Czy jest tu ktoś, kogo dziecko .....

20.10.12, 10:17
Czy jest tu ktoś , kogo dziecko wykazywało nie deficyty związane z autyzmem, ale "nad zdolności "?? znaczy - wszystko robiło lepiej,wcześniej - mówiło,czytało pisało - czy jeszcze coś innego ?? Pytam bo ciekawa jestem jaka jest grupa takich autystów i co z tym robicie. Rozwijacie, czy raczej stopujecie?
Pytam też dlatego, że mój syn właśnie wykazywał w dzieciństwie takie " genialności" - pisał czytał i znał biegle ortografie nie mając nawet trzech lat - ja stopowałam to raczej - próbując kierować jego zainteresowanie ku przyjętym normom - może źle ??
Napiszcie proszę. Rohatyna
    • mikkoevi Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 20.10.12, 10:51
      Ja ma taką dewizę, że co Bóg daje to trzeba wykorzystywać;)))
      Szczególnie w takim przypadku gdy są sfery które kuleją.
      Jak najbardziej promuję takie rzeczy, bo widzę że Mikko się tym dowartościowuje. A poza tym np czytanie można wykorzystać w procesie nauki i przydaje się do przemycania inny rzeczy. Zauważyłam już wcześniej, że lepiej przyswaja tekst pisany i stosuje się do wytycznych;)) Różne są opinie, różnych specjalistów w tym zakresie czy promować czy stopować.... ja jakoś intuicyjnie czuje, że trzeba oczywiście jednocześnie wspierać inny kulejące obszary ale nie można stopować tego co jest ponad wiek;))
    • halogen75 Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 20.10.12, 10:53
      Ja mam takie dziecko ale to starsze chore na zanik mięśni. Od początku swoje deficyty fizyczne nadrabiało psychiką. Wybijała się od zawsze czasem tak znacznie jakbym miała w domu dorosłego człowieka dojrzalszego i mądrzejszego ode mnie. Ogólnie często tak jest, że osoby niepełnosprawne ruchowo posiadają inne zdolności. Córka ma te zdolności w bardzo szerokim zakresie. Jako roczniak mówiła pełnymi zdaniami, jako 2-latek zaczynała pisać, jako 3-latek płynnie czytała krótkie książeczki. W rozmowie zawsze dobierała słowa, których czasami nawet ja nie znałam znaczenia;) Jest uzdolniona w plastyce, muzyce, językach obcych, matematyce. Szczerze mówiąc zawsze zastanawiałam się skąd tak naprawdę czerpie tak szeroką wiedzę. Miałam wrażenie, że nie uczyła się tabliczki mnożenia, po prostu ją znała, nie wiem skąd. Zdarza się, że wysłucha kilka razy nowej angielskiej piosenki, po czym śpiewa ją całą bez zająknięcia. W przedszkolu psycholog i pedagog sugerowali by dać ją wcześniej do szkoły. W szkole sugerowano, by zapisać ją jednocześnie do szkoły muzycznej, dać się wybić na polu plastycznym, matematycznym, językowym. Nie zrobiłam ani tego, ani tego. Idzie swoim trybem, niczego nie przyśpieszam i póki co nie żałuję. Wytłumaczyłam szkole, że nie zależy mi na geniuszu w mojej córce. Ja się po prostu cieszę, że ma pasję, że się w nich spełnia. Dwie dziedziny, które poszerzyłyśmy to plastyka i język angielski ale nie dlatego, by pokazać światu jej zdolności, tylko dlatego, że ją to cieszy i bardzo tego chce. Być może coś z tym później w życiu zrobi. Szkoła typowała ją niejednokrotnie do różnych konkursów, ja zanim wyraziłam zgodę, pytałam córki czy chce. Jeśli nie czuje tematu, nie chce tego robić, nie godzę się. Jeśli chce bierze udział. Szkoła twierdzi, że ją stopuję, że nie tłumaczę jakie mogą być z tego profity, że nie wykorzystuję odpowiednio jej talentów. Ja dochodzę do wniosku, że tak duże talenty nie giną i córka zrobi sobie z nimi co będzie chciała lub nie zrobi nic, a ja nie będę nikogo zmuszać. To moje dziecko. Mnie wystarcza jak się uśmiecha i fajnie spędzi dzień. Jeśli robi coś co ją cieszy jestem wówczas razem z nią. Jeśli nie, popieram ją całym sercem. "Geniuszostwo" w moim dziecku przyjmuję z ogromnym dystansem, nie popycham go i nie tłamszę. Nie zatrzymuję się przy nim, nie analizuję go, po prostu pozostawiam naturze.
      • evimikko Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 20.10.12, 14:12
        jeszcze jedna sprawa, na którrą niektórzy zwracają mi uwagę to w przypadku autystyka niebezpieczeństwo zamknięcia się w swoich zainteresowaniach...
      • rohatyna Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 20.10.12, 14:20
        Halogen -:) Jesteś wyjątkową osobą - więc i dzieci masz wyjątkowe ! -:)Pozdrów ode mnie serdecznie swoją córkę. Czas , który jej został - przeżyje w pełni - jest szczęśliwym człowiekiem - czego i wam z całego rohatynowgo serca życzę :-)
        • halogen75 Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 24.10.12, 12:44
          rohatyna napisała:

          > Halogen -:) Jesteś wyjątkową osobą - więc i dzieci masz wyjątkowe ! -:

          <okrutnie zawstydzona> dziękuję:)

          Pozdrów
          > ode mnie serdecznie swoją córkę. Czas , który jej został - przeżyje w pełni - j
          > est szczęśliwym człowiekiem - czego i wam z całego rohatynowgo serca życzę :-)

          Dziękuję:)
    • roseanne Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 20.10.12, 14:20
      mlody biegal w wieku 10 miesiecy
      gdy mial 6 lat dodawal w pamiecy dwu cyfrowe liczby
      w wieku 10 lat mial "rozumienie matematyczne" na poziomie 17 latka
    • kem-er Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 24.10.12, 13:56
      Mój trzylatek ma takie " nad zdolności", dodaje , odejmuje, zaczął czytać, zapamietuje całe piosenki i wierszyki po 2, 3 przsłuchaniach. Stopujemy go ponieważ istnieje ryzyko zwiększonych fiksacji.
      https://www.suwaczki.com/tickers/iv093e5ex8vb1sop.png
    • mit-och Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 24.10.12, 20:25
      Mój syn jak miał 3 lata odkrył muzykę i pianino. Poszukałam nauczyciela muzyki. Na pierwszym spotkaniu poznał nuty jako dźwięki i w postaci zapisu na pięciolinii. Na kolejnej lekcji pani grała nutkę a synek pokazywał ją na pięciolinii. Byłyśmy w szoku. Pani podjęła się nauki, ale niestety musiała wyjechać z naszego miasta. Przy próbie zmiany nauczyciela synowi przestało zależeć na pianinie. Przestał wykazywać zainteresowanie, ja odpuściłam. Dziś z tamtych umiejętności nic nie zostało. Ale wtedy synek żył w swoim świecie.
      • kolowrotek34 Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 25.10.12, 12:34
        Mój syn wcześnie mówił, sam nauczył sie czytać, pochłania ksiazki i czyta szybciej ode mnie, ma zdolności matematyczne - wysokie wyniki w konkursach matematycznych, w dzieciństwie z pamięci, z dokładnością co do przecinka, odtwarzał przeczytane bajki, ale ........jest leniwy. Dlatego staram się rozwijać jego umiejętności zakładajac , że to pomoże mu w funkcjonowaniu, będzie jego atutem w przyszłości, chociaz w trakcie rozwoju może pojawic się regres (w naszym przypadku ostatnio trudnosci z matematyką). W każdym razie żadna z umiejętności nie prowadziła do fiksacji, które trzeba było by stopować. Starałam sie dbać o rozwój.
    • backwoodsman Re: Czy jest tu ktoś, kogo dziecko ..... 27.10.12, 16:45
      trudno jest okreslić, czy niecodzienne zdolności mego syna wynikały z jednej wybitnej, wybijajacej się bardzo ponad przeciętność cechy, czy też było ich kilka. Trudno, ponieważ źródłem jego zdolności podstawowym mogła być zdumiewająca, niespotykana pamięć wzrokowa. Jak to się stało, że przez nikogo nie wspomagany i nie uczony w żadnym stopniu, czytał w wieku 3 lat, jak poznał alfabet pozostanie na zawsze tajemnicą. On dzisiaj nie potrafi wyjasnic ani fenomenu czytania, ani tego w jaki sposób rok później zapakował sobie głowę pierwiastkami i podawał na wyrywki pierwiastki z różnych liczb (posiadł tą umiejetność bawiąc się kalkulatorem i nie mając żadnej wiedzy czym jest pierwiastek), ani tego jak interesując się obsesyjnie kalendarzami wszelkiego rodzaju i przeglądając je, potrafił po podaniu dowolnej daty w bierzącym roku podać jaki to będzie dzień tygodnia. Nie wyjaśnia też w jaki sposób zapamietał numerację autostrad w Niemczech bezbłędnie podając skąd dokąd prowadzą i jakie miasta ze soba po drodze łączą, to samo odnosi się do dróg krajowych w Polsce (autostrad ówcześnie nie było). Jedyne wyjaśnienie jakie pada z jego ust, to "interesowało mnie to". Ma zdolności językowe i łatwo uczy się języków. Nie próbowaliśmy tej jego pamięci i tych dziwnych zainteresowań nigdy tłumić. Nie rozwijaliśmy także. Całą drogę nauczania w szkole bazował zawsze jedynie na tym, czego nauczył się i poznał na lekcjach, a w podstawówce i gimnazjum dostawał świadectwa z paskiem. Nie uczył się w domu. Zdał maturę nie przygotowując się do niej w żaden specjalny sposób, oprócz tego, co powtarzał z nimi i jak przygotowywali go nauczyciele w szkole. To bardzo skrótowe ujęcie, bo nie wspomniałem o autobusach i tramwajach (kopalnia wiedzy). Nie wiem, czy nadal dysponuje taką pamięcia wzrokową jak w wieku dziecięcym, gdy np w jeden wieczór mając 7 lat nauczył się wszystkich znaków drogowych i potrafił powiedziec co każdy z nich oznacza, cytując dosłownie formułkę jaka znajdowała się w kodeksie drogowym. Mam wrażenie, że ta jego pamięć "znormalniała" w wieku dojrzewania, a może nie dostrzegam jej tak ostro, bo teraz nie rzucają się w oczy tak spektakularne, zaskakujące jej wyrazy. Kiedyś, był jeszcze malutki bo z pewnością nie chodził do szkoły, wracaliśmy latem od znajomych z Łukowa do domu do Poznania i po drodze w trakcie kąpieli w jakimś stawie w ciagu pół godziny nauczyłem go liczyć od jednego do stu po niemiecku i potrafił tłumaczyć w tym zakresie na niemiecki dowolną liczbę na wyrywki. Dzisiaj nie dostrzegam takich zdarzeń, bo też i punkt widzenia zupełnie się zmienił i nawet jesli takie zdarzenia maja miejsce, to ich nie widać, bo nie dzieją się na naszych oczach, a dla syna to pewnie coś tak naturalnego jak oddychanie.
      Swoją drogą nigdy nie chwaliliśmy się publicznie jego zdolnościami, nie chcąc by był traktowany jak jakiś dziwoląg do oglądania i publicznych popisów
Inne wątki na temat:
Pełna wersja