diagnozować się razem z dzieckiem?

06.08.12, 21:19
Wiem, ze to forum dotyczy dzieciecych problemow. Jesli wiec moderatorzy uznaja, ze lamie w jakis sposob regulamin, prosze skasowac watek...

Pytanie kieruje szczegolnie do rodzicow autystycznych dzieci, ktorzy sami maja zdiagnozowane jakies zaburzenia.
Przy okazji podejrzen i watpliwosci zwiazanych z rozwojem synka i zblizajaca sie diagnoza, zaczelam sie zastanawiac, czy sama nie powinnam skorzystac z konsultacji ze specjalista.
Podejrzewam, ze moze byc cos na rzeczy, tylko dotad nikt (nawet lekarze) nie potrafili tego dokladnie nazwac, a ja nauczylam sie zyc z tym i jako-tako radzic i usamodzielnic...

Czy to ma sens? Jaki?

    • gruba_mamma Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 06.08.12, 22:58
      Jeśli mieszkasz w Polsce to nie wiem czy warto bo nie ma raczej ani porządnej diagnostyki ani terapii dla dorosłych ( jesli się coś zmieniło to mnie poprawcie). Pamietam jak kilka ładnych lat temu, jeszcze bez dzieci, grzebałam w necie w poszukiwaniu informacji co ze mną jest nie tak... trochę mi pasowało adhd, ale nigdy nie miałam nadpobudliwości ruchowej, znalazłam add, zadzwoniłam do ośrodka, prywatnego, z pytaniem o diagnozę, pani zapytała ile dziecko ma lat, a jak powiedziałam, że to o mnie chodzi to nawet przez telefon widziałam jej wielkie oczy. Odpuściłam. Jakiś czas temu poruszałam temat mojego brata ciotecznego, którego podejrzewam o ZA, rozmawiałam z psychiatrą mojego dziecka i kazała mi odpuścić, bo cyt. w tym wieku nie ma już żadnej terapii,a finansowo też raczej nic nie zyska ( brat jest po 40).
      Ja np. nie lubie tłumu, źle się czuje na imprezach , najlepiej mi zawsze w kontakcie 1 na 1, jestem dobra w testach, w rozmowie dużo gorzej.Zawsze byłam outsiderem, nie przeszkadza mi brak towarzystwa i znajomych.Zawaliłam studia, bo przerosło mnie chodzenie na zajęcia.Mam zdecydowanie problem ze stosowaniem się do zasad i reguł.Komunikatywność u mnie zawsze leżała, w końcu jak poszłam do pracy kupiłam sobie kilka poradników psychologicznych i ćwiczyłam wiele rzeczy na ludziach z pracy i klientach, duuużo mi to dało.Jak się do kogoś zrażę to koniec znajomości. w pracy zawsze słyszałam 2 rzeczy 1. że jestem zdecydowanie zadaniowcem,2. ze jestem naiwna jak dziecko.Wiem, że sporo ludzi uważa mnie za dziwna. Mam też grono sprawdzonych znajomych.Radzę sobie. Chetnie bym się zdiagnozowała z ciekawosci, ale po pielgrzymkach po różnych gabinetach z moim dzieckiem, gdzie najpierw pukali mi się w głowę, że wymyślam, a potem jednak się okazało że miałam racje - nie mam ochoty na to samo ze soba.Jest jak jest.
      Reasumując - zależy skąd jesteś ile masz lat i ile kasy. I jak bardzo sama potrzebujesz wiedzieć co jest na rzeczy.
      • andevi Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 07.08.12, 00:57
        No tak, polskie realia...
        Powiem Ci, jak to wygląda u mnie. Gruba-mamma, Twój portret to dokładne lustrzane odbicie mnie;)Nie wiem, jak bym sie odnajdowała w pracy zespołowej, bo nigdy w zespole nie pracowałam. Jestem z zawodu nauczycielem gry na skrzypcach, no a tu jest zawsze indywidualna praca z uczniem, a w tym akurat jestem dobra jak na Aspiego przystało.
        Nie mam jeszcze diagnozy, od roku jestem maglowana przez różnych psychologów, i... nie wiedzą! Mam wysokie IQ, umiałam się przystosować, nie reaguję paniką na nagłe zmiany, choć mnie irytują, wyobraźnię mam na poziomie NT, empatię wyuczoną, poza tym wiele potrafię zakryć właśnie inteligencją.
        Na własny użytek chcę się przebadać, nie po to, by uzyskać jakieś zasiłki, bo funkcjonuję na tyle wysoko, że jestem w stanie pracować w trzech wyuczonych zawodach i na siebie zarobić. Mam jednak jakieś korzenie, mam też własną rodzinę . I chcę wiedzieć. Czy to, co odziedziczyłam po swoich przodkach, to autyzm. A skoro tak, skoro jestem autystyczna, to autystyczna jest też moja matka, autystyczny był mój ojciec, autystyczny jest mój brat, jego dzieci itd.itp.. Wszelką "inność" poszczególnych osobników w mojej rodzinie dalszej czy bliższej dałoby się wówczas wytłumaczyć, a są tam dzieci dużo bardziej zaburzone od mojego syna, które terapii nie otrzymują, bo rodzice zaprzeczają,a psychologowie szkolni mają zerową wiedzę na temat autyzmu. Są dzieci, i dorośli, którymi zajmują się psychiatrzy, ale może ich terapia idzie w zupełnie niewłaściwym kierunku? Leczy się depresję, dys- to czy tamto, stwierdza poważne wady wzroku (np brak widzenia bocznego, jakies rodzaje zeza czy astygmatyzm). A może to właśnie zaburzenia z gatunku SI? Może właśnie zaburzenia ze spektrum autyzmu? Ja po prostu chcę wiedzieć. I przepracować to, z czym mam trudności.

        my-autiki.blogspot.com/
        emigracja-holandia.blogspot.com
    • tijgertje Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 07.08.12, 01:15
      Czy jest sens sie diagnozowac? zalezy, czego oczekujesz od diagnozy.
      Mi diagnoza wiele dala. Uratowala moje malzenstwo. Wreszcie zrozumialam kim jestem, dlaczego robie to co robie, dlaczego do innych rzeczy zadna sila mnie nie zmusi. Nauczylam sie przede wszystkim, ze ludzie nie mysla w ten sam sposob co ja. Ta swiadomosc daje mi bardzo duzo, bo nie dzialam jak automat, nigdy w zyciu nie bylam tak swiadoma tego co robie i te moje dzialania sa bardzo celowe, coraz lepiej wiem co zrobic, zeby u innych osiagnac zamierzony efekt. Przestalam walczyc z wiatrakami i nauczylam sie odpuszczac. udalo mi sie pozbyc sporej dozy poczucia winy, w ktorym zylam 30 lat. Moj maz rowniez bardzo sie zmienil, wie, z czym sobie nie radze i nie czepia sie czegos, co wynika z zaburzen, a nie braku dobrej woli. swiadomosc mojego zaburzenia duzo daje nam w wychowywaniu mlodego. Jak mi ktos probuje jakis kit wcisnac, to zawsze mam argument nie do pobicia: ja WIEM lepiej, bo WIEM, jak mlody mysli, nie tylko sie domyslam;) Moje doswiadczenia pomagaja nam uniknac wielu bledow, nie skupiam sie na terapii jako takiej, a tym, czego mi brakowalo w dziecinstwie: bycia po prostu dzieckiem, ktore jest kochane, akceptowane z wszystkimi zaletami ale i wadami i ma prawo popelniac bledy. z mlodym mam zupelnie wyjatkowe relacje i za nic w swiecie nie zmienilabym tego na najlepsze terapie. Moja diagnoza ma dla mlodego dodatkowe znaczenie w stosunku do innych ludzi: znajac swoje braki potrafilam zmienic priorytety i lepiej pomoc dziecku w dziedzinach, ktore faktycznie tej pomocy wymagaja. swiadomosc, ze mama tez jest kosmita daje mu poczucie, ze nie jest osamotniony, bo jakis czas temu zaczal sobie zdawac sprawe, ze odstaje od rowiesnikow. Nie musi samodzielnie stawiac czola calemu swiatu, a ja potrafie mu wyjasnic wiele stuacji, rozumiejac jego punkt widzenia, ktorego NT czasem w ogole by sie nie domyslil. No i nie ma mowy o sytuacjach, ze np niedouczony nauczyciel mnie bedzie usilowal przekonac, ze mlody jest "normalny" , tylko usilujemy z niego wiariata zrobic. Do tego unikamy roznych durnych komentarzy, ze mlody jest taki, bo go np. za malo przytulalam w niemowlectwie, nieodpowiednio sie odzywialam w ciazy, niewystarczajaco modlilam, zaszczepilam niewlasciwa szczepionka w nieodpowiednim czasie, nie zakladalam czapki itd... Autyzm jest takim zaburzeniem, ze ludzie nieraz reaguja tak, jakby byl zakazny, usiluja dociec przyczyny, a na haslo, ze to po mnie najczestsza reakcja jest tylko zdawkowe "acha". Moje sukcesy, te mniejsze i te wieksze pomagaja ludziom spojrzec na mlodego jako potencjal do odkrycia, a nie zbior brakow.

      Ja po diagnozie mialam troche pomocy i bralam udzial w kursie specjalnie dla dooslych, ale nie to bylo najwazniejsze. Nie mam szans na jakiekolwiek korzysci materialne ze swojej diagnozy (zasilek,renta itp), po kursie nie mam zadnej pomocy, ale sama swiadomosc moich mocnych i slabych stron stanowi baze, na ktorej jestem w stanie dalej budowac. niektore rzeczy uswiadomilam sobie dopiero w procesie diagnozy (i jej omowienia). np wczesniej nie wiedzialam, ze mam zaburzony kontakt wzrokowy. Utrzymuje go, ale zbyt natarczywie, przez co jestem odbierana jako osoba arogancka, wrecz agresywna.
      nie wiem, jak jest z diagnoza doroslych w Polsce, zdaje sie, ze w Prodeste mozna bylo diagnozowac doroslych, zapytalabym tez w Synapsis. Nawet jesli papierka z oficjalna diagnoza nie dostaniesz, to analiza mocnych i slabych stron wedlug mnie bardzo duzo daje.
      • tata.po.30 Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 11:08
        > [...] Przestalam walczyc z wiatrakami [...]

        W Holandii to rzeczywiście mogło być trudne... A nie, nie, to było w Hiszpani...
    • gruba_mamma Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 07.08.12, 18:03
      aha takie małe sprostowanie - pisząc zależy ile masz kasy nie miałam na myśli, że dostaniesz jakieś swiadczenie na siebie, bo raczej nie, tylko to, ze raczej będziesz musiała się diagnozować prywatnie.
      • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 07.08.12, 23:03
        Dziekuje, ze podzielilyscie sie spostrzezeniami i wlasnymi doswiadczeniami.
        Mieszkam oczywiscie w Polsce, w wiekszym miescie. A Wy, jak wnioskuje, w wiekszosci za granica. Nie stac mnie na odplatna diagnoze, a z tego, co po malu sie orientuje, widac, ze z diagnozowaniem doroslych nie jest najszczesliwiej...
        Przy okazji problemow zw z synkiem, jak pisalam, poukladalam sobie w calosc moje zycie.
        Maz potwierdza mi moje przypuszczenia (jestesmy ze soba juz dlugo, choc mamy troszke po 30), zna mnie na wylot, nauczyl sie ze mna zyc, tak jak i ja z nim (chyba z innym czlowiekiem moj zwiazek nie mialby szansy zaistniec...), bez wiekszych konfliktow. Ale, wiadomo, nieporozumienia sa. Nie wszystkie, ale czesc, jakby nie bylo, z powodu niewlasciwego odczytania intencji partnera przeze mnie, mojego ciaglego dazenia od idealu (perfekcjonizm/pedantyzm na kazdym kroku - nie chodzi tu o mnie sama! nie jestem przesadnie dbala o swoja 'urode', choc kiedys i z tym mialam problem... cale szczescie to juz historia!), mojego czestego przekrecania faktow (tu juz nabylam pewna zdolnosc orientowania sie, choc czesto po czasie, ze nie mialam racji, ze cos mi sie tylko zdawalo, itd)... Oj, duzo tego, duzo... Do tego moja przeszlosc zakrecona, nawet dzieciece lata. No i moja antyspolecznosc. Choc umiem juz (z czasem po prostu sie tego nauczylam, choc nie wyplywa to z mojej naturalnej potrzeby i zdolnosci) odnalezc sie wsrod ludzi i nie sprawiac wrazenia 'dziwnej' (najczesciej), mam kilku blizszych znajomych, jestem typowym samotnikiem. Czasem ogromnym problemem jest dla mnie niezapowiedziana wczesniej wizyta np znajomego mojego meza... badz odraczam odwiedziny u nas znajomych z jakis wymyslonych powodow... bo po prostu wole byc sama (no, z mezem i synem). Praca... kolejna opowiesc...
        To sa tylko wybrane historie.

        Wydaje mi sie, ze osoby dorosle, ktore swiadomie same probuja jakos sie 'zaszufladkowac', czesto sie nie myla. Jak bylo u Was?

        Zastanawiam sie, w czym mogalby mi pomoc diagnoza... Przede wszystkim, wyjasnilaby mi wiele, dlaczego jest tak a nie inaczej. Moze zaczelabym byc dla siebie troche laskawsza... Nie wiem...

        Moja pediatra zasugerowala, bym poprosila o jakas mini-diagnoze przy okazji diagnozowania synka...


        • kylafire Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 09.08.12, 11:43
          Diagnoza to tylko etykietka. Polecam Ci raczej fora dla dorosłych ludzi z AS. Zaskakująco dużo daje rozmowa z ludźmi, którzy rozumieją, dlaczego unikasz spotkania ze znajomymi (sama tak robię ;-) ). Wszyscy borykamy się z podobnymi problemami a każdy jakieś rozwiązania sobie wypracował. Udział w takich dyskusjach pozwolił mi też zrozumieć ludzi "normalnych" dużo lepiej, dotarło do mnie jakie błędy popełniałam w kontaktach z nimi.
          BTW, nie jesteś antyspołeczna (tacy są psychopaci), tylko aspołeczna :-)
          • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 11.08.12, 07:41
            W tym wieku, rzeczywiscie, to chyba wylacznie etykieta...
            Sugerujesz, ze mam ZA? ;)
            Tak, juz podczytuje troche takie fora. Im wiecej czytam, tym mniej watpliwosci mam...

            Czy polecasz jakies szczegolne forum?
            • kylafire Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 12.08.12, 13:41
              Nie sugeruję, wmawianie ludziom diagnozy jest bardzo śliskie :-) Ale Twój opis nie jest mi obcy. Oczywiście jest płynna granica między AS a na przykład introwertyzmem. Kto wie, gdzie kończy się "normalny" introwertyk a zaczyna autystyk - o ile nie ma się "towarzyszących" problemów.
              Ja piszę głównie na angielskojęzycznych forach, największe to chyba wrongplanet.net. Jeśli chcesz mogę Ci więcej napisać na priv.
              BTW - bardzo często się zdarza, że kobiety z AS są diagnozowane przy okazji diagnozy swoich dzieci.
              • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 08:36
                Napisz do mnie na priv, jesli masz ochote. Ja chetnie 'pogadam' o tym wszystkim...
                Z forami ang. sobie moge nie poradzic... cos polskiego mozesz polecic szczegolnie?

                Skad masz ta informacje o diagnozowaniu kobiet?
                Zastanawiam sie, czy podczas diagnozowania synka, lekarze beda chcieli i mnie troche poznac...
                • kylafire Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 12:43
                  Musisz aktywować profil, żebym Ci mogła wysłać wiadomość :-)

                  Z polskich to chyba www.asperger.fora.pl/ jest najbardziej znane.
                  • yula Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 19:51
                    > Musisz aktywować profil, żebym Ci mogła wysłać wiadomość :-)
                    Nie koniecznie, jeśli korzystasz z jakiegoś e-maila to możesz wysłać wiadomość na login@gazeta.pl. Login w tym przypadku chyba miami :)
                    A co do diagnozowania dorosłych to sama chętnie bym sie zdiagnozowałam, bardziej z ciekawości :) Chociaż jakiś TUS by mi sie zdecydowanie przydał :P
                    • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 21:45
                      O, dobrze Yula napisala! Mam aktywowane konto, napisz na mimamii@gazeta.pl, na pewno dojdzie. Poza tym sama napisalam dzis do Ciebie, zajrzyj do skrzynki.
    • pinkdot Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 08.08.12, 07:46
      Mimamii, mnie też przeszła przez głowę myśl, by się diagnozować, ale szybko stwierdziłam, że wolę te pareset Euro przeznaczyć na coś pożyteczniejszego. Wiem dobrze, że coś jest na rzeczy u mnie też (jako dziecko byłam jeszcze "dziwniejsza" niż mój syn, tyle że mówiłam bardzo wcześnie, a w latach 80-tych jeżeli dziecko 3-letnie czytało, ale i pasjami lubiło zamykać się w walizce, to raczej to nikogo nie niepokoiło;)). Życie zaaranżowałam sobie tak, że jestem szczęśliwa (mam męża, który zdaje sobie sprawę z moich problemów i wie dlaczego czasem się zachowuje tak, a nie inaczej i nie potrzebuje do tego papierka) i spełniona zawodowo (jako konserwator zabytków mam znikomy kontakt z ludźmi - idealna praca dla kogoś ze spektrum).
      Ważne jest dla mnie teraz by porządnie zrediagnozowali syna tu, gdzie mieszkam, bo on może potrzebować pomocy jak pójdzie do szkoły (chodzi mi głównie o asystenta, klasy są tu dosyć liczne). Ja sobie jakoś poradziłam.
    • mikkka85 Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 08.08.12, 10:14
      Mój syn ma zdiagnozowane ZA, teraz w trakcie diagnozy jest moja siostra (23 lata).
      Są spotkania dla dorosłych autystyków/aspergerowców, grupy terapeutyczne, projekt "Zatrudnij ASa"... Wszystko zależy od potrzeb, poziomu funkcjonowania itp.
      Ją diagnozują w jednym z oddziałów Krajowego Towarzystwa Autyzmu.
      • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 09.08.12, 07:29
        Dziekuje za informacje. Niestety, w miescie, w ktorym mieszkam, choc duze, nie ma chyba oddzialu. Najblizej chyba Opole?
        Poza tym, nie wiem, czy wiek mnie juz niedyskwalifikuje (33l.).
        Ta pomoc w postaci grup terapeutycznych, spotkan, itd, w ramach czego? Kto jest organizatorem? Gdzie mozna dowiedziec sie czegos wiecej na ten temat?
        • aga_sama Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 09.08.12, 11:04
          Prodeste diagnozuje dorosłych. Odpłatnie
          • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 11.08.12, 07:35
            Tak, wiem. Nie stac mnie na diagnoze prywatnie. Gdyby bylo, nie czekalabym z synkiem...
            • kaskax25 Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 11.08.12, 07:59
              mimamii napisała:

              > Tak, wiem. Nie stac mnie na diagnoze prywatnie. Gdyby bylo, nie czekalabym z sy
              > nkiem...
              Ja znalazłam mały niepubliczny osrodek diagnozujący zapłaciłam 300zl za diagnoze, orzekał zespół, pewnie nie ma renomy jak Prodeste ale przyjmuja tam specjaliści z wieloletnim doswiadczeniem. Na NFZ powiedzieli ze diagnozowanie potrwa 3 lata! A dlaczego? Bo wizyty dwa razy do roku..oczywiscie zalecili juz terpaie SI, przedszkole, Hydromasaz, ale od panstwa nic sie nam nie nalezy bo nie mamy diagnozy
              • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 08:38
                Skad jestes? Co to za osrodek? Mozesz napisac?

                Wiem, ze panstwowo diagnozujac... czekac bedziemy na kazdy kolejny krok po sto lat... :(

                • nadja11 Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 18:03
                  Napiszę tak... mnie tez wiele osób ma za dziwną i specyficzną. Glownie dlatego ze jestem aspołeczna. Tylko powiedzcie mi nawet jesli mam zaburzenia autystyczne tak jak moje dziecko , czy ja komus robie krzywdę swoim sposobem bycia i stylem zycia ?
                  Po co mam sie diagnozowac i ewentualnie korzystac z terapii , jesli jestem szczesliwa , żyje mi sie bardzo dobrze z tym jaka jestem. Owszem nie jestem szablonowa , innym cięzko zrozumieć moje wybory a takze fakt że potrzebuje jedynie kilku bliskich osob w okół siebie bo tłum mnie męczy.Dlaczego ja mam naginać , po co i dla kogo ? Bo inni mają problem a ja powinnam spełniac ich oczekiwania zachowyac sie w okreslony sposob ?
                  Moje autystyczne dziecko ma problemy z komunikacją , zaburzenia mowy i to faktycznie jest problem poniewaz jest niezrozumiałe dla otoczenia , i tu absolutnie trzeba działac terapia jest niezbędna. Ale jesli chodzi o inne nieszablonowe zachowania ? wybaczcie ale nie będe tresowac dziecka tylko po to by je wdrozyc w jakis sztywny swiat norm i OPOWIEDNICH zachowan. Bo swiat oczekuje ze bedziesz taki i taki wiec musisz sie dostosowac tak ?
                  A własnie że nie zamierzam.. i nic nikomu do tego. Gdyby moje zaburzenia powodowały jakies zagrozenia zycia i zdrowia dla innych ok ale w tej sytuacji , co komu do tego jak zyje jaka jestem ?
                  • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 21:57
                    Madry wpis, dziekuje.
                    Wlasciwie, mysle i czuje, jak Ty. Jestem calkiem pdobna do Ciebie... Nie zamierzam, podobnie jak Ty, 'naginac sie' do reszty 'normalnego' spoleczenstwa. Dopoki nikt przez to nie cierpi, mam takie prawo - byc soba zwyczajnie. I do tego zadna diagnoza nie jest mi potrzebna.
                    Podobnie chce pozostawic przestrzen dla synka, chce - nawet, jesli cos u nas zdiagnozuja - by mogl pozostac taki, jaki jest, z cala swoja wrazliwoscia, z odmiennymi od standardowych potrzebami i zainteresowaniami, innym patrzeniem na rzeczywistosc. Jedynie chce i bede chciala pomoc mu funkcjonowac w tym swiecie tak, by potrafil unikac cierpienia, zawodu, rozczarowania, zagubienia, jednoczesnie pozostajac soba i czujac szczescie z tego powodu. A jak to robic i w jakim stopniu bedzie trzeba robic, mysle, ze po wstepnej diagnozie bedziemy juz wiedziec...

                    Wszystkiego dobrego, Nadja11
                    • nadja11 Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 13.08.12, 23:27
                      No właśnie miamii mamy prawo do bycia sobą , więc nie wiem dlaczego inni mają z tym problem ,przeciez ani my ani nasze dzieci nie robimy nikomu krzywdy. Dlaczego inni tak bardzo chcą nas wdrażać w jakis schemat niby tych WŁASCIWYCH zachowań ,
                      poddawać terapii dlaczego nie możemy po prostu żyć po swojemu , bez wysłuchiwania o deficytach.
                      Uwazam że kluczem jest poczucie akceptacji i swobody. Ja mam kilka bliskich osób, mam kochającego męza i syna i byłabym naprawdę w pełni szczesliwa gdyby tylko to dalsze otoczenie nie przypominało mi regularnie ze jestem dziwna inna (w domysle nienormalna)
                      Jednak jak pisałam , na pewno nie będe siebie ani mojego dziecka tresować pod oczekiwania innych.
                      Tez zycze Ci wszystkiego dobrego miamii :-)
                      • tata.po.30 Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 14.08.12, 00:29
                        > Dlaczego inni tak bardzo chcą nas wdrażać w jakis schemat niby tych WŁASCIWYCH za
                        > chowań , poddawać terapii

                        Wiesz, nie chodzi o tresurę, ale m.in. o naukę podstawowych norm funkcjonowania w społeczeństwie, bez których dziecku trudno będzie kiedykolwiek być samodzielnym. Choćby takich, że plucie nie jest właściwym sposobem nawiązywania i podtrzymywania kontaktu.

                        > dlaczego nie możemy po prostu żyć po swojemu , bez wysłuchiwania o deficytach.

                        Teraz pewnie piszesz o rodzinie, która wchodzi z butami w Twoje życie. Zgoda, przekraczają granice. Ale to nie ma nic wspólnego z terapią naszych dzieci.
                        • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 14.08.12, 08:48
                          Dlatego wlasnie chce diagnozowac synka. Zeby wiedziec, czy i gdzie naprawde jest problem i w jakich sferach trzeba bedzie wspomoc synka (jesli), by mogl byc samodzielny w przyszlosci.
                          Na pewno nie bede go nigdy 'tresowac'.

                          A dziecka z zaburzeniami tego rodzaju, wg mnie pozostawic calkiem 'przeznaczeniu' nie mozna. Poza tym, na tym etapie, kiedy syn nie skonczyl nawet 3 lat, nie wiem, jakim tempem i do jakiego rozmiaru rozwina sie objawy i zachowania w kolejnych latach, ktore juz teraz obserwujemy.

                          Ja - to inna sprawa. Ja juz umiem sie odnazlezc jakos w swiecie 'normalnym'. Nauczylam sie wielu zachowan, jestem tez wyrozumiala dla siebie i raczej nie czuje sie zle ze swoja innoscia na co dzien. Choc z wieloma znajomymi urwal mi sie kontakt (mam jednak kilku bardzo dobrych znajomych - ja jestem taka, ze nie lubie podtrzymywac na sile znajomosci i relacji, ktore sa srednio lub wcale wartosciowe; jestem 'wymagajaca', asertywna, szczera do bolu, staram sie byc sprawiedliwa, a to - choc sprawia, ze jestem moze szanowana - odstrasza najczesciej ludzi), czesc rodziny sama 'odsunelam' (chcac zaoszczedzic sobie, mezwi i dziecku komentarzy i 'niewlasciwego' wplywu), nie czuje najczesciej juz dyskomfortu z tego powodu. Polubilam swoja samotnosc.


    • tata.po.30 Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 14.08.12, 00:21
      Nie bardzo rozumiem celu takiej diagnozy. To tylko świstek papieru. Jak dobrze poszukać lekarza, to zawsze znajdzie się taki, co go wypisze. Lub przynajmniej potwierdzi ustnie. Bezpłatnej terapii dla siebie raczej nie dostaniesz, orzeczenia i renty też nie. Znasz swoje problemy: co z tego, że ktoś je nazwie tak czy inaczej? Wbrew temu, co napisała Tijg., synka dzięki papierkowi nie zaczniesz nagle rozumieć lepiej. Prędzej dzięki uczestnictwu w jego terapii, szkoleniu dla rodziców, lekturze. Mnie by było szkoda na moją diagnozę czasu i energii (i ew. pieniędzy)
      • tijgertje Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 14.08.12, 07:42
        Czy ja gdziekolwiek napisalam, ze dzieki diagnozie zaczelam syna lepiej rozumiec? Z synem zawsze mialam niwsamowity kontakt, moja diagnoza pozwolila mi na rozprawienie sie z demonami przeszlosci i zrozumienie, co w moim zyciu wynika z niechceci do dzialania, co z zaburzen. Diagnoza to byla dla mnie SWIADOMOSC, kim jestem. Jesli ktos to wie, to papier faktycznie nie jest mu potrzebny. Mi oferowal jakas pomoc i jak wspominalam, jest dodatkowym wsparciem dla syna, ale moja diagnoza nie zmienila faku, ze w zasadzie od urodzenia bylismy do siebie bardzo podobni, mamy te same zainteresowania, mocne i slabe strony (choc z pewnymi drobnymi roznicami), a dla mojego 8-latka duzo latwiejszy jest do zniesienia fakt, ze mama jest tak samo odstajaca od spoleczenstwa, a nie tylko on jest przez rowiesnikow uwazany za dziwaka. dzieki temu, ze sama funkcjonuje wysoko, mlody ma motywacje do dzialania i wie, ze autzm nie jest "uposledzeniem" i niczego nie przekresla, jedynie nieco utrudnia droge do celu.
        • tijgertje Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 14.08.12, 07:44
          Jeszcze jedno. Jak gdziekolwiek poczytac o autyzmie, to odnosi sie wrazenie, zeze jest to jakas nowa moda, albo nowa plaga wsrod dzieci. Jako, ze dorosli zazwyczaj sie nie diagnozuja, trudno obalic ten mit. Co akurat mi daje poczucie, ze jestem bardziej wyjatkowa, niz jest w rzeczywistosci;)
          • mimamii Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 14.08.12, 08:53
            Tak, czytalam o tym.
            Ja nie potrafie patrzec na to, jak na cos wyjatkowego, cos 'lepszego'.
            Raczej kieruje myslenie na traktowanie tego na rowni, tzn. jak inny rodzaj normalnosci.
          • kylafire Re: diagnozować się razem z dzieckiem? 14.08.12, 11:13
            Też mam wrażenie, że jest nas więcej niż statystyki pokazują. Dlatego wkurzają mnie te wszystkie szczepionkowe teorie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja