Dla uciekających na spacerach

25.10.12, 11:50
notorycznie wyrywających się, biegnących na oślep przed siebie, trudnych do złapania- braliście pod uwagę coś takiego?

www.google.pl/search?q=smycz+dla+dziecka&hl=pl&prmd=imvnsfd&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=KAqJUMGDJ82GhQfSoIHYBA&ved=0CCoQsAQ&biw=1366&bih=643
Wertowałam trochę w poszukiwaniu info. Temat kontrowersyjny niczym karmienie piersią a butelką, szczepić czy nie;) ale zastanawia mnie czy nie byłoby to wyjście w tych skrajnych przypadkach? Co o tym sądzicie? Złe czy dobre rozwiązanie? Na razie nie mam określonego zdania. Jakie jest Wasze?
    • kenijka Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 12:43
      widziałam to, ale jakoś nie myślałam żeby wykorzystać
      u nas było tak, młody chciał biegać, wyrywał się,
      bawiliśmy się w zatrzymywanie, na komendę "stop" sie zatrzymywaliśmy, i potem puszczałam go, w bezpiecznym miejscu, jak na "stop" sie zatrzymal to chodził swobodnie, jak zaczynał uciekać i nie słuchał to brałam go za rękę i mówiłam że sie nie zatrzymał wiec idzie za rękę,
      nadal w sklepach czy na ulicy zazwyczaj chodzi za rękę, ale nie zawsze i się mniej szarpie, no i na stop reaguje w 80% przypadków ale już nie jest to dla nas taki problem
    • tijgertje Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 13:01
      Wiesz, jak ktos naprawde rozumie, co to znaczy zwiewajace, gluche i slepe na wszystko dziecko, to chyba sie ze mna zgodzi, ze kazdy sposob wiazania dziecka jest lepszy, niz narazenie go na niebezpieczenstwo. U nas niestety dopiero kilka miesiecy temu (mlody mialnskonczone 8 lat) dotarlo do niego, jakie moga byc konsekwencje naglego wtargniecia na jezdnie. To, co nie udalo mi sie przez tyle lat, udalo sie psu jednym wyskoczeniem na ulice za golebiem:) Smyczy mialam nawet kilka, niestety efekt zaden. mlody kladl sie na ziemii i mowy nie bylo, zeby stanal na nogach. Trzeba bylo delikwenta przerzucic przez ramie i po strazacku taszczyc do domu. jesli dziecko jest w stanie smycz zaakceptowac, to uzywalabym jej jak najbardziej. niestety wbrew temu, co sie niektorym wydaje, zadne kary,nagrody, tlumaczenia i ekstremalna konsekwencja nie dotra do dziecka, ktore sie wylacza i przestaje widziec i slyszec cokolwiek, pedzac za jakims impulsem. Ja jakies 2 lata z mlodym w zasadzie nie bylam w miescie, bo wiedzialam, ze fizcznie nie jestem w stanie go dogonic. na szczescie mielismy sobotnie "dni taty" i maz ciagal go gdzie sie dalo, maly we wsciekle kolorowych ubraniach z numerem komorki opiekuna na rece (albo szpitalna opaska, albo numer zapisany na przedramieniu, wszelkie zawieszki, opaski wielokrotnego uzytku mial na sobie pare sekund). Znam problem i weim, jak potrafi utrudnic zycie, wiec na pewno nie przejmowalabym sie opiniami innych. Jak nauczycielka mlodego (mial 5 lat) stwierdzila, ze robie mlodemu krzywde, nie puszczajac na szkolna wycieczke do duzego parku rozrywki na drugim koncu Wiatrakowa, to zarzadalam pisemnego oswiadczenia, ze go osobiscie dopilnuje i nie zgubi, bo ja wiem, ze ani ja, ani maz nie jestesmy w stanie go upilnowac, wiec bez takiego oswiadczenia go nie puszcze z kims, kto nie zdaje sobie sprawy z jego mozliwosci. Wiecej slowa nie uslyszalam, a pozniej maz jezdzil z mlodym jako osobista obstawa, bo faktycznie do mlodego potrzeba bylo kogos, kto pilnuje wylacznie jego i w razie czego jest w stanie rzucic sie w poscig, modlac sie, zeby zdazyc dopasc mlodego, zanim zrobi sobie krzywde.
      • yadrall Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 13:07
        Temat kontrowersyjny chyba tylko w PL. W Uk uzywanie takiej smyczy to codzienny widok na ulicy. Nikt sie temu nie dziwi i nie komentuje. Znacznie lepsza smycz niz np. widywane w PL dzieci ciagniete za raczke...
        Mam i uzywam :)
        • lara-ama Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 13:26
          Mam nawet taką smycz tylko na rączkę na mojego syna to nie działa bo kładzie się na ziemie i nie pójdzie dalej. W Irlandii też te opaski są na porządku dziennym. Dla mnie to super sprawa, najważniejsze jest bezpieczeństwo dziecka.
          • halogen75 Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 13:57
            U nas na pewno jest lepiej niż było ale wciąż rewelacji nie ma w tym temacie i zawsze trzeba być gotowym na ucieczkę, wyrwanie się, choć to nie łatwe. Zauważam, że lepiej zachowuje się na zewnątrz niż wewnątrz jakiegoś wielkiego budynku. Markety są raczej najbardziej "ucieczkowe", a tu nie mam go czasem z kim zostawić w domu więc muszę z nim tam iść. W sklepie muszę jednocześnie robić kilka rzeczy więc okiełznanie bywa trudnym procesem. Wózek był wybawieniem ale powoli młody całkowicie z niego wyrasta i wiem, że to ostatnie przejażdżki nim. Mogę robić zakupy netowo ale nie chcę. Chcę wychodzić z nim, bo inaczej nigdy nie nauczymy się czegokolwiek. Idzie coraz lepiej. Przeważnie jadę z nim w miejsca, które są ogrodzone ale mają duża powierzchnię. Czasem jest super. Idzie całą drogę za rękę więc widzę, że postępy są ale to zależy wciąż od dnia. Czasem zawracam, bo nie ma mocnych i jak u Tig (świetnie to opisała) jest przerzutka przez plecy, ale plecy mam w coraz gorszym stanie. Cóż starość, nie radość;) Ja młodego ostatnio włączam w wiele pospolitych czynności z super efektem, średnim lub marnym ale staram się nie wycofywać z niczego. Co do ludzi, ja akurat nie mam na tym polu problemów. Przyglądają się, czy komentują, czy też oglądają za nami, mam to głęboko gdzieś. Przywykłam już przy pierwszym dziecku, które było sensacją, bo jako 7 latek musiało być wnoszone na zjeżdżalnię i nikt nie zastanowił się dlaczego tylko oceniali mnie jako wariatkę, bo taszczy tak wielkie dziecko. A ja będę ją targać ile zdołam, by mogła tym samym zasmakować wielu atrakcji jak inne dzieci. Nigdy się na tym polu nie poddawałam, nigdy żadne komentarze nie spowodowały, że się wycofałam. Niepełnosprawność wcale wcale nie jest punktem do zabrania wszystkiego. Mądry się domyślił, że coś jest nie tak, głupi komentował czasem tak głośno i donośnie bym z pewnością usłyszała. Nauczyłam się puszczać mimo uszu i robić po prostu swoje. Największą sensację stwarzamy wtedy gdy jedziemy starsza na swoim wózku, a młody na jej kolanach. To dopiero powód do atrakcji, nawet do robienia fotek przez obcych. Mam to gdzieś. Chcę póki siły fizyczne pozwalają wychodzić z nimi obydwoma. Nie pohamują mnie żadne ludzkie sugestie. Nie ma mowy. Ze smyczą zatem spokojnie bym wyszła tylko zastanawia mnie na przykład czy wprowadzając ją w niektórych sytuacjach nie będę potem w konsekwencji musiała wprowadzać zawsze. Młody łapie, że uciekać nie wolno ale czasem ma jeszcze zapędy. Mieszkamy w samym centrum więc tu nie bywa to bezpieczne. Widziałam dzieciaki z opaskami na rączkach w Holandii, Belgii, Niemczech. U nas tak ale przy maleńkich dzieciach uczących się chodzić.
            • halogen75 Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 14:06
              Aaaaaa, czytałam w jakieś książce, na 100% nie jestem pewna czy w tej, bo trochę mam już ich za sobą, bodajże w "dziennikach terapeuty", że te ucieczki mają swój ukryty sens. Uciekasz, bo wiesz, że Cię będą gonić i złapią. Trochę frajda, trochę adrenalina, dodatkowy bodziec lub automatyczna zamiana bodźców typu hałas, chaos, tłum na indywidualny ruch, chęć zwrócenia na siebie uwagi, rytuał na zasadzie znów to zrobię, bo wiem jak się skończy, przewidywalny finisz tego procederu, skierowanie wszelkich emocji i odruchów w tym momencie na dziecku ect ect. W sumie kto wie co się naprawdę za tym kryje, ale fakt występuje bardzo, bardzo często co widać i słychać:)
              • tata.po.30 Re: Dla uciekających na spacerach 26.10.12, 07:54
                > Uciekasz, bo wiesz, że Cię będą gonić i złapią. Trochę frajda,
                > trochę adrenalina, dodatkowy bodziec lub automatyczna zamiana bodźców typu hał
                > as, chaos, tłum na indywidualny ruch, chęć zwrócenia na siebie uwagi, rytuał na
                > zasadzie znów to zrobię, bo wiem jak się skończy, przewidywalny finisz tego procederu,
                > skierowanie wszelkich emocji i odruchów w tym momencie na dziecku ect ect.

                W naszym ośrodku podobno urządzają kontrolowane ucieczki -
    • rohatyna Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 14:47
      halogen75 napisała:

      Notorycznie wyrywających się, biegnących na oślep przed siebie, trudnych do zła
      pania- braliście pod uwagę coś takiego?


      Ja zrobiłam taką próbę, ale nie z moim Aspim - z nim nie bylo takiej potrzeby - ale z moim najstarszym calkiem zdrowym synem. Miał taki obyczj, ze dawał nogę co chwileę- najchetniej na ulicę, lub ot tak - przed siebie. trzeba bylo mieć oczy na okolo głowy i cały czas do maksimum skoncentrowaną uwagę. Nabyłam wiec taką smycz, ale niestety .... . Jak tylko poczuł, ze jest " na uwięzi" - kładł się na chodniku - albo w sklepie i ani kroku dalej ! Jak chciałam go przetrzymac - darł sie w niebogłosy. Umęczyłam sie bardziej, niż pilnując żeby nie uciekał , lub też biegałam za nim pół dnia -:)
      Z perspektywy - nie było to takie głupie, bo szczuplutka byłam pięknie - czego niestety nie można powiedzieć teraz -:)
    • mikkka85 Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 16:20
      Mieliśmy. Uratowało nam to kilkukrotnie życie.
      Aspik nie potrafił trzymać kogoś za rękę. Przy chodzeniu zawsze trzymał się za bluzkę, uciekał, upadał, nie chronił się przy upadku bo nie puszczał bluzki. Po prostu leciał na twarz.
      Nie reagował też na wołanie. Jak coś go zainteresowało - po prostu tam szedł/biegł. Jedyne, co mogło go zatrzymać, to wzięcie na ręce.
      Kupiliśmy taką smycz i problemy się rozwiązały. Używaliśmy do mniej więcej 3 roku życia, później Aspik zaczął reagować na polecenia typu "stop", a jeszcze kilka miesięcy później zaczął łapać mnie za rękę na spacerach.
    • yula Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 17:05
      Ja używałam szelek do nauki chodzenia jako smyczy :) W sumie wygląda podobnie :) W nosie mam co myślą inni jak miałam wózek z niemowlakiem i 2 latka który potrafi wyrwać sie i polecieć gdzie oczy poniosą. Kilka raz słyszałam coś w rodzaju jak pani śmie dziecko jak psa trzymać, odpowiadałam propozycją zajęcia sie nim jak będę wózek prowadzić, jakoś nikt nie skorzystał :) Według mnie każda metoda dobra jak trzeba zapewnić bezpieczeństwo dziecku. U nas dodatkowo był zakaz prowadzenia za rękę (od neurologa), stąd wzięły sie te szelki.
      • yula Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 17:15
        u nas skonczyło sie jak młoda miała ze trzy latka? czyli młody 5-6, wtedy smycz stała sie atrakcją a nie karą :) Na początku była zakładana stale jak gdzieś wychodziłam z młodym i wózkiem, potem jak młoda zaczęła chodzić a on był większy to rzadziej i tylko wtedy gdy wpadał w chęć ucieczek.
    • roseanne Re: Dla uciekających na spacerach 25.10.12, 18:09
      wersje szeleczkowa stosuja tutejsze przedszkola- zlobki, widuje czesto w czasie spacerow

      moje urodzily i odchowaly sie w erze przed, choc mini plecaczek z uchwytem na gorze czasami pomagal, bo za reke chodzic nie lubil
Inne wątki na temat:
Pełna wersja