eluniaa6
25.01.13, 00:01
Witam,
Mam roczną córeczkę i od samego początku bardzo się martwię o jej rozwój. Jeżeli ktoś będzie chciał mi coś doradzić to będę bardzo wdzięczna.
Napiszę od początku: córka urodziła się w 40 tyg ciąży poprzez CC, cięcie było wykonywane w trybie nagłym ze względu na trwającą ponad godzinę tachykardię (nikt nie pofatygował się do mnie, żeby skontrolować zapis ktg w czasie gdy ja spałam), chwilę później odeszły mi zielone wody, po porodzie córka otrzymała 10 pkt w skali apgar (myślę, żę zawyżone), jednak trafiła na patologie noworodków, gdyż zachłysnęła się zielonymi wodami. Oczywiście przy wypisie ze szpitala nikt nawet słowem nie wspomniał, abym może odwiedziła neurologa.. Córka bardzo szybko zaczęła się do nas świadomi uśmiechać (w 5 tyg życia) i myślałam, że jej rozwój będzie przebiegał książkowo... niestety na każdą nową umiejętność muszę czekać do końca widełek (wszystko robi w górnej granicy normy), natomiast posadzona siedziała i usiadła dopiero w wieku 11,5 mc!!! W między czasie byłam u kilki neurologów i żaden nie widział nic niepokojącego, ponoć wolniej się rozwija fizycznie ponieważ jest długa i chuda, jak się urodziła była za to ciężka (4325gr przy porodzie), więc dlatego później podnosiła głowę... ja oczywiście bardzo chciałam wierzyć w zapewnienia lekarzy. Żaden neurolog nie skierował nas na usg przezciemiączkowe, dopiero pediatra dał mi takie skierowanie gdy właśnie córka w wieku 8 mc jeszcze nie siedziała posadzona i na usg okazało się, że córka ma lekko poszerzone przestrzenie podpajęczynówkowe co prawdopodobnie jest skutkiem niedotlenienia okołoporodowego... Gdy córka miała 10 mc byłam załamana, bo byłam przekonana, że ma autyzm: nie reagowała na imię, nie przytulała się do mnie, odpychała się na rękach rączkami, nie miało dla niej znaczenia czy ja się nią opiekuje czy babcia czy ktoś inny, nie umiała papa, brawo itd, jak się ją wołało to nie było szans aby na nas spojrzała (jak zaczynaliśmy śpiewać to się odwracała), w tym okresie była bardzo niespokojna, płaczliwa, rzadko odpowiadała uśmiechem na uśmiech i miałam wrażenie, że kontakt wzrokowy łapie tylko na moment, umiała wtedy pokazać gdzie miś ma nosek albo gdzie mama ma nosek (to z pozytywnych rzeczy, natomiast przestała już to pokazywać), a jeśli chodzi o 'mowę" to w wieku 6 miesięcy bardzo dużo mówiła mama, tata, baba, natomiast właśnie w wieku 10 mc mówiła już tylko tata. W tym okresie zaczęłam czytać bardzo dużo na temat autyzmu, wpadłam w depresje (dosyć mocne słowo, ale nigdy w życiu się tak paskudnie nie czułam - może to też wpływało na córkę?) i byłam przekonana (chodź biłam się z myślami, że może jednak nie), że córka ma autyzm. Minęły od tego czasu 2 miesiące i w zasadzie bardzo wiele się zmieniło: zaczęła reagować na imię (prawie zawsze, ale czasami jak jest czymś zajęta to nie odwraca się), umie zrobić papa, brawo, zapytana gdzie jest mama czy tata ładnie patrzy na mnie lub męża, jak pytam gdzie jest lampa to również prawidłowo patrzy (ale nie pokazuje palcem), jak mówię daj mamie smoczka to wyjmuje go z buzi i jakby wyrzuca, ale mam wrażenie, że w ten sposób mi podaje, zauważyłam, ze zaczęła się wstydzić gdy widzi kogoś obcego u nas w domu, wtula się wtedy we mnie jak jest na rączkach, a raz się nawet zdarzyło, że podeszła do mnie i się wtuliła w nogę, do tego umie pokazać jak robię krówka, owieczka i rybka, ale ostatnio już nie umie (nie chce) pokazywać gdzie miś ma nosek o innych częściach twarzy nie wspomnę... dużo pozytywów, wiem, niestety naczytałam się wiele o autyźmie i mimo dobrych symptomów nie daje mi on spokoju. Wiem, że często występuje po niedotlenieniu okołoporodowym, że często dzieci z autyzmem później siadają, to co mnie nadal niepokoi to to, ze córka gdy mąż wraca z pracy wcale do niego nie biegnie na czworakach, jedynie jak go widzi to się uśmiecha i dalej zajmuje zabawą na przykład, córka też nie pokazuje palcem np. gdzie jest krówka w książeczce czy gdzie miś ma nosek lub gdzie jest lampa (tylko patrzy w jej stronę) i jeszcze jedna rzecz która mnie bardzo niepokoi, a mianowicie córka chodzi przy meblach na palcach, neurolog mówi, że jeszcze nie jest gotowa na wstawanie (rozwój dużej motoryki ma trochę opóźniony), ale ja czytałam, że dzieci z autyzmem chodzą na palcach... Przepraszam, że się tak bardzo rozpisałam, ale czy z Waszych doświadczeń, opis przypadku mojej córki może wskazywać na autyzm? Czy to może jakieś spowolnienie rozwoju przez niedotlenienie? Nie daje mi spokoju co może być za rok, wiele osób na forum pisało, ze przez 1,5 roku dziecko rozwijało się książkowo, a potem regres np. po szczepionce... no właśnie temat szczepień. Jesteśmy przed szczepieniem MMR w 13 miesiącu i nie zamierzam jej szczepić, ale co dalej czy w ogóle zrezygnować ze szczepień? Nie wiem co robić.. Dodam tylko, że córka zaczęła być taka jak opisałam wyżej w 8 mc (płaczliwa, mało kontaktowa), a to było po szczepiące na wzwB (przekładaliśmy ze względu na chorobę) i nie wiem czy to mogło mieć wpływ na jej zachowanie...