kaskax25 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 20:18 podpisuję sie ze..nie. Bałabym sie bez doświadczenia że zrobie mu po prostu krzywdę, moze kiedyś,jesli bede pewna ze to faktycznie może pomóc Odpowiedz Link
pinkdot Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 20:59 Nie chelatuję. Nie wierzę w metody rodem z medycyny alternatywnej i w szkodliwość szczepionek. Odpowiedz Link
rohatyna Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 21:06 pinkdot napisała: Nie chelatuję. Nie wierzę w metody rodem z medycyny alternatywnej i w szkodliwość szczepionek. A ja też nie wierzę w metody rodem z medycyny alternatywnej ale wierzę w szkodliwość szczepionek, bo mnie zaszkodziły -:) Odpowiedz Link
marychna31 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 21:22 To chyba oczywiste, ze większość tego nie robi. Dokładnie tak jak większość nie korzysta z urynoterapii (i/lub kałoterapii), nie leczy się z raka cicierzycoterapią a schizofrenii egzorcyzmami. Odpowiedz Link
kaskax25 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 21:37 własnie dlatego zwiałam z dzieci.org mozna tu powiedzieć ze się nie chelatuje, bez obawy na lincz:)) budujace jak wiele osób mysli racjonalnie Odpowiedz Link
tosia2012 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 21:49 Jeśli nie widzisz ze Twoje dziecko ma jakies objawy zatrucia to nie ma sensu. Ja widze i widze ogromne zmiany po chelatacji dlatego to robie i bede robic. Odpowiedz Link
marektatojakuba Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 21:58 Ale oprócz chelatacji nic nie robisz, prawda? Żadnej terapii, logopedy, psychologa, SI, itp. itd. Tylko chelatacja? Odpowiedz Link
tosia2012 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 22:07 A jakie to ma znaczenie? Oczywiscie ze robie. Ale efekty terapii sa inaczej widziane niz chelatacji. Odpowiedz Link
marychna31 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 22:21 > Ale efekty terapii sa inaczej wid > ziane niz chelatacji. Możesz to rozwinąć? Odpowiedz Link
halogen75 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 22:43 Każdy dokonuje własnych, indywidualnych wyborów. Osobiście nie linczuję ani tych, którzy to robią ani tych, którzy tego nie robią. Nie znalazłam wciąż jasnych i konkretnych dowodów na wpływ negatywny czy też pozytywny chelatowania dzieci autystycznych. Jest to temat rzeka. O ile zapoznaję się teoretycznie od dłuższego czasu z tą tematyką dla samego wiedzenia i z czystej ciekawości, nie podjęłam się i nie podejmę się chelatowania dziecka. Odpowiedz Link
pinkdot Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 09:05 Nie znalazłam wciąż jasnych > i konkretnych dowodów na wpływ negatywny czy też pozytywny chelatowania dzieci > autystycznych. W temacie tego, że NIE JEST to procedura medyczna, ktorej uzycie jest kwestionowane w przypadku spektrum autyzmu jest sporo, zwłaszcza po tym wypadku, kiedy dziecko zmarło w trakcie. Pare linkow, pierwszych z brzegu: jama.jamanetwork.com/article.aspx?articleid=182916 www.poison.org/current/chelation%20therapy.htm www.msnbc.msn.com/id/11640868/ns/health-childrens_health/t/fda-links-child-deaths-chelation-therapy/#.UErvZVGoFd4 www.cdc.gov/mmwr/preview/mmwrhtml/mm5508a3.htm www.guardian.co.uk/commentisfree/2009/jan/12/medicalresearch-autism articles.chicagotribune.com/2010-03-04/news/ct-met-autism-therapy-lawsuit-20100304_1_autism-treatment-chelation-metal en.wikipedia.org/wiki/Chelation_therapy Przerażające jest zwłaszcza to, że tyle mam samowolnie i bez żadnego nadzoru medycznego (bo każdy rozsądny lekarz postukałby się palcem w czoło) serwuje swoim dzieciom takie chemikalia, że strach pomyśleć... Odpowiedz Link
rohatyna Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 22:35 A jakie to ma znaczenie? Oczywiście że robię. Ale efekty terapii są inaczej widziane niż chelatacji. Można też na trzy zdrowaśki do pieca - podobno niektórym pomaga. Wszystkie metale ciężkie szlag trafia! -:) Z tego gorąca - rzecz jasna ! Odpowiedz Link
tosia2012 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 22.09.12, 22:50 Wydaje mi sie ze niektórzy nie mają pojęcia na czym chelatacja polega. Trzeba sporo poczytać i niekoniecznie na takich forach zanim sie zacznie zaprzeczać. Jak dla mnie ma to duzy sens. I nie mowie tego zeby udowodnic siebie samej ze mam racje. W grę wchodzi najważniejsza osoba w moim życiu dlatego bardzo uważnie wybieram to co ma sens pośród tysiąca różnych metod. Odpowiedz Link
tijgertje Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 01:06 Ja wlasnie po tym jak poczytalam na czym chelatacja polega i jakie niesie ze soba ryzyko, zwlaszcza, ze sama mam autyzm i wiem, ze nie jest to choroba, tylko inny sposob myslenia, bron Boze w zyciu dziecku chelatacji (zwlaszcza na wlasna reke) nie zafunduje. Rozumiem, ze sa rodzice, ktorzy absolutnie za kazda cene chca wyleczyc dziecko z autyzmu i az we mnie wre, jak czytam, ze sa nawet chetni do przeszczepow komorek macierzystych (mimo, ze nie ma zadnych wiarygodnych dowodow na skutecznosc takiego zabiegu, a ryzyko jest ogrooomne). Jedynym skutecznym sposobem "wyleczenia" autyzmu bylaby pelna transplantacja mozgu. Do tego czasu autystow trzeba nauczyc zyc z mozgiem, ktory maja. Odpowiedz Link
aga_sama Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 08:41 Tygrysku: ukradłam to zdanie: Jedynym skutecznym sposobem "wyleczenia" autyzmu bylaby pelna transplantacja mozgu. Do tego czasu autystow trzeba nauczyc zyc z mozgiem, ktory maja. i wstawiłam jako status na FB Mam nadzieję kochana, że się nie gniewasz :) Dzięki jak zwykle za mądre słowa :) Odpowiedz Link
marektatojakuba Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 07:33 Jak się nie ma argumentów, to się zaczynają wycieczki personalne. 1) Chelatacja nie jest wcale jakimś skomplikowanym zagadnieniem, wprost przeciwnie. 2) Sens ma na pewno i czasem nawet ratuje zdrowie, pod warunkiem, że jest uzsasadniona. 3) Podzielam pogąd, że jak w grę wchodzi najważniejsza osoba w moim życiu, to wybieram metody mające sens. BTW, z wykształcenia jestem biochemikiem, kwas etylenodiaminotetraoctanowy, czy jakiś liponian rysuję z pamięci. Nie chcesz wierzyć to nie musisz, ale wiem o czym mówię. Odpowiedz Link
kaskax25 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 07:55 ...ale z desperacji tonący brzytwy sie chwyta, ja wczoraj popełniłam czyste szaleństwo, kupiłam tran kirkmana wyczytując o nim prawdziwe cuda, mam nadzieję ze choć na odporność pomoze bo pękła ponad stów echh no ale tran nie zaszkodzi prawda? Odpowiedz Link
rohatyna Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 08:27 tosia2012 napisała: Wydaje mi sie ze niektórzy nie mają pojęcia na czym chelatacja polega. Trzeba sporo poczytać i niekoniecznie na takich forach zanim się zacznie zaprze czać. No ale nie przy autyzmie chyba, nie dla jego cudownego zniknięcia ? - też chyba. Odpowiedz Link
pinkdot Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 09:12 > Trzeba sporo poczytać i niekoniecznie na takich forach zanim sie zacznie zaprze > czać. A na jakich forach? Nawiedzonych ludzi czerpiących wiedzę medyczną z youtube? Odpowiedz Link
tata.po.30 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 00:30 Nie, nie chelatujemy i nie mamy zamiaru tego robić. Nie stosujemy też żadnych innych kosztownych dziwactw typu homeopatia, esencje Bacha, analizy włosa, chińskie suplementy itp (no dobrze, dajemy suplement norweski: tran). Ponieważ szkrab nie ma żadnych ewidentnych alergii, nie stosujemy też żadnych kłopotliwych i wątpliwych diet typu BM, BG czy BC (co nie znaczy, że nie staramy się zdrowo go odżywiać). Odpowiedz Link
backwoodsman Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 03:31 dawno nie słyszany/czytany (i chyba dobrze) backwoodsman się postanowił odezwać..., ale nie, bez paniki, króciutko by nie było trudności z czytaniem i rozumieniem. Wygląda na to, że jestem tak cholernym szczęśliwcem jakich mało, bo mój Aspi przyszedł na świat, gdy nikt w tym kraju nie słyszał o badaniach włosa, odtruwaniach czy chelatacjach, ba specjalisty od autyzmu ze świecą trzeba było szukać. Teraz specjalistów multum podobnie jak metod "leczenia"jak to się przyjęło mówić. Mój syn nie był na żadnej diecie oprócz tej, którą sam nam ze swojej strony narzucał przyjmując jedynie akceptowane i lubiane przez siebie pokarmy, a było ich niewiele i upodobania żywieniowe syna ulegały zmianie. Dam przyklad - był okres gdy chciał jeść nie mal wyłącznie tuńczyka (pod każdą postacią) i trzeba bylo stawać na głowie, by urozmaicić mu jedzenie. Jadł artykuły mleczne, do dziś je bardzo lubi. Jadł słodycze, chociaż dostawał je zawsze w rozsądnych ilościach. Nie miał żadnych ograniczeń, nigdy nie był suplementowany. Był szczepiony wg kalendarza szczepień. Niektóre charakterystyczne objawy dla ASD ustępowały stopniowo i powoli wraz z wiekiem, jak choćby kontakt wzrokowy, ktorego we wczesnym dzieciństwie nie było, a teraz jest niemal jak u każdego człowieka. Piszę "niemal", bo bywają sytuacje w których go z nieznanymi sobie zupełnie osobami unika, ale nie jest to regułą i konia z rzędem temu, kto odkryje jakie kryteria o tym decydują. Czasami czytając te gorące spory odnośnie różnego rodzaju postępowania z autystycznymi dziećmi, bawię się myślą, że gdyby mój syn był chelatowany, suplementowany, odtruwany, że o odpowiedniej diecie nie wspomnę to dziś byłby zupełnie bez najmniejszego śladu jakichkolwiek zaburzeń. Ot zwykły NT. I nie zamierzam nikogo od niczego odwodzić, szczególnie tych u których czy to bezglutenowa dieta, czy wyeliminowanie cukru w widoczny sposób poprawiają funkcjonowanie dziecka. Natomiast co do chelatacji to wyznam, że rozbiła mnie zupełnie Tosia 2012 która na pytanie markatatyjakuba czy oprócz chelatacji stosuje jakąś terapię, SI, logopedę czy psychologa rzuca: "A jakie to ma znaczenie? Oczywiscie ze robie. Ale efekty terapii sa inaczej widziane niz chelatacji." Jasne, że to nie ma znaczenia Tosiu, bylem ciekawy jak widziane są efekty terapii , w jakim sensie inaczej, jak odróżniasz jedne efekty od drugich i po czym rozpoznajesz co jest czego efektem. Tyle, że tego już nie wyjaśnilaś, a szkoda. Odpowiedz Link
tijgertje Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 23.09.12, 09:14 backwoodsman napisał: Niektóre charakterystyczne objawy dla ASD ustępowa > ły stopniowo i powoli wraz z wiekiem, jak choćby kontakt wzrokowy, ktorego we w > czesnym dzieciństwie nie było, a teraz jest niemal jak u każdego człowieka. Pis > zę "niemal", bo bywają sytuacje w których go z nieznanymi sobie zupełnie osobam > i unika, ale nie jest to regułą i konia z rzędem temu, kto odkryje jakie kryter > ia o tym decydują. Nie pytales syna? moze sie nad tym nigdy nie zastanawial. Ja tez czasem unikam kontaktu wzrokowego. U nieznanych osob jest to najczesciej nadmiar emocji, patrzac komus w oczy zostaje zasypana informacjami i nie nadazam ich przetrawic (zwazywszy na fakt, ze kazdy element musze rozumowo analizowac ). wsrod znajomych rowniz mi sie zdarza i jest to czesto rodzaj "samoobrony". Tzn odbierajac czasem baaaardzo wiele z kontaktu wzrokowego z innymi nie wiem, ile inni sa w stanie zobazyc w moich oczach. Wiem, ze niektorzy potrafia zobaczyc wiecej, niz chcialabym przekazac. Trace wowczas kontrole i obawiam sie, ze patrzac komus w oczy zdradze za duzo. Czasem rowniez werbalnie. wzrok potrafi "uwiazac" i mozna stracic samokontrole, przez co rowniez werbalnie jestem w stanie palnac jakas glupote. Kontakt wzrokowy to potezne narzedzie. Zmusza sie nas do niego, choc sadze, ze tak naprawde zaden NT nie jest w stanie sobie wyobrazic jak kontakt wzrokowy moze na czlowieka wplywac. Czasem naprawde lepiej go uniknac, niz zwariowac;) Odpowiedz Link
halogen75 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 24.09.12, 00:48 Sorki,że się wczepię z tematem nie z tej krainy ale mam ważne pytanie do pewnego pana tutaj;) backwoodsman, to Ty wrzuciłeś kiedyś tutaj swój obraz/plakat/grafikę związany z Dniem Autyzmu? Jeśli tak wejdź proszę Cię w mój wątek "poszukuję materiałów", bo być może będziesz mi mógł ogromnie pomóc. No. A ja będę oczywiście bardzo, bardzo kontenta:P Odpowiedz Link
tosia2012 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 24.09.12, 17:46 Dziecko przez chelatacje poprostu normalnieje. Schodzi mu ta autystyczna mgla, to dziwne autystyczne zaćmienie. Zaczyna przypominac normego dzieciaka. Terapia idzie szybciej. Uczy sie przez naśladownictwo a nie przez terapie.Przynajmniej tak jest u nas. Ciekawa jestem co na studiach biochemicznych uczą o chelataji? I jak to się ma do autyzmu? Chetnie poczytam. Odpowiedz Link
marektatojakuba Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 24.09.12, 18:51 > Ciekawa jestem co na studiach biochemicznych uczą o chelataji? I jak to się ma > do autyzmu? Jak jesteś taka ciekawa, to wybierz się na takie studia. Ja na pewno nie będę na forum pisał elaboratu na ten temat. Zresztą nie ma sensu tłumaczyć to osobie, która nie wie, że chemia i biochemia to kierunki, na których o chelatach mówi się stosunkowo dużo. Na Twoje pytanie o to jak się chelatacja ma do autyzmu niestety nie odpowiem. W końcu to nie ja twierdzę, że się w ogóle jakoś ma. A o studiach z biochemii pomyśl. Może zejdzie Ci mgła niewiedzy i biomedyczne zaćmienie. Odpowiedz Link
tosia2012 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 08:47 Nie potrzebuje wiedzy biomedycznej zeby wiedziec na czym polega chelatacja. Przeczytalam na tyle praktycznych rzeczy ze wiem jak to dziala. I nie rozumiem skad ten atak i flustacja w strone ludzi ktorym udalo sie cos osiagnac. Odpowiedz Link
madziulec Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 09:23 Tosia wiesz co? Tak nie obraź się, ale... Może uznasz, że to nei na temat, ale doczytaj do końca co napisze. Gdy urodził sie mój Misiek okazało sie, że ma problem z układem moczowym. Szukałam w internecie po polsku. To był rok 2004. Zapomnij, nic nei było. Na prawdę. Nic, albo jakies ilości minimalne. Zaczęłam kupować książki i studiować. Czytać nocami w internecie po angeilsku, niemiecku, tłumaczyć. Potem trafiłam na super lekarza, zaczęłam zadawac coraz mądrzesze pytania. Przez 4 lata (mniej więcej) gdy Mis miał problem byłam niesamowitym ekspertem od badan moczu, wad układu moczowego. Obudzona w środku nocy byłam w stanie wyrecytować prawidłowe normy moczu, zinterpretowac wynik, powiedziec co dalej. Nadal potrafię sporo. Teraz juz sie mniej tym zajmuje. NIGDY nie wyręczałam lekarza, bo jednak lekarz ocenia pacjenta gdy go widzi. Ty twierdzisz, ze przeczytałas tyle rzeczy, że wiesz jak wygląda chelatacja. Ja kiedys przeczytałam jak wygląda cystografia. Ot, wprowadzenie cewnika do cewki moczowej. miałam cewnik w cewce moczowej, co t za problem. Ale przy własnym dziecku co innego. Cystografia to tylko zdjęcie rtg. Ja nie wiem na czym polega chelatacja. Jak dla mnie na podstawie tego co przeczytałam to dość agresywne wejście w organizm. Jesli masz inne zdanie - opisz mi na czym to polega. Ale dokładnie. Tak bym zrozumiała. Odpowiedz Link
tosia2012 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 10:01 Nie, chelatacja nie jest agresywnym wejsciem w organizm. To bardzo powolny i bezpieczny process. Jesli wiesz jak to dziala to nie masz szans zaszkodzic. Jedyne co moze sie stac to NIC, poprostu to nie zadziala. Co do wiedzy lekarzy to nie watpie ze bez kompetentnego specjalisty ciezko isc dalej. Ale w przypadku chelatacji to jest tak jak z dawkowaniem witamin. Musisz wiedziec co i jak ale nie potrzeba ci lekarza ktory bedzie ci mowil ile masz podac bo to z gory wiadomo. Powiem tak, ja sie jak najbardziej nie obrazam bo rok temu pisalam to samo. Nie rozumialam jak mozna tak ryzykowac na wlasna reke. Skoro na swiecie juz nie jeden umarl od chelatacji to jak mozna tak robic wlasnemu dziecku????Jak mozna bez lekrza???? A jak sie cos stanie??? Wiem jedno, nie przekonam nikogo, tak jak i mnie NIKT na forach nie przekonal. Trzeba do tego dojrzec i sie naprawde oczytac. Mnie zajelo to rok i zaluje ze tak dlugo. Odpowiedz Link
madziulec Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 10:43 Chyba czegos nie rozumiem. "Jesli wiesz jak to dziala to nie masz szans zaszkodzic" - z tego co wiem, chelatacji nie przeprowadza się samodzielnie. Jesli jest inaczej wyprowadź mnie z błędu. (oczywiście bawią mnie opisy chelatacji na stronach www.autyzmpomoc.org/2012-02-05-19-19-36/chelatacja.html, gdyz uważąm, że każdy organizm jest inny i nie należy leczyc identycznie i podawac takich samych dawek tych samych preparatów, o ile nawet w ogóle podawać, ale to zupełnie inna sprawa) Co do dawkowania witamin - nie dawkuję ich w ogóle. Moje dziecko pochłania tak duże ilości owoców i warzyw, że nie ma niedoborów żadnych. Do tego całe wakacje jest poza domem (zmienia klimat). W tym roku 1,5 miesiąca było nad morzem i 2 tygodnie za granicą. Rozumiem sens podawania witamin dzieciom wychowanym w suterenie, siedzącym w ciemnicy, nie zmieniającym klimatu, nie jedzacym warzyw, owoców, nie mającym zbilansowanej diety itp. Ja nie przeprowadze żadnej chelatacji. Nie widze powodu. jak widze Tobie nie zalezy by pokazać, że to dobra metoda. Ale skoro przy okazji piszesz, że ktoś od tego umarł - mało fajnie. I mało to przekonuje. Odpowiedz Link
tijgertje Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 10:56 tosia2012 napisała: > Nie, chelatacja nie jest agresywnym wejsciem w organizm. To bardzo powolny i be > zpieczny process. Jesli wiesz jak to dziala to nie masz szans zaszkodzic. Jedyn > e co moze sie stac to NIC, poprostu to nie zadziala. jesli naprawde wirzysz w to co piszesz, to pozostaje jedynie wspolczuc twojemu krolikowi. Odpowiedz Link
marektatojakuba Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 10:24 > Nie potrzebuje wiedzy biomedycznej zeby wiedziec na czym polega chelatacja. Wiedzy "biomedycznej" na pewno nie potrzebujesz. Chelatacja to stosunkowo prosta chemia. > Przeczytalam na tyle praktycznych rzeczy ze wiem jak to dziala. A było tam napisane, że chelatory nie są selektywne wobec metali ciężkich pochodzących ze szczepionek i innych leków (przyjmijmy na moment teorię spiskową)? > I nie rozumiem skad ten atak i flustacja w strone ludzi ktorym udalo sie cos osiagnac. Słuchaj tosia2012, mają swoją stronę i forum internetowe naganiacze, którzy żerują na naiwności zagubionych rodziców i wciskają im kit o leczeniu biomedycznym (równocześnie nabijając kabzę paru lekarzom). Ma swoje forum internetowe janek, który uważa że metoda krakowska jest jedyną i najlepszą drogą terapii dzieci z ASD. Mamy i my swoją stronę. Jesteśmy przedstawicielami lobby psychologiczno-logopedyczno-pedagogicznego. Od wielu lat obserwujemy z niepokojem jak tracimy dochody, bo wskutek najnowszych odkryć zgodnych ze standardami EBM, popartych licznymi publikacjami (głównie w Lancecie) i uznanych przez świat nauki i medycyny, odwracają się od nas rodzice dzieci autystycznych. Zamiast nam słono płacić za ledwo dostrzegalne efekty terapii, trafiają na fora internetowe, gdzie dowiadują się (niestety), że można dziecko wyleczyć z autyzmu dzięki chelatacji, homeopatii, żarciu kolendry, torowaniu głosek itp. Żeby ułatwić Ci zadanie od razu odkryjemy się: pinkdot: ma za zadanie wciskać rodzicom, że szczepienia nie mają związku z autyzmem marychna31: krytykuje urynoterapie starając sie zachować pozory pluralizmu na forum kaskax21: koncentruje się na krytyce konkurencyjnego forum; halogen: ta to ma super rolę - jest za, a nawet przeciw, ale ostatecznie trzyma naszą linię; tijgertje: ta to wciska kit o tym, że się z autyzmu wyleczyła bez chelatowania (wszyscy wiemy jak było naprawdę); tata.po.30: tak naprawdę agent norweskich tajnych służb, którego zadaniem jest wzrost sprzedaży tranu; rohatyna: robi zadymę (odwracanie uwagi, żeby nikomu nie przyszło do głowy, że tutaj się lobbuje), ale nie myśl sobie, że jest mało ambitna - ostatnio napisała książkę, jest tam cały rozdział krytykujący chelatowanie; backwoodsman: intelektualista, ale wiadomo, że uważa chelatowanie za niebezpieczne, poza tym bez niego rohatyna nie byłaby w stanie zrobic dobrej zadymy; madziulec: sama widzisz - niby udaje skromną i pokorną, ale równocześnie da sie wyczuć wielki zasób wiedzy, rozwala chelatację naukowo; aga_sama i reszta: robią sztuczny tłok no i na koniec ja: psycholog amator, założyciel tego forum (wbrew adnotacji na górze strony), wraz ze spadkiem liczby pacjentów, mam coraz więcej wolnego czasu, który poświęcam na krytykowanie chelatowania. Odpowiedz Link
madziulec Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 10:47 Swoją droga co do stron internetowych to je coraz bardziej uwielbiam ;) Za 43 zł rocznie jestem w stanie wykupic domenę (serwer wirtualny daje kumpel) i jestem w stanie wciskac każdy kit jaki tylko sobie zyczysz. Jedengo dnia jestem w stanie pisac, że szczepionki to morderstwo, drugiego że zbawienie i tak dalej. Bez autora, bez adresu, ot nick w internecie. Kolejna atromaria, kefir czy tysiące innych. A potem tylko kopiuj wklej... Odpowiedz Link
tijgertje Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 10:53 No wiesz, jak mogles! Tak naklamac... trzeba bylo od razu napisac, ze ja to autyzmu nigdy nawet nie wachalam, dziecko jest wytworem mojej wyoobrazni, a bloga pisze na podstawie wymuszonych torturami zeznan pacjentow szpitala psychiatrycznego , ktorych ukrywam w piwnicy :D W dodatku zapomniales o najwazniejszym. My tu przeciwko chelatacji jestesmy tylko i wylacznie dlatego, ze jestesmy glupimi tchorzami, ktorzy po prostu tylko i wylacznie zazdroszcza Tosi spektakularnych efektow w leczeniu autyzmu (ktory tez nie jest niczym innym jak wytworem spisku producentow szczepionek, bo tak naprawde to autyzm nidy nie istnial). Odpowiedz Link
tosia2012 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 11:08 Widze ze dalsza dyskusja w tym watku na temat z tytulu nie ma sensu. Bo tak naprawde watek jest o niczym. Odpowiedz Link
tijgertje Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 11:11 Tosia, a czego sie spodziewalas, jesli zadnych konkretnych argumentow nie posiadasz? Odpowiedz Link
madziulec Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 11:18 Czyli nie masz pojęcia o chelatacji, chcesz wyjść na diabli wiedzą jaką specjalistke i tyle. I już. Dziekuje. Ja chciałam sie dowiedziec, widac trafiłam na osobe nieodpowiednia. Odpowiedz Link
rohatyna Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 13:53 marektatojakuba napisał: rohatyna: robi zadymę (odwracanie uwagi, żeby nikomu nie przyszło do gło wy, że tutaj się lobbuje), ale nie myśl sobie, że jest mało ambitna - ostatnio napisała książkę, jest tam cały rozdział krytykujący chelatowanie; backwoodsman: intelektualista, ale wiadomo, że uważa chelatowanie za niebezpieczne, poza tym bez niego rohatyna nie byłaby w stanie zrobic dobrej zadymy; Oooo .... przepraszam, w mojej ksiażce nie ma nic o chelatacji, bo jak ją pisałam, to nie miałam zielonego pojęcia co to takiego, dowiedziałam się o nim dopiero z tego wątku z niemałą pomocą " Doktorka Google". To po pierwsze. Do robienia zadym Backwoodsman nie jest mi zupełnie potrzebny - radzę sobie w tym temacie świetnie , także i bez Niego. To po drugie. Nie lobbuję, bo jaką niby miałabym odnieść z tego korzyść ? Same straty wręcz ponoszę ! Krytykują mnie, napadają na mnie i nie lubią mnie. Łapię z tego tytułu doły i łzami się zalewam! To po trzecie. Teraz po głębokim rozważeniu, zastanawiam się nad chelatacją nie dla mojedo syna, ale dla siebie samej - może pomoże mi w naprawie charakteru i zadymiarskaiej osobowości. Pozdrawiam - rohatyna Odpowiedz Link
kaskax25 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 14:43 haha nie moge bingo Marku trafiłeś mój dzien jest dzis wyjatkowo udany mimo wrzasków małego wrzaskuna no a ten tekst dopełnił szczescia Odpowiedz Link
pinkdot Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 20:11 > pinkdot: ma za zadanie wciskać rodzicom, że szczepienia nie mają związku > z autyzmem Nooo, to moja misja. Nawet nie wiecie ile mi te koncerny farmaceutyczne płacą:D. Odpowiedz Link
elach76 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 20:26 Moi Drodzy! Po co klotnie?! W koncu i tak zginiemy w zupie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! P.S.A propo chelatacji,znajoma ma 2 synow z autyzmem 5 letnich.Jednego cheletowala a drugiego nie (problemy z watroba,trzustka i zostalo to odsuniete) I wiecie co? Ten po cheletacji zaczal mowic (przypadek?) ,poszedl do przodu a u tamtego postepow nie widac... Sama osobiscie nie chelatowalam,zastanawiam sie,szanuje wszystkich zdania Odpowiedz Link
marychna31 Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 20:31 > Nooo, to moja misja. Nawet nie wiecie ile mi te koncerny farmaceutyczne płacą:D a tam płacą! Mafia koncernowa nie wymordowała Ci w nagrodę rodziny, ot co;) Odpowiedz Link
aga_sama Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 25.09.12, 21:56 Wypraszam sobie, sam rób za sztuczny tłok foch Odpowiedz Link
gruba_mamma Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 26.09.12, 09:06 O samym przebiegu chelatacji wiem niewiele, tyle w sumie - po co się ją robi.Robiłam dziecku analizę włosa.Poziom rtęci zero.I oto co się dowiedziałam: pan specjalista od tych analiz stwierdził, że absolutnie zadnej chelatacji nie trzeba.Z kolei szukając informacji dalej trafiłam na taki kwiatek:jeśli rtęć jest we włosie to znaczy, że organizm ją dobrze wydala i jest ok, jeśli nie ma trzeba się niepokoić, bo to znaczy, że się kumuluje w organizmie.Nie dam rady skończyć chemii itp żeby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat, ale skoro sa tak skrajne opinie tzn. na mój zdrowy nienaukowy rozum że metoda jest niedopracowana i nasze dzieci są poniekąd królikami doświadczalnymi.Gdybym miała dziecko całkiem bez kontaktu to bym pewnie próbowała i tego, bo tonący brzytwy się chwyta.Ale że praca z małą daje efekty nie zdecyduję się. Odpowiedz Link
krawczykasia Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 26.09.12, 10:25 kurczę, uśmiałam się. Marek, super to napisałeś. ja się nad chelatacją zastanawiałam. Może i bym spróbowała, gdybym miała blisko do jakiegoś sensownego lekarza, który by się tego podjął. Przeraża mnie też to, że chyba musiałabym zrezygnować z pracy, bo podawanie tych chelatorów jest ściśle określone (czasookresy). Chociaż, tak z drugiej strony patrząc, gdybym miała jakieś dowody na to, że to pomaga - pewnie i robotę bym rzuciła. Nigdzie nie znalazłam żadnych potwierdzeń, że to "działa". To samo suplementy, diety. Tych działań po prostu nie widać, nie da się mierzalnie ocenić. O torowaniu głosek mam inne zdanie. Mojej koleżanki syn, autysta, po roku intensywnej terapii ta metodą, zaczął mówić. Nie wpłynęła ona na jego zachowanie czy stan "posiadanego" autyzmu, ale teraz Dzieciak komunikuje się. Ta metoda to czysto fizyczna interwencja, i to już jest mierzalne. Ostatnio oglądałam fajny dokument pt. "choroby na sprzedaż". W necie jest z polskim lektorem. Fajnie pokazuje jak wmawia się społeczeństwu choroby, by potem wypuścić na nie lek, który jest w rzeczywistości starym lekiem, któremu kończy się koncesja/pozwolenie. Dodaje się do niego parę nowych składników i wypuszcza jako CUD-LEK na .....(proszę sobie wstawić ). I tak podchodzę do leczenia autyzmu. Całe to DAN - napędzanie kasy nielicznym od bardzo licznych - zrozpaczonych. Mój syn ma uszkodzony mózg + jakieś naleciałości autystyczne. Dla niego jedynym ratunkiem byłby przeszczep mózgu - fizyczna, namacalna ingerencja. W to jestem stanie uwierzyć. A tak, musimy żyć z tym mózgiem jaki ma :):):). Pozdrawiam i też dodam, że z tych samych powodów opuściłam dzieci.org. Odpowiedz Link
madziulec Re: czy wszyscy chelatujecie dzieci? 26.09.12, 11:55 Problem tak na prawde jest taki, że NIGDY nei mamy dówjki tak samo zaburzonych dzieci (identycznych w tym sensie), an których możemy z czystym sumieniem (etycznym przede wszystkim) przeprowadzić eksperyment. Tu właściwie przydałoby się takich identycznych dzieci więcej i taki eksperyment polegałby zapewne na tym, że: - dziecko A dostawałoby same supelementy i nic więcej - dziecko B stosowałoby sama dietę bezmleczną, reszta bez zmian - dziekco C dieta bezcukrowa, reszt abez zmian wariacje diet wiadomo, potem dziecko któres wszystkie diety razem - dziecko K sama terapia SI bez diet i tak dalej kombinacja dieta + terapia Si, dieta + terapai logopedyczna, terapia SI + logopedyczna bez diety + suplementy i tak dalej. I wtedy można jakieś mieć wnioski. Że rzeczywiście cos efektywnie dokłądnie TO, a nie coś innego działa. Jesli stosujemy suplementy i równolegle prowadzimy terapię i dziecko dorasta (bo przeciez rośnie), to rozwija się też jego układ nerwowy. Też nie wiadomo jak to wpływa na autyzm. Może ma wpływ a może nie. Więc to jest kolejna zmienna. I znów doświadczenie. Wielu rodziców pisze, że to właśnie suplementy albo jakaś terapia (jedna prowadzona przez 2 tygodnei wybiórczo) postawiła dziecko na nogi. Nie wspominają o ciężkiej pracy prowadzonej przez 6 lat poprzedzających. I to nawet nei dlatego, że cos chcą zataić. Nie piszą, bo tamten czas to było dla nich coś normalnego, zwyczajne zycie i już. Pozdrawiam. Odpowiedz Link