yadrall
25.12.12, 21:21
Dzis z dziecmi bylam na placu zabaw. Potem przyszla rodzina z dwoma dziweczynkami.
Mlodsza (ok 7 lat)-jezdzila na rowerze.
Starsza (ok 9 lat)-chodzila z lalka-trudno powiedziec,ze sie bawila. Nie rozawialam z rodzicami,ale na 100% dziewczynka miala autyzm. Do tego stopnia unikala jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego,ze zaslaniala oczy reka jak sie na nia spogladalo...
Moj syn (3 lata) probuje nawiazac kontakt z kazdym dzieckiem. I nie ma znaczenia czy tamto dziecko chce tego kontaktu czy nie. Wiec biegal za mlodsza,ktora jedzila na rowerze (rodzice szybko dziewczynke poinformowali,ze chlopiec za nia biega i ma uwazac-bardzo milo z ich strony,ze nie mieli np. pretensji,ze synek przeszkadza ich corce-ja chodzilam z niemowlakiem na reku). Potem zacza zaczepiac starsza dziewczynke. Jak zobaczylam,ze dziewczynka nie wie gdzie uciec przed zaczepkami synka-zabralam go na drugi koniec placu zabaw.
I juz potem, w domu sie zastanawialam czy nie powinnam od razu trzymac synka na bezpieczna odleglosc? Czy ta dziewczynka nie miala jakis zlych odczuc w zawiazku z tym,ze moj synek do niej podszedl i zacza zagadywac? Jak sie zachowac na przyszlosc? A moze dla dzieci z zaburzeniami wlasnie lepiej jak spotkaja takiego zaczepialskiego jak moj syn?
Jak myslicie? Czego oczekujecie od rodzicow innych dzieci spokanych na waszej drodze?