monisia900
16.06.12, 10:35
moze wy cos doradzicie, bo juz wysiadlam nerwowo:(. i mam nadzieje, ze to pisze na dobrym forum, bo w sumie problem jest zlozony:)
nigdy nie mialam problemow z zachowaniem kajtka, a od okolo 3-4 m-cy to jest katastrofa. nie bierze zadnych lekow ktore moglyby go jakos nakrecac. jedynie co, to tylko macza w tym palce moj byly maz, a ojciec kajtka. wiem, ze namawia go do pyskowania go mnie, nie kaze sie uczyc itd...-dluga historia.
ale wracajac do tematu. jak sobie poradzic z nim , skoro kajtek w ogole mnie nie slucha. jak mu kaze odrobic lekcje (sam z siebie nie zacznie odrabiac), to slysze, ze mam sobie sama odrobic i ze to nie jego, a moj obowiazek. i tu zaczyna sie przepychanka slowna, az ja w koncu wychodze z siebie i prawie placze z nerwow, a kajtek sie smieje.
drugi przyklad: czesto wychodze z wozkiem (np przy okazji terapii kajtka, musze zabierac mala) i z kajtkiem. on chce za wszelka cene wstawiac wozek do autobusu, oczywiscie ja mu nie pozwalam, bo sie boje ze wyrzuci mala z wozka. poza tym czesto chce chodzic z mala z wozkiem po ulicy gdzie jest duzy ruch - wczesniej chodzil i bylo ok - i ewidentnie zlosliwie wystawia na swiatlach wozek na jezdnie, kiedy jest czerwone swiatlo. i jeszcze komentuje, ze przeciez kierowcy ja widza i omina. nieraz juz doszlo do przepychanek silowych, bo on trzymal wozek, a ja mu go probowalam wyrwac.
i jeszcze jedna rzecz- zaczal klamac i wymyslac sytuacje ktorych nie bylo. np powiedzial mojej kolezance, ze ja powiedzialam na nia cos brzydkiego (niby mialam powiedziec o niej glupia krowa). ona zasmiala sie z tego, ale fakt pozostaje faktem. podobna sytuacja miala miejsce z dziadkami.
jak ja mu zwroce uwage, to slysze, ze tata jest lepszy bo nie krzyczy i na wszystko pozwala, nie kaze sie uczyc, nie musi sprzetac itp...
moze wy cos doradzicie, bo ja juz jestem bezsilna. rozmowa z ojcem kajtka odpada, bo kiedys probowalam rozmawiac, to rozesmial sie i uslyszalam ze jestem nieudolna wychowawczo. a przeciez to on go psuje:(. a ex maz robi tak tylko i wylacznie po to, zeby mnie zrobic na zlosc.
jak przetlumaczyc kajtkowi, ze ja dla niego nie chce zle i tak nie wolno? do niego nic nie dociera, a ja probuje rozmawiac i tlumaczyc, to on mowi ze nie rozumie o co mi chodzi. ja wiem, ze on nie rozumie roznych sytuacji spolecznych, ale kiedys je rozumial i respektowal. a teraz klapa:(.