Samonakręcająca się histeria

29.06.12, 00:21
Czy Wasze dzieci mają takie zachowania? Gdy cokolwiek się zrobi i tak jest źle? Zupełnie nie wiem, jak sobie radzić w takich sytuacjach. Może opisze na przykładzie.
Mały wyrzucił na podłogę zabawki, sprzątać oczywiście nie chciał, powiedziałam mu, że mu pomogę i posprzątamy razem (było to po kilku godzinach, w czasie których w ogóle się nimi nie bawił). Poszlismy do pokoju, ja zaczęłam zbierać, a on mnie zaczął wyrzucać z pokoju, wypychać niemal na siłę. Wyszłam więc, a on za mną z jękiem, kto mu pomoże sprzątać, bo on sam nie umie. Wróciłam więc i sytuacja znów się powtórzyła, natychmiast mnie wypchnął z pokoju i zaczęły się ponownie jęki. Tym razem oznajmiłam mu, że kolejny raz nie idę do jego pokoju i ma sprzatać sam, co wywołało jeszcze większy krzyk i płacz. W końcu zostawiłam go w pokoju samego, zamknęłam drzwi mając nadzieję, że się w końcu uspokoi.
Inna sytuacja: mały płacze i woła o chusteczkę, dostaje ją i natychmiast rwie ją na strzępy, po czym znów woła o chusteczkę, bo czym on oczy wytrze, dostaje kolejną i znów bez wycierania ją rwie. Za trzecim razem daję mu chustkę z materiału, której nie da się tak łatwo porwać, co wywołuje u niego atak wściekłości i jeszcze większego płaczu.
Nie wiem, czy takie nakręcanie się jest zachowaniem autystycznym? Ma ktoś też cos takiego u swojego dziecka? Jak sobie radzicie?
    • mikkoevi Re: Samonakręcająca się histeria 29.06.12, 08:49
      My mamy podobnie. To pojawia się co jakieś czas. Niestety na razie nie znalazłam jakiegoś złotego środka na takie zachowania. W domu to jeszcze pół biedy bo jakoś powoli się uspokaja. Gorzej na "mieście" . Przeraża mnie to czasami. Czyli w zasadzie podpinam się pod pytanie;)))
      • dasia_23 Re: Samonakręcająca się histeria 29.06.12, 09:26
        A ja znalazłam :) Tak naprawdę uwierzyłam, jak teraupeta pokazał mi że to skutkuje, bo wydawało mi się że syn jest za duży a to jest metoda dla maluchów.
        W sytuacji gdy dziecko jest ewidentnie zagubione i nie wie czego chce, siadam obok na podłodze, biorę kartke papieru i rysuję. W przypadku sprzątania np. zabawka i strzałka na którą pólkę, książka rysuję pudełko itd. Mimo że jestem beztalenciem plastycznym i reszta rodziny ma spory ubaw z moich rysunków, to na synka działa. Wycisza się i patrząc na kartkę zaczyna działać. Mój synek ma 6 lat i jest nasza sprawdzona metoda.
        • bogusiamaria Re: Samonakręcająca się histeria 29.06.12, 15:59
          ... przy ZA?-ooo to ciekawe bo opadają nam ręce...
          A dopiero zaczynamy się wgryzać w temat i brakuje nam pomysłów.
          Nieważne,ze dziwaczne lecz jeśli prowadzi do celu...
          Dzięki,dzięki.
        • jol34 Re: Samonakręcająca się histeria 29.06.12, 17:43
          W przypadku mojego syna to nie jest tak, ze on nie wie, jak np. ma sprzątać albo nie umie albo nie chce, bo ja mu oferuje pomoc czy zgadzam sie na cos, co on chce a on to odrzuca po to, by za chwile o to samo jęczeć. To nie jest tez niezdecydowanie, ze on nie wie, czego chce, to jest jakby zapętlenie jednej sytuacji. U nas jak na razie jedynym rozwiazaniem jest zostawienie go samemu sobie, niech sie wyplacze albo proba odwrocenia jego uwagi czyms innym. Dzieki za odzew.
    • rohatyna Re: Samonakręcająca się histeria 29.06.12, 18:36
      Znam to bardzo świetnie - pomysł z rysunkami jest świetny - często działa. Ja robiłam tak: Stawałam w drzwiach nie wchodząc do pokoju i pytałam:
      " a ja jestem bardzo ciekawa czy ty wiesz, gdzie lubi stać i gdzie na stałe i gdzie mieszka czerwone autko" ? Leciał - brał autko i stawiał na półce.
      "A ciekawe gdzie - pokaż mi bo ja nie wiem, gdzie lubią mieszkać klocki "?
      Na ogół leciał i ustawiał wszystko na miejscach -:)
      Nie zawsze działało, bo jak miał zły humor, to mówił , że lubią mieszkać na podłodze. Wtedy ja chodziłam po nich specjalnie i mówiłam :
      " Oj połamią się , chyba nie bardzo lubią"
      Wtedy podlatywał i układał do pudełka. -:)
    • andevi Re: Samonakręcająca się histeria 30.06.12, 01:16
      Dziewczyny, czytam Wasze wypowiedzi i dużo dają mi do myślenia.U mojego 6-latka właśnie napady histerii i paniki są najtrudniejsze:( W pierwszych latach też byłam bezradna, zagubiona, wsciekła na niego i samą siebie, że sobie poradzić nie umiem i nie wiem, jak dziecku pomóc. Dziś, po trzech latach siedzenia w temacie autyzmu, rok po otrzymaniu diagnozy syna, wiem nareszcie!
      Podzielę się z Wami moim sekretem, bo dla mnie odkrycie tej tajemnicy było rewolucyjne:zaczęlam autyzmu się uczyć, a nie autyzm leczyć
      Rozumiecie? Nie dziecko dostosowywać do naszych stereotypów, a siebie dostosować do jego sposobu myślenia, postrzegania, rozumienia itp.. Dziś mogę powiedzieć, że znam moje dziecko. Owszem, są jeszcze sytuacje,w których nie jestem w stanie przewidzieć jego reakcji i powstrzymać lawiny, gdy się nakręca, ale też w wielu przypadkach wiem, jak zapobiec atakowi paniki.
      Dasia, nie od dziś wiadomo, ze autysta myśli obrazami. Słowo to abstrakt, rysunek to konkret w garści. W komunikacji z dziećmi niemówiącymi wykorzystuje się piktogramy: małe rysunki schematyczne, czarno-białe. Dla autysty są one bardzo czytelne. Tu przykłady:Tekst linka
      Co pomaga, to jasne struktury. Np mojemu synkowi wolno się bawić jednocześnie tylko jedną zabawką, skończył zabawę, sprzątamy i dopiero wtedy może wziąć inną zabawkę. Zamknąć jedną sytuację, zanim przejdzie się do innej. Zapobiega to uczuciu chaosu, rozgardiaszu, w którym dziecko autystyczne się gubi. "Posprzątaj" to zbyt ogólne wyrażenie. Jeśli już używasz słów, to też staraj się używać konkretów (przykład podała Rohatyna). Czerwone autko na półkę, klocki do pudełka - tego typu polecenia. Łatwiej je zrozumieć. Pozdrawiam i głowa do góry:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja