jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach?

18.10.12, 12:20
Witam!
Jestem mamą trzyletniego chłopca. Jesteśmy w trakcie diagnozowania u niego zaburzeń ze spektrum autyzmu.
Zwracam się do was jako do osób bardziej doświadczonych ode mnie jednocześnie prosząc o radę i "czarodziejski' , może wypróbowany przez was sposób na radzenie sobie w sytuacji kiedy już brak sił i cierpliwości.
Właśnie wczoraj poczułam że już nie daję rady. Młody od rana wpadał na wyjątkowo niebezpieczne pomysły. Nie mogłam go zostawić ani na chwilkę samego (nawet żeby wyjść do WC) bo on w tym czasie grzebał przy kuchence, wspinał się na telewizor, na meble. Chwilę grozy przezyłam kiedy weszłam do pokoju i zastałam go przy otwartym na oścież oknie (mieszkamy na II piętrze).
Nie wytrzymałam i rozwyłam się jak dziecko. Oczami wyobraźni widziałam już jak wypada z tego okna.
Pomimo reprymendy do młodego nic nie dotarło i po chwili znów próbował otworzyć to okno.
Czuję że brak mi już sił i cierpliwości do ciągłego powtarzania jednego i tego samego.
    • yadrall Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 12:38
      Brdzo prosto. Zabezpieczyc dom. Zalozyc zabezpieczenia na okna, bramke do kuchni i lazienki, zabezpieczenia na szafki, polki przykrecic do regalow,a rgaly do scian. Wszelka chemie poustawiac wysoko (b. wysoko),albo zamknac w szafce z kluczem (klucz wyjac i schowac). Na wyjscia brac wozek,albo/i smycz. Wszystko przygotowac tak,zeby dziecko mialo jaknajmniej okazji,zeby sobie zrobic krzywde,albo cos zniszczyc.
      Od razu zyje sie latwiej i mniej stresujaco-i powiem Ci,ze nawet zupelnie zdrowy 3 latek nie poslucha zakazu-nie otwieraj okna-jak bedzie go to interesowalo :)
      • aga_sama Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 12:51
        Po czym poznasz dom autysty? Po braku klamek w oknach...
        To żartem

        • lara-ama Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 14:05
          Ja od kiedy synek skończył roczek teraz ma 3,5 mam wy zamykane okna na klucz , pozakładane zabezpieczenia do niektórych szafek. Mój syn ma tendencje do wspinania się, dlatego bramki nie zdały rezultatu. A ze spacerami dalej sobie nie radzę, czasami idzie chwile grzecznie ale za chwile się wyrywa i ucieka. Do wózka się nie mieści a szelki go dosłownie parzą, jak mu założę to krzyczy w niebo glosy, kładzie się na ziemię. A jak u Ciebie ze spacerami ??
          • yadrall Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 16:15
            Ja kupilam bramke dla ... psa... ma wysokosc 1m i dla mojego 3 latka (94cm wzrostu) jest ciezka (choc mozliwa) do pokonania. Jednak przejscie przez nia zajmuje mu chwile czasu,bo zwykla bramke porzeskakiwal szybciej niz bylam w stanie sie obrucic. Najgrozniejsze szafki (noze, podstawowe plyny do mycia, proszek itp) mam w szafce wysoko i zamkniete dodatkowo.
            Ja musialam zabwezpieczy nawet okno nad zlewem w kuchni i lufcik u niego w pokoju...
            • muusia Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 16:37
              Dziękuję za odpowiedzi :)
              Odkąd Młody zaczął samodzielnie się poruszać miałam zabezpieczone wszystkie szafki i szuflady w zasięgu jego łapek. Niestety problem jest taki że mieszkamy z dziadkami, którzy nie mają pojęcia o podstawach bezpieczeństwa przy tak wszędobylskim dziecku. Zabezpieczenia na szafkach teściowej przeszkadzały więc je popsuła. O zabezpieczeniu kuchenki nie ma mowy bo ONA nie będzie za każdym razem odblokowywać, w oknach klamki zostały wyjęte ale szybko wróciły na swoje miejsce bo JEJ to przeszkadzało.
              Możecie mi napisać że powinnam się postawić ale uwierzcie mi że ostatnio jak się postawiłam to prawie zostałam bez dachu nad głową i usłyszałam wiele bardzo przykrych słów.

              Ktoś pytał o spacery. U nas nawet przebiega to w miarę spokojnie do momentu kiedy trzeba wracać do domu. Wtedy jest histeria, pisk i rzucanie się po ziemi. Sąsiedzi zawsze wiedzą kiedy wracamy do domu (często mi to mówią prosto w oczy).
              Za rękę Młody nie chodzi. Zawsze biegnie parę kroków przede mną albo przeciwnie, wlecze się smętnie za mną zatrzymując się przed każdą interesującą go rzeczą. W dalsze trasy jedziemy autem albo wózkiem.
              • yadrall Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 17:39
                Ja mam takie zabezpieczenia na okna-mozna otwierac,ale dziecko nie wypadnie:
                allegro.pl/jackloc-blokada-zabezpieczenie-okienne-w-wa-i2724745024.html
                Wiem,ze sporo kosztuje,ale uwazam,ze warto-po co ryzykowac zyciem dziecka?
                Co do zabezpieczania kuchenki-moze powiedz tesciowej,ze albo zabezpieczenia kuchenki,albo mozecie zostac bez dachu nad glowa-bo maly spali wam chate.

                Ps. bardziej od chorego dziecka wspolczuje glupiej tesciowej...
                • muusia Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 19:05
                  Yadral dziękuję za namiary na zabezpieczenie. Szukałam już na allegro i muszę zamówić konieczne bo znowu dziś dobierał się do okna.
                  Teściowie niestety nie rozumieją choroby dziecka i chcą go wychowywać krzykiem i biciem.

                  Mruwa do wyprowadzki jeszcze sporo czasu bo dom w budowie a i mąż mało chętny nawet żeby coś wynająć.
                  Obrazki niestety u mojego dziecka się nie sprawdzą bo on w ogóle nie interesuje się takimi rzeczami. Nie chce oglądać książeczek, nie chce kolorować, nie słucha moich opowiadań. Ma problem z koncentracją, nie usiedzi chwili na miejscu więc nawet by na piktogramy nie popatrzył. Przez to też mam problem z nauczeniem go czegokolwiek bo on w ogóle nie słucha co mówię i nie skupia się na tym co robi.
              • mruwa9 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 18:43
                tak to jest, gdy sie mieszka u tesciow/rodzicow. Nie ma znaczenia, czy z dzieckiem autystycznym, czy nie. Jestes gosciem i musisz sie dostosowac.
                Zacznijcie od wyprowadzki, wtedy bedziecie mogli urzadzic dom po swojemu. To podstawa. Druga rzecz, to rozwoj komunikacji, np. obrazkowej PECS. Komunikacja umozliwi znaczna redukcje akcji z histeriami i wrzaskami. One nie biora sie z niczego, tylko sa sposobem komunikowania sie dziecka z wami. Zastapienie rykow innym sposobem wyrazania emocji powinno pomoc.
                • lara-ama Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 20:25
                  A czy ten rodzaj komunikacji nadaje się dla dziecka które pomału zaczyna mówić ale jednak ciężko się z nim porozumieć, często nie reaguje na to co mówię (ma 3,5 lata)
                  • mruwa9 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 22:21
                    oczywiscie, ze sie nadaje, ale trzeba sie za sprawe zabrac metodycznie. To nie jest wiedza ani umiejetnosc, z ktora czlowiek sie rodzi. Autorka z gory zalozyla, ze sie nie da. No to niewiele da sie doradzic , jesli z gory zaklada sie niepowodzenie.
                    Lara-ama, zacnij od kilku obrazkow, 2-3 na poczatek. Zastanow sie, co dziecko lubi robic czy dostawac i przygotuj obrazek przedstawiajacy ulubiony przedmiot czy czynnosc (np. autka, ksiazka, tv, komputer,kapiel, cos do jedzenia). Najlepiej, zeby chodzilo o cos co dziecko robi czy cym sie zajmuje wiele razy w ciagu dnia. Obrazek to moze byc zdjecie , ktore sama mozesz zrobic, wydrukowac i najlepiej zalaminowac. Najleiej od razu w kilku egzemplarzach, bo obrazki lubia sie gubic lub niszczyc. Te ulubiona rzecz schowaj, jesli mozliwe, zamiast niej poloz obrazek. Zeby sprowokowac dziecko do przyniesienia obrazka, gdy bedzie chcialo dana, ulubiona rzecz. Na poczatku trzeba bedzie dziecko samo prowadzic do obrazka, potem prowadzic z obrazkiem do pozadanego przedmiotu i wymienic obrazek na dana rzecz. Im wiecej razy w ciagu dnia bedzie okazja do powtorzenia danej czynnosci, tym lepiej, tym szybciej dziecko zalapie, o co chodzi. Oczywiscie, w miedzyczasie chwal dziecko i nazywaj to, co robisz. I wybierz nie wiecej, niz 2-3 obrazki na poczatek. Dopiero, gdy dziecko zaskoczy o co z nimi chodzi, zwiekszaj ilosc obrazkow, ale nie za duzo na raz, max po 2 na raz. Obrazki musza byc latwo dostepne, np. na magnesach na lodowce lub/ tablicy w pokoju dziecka (mozna mocowac na magnesach, na tasmach na rzepy, na spinaczach, albo zapuscic specjalny segregator, w ktorym beda umieszczane te obrazki). Niezaleznie od tego watro uzywac obrzkow do przedstawiania schematu dnia, co sie wydarzy (np. przedszkole-dom-spacer-obiad-tv-kapiel-lozko). Dzieki temu dziecko bedzie wiedzialo o planowanych punktach dnia (po przejsciu danego etapu mozna obrazek obracac zdjeciem do dolu lub zabierac).
                    • mamamariuszka Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 23:01
                      Mruwa9 dzięki! Fajnie, że tu jesteś...
                    • lara-ama Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 09:00
                      Mruwa9 bardzo dziękuje za pomoc :) Spróbuje, mam nadziej, że się uda.
                    • muusia Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 11:33
                      mruwa założyłam z góry niepowodzenie bo na tyle na ile znam moje dziecko mogę stwierdzić że u niego się to nie sprawdzi bo on nawet na te obrazki nie zerknie. Z ciekawości mogę spróbować i zobaczyć jak zareaguje w końcu każda metoda, która powoli mi go okiełznać jest dobra.
                      A to nie jest tak że on wykorzystując te obrazki zrobi się leniwy i nie będzie mu się chciało używać słów?
                      Jak to było u ciebie?
                      • mruwa9 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 20:32
                        moje dziecko mowi w swoim wlasnym narzeczu i czekajac na rozwoj mowy , zrozumialej dla ogolu, moglabym sie nie doczekac do samej smierci. Marnujac przy okazji te jedyna szanse na rozwoj jakiejkowleik komunikacji. Jedna z najczestszych obaw rodzicow to ta, ze przez obrazki dziecko nigdy nie nauczy sie mowic. A jest dokladnie odwrotnie, dzieki obrazkom dzieci ucza sie mowic szybciej, a nawet dzieciom mowiacym obrazki czesto sie przydaja, bo osoby z autyzmem czesto "mysla" obrazkami, sa wzrokowcami.
                      • halogen75 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 23:21
                        muusia napisał(a):

                        > mruwa założyłam z góry niepowodzenie bo na tyle na ile znam moje dziecko mogę s
                        > twierdzić że u niego się to nie sprawdzi bo on nawet na te obrazki nie zerknie.

                        Zerknie tyle, że nie od razu i nie na raz na wszystkie. Mój na początku nie chciał w ogóle nawet spojrzeć. Rzucał nimi, deptał je, wkurzał się na maska. Potem przywykł do pierwszych trzech. Potem do kolejnych. Zajęło nam to mnóstwo czasu ale efekty są. Wciąż małe ale małe ciągną za sobą duże. U nas akurat czarno białe zdały rezultat. Kolorowe rozpraszały go i drażniły. Wzrok mojego przykuwają przede wszystkim te, które są podpisane. Ma fiksację na punkcie liter i napisów więc postanowiłam tę fiksację połączyć jako przyjemne z pożytecznym.

                        > A to nie jest tak że on wykorzystując te obrazki zrobi się leniwy i nie będzie
                        > mu się chciało używać słów?

                        Nie jest choć też się tego obawiałam.
                    • nefret_ete Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 23:07
                      mruwa dobrze tu radzi u nas piktogramy bardzo pomagają. Ale na początku ( u 2 latka) w obawie, że z piktogramami sobie nie poradzi- zrobiłam zdjęcia: syn je, bawi sie, kapie itd, (w temacie otwarcia okna zrobiłabym okno zoomem na klamkę i przekreśliłabym). po pół roku ze zdjęć przeszliśmy na piktogramy- z ogromnym powodzeniem! Nawet dziś, kiedy WYDAJE mi się, że będzie dobry dzień(czasem wydaje mi się, że mały jest zwykłym dzieckiem) i się dogadamy, a tak nie jest- w chwili wyczerpania- biorę piktogramy i pokazuję mu(często silno trzymam żeby nie uciekł) co będziemy robić- najczęściej mam natychmiastowa zmiana: dziecko słucha , nie wyrywa się i nie drze. Słucha bo wie co chcę mu powiedzieć. Polecam piktogramy. Wiesz skad ściagnąć? sclera.be
                      • muusia Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 11:23
                        Nefre_tete z tymi zdjęciami to świetny pomysł bo Młody uwielbia przeglądać fotki :) Przypuszczam, że na początku skończy się na tym że je zmaltretuje i użyje do innych celów niż komunikacja ale spróbować można :)
                        Dodatkowo zachęca mnie fakt, że udaje ci się go tym zachęcić do słuchania, bo niestety ale do mojego Młodego słowa rzadko docierają.
                        • nefret_ete Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 21:34
                          Dziękuję, mam nadzieję, że pomysł Ci się przyda.
                          Żeby twój "specjalista" nie zmaltretował zdjęć powiem Ci jak ja to robię:
                          w wordzie tworzę tabelkę (2 kolumny - 3 wiersze, ma wyjść 6 kwadratów o boku 5-cm) do kwadratów wklejam zdjęcia(otwórz zdjęcia np w paint, zaznacz i wklej do tabelki w wordzie) , zalaminuj całą kartkę A4 i dopiero wtedy wytnij kwadraty. Ja jeszcze przyklejam z tyłu 2 cm rzepa(takiego z klejemi) a na ścianie i takiej grubej okładce formatu 2x A4 mam drugą cześć rzepa i tak "opowiadam" dzieciom dzień, nie pytają mnie przynajmniej co chwilę"co będziemy dziś robić mamo??"- co doprowadzało mnie to do szału.
                          Teraz jak pisałam mam piktogramy. Jak czuje ze mnie zaraz szlag trafi bo jeden ciągle jojczy o smoczka to mam piktogram przekreślony smoczek(piktogram ściągnięty ze sclera.be i, zalaminowany i naklejony "X" czerwonym papierem samoprzylepnym) a drugi biega w te i w wte (piktogram biegajacy ludzik przekreślony) to piktogramy bardzo mi pomagają. Po prostu do moich autików ten "język" dociera
                          Nie wiem czy Was interesują takie szczegóły, ale ja nie mogłam nigdzie znaleźć takiego gotowca i jakiś czas zajęło mi opracowanie metody, więc pisze krok po kroku bo może komuś się przyda.
        • rohatyna Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 00:04
          aga_sama napisała:
          Po czym poznasz dom autysty? Po braku klamek w oknach...
          To żartem

          Aga, to nie żart -:) W moim domu klamki były wszystkie zdemontowane. Kiedyś natknęłam się na jedną w plecaku starszego - zdrowego syna - : Po co Ci to ??? - nie mogłam wyjść ze zdumienia, Używali ich, żeby zerwać się z lekcji przez okno - bo w szkole też wyjęli - znając sposób na ucieczki -:)
          Gdyby podczas dzieciństwa Michała - klamki były w oknach - nie byłby dzisiaj takim fajnym dziewiętnastolatkiem - nie było by Go - wyszedł by przez okno ! - a mieszkaliśmy na trzecim piętrze. Jakie to jednak symptomatyczne , że wszystkie nasze doświadczenia - w różnych modyfikacjach - są takie same - mamy dziwaczne dzieci - i już -:) -:)-:)
          • halogen75 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 11:10
            > aga_sama napisała:
            > Po czym poznasz dom autysty? Po braku klamek w oknach...
            > To żartem

            :D
            • nefret_ete Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 21:39
              Aga albo po klamkach w oknach na klucz :)
    • yula Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 18.10.12, 19:12
      Myśmy sie wyprowadzili od teściów do wynajmowanego mieszkania w trakcie obchodzenia urodzin męża, jak syn miał 3 mieś. Nie wytrzymałam dłużej ani chwili. Chodziło głównie o dziadka młodzieży, teraz jak jesteśmy na swoim to jest cudownym dziadkiem. Ale mamy ten luksus że w razie czego możemy ewakuować sie do siebie.
      O braku możliwości wyjścia do ubikacji, o spacerze dziecka po parapecie na zewnątrz okna, na drugim piętrze też znam. U nas dłuuugo nie było klamek w oknach, do kuchni wchodził tylko razem ze mną. U nas w domu była bramka, sprawdzała sie póki syn był mały, potem pokonanie jej dorosłym zajmowało więcej czasu niż jemu :) Odpowiedź jedna, pozabezpieczać co sie da, mieć oczy dookoła głowy i tłumaczyć, tłumaczyć, tłumaczyć. Jeśli on nie mówi to znaleźć inne metody komunikacji, 3-latek naprawdę dużo potrafi zrozumieć, co nie znaczy że ma zamiar stosować sie.
    • halogen75 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 23:14
      Kiedy syn przekracza granicę w swych zachowaniach i nie mam już siły:
      - proszę bliskich o tymczasową opiekę nad małym i staram się gdzieś wyjść
      - zabieram go do innego miejsca niż dom (np figloraj) i tam młody daje upust nadmiarowi energii
      - zapraszam kogoś, przy kimś młody zachowuje się inaczej, u nas akurat stopuje wówczas z wszelkimi wyskokami
      - daję mu grzebać w 3 szufladach, w których jest tyle szpargałów, że zawsze mam tam pierdolnik totalny więc jeśli młody zrobi kolejny to mi to nie przeszkadza, bo i tak wrzucam wszystko na jedną kupę (to nam podpowiedział psycholog), młody zajmuje się wówczas szufladami, a nie parapetami;)
      - pozwalam się wyszaleć na trampolinie, hamaku, huśtawce, zjeżdżalni, bujaku aż do znudzenia (mam wszystko w domu), po czym pada jak kawka choć czasem trwa to trochę
      - idę go wykąpać nawet jeśli nie jest ku temu pora, woda go uspokaja i wybija na jakiś czas z głupot
      - zastawiam go w jednym pokoju gdzie go mam non stop pod ręką i na oku, resztę pokoi zagradzam, jeśli rozsadza w pył to jeden pokój;)
      - zostawiam go z mężem pod pretekstem załatwienia bardzo ważnej sprawy:P (nie, nie mam wyrzutów sumienia w związku z tym:P)
      - jeśli robię coś w kuchni stawiam młodego na podeście skąd wszystko widzi co robię, pozwalam przestawiać przedmioty na blacie, przesypywać ryż lub fasolę do pojemników, przelewać wodę, mam totalny syf wówczas ale syf jest lepszy do zniesienia i mniej stresowy niż inne fizyczne wybryki
      - czasem żadne pomysły nie przynoszą rezultatu i wtedy wiem, że muszę niestety to jakoś przeżyć;) Na szczęście u nas jest tak, że dzień totalnej nadpobudliwości niesie za sobą dzień totalnego wyciszenia jakby dziecka nie było (przejście ze skrajności w skrajność)
      • nefret_ete Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 23:31
        halogen dzięki! wydrukuje i powieszę żeby wiedzieć co robić jak nie daję rady! W tych sytuacjach mam totalna pustkę w głowie. Jak się juz uspokoję to myślę sobie, przecież można było zrobić to czy tamto. A tak będę mieć gotowca!
        • halogen75 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 23:45
          nefret_ete napisała:

          > halogen dzięki! wydrukuje i powieszę żeby wiedzieć co robić jak nie daję rady!
          > W tych sytuacjach mam totalna pustkę w głowie. Jak się juz uspokoję to myślę so
          > bie, przecież można było zrobić to czy tamto. A tak będę mieć gotowca!

          O ile coś zadziała;) Czasem nie ma mocnych i już;)
      • muusia Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 11:27
        Halogen jesteś wielka!
        Dzięki wielkie za tak fajnego gotowca :)
    • halogen75 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 19.10.12, 23:51
      O! Jeszcze mi się przypomniało;) Wysypywałam czasem w jednym pokoju na podłodze dosłownie "tysiąc" kolorowych piłek Młody się w nich tarzał, rzucał nimi. Problem w tym, że sama się kiedyś na tych piłkach wyłożyłam i nie wspominam tego miło;) Piłki zamieniłam na balony. Dmucham 20 sztuk i zostawiam na podłodze. Młody jest w siódmym niebie nawet jak pękają i jest huk;)
    • muusia Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 11:34
      Kolejny świetny pomysł mojego synka! Dziś rano, a nie było jeszcze 6, Młody wpadł do łazienki i się zamknął od środka. Jakimś cudem udało się nam go wyciągnąć, ale co się strachu najadłam to moje bo ze ściany spadło lustro. Na szczęście się nie potłukło :)
      Wymontowaliśmy zamek w drzwiach to teraz Młody ma frajdę i ładuje się każdemu kto tylko jest w łazience.
      • nefret_ete Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 20.10.12, 21:38
        z tą łazienką to inaczej robię.(wchodzenie na drabinki, i inne niebezpieczne historie: mam białe zalaminowane kartoniki(tak jak to wcześniej pisałam), na kartoniku jest tylko czerwony "X" i naklejam tam gdzie nie wolno czyli np na drabinkach od łóżka piętrowego, otwieranie lodówki itp. Spróbuj tak. Łazienka jest jedynym miejscem w domu, gdzie mogę się schować jak czuję że zaraz nie wytrzymam, jakby mi któryś wszedł w takiej sytuacji to na pewno by się to dobrze nie skończyło
        • labuba Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 21.10.12, 16:40
          Zabezpieczać co się da - klamki na kluczyk w oknach, klucze do drzwi w każdym pomieszczeniu (z czasem i klucze trzeba chować), wszystkie rzeczy nadające się do zniszczenia czy wylania zamknięte. I wtedy jest chwila spokoju. Mój syn uspokaja się, kiedy wszystko jest zabezpieczone i zaczyna się w miarę normalnie bawić. Ostatnio zamontowałam kłódkę na lodówce (niestety otwarta kuchnia) - zamek "dziecięcy" już nie działa, więc mam teraz lodówkę w zabudowie zamykaną jak stodoła na wsi. A w przyszłym roku remont - zamknięcie kuchni i kilka dodatkowych zabezpieczeń.
        • yula Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 21.10.12, 19:02
          U nas w łazience też nie ma klucza a ni zamknięcia bo synuś ma fioła na tym punkcie i zamyka sie np. u dziadków i kilka razy najadłam sie strachu bo nie mógł otworzyć. Więc w domu nie ma schowka, jak muszę ochłonąć to muszę wyjść z domu.
          • mruwa9 Re: jak sobie radzicie w kryzysowych sytuacjach? 21.10.12, 19:17
            obecnie montowane zamki do drzwi lazienkowych bez problemu da sie otworzyc w sekunde z zewnatrz np lyzeczka lub srubokretem. wystarczy zamontowac odpowiedni zamek i problem znika.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja