Bezpieczeństwo dziecka.

21.08.12, 21:58
Proszę podpowiedzcie mi jak radzić sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa dziecku w domu i nie tylko. Nie wiem czy Wy też tak macie, ale mój syn to najchętniej wyrwał by się z domu wszelkimi sposobami. Nie da się na sekundę otworzyć drzwi na klatkę, opanował wchodzenie na wszystkie parapety, teraz próbuje wyłazić na balkon(tzn. na barierkę). Mieszkamy na 3 piętrze. Na spacerze jak się wyrwie to biegłby nie wiadomo dokąd, z całych sił. Powiedzcie co mogę z tym zrobić? Czy zakładać jakieś zabezpieczenia na okna? Czy mam miec caly czas zamknięty balkon? Wiadomo, trzeba mieć oczy dookoła głowy...ale też- oprócz pilnowania synka mam również inne zajęcia (młodsze dziecko, praca w domu.) Boję się, że kiedyś go nie upilnuję. A może lepiej by było wychodzić z nim na spacer na parę godzin, aż mu się znudzi, albo krzyczeć zawsze jak chce uciekać... Sama nie wiem. Ktoś tak ma?
    • myszewa Re: Bezpieczeństwo dziecka. 21.08.12, 23:05
      U nas jak mały miał 2,5 roku musieliśmy pozmieniać we wszystkich oknach klamki na takie z kluczykami, żeby sam nie otworzył - intensywnie się wtedy wspinał, stawał na parapecie i próbował otwierać okno, raz mu się prawie udało - mieszkamy na 4 piętrze, nie miał absolutnie leku wysokości, wszelkie zakazy i nakazy średnio u niego działają. Od roku nie interesuje się tym, ale zamykanie okien na kluczyki weszło nam w nawyk, zresztą nigdy nie wiadomo co mu strzeli do głowy, on raczej nie jest świadom niebezpieczeństw. Jak chcemy otworzyć okno, to otwieramy uchylnie i blokujemy, tak, że mały bez klucza nie otworzy. Jak miał 1,5 roku musieliśmy pozakładać zabezpieczenia na kurki od kuchenki gazowej i na gniazdka, bo uwielbiał ładować tam paluchy, a wszelkie "nie wolno" budziło w nim dziką radość i było zachętą do "zabawy". My mamy balkon zabudowany, ja bym na waszym miejscu rozważyła zamontowanie kratek, jak w mieszkaniu w którym są koty. Co do wychodzenia na dwór, trudno coś doradzić nie wiedząc nic o dziecku, ile ma lat, jak funkcjonuje, jaki ma charakter i jakie metody na niego działają, a jakie zdecydowanie nie- myślę, że nie możecie całego swojego zycia podporządkować małemu, z mojego doświadczenia wynika, że najlepiej sprawdza się stały rozkład dnia i plan dnia w postaci tablicy z piktogramami lub zdjęciami - trochę to potrwa zanim załapie, ale jest spora szansa na to, że nauczy się, że na dwór wychodzimy zawsze o danej porze (np. po obiedzie), dzięki planowi bedzie mógł bardziej kontrolować co i w jakim czasie się dzieje.
    • ez-aw Re: Bezpieczeństwo dziecka. 21.08.12, 23:14
      Nigdy nie miałam takiego problemu, wiec gotowych rozwiązań nie mam. Ile dziecko ma lat? Na ile da mu się wytłumaczyć?
      U mnie drzwi na klatkę zawsze są zamknięte na zasuwę, za wysoko dla niego. Pod większością okien nie mam mebli na które da się wejść (specjalnie przestawiałam łózko, by było dalej). Dostęp jest do jednego skrzydła okna, które otwieramy (musiałby wejść na stolik). Mam tam moskitierę i wyglądając młody widział, ze to nie jest otwarta przestrzeń. Nie próbuje na to napierać, nigdy nie wszedł mi na stół by po wyglądać. Balkonu nie mam, ale na Twoim miejscu bym dała na niego jakąś kratę lub zabezpieczyła w inny sposób.
      Na spencerze, tez się kiedyś wyrywał. Pomogło przedszkole i nasza zabawa w "kamień". Nie wiem jak to się nazywa, ale polega na tym, ze dziecko się rusza i na słowo stop zastyga. doszło do sytuacji, ze na ulicy nie zawsze zareaguje na "stój", reaguje dopiero na "stop".
      • yadrall Re: Bezpieczeństwo dziecka. 21.08.12, 23:34
        Jak moj maly zacza byc mobilny to systematycznie zabezpieczalam wszelkie okna, polki (przykrecone do szafy), drzwi, kuchenke itp. Dzis jak maly ma 2 l i 9 mies. jest juz lepiej i czesc zabezpieczne jest zdieta,ale np. szuflade z nozami czy okna mam nadal pozabezpieczane. Syn nie ma zadnego poczucia zagrozenia, lazi po parapetach itp. Zadne zakazy nie dzialaja.
        Na ulicy,albo chodzi za reke,albo wozek,albo chodzi za raczke na smyczy. Nie ma mowy zeby sam szedl obok mnie-nigdy nie wiem co mu strzeli do glowy i kiedy poleci pod samochod. Dobrze,ze kaze z rozwiazan zostalo przez niego zaakceptowane i nie mam wiekszych problemow-np. ubieramy buty, kurtke i zakladamy smyczke na reke. Ot, kolejny element wychodzenia z domu.

        Nie wybobrazam sobie zostawienia domu nie zabezpieczonego. Chyba bym juz dziecka nie miala...
    • tijgertje Re: Bezpieczeństwo dziecka. 22.08.12, 08:33
      U nas zanim sie mlody urodzil pilnowalam, zeby okna byly zamykane na klucz (mozna uchylic i zablokowac), balkonu nigdy nie zostawialm otwartego, jak mlody byl na gorze, nie stawialam zadnych mebli przy oknach (rowniez dlatego, zeby nie zahaczyc gdzies dlugich firanek, ktore kosztowaly zdecydowanie za duzo;) ) . moj mlody lubil byc w domu, wiec nie bylo problemu z wylamaniami. ale szczerze mowiac, jakbysmy mieszkali w bloku, to zapewne tez by probowal zwiewac. W bloku ja np nigdy nie potrafilam tak naprawde odpoczac, nie czulam sie w mieszkaniu dobrze, zawsze jakies dziwaczne odglosy, klaustrofobiczne pomieszczenia, zbyt goraco zazwyczaj itp. Tak, ze to moze byc jedna z przyczyn ucieczek i pomoc mogloby np wyciszenie jednego z pomieszczen, zrobienie malemu czegos w rodzaju dziupli, gdzie moglby sie schowac i pobyc zupelnie sam, nie robiac sobie krzywdy. Dla takiego dziecka wyzwaniem moze byc po prostu pokonanie przeszkod i w takim wypadku im wiecej zabezpieczen, tym wieksza chec ucieczki, w takim wyopadku jedynym sposobem jest insalacja zabezpieczen, ktorych na pewno nie pokona. Ja jednak uwazam, ze lepiej dziecko uczyc, ze pewnych rzeczy absolutnie mu robic nie wolno. Jak nie krzyczysz, to w momencie ruchu, zeby wspiac sie na parapet mozesz solidnie wrzasnac. Nie jak juz na tym parapecie siedzi, tylko w momecie, gdy widzisz do czego zmierza, ale zeby uprzedzic konkretne dzialanie. Reguly musza byc jasne i przejrzyste. Moj np mogl wychodzic na balkon, ale tylko jesli ja na nim bylam. Na spacerach ucieczki byly u nas norma. Tlumaczenia nic nie dawaly, bo dziecko, ktore nagle cos zobaczylo albo sobie przypomnialo, zupelnie przestawalo reagowac na jakiekolwiek bodzce. Zabawe w kamien warto wyprobowac, ale u nas nic nie dala. W zabawie dziecko jest swiadome tego, ze bedzie sygnal i na niego reaguje, na ulicy nie widzi i nie slyszy absolutnie niczego poza tym, do czego dazy. Mozna by za nim granatami rzucac, i tak to nic nie da. U nas smycze itp sie nie sprawdzily. Mlody sie kladl i zadna sila go nie ruszyla. w pewnym momencie po prostu tak wszystko planowalam, zeby nie musiec go zabierac do miasta, bo nie bylo fizycznej mozliwosci, zeby go upilnowac. Nie bylam w stanie wykluczyc mozliwosci ucieczki, wiec staralam sie dopilnowac, zeby latwiej bylo go znalezc. Kupowalam ubrania we wscieklych kolorach, w portfelu zawsze mialam aktualne zdjecie mlodego, a na rece nosil szpitalna bransoletke z imieniem, nazwiskiem i moim numerem komorki (albo mezowej, jak z nim wychodzil), czasem po prostu pisalam mu numer na przedramieniu. W szkole przechodzilam niemal wojne, mlody mogl jechac na wycieczke pod warunkiem, ze tata z nim pojedzie. ja ze wzgledu na kregoslup jakis czas nie bylam fizycznie w stanie dogonic mlodego, albo tym bardziej lazic przez caly dzien. Dyrektorka miala okazje go kiedys zobaczyc w akcji, mlodemu cos nie spasowalo, wyrwal sie wybiegl na droge (cudem nic nie jechalo), wzok mial przerazajacy: patrzyl, ale nie widzial. Mial wowczas prawie 6 lat. Nie wiedzial gdzie jest, co sie dzieje i kto do niego mowi. W takich sytuacjach trzeba bylo po prostu wszystko rzucic, pedzic za mlodym modlac sie, zeby go dopasc na czas, przerzucic przez ramie i doniesc do domu. Z dwojka dzieci byloby to niewykonalne. ale masz racje, z takim dzieckiem jest troche jak z psem: im wiecej sie na swobodzie wybiega, tym lapiej zachowuje sie w domu;)
    • yula Re: Bezpieczeństwo dziecka. 22.08.12, 09:13
      U nas jak młody zaczął być mobilny to powyjmowaliśmy klamki z okien. Potem mieszkaliśmy w wynajmowanym mieszkaniu z zamalowanymi klamkami, był już trochę starszy (4 lata?) to poza jednym incydentem który mało mnie do grobu nie zaprowadził :/(młody spacerował na parapecie który wychodzi poza balkon na 2-m piętrze, ja byłam w WC, okno przed moim wyjściem było zamknięte) jakoś nie właził na okna. Nie pamiętam czy coś zrobiłam z oknami, czy jednak sam już nie właził bo to już dość dawno było. A jakieś zabezpieczenie na balkon to dobry pomysł, u nas młody co prawda nie próbował wyskakiwać z balkonu ale za to namiętnie coś z niego wyrzucał, na szczęście nie trafił nikogo np. pilotem od TV. A włazić wszędzie to nadal ma, śmieję sie że mam w domu 2 małpki, bez drabinki wspinają sie na piętrowe łóżko :) Co do kontaktów, u mnie pomogło pokazanie do czego służą i pozwolenie 2-3-letniemu dziecku wkładać wtyczkę do kontaktu,poprawnie :) Jak było dozwolone to już tak nie ciągnęło :)
      Co do spacerów, to póki młodsza była w wózku, to syn chodził na smyczy, bo z wózkiem nie mogłam za nim ganiać. Oczywiście na placach zabaw luz i wyszalej sie do woli :) Ale tak do skończenia przez niego 7-lat nie nosiłam klapek a buty do biegania. Teraz ma 9-lat, jest duuuużo lepiej, ale nadal zdażają sie odpały.
      • tijgertje Re: Bezpieczeństwo dziecka. 22.08.12, 09:38
        yula napisała:
        Ale tak do skończenia przez niego 7-lat nie nosiłam klapek a buty do
        > biegania. Teraz ma 9-lat, jest duuuużo lepiej, ale nadal zdażają sie odpały.

        klapek to ja nadal nie nosze. Ale dla pocieszenia: choc jeszcze 2 lata temu nie wierzylam, ze mlodego kiedykolwiek bede mogla z oka spuscic, w tej chwili (ma 8,5 roku) od jakiegos czasu samodzielnie wysylamy go po drobne zakupy. Marszobiegiem 5 min. w jedna strone, do przejsca czasem dosc ruchliwa ulica bez oznaczonego przejscia dla pieszych (tak to jest, jak sie na zadupiu mieszka;) ). A, mlody nie ma telefonu, choc zna numer domowy i moj komorkowy. Rodzice innych dzieciakow ze szkoly mlodego gubia szeki jak to slysza, niektore 10-11-latki nawet na urodziny kolegi nie moga isc bez mamy i jest to problem nie dziecka, a mamy. Jest to niestety ryzyko, jak sie ma malego uciekiniera, bo w pewnym momecie latwo przekroczyc granice nadopiekunczosci. Na szczescie mam fajnego meza, ktory mlodego stymuluje, a mnie stopuje;)
    • mamamariuszka Re: Bezpieczeństwo dziecka. 22.08.12, 16:20
      Bardzo Wam dziękuję za wszystkie rady. Na pewno wiele pomysłów wykorzystam. Synek na 2 lata. Jak na razie to żadne zakazy nie działają. Nie wiele da się mu również wytłumaczyć. I w sumie nie sądzę, żeby to się szybko miało zmienić. Robi się za to, coraz bardziej sprawny fizycznie i manualnie, więc pewnie będzie z nim coraz niebezpieczniej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja