ze po prostu gubie calosc i nie jestem w stanie ocenic, ktore szczegoly w danym momencie sa wazne i jesli jestem w grupie nawet kilku osob, musze kazda analizowac pojedynczo i zanim sie zorientuje, ze ktos akurat do mnie mowi, to on czesto zdazy juz uwage skierowac na kogos innego. Tak, z e nie dziwne, ze mala "widzi" tylko znane osoby. znane detale po prostu rozpoznaje i latwiej jej trzymac sie znanych elementow. Bardzo nie lubie sytuacji, gdy ednoczesnie rozmawia kilka osob. Wiekszosc ludzi nie ma z tym problemu, ja po prostu nie slysze, co ludzie mowia, jesli mowia jednoczesnie. Glos zamienia sie w niezrozumialy szum i belkot i w ogole slow nie przypomina. Tak, ze akurat trafilas w dziesiatke, proszac dziecko o powolne powtorzenie czegos. Moj maz wie, ze reaguje w taki wlasnie sposob, to samo robi mlody. Jesli niespodziewanie rzuci pytanie, oboje z mlodym w ogole nie reagujemy, jestesmy glusi. Mlody ma ostatnio faze "he?". to nie to, ze nie slyszy, bo slyszy doskonale, ale musi byc przygotowany do sluchania i rzucone przelotem pytanie jest po prostu dzwiekiem, nie zawierajacym zadnej tresci. Jak chce mlodego o cos zapytac, to najpierw musze wiedziec, ze slucha, zazwyczaj najpierw bezposrednio do niego sie zwracam, jak widze, ze slucha i jego uwaga jest skierowana na mnie, wowczas mowie to, co faktycznie chce powiedziec. Sama czesto mama "spozniony zaplon", bo czesto wiem, ze slyszalam pytanie, ale musze jakby cofnac tasme i odsluchac ja ponownie, co dla kogos z zewnatrz wyglada, jakbym stala jak slup soli a ktos do mnie mowil po chinsku przynajmniej:)
      Czy mija z wiekiem? Nie. Z wiekiem i przy odpowiednim cwiczeniu uczymy sie SWIADOMIE wybierac z otoczenia detale, ktore sa wazne. dla dziecka w tym co widzi wszystko ma jednakowe znaczenie. Nie potrafi stopniowac i regulowac tego, co widzi i dla niego tak samo wazna w danym momencie moze byc ukochana ciocia, jak i kawalek pajeczyny zwisajacy pod lampa. Z wiekiem nabiera doswiadczenia i uczy sie, czego otoczenie oczekuje, ze ma cala uwage poswiecic cioci, a pajeczyna nie ma najmniejszego znaczenia. rozpoznawanie ludzi to w ogole osobna bajka, bo kazdy czlowiek to mnoooostwo detali. Ja po roznych spotkaniach, nawet w niewielkiej grupie nie potrafie w glowie odtworzyc twarzy ludzi, z ktorymi rozmawialam. Pamietam detale, np buty albo ksztalt brwi, kolor wlosow itp. Kiedys po jakis warsztatach wychodzac mijalam sie z panem. Byl mi zupelnie obcy. Pan sie przywital, odpowiedzialam, rzucajac przy okazji :o, mijalam pana na schodach jak tu wchodzilam!". Faktycznie tek bylo, ale jedyne, co wowczas zobaczylam, to jego buty;) Gdyby wszyscy mieli takie same, albo zmienilny buty, za nic w swiecie bym go nie poznala, nawet gdybym godzine czesniej z nim zamienila kilka slow. Po tych warsztatach nie pamietalam zadnej twarzy, ale moglabym z detalami odtworzyc pokoj, w ktorym siedzielismy;)
      uwage wzrokowo-sluchowa mozna i trzeba cwiczyc, ale "spedy rodzinne" i imprezy to nie najlepszy sposob. To tak, jakbys 6-latkowi dala uniwersytecka ksiazke do algebry i kazala mu sie jej nauczyc, zakladajac, ze ma opanowany program podstawowki, gimnazjum i liceum. Nigdy sie tego nie nauczy. zapamieta pojedyncze cyfry, zwroci uwage na detale, ktore zna (cyfry, liczny i znaki), ale calosc nie bedzie miec dla niego zadnego znaczenia. Dla dziecka z autyzmem impreza w wiekszym gronie, zlwaszcza w obcym miejscu (mieszkanie cioci widywane 2 razy do roku to tez obce miejsce, choc dziecko moze zaskoczyc pytaniem ,dlaczego ten wazonik zostal przesuniety). Najlepiej uczyc sie w bezpiecznym miejscu, we wlasnym domu poprzez zabawe z innymi dziecmi zapraszanymi najpierw pojedynczo, potem po dwoje (jak pojedynczo dziecko jest na takim etapie, ze potrafi sie bawic bez aktywnego nadzoru doroslego). W grupie 3-5 dzieci arto uczyc wspolpracy, ale tu trzeba juz okreslac wyrazne granice, pomoc dziecku w okresleniu, co jest wazne, jakie zadanie do kogo nalezy, a nie oczekiwac, ze samo przyjdzie. Dzieci robia to w bardzo naturalny sposob, ale autysta trzyma sie za bardzo zasad i zlozona sytuacja zawiera zbyt duzo niewiadomych, zbyt duzo roznych detali, dziecko sie gubi i wpada w panike.
      • mikkoevi Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 03.06.12, 18:31
        Tig dzięki wydrukuje i dam do poczytania mojej mamie. Ona nie potrafi za Chiny ludowe zrozumieć dlaczego Mikko jak "normalnym" dzieckiem kiedy np tylko ona jest z nim i co się dzieje z nim na łonie mojej "rozdartej" rodzinki;))
      • szironna Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 03.06.12, 19:11
        sorki że się podpinam, tijgertje napisz proszę - zauważasz TY, czy Twój syn, zmiany detali w pokoju? np. to, że ktoś zmienił firankę, ma nowy dywan, nie przesunął na kalendarzu suwaka, to że w tym rzędzie są 3 krzesła a naprzeciwko 4 albo że rysunek z ulotki powielony został na plakacie stojącym "o tam w rogu"? itp?
    • szironna Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 03.06.12, 19:19
      mamo myślę że b. wyczerpująco odpisała Ci tijgertje. mój syn autyzmu jako takiego nie ma, ma zdiagnozowane zaburzenia SI, niemniej ja pewne cechy u niego widzę. czy to ZA czy "tylko" zab.SI? nie wiem, pewnie czas pokaże. pozwalam sobie jednak Ci odpisać.

      u mojego synka zaburzenia a zwłaszcza nadwrażliwości powodowały, że zwracał uwagę tylko na znajome mu twarze. innych niejako ignorował. albo tez popatrzył na pytającego, ale zwracał się do mnie z odpowiedzią lub szukał u mnie akceptacji na kontakt. wraz z terapią, a pewnie i z wiekiem, dużo się zmieniło. teraz reaguje na innych (dorosłych, bo z dzieciakami szybko "łapie" kontakt"), rozmawia z nimi (ale zwykle na nich nie patrzy). faktem jest że u mojego syna poczucie wartości nie jest takie jakie być powinno (mały ma zaburzone poczucie bezpieczeństwa), niemniej praca daje efekty. tam gdzie kiedyś było "nie chcę", teraz jest "ok, spróbuję".
      mam nadzieję że u Twojej córki z wiekiem, z upływem terapii, będzie lepiej. i tego życzę. bardzo możliwe że, tak jak pisała tijgertje, nauczy się pewnych zachowań i na tym będzie bazowała.
    • blekitnalaguna123 Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 03.06.12, 19:21
      Chyba zależy od ciężkości zaburzeń, od częstotliwości terapii, spotkań z dziećmi. Młoda chodzi do przedszkola?
      Mój Młody późno został zdiagnozowany, chociaż problemy w sumie były widoczne od początku. Jako dziecko w wieku żłobkowym bojaźliwy, dobrze się czuł tylko przy mamie, tacie i niani (po długiej adaptacji), bał się nawet babć i cioć, dzieci nie zauważał, jak się zbliżały uciekał do nas, na placu zabaw nie chciał się bawić, sprawiał wrażenie jakby nie rozumiał co inni od niego chcą, był w swoim świacie. W wieku niespełna 3 lat poszedł do przedszkola, kompletna porażka, dwa miesiące adaptacji i ciągły płacz, na sali siedział z dala od dzieci, nie odzywał się do nikogo, nie jadł, nastąpił regres w zachowaniu. Zabraliśmy go i daliśmy znowu do niani, na szczęście tej samej, bo byłaby adaptacja od nowa. W następnym roku, jak miał niespełna 4 lata druga próba, przedszkole kameralne. Więcej chorował niż chodził, nie zdążył się zintegrować, jak mówiły panie, nie brał udziału w zajęciach wspólnych, bawił się sam na uboczu. Jak miał niespełna 5 lat przeprowadziliśmy się do innego miasta, nowe przedszkole i znowu nie włączał się w życie grupy, ale dzieci obserwował, panie twierdziły, że potrzebuje więcej czasu, bo grupa jest bardzo zżyta, a on nieśmiały i lękliwy. Pod koniec roku dopiero dostaliśmy wyraźny sygnał od psychologa przedszkolnego po obserwacji Młodego, że coś jest nie tak i zaczęliśmy diagnozę. Psycholog starała się pomóc, wprowadzała Młodego do grupy, pomagała w zabawach i pod koniec zerówki czyli ok 6,5 było już nieco lepiej, zaczął rozumieć o co chodzi w zabawach między dziećmi a nie tylko samemu, odzywać się do nich. Przez cały rok mieliśmy intensywną wszechstronną terapię. W szkole wchodzi w interakcje z dziećmi, ale kiedy się nudzi, gubi albo nie wie, co się dzieje odchodzi i zajmuje sam sobą. Na podwórku z rówienikami, 9-latkami, jest gorzej, bo chłopcy głównie jeżdżą na rowerach i rolkach, a Młody nie umie, grają w nogę albo kosza, a on nie nadąża, gubi się i ogólnie nie umie grać. Chodzi z młodszymi chłopcami, zbierają ślimaki, pająki, włóczą się, kopią kamienie, rysują kredą po chodnikach, zresztą na podwórku sam jest tak ok godziny, później mu się nudzi i wraca do domu zająć się czymś konkretnym.
      • rohatyna Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 03.06.12, 20:32
        Mój dorosły - naprawdę dobrze funkcjonujący Aspi ,zauważyłby zmianę chyba dopiero wtedy gdybym sprowadziła do domu hipoptama-:)
        - Mówię mu ostatnio - " nie kładź kurtki na kanapie - powieś ją do szafy!. A on mi na to
        - A gdzie jest szafa?Więc ja całkiem spokojnie .... aaaaa.... myślę że w dupie! Dopiero wtedy się ocknął, spojrzał na mnie bardziej przytomnie i
        -Aaaa w szafie ! - powiedział! i powiesił. -:)
        • gruba_mamma Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 04.06.12, 05:58
          Rohatyna,uśmiałam się, jakbym ja tak powiedziała to słuchałabym do wieczora echa :"szafa w dupie". Młoda podłapuje wszystkie takie i powtarza;) Czasem już nie mam siły tłumaczyć i daję tekst w podobnym stylu - o dziwo młoda zawsze wtedy załapie, zrobi jak trzeba,jeszcze smieje się swoim "cha, cha,cha".
          Dzięki dziewczyny, Tig - tak mi sie właśnie wydaje jak piszesz, że za duzo elementów, chciałam wiedzieć czy to mija czy nie bardzo.
          Co do Paulinki to do przedszkola chodzi, do dzieci staramy się zabierać albo zapraszać do domu.U cioci bywa nie co tydzień ale w miarę często. Najlepiej zauważa swojego brata ciotecznego - 2 lata młodszy ,uwielbia go z wzajemnością.Potem jest w kolejności brat rodzony, i długo długo nic, a potem pozostałe dzieci. Chociaż dzis mnie zaskoczyła pozytywnie bo w markecie na zakupach nawiązała genialny kontakt z dziewczynką w podobnym wieku i ganiały się razem i wygłupiały - ale to było 1 na 1.
          Szironna, moja córka ma identycznie - tez odpowiada na czyjes pyatnia patrząc na mnie i z kontaktem wzrokowym dokładnie tak jak piszesz.Co do "cech " i diagnostyki - rok temu wszyscy mieli wątpliwości co do diagnozy autyzm u mojego dziecka, nawet ja tutaj zadawałam pytania na ten temat, dzis chociaż jest o niebo lepiej z kontaktem i z mową wszyscy te zachowania zauważają.
          • aspergea Re: czy kiedyś zaczynają zauważać co się dzieje w 11.06.12, 14:38
            Mój mały tak ignorował dzieci, jak poszedł do przedszkola w wieku 4 lat to nawet nie umiał z nimi rozmawiać, mimo że z dorosłymi gadał bez większych problemów.
            I ta sytuacja stopniowo ulega poprawie, dziś ma 6 lat, gada z dziećmi, trochę się z nimi bawi, kilkoro młodszych z przedszkola go wręcz uwielbia (rzucają mu się na szyję, jak przychodzi i wiem, że się razem potem bawią), ma w miarę poprawne relacje z rówieśnikami...
            Choć jak ma wybór - to wybiera dorosłych, a jak ci dorośli grają jeszcze na instrumentach to mi dziecko odlatuje zupełnie...no ale u nas najbardziej liczy się muzyka...mały jest szalenie muzykalny i chyba uzdolniony (po tacie) - z jednej strony się cieszę, ale z drugiej - jak mam gorszy dzień, jak dziś - zastanawiam się, czy to autyzm mu tak w duszy nie gra :(
Inne wątki na temat:
Pełna wersja