mamakacperka11
28.10.12, 13:46
Rodzice dzieci autystycznych doradźcie mi proszę jak można zamienić rezygnację,poddanie się,użalanie,brak chęci do życia w działanie dla dobra dziecka.
Jestem na takim paskudnym etapie,że zamiast działać siedzę i płaczę patrząc na to co syn wyprawia.
Jesteśmy dopiero na samym początku drogi, brak diagnozy ale tak naprawdę nie jest mi ona potrzebna,żeby zauważyć,że temu małemu stworzonku coś dolega.
Kiedy tak przypatruje się jak on kładzie się na podłodze i jeździ sobie samochodzikami cm od oczy,ociera się o nie chce mi się wyć.
Pewnych rzeczy nie da się już podciągnąć pod dziecięce fanaberie,kończę się oszukiwać i dociera do mnie,że syn jest chory.
Sama zawsze świat widziałam w czarnych barwach,byłam pesymistką,miałam trudne dzieciństwo.
Bardzo chciałam,by syn mógł poznać świat,bym to ja mogła Go wszystkiego uczyć, słów,zwierząt,drzew...
Mój syn nawet nie wie kto to jest mama jak do Niego powiem, on tego nie rozumie.
Boje się,że nie podołam,nie udźwignę.