Roczne dziecko - moje niepokoje

25.01.13, 00:01
Witam,
Mam roczną córeczkę i od samego początku bardzo się martwię o jej rozwój. Jeżeli ktoś będzie chciał mi coś doradzić to będę bardzo wdzięczna.
Napiszę od początku: córka urodziła się w 40 tyg ciąży poprzez CC, cięcie było wykonywane w trybie nagłym ze względu na trwającą ponad godzinę tachykardię (nikt nie pofatygował się do mnie, żeby skontrolować zapis ktg w czasie gdy ja spałam), chwilę później odeszły mi zielone wody, po porodzie córka otrzymała 10 pkt w skali apgar (myślę, żę zawyżone), jednak trafiła na patologie noworodków, gdyż zachłysnęła się zielonymi wodami. Oczywiście przy wypisie ze szpitala nikt nawet słowem nie wspomniał, abym może odwiedziła neurologa.. Córka bardzo szybko zaczęła się do nas świadomi uśmiechać (w 5 tyg życia) i myślałam, że jej rozwój będzie przebiegał książkowo... niestety na każdą nową umiejętność muszę czekać do końca widełek (wszystko robi w górnej granicy normy), natomiast posadzona siedziała i usiadła dopiero w wieku 11,5 mc!!! W między czasie byłam u kilki neurologów i żaden nie widział nic niepokojącego, ponoć wolniej się rozwija fizycznie ponieważ jest długa i chuda, jak się urodziła była za to ciężka (4325gr przy porodzie), więc dlatego później podnosiła głowę... ja oczywiście bardzo chciałam wierzyć w zapewnienia lekarzy. Żaden neurolog nie skierował nas na usg przezciemiączkowe, dopiero pediatra dał mi takie skierowanie gdy właśnie córka w wieku 8 mc jeszcze nie siedziała posadzona i na usg okazało się, że córka ma lekko poszerzone przestrzenie podpajęczynówkowe co prawdopodobnie jest skutkiem niedotlenienia okołoporodowego... Gdy córka miała 10 mc byłam załamana, bo byłam przekonana, że ma autyzm: nie reagowała na imię, nie przytulała się do mnie, odpychała się na rękach rączkami, nie miało dla niej znaczenia czy ja się nią opiekuje czy babcia czy ktoś inny, nie umiała papa, brawo itd, jak się ją wołało to nie było szans aby na nas spojrzała (jak zaczynaliśmy śpiewać to się odwracała), w tym okresie była bardzo niespokojna, płaczliwa, rzadko odpowiadała uśmiechem na uśmiech i miałam wrażenie, że kontakt wzrokowy łapie tylko na moment, umiała wtedy pokazać gdzie miś ma nosek albo gdzie mama ma nosek (to z pozytywnych rzeczy, natomiast przestała już to pokazywać), a jeśli chodzi o 'mowę" to w wieku 6 miesięcy bardzo dużo mówiła mama, tata, baba, natomiast właśnie w wieku 10 mc mówiła już tylko tata. W tym okresie zaczęłam czytać bardzo dużo na temat autyzmu, wpadłam w depresje (dosyć mocne słowo, ale nigdy w życiu się tak paskudnie nie czułam - może to też wpływało na córkę?) i byłam przekonana (chodź biłam się z myślami, że może jednak nie), że córka ma autyzm. Minęły od tego czasu 2 miesiące i w zasadzie bardzo wiele się zmieniło: zaczęła reagować na imię (prawie zawsze, ale czasami jak jest czymś zajęta to nie odwraca się), umie zrobić papa, brawo, zapytana gdzie jest mama czy tata ładnie patrzy na mnie lub męża, jak pytam gdzie jest lampa to również prawidłowo patrzy (ale nie pokazuje palcem), jak mówię daj mamie smoczka to wyjmuje go z buzi i jakby wyrzuca, ale mam wrażenie, że w ten sposób mi podaje, zauważyłam, ze zaczęła się wstydzić gdy widzi kogoś obcego u nas w domu, wtula się wtedy we mnie jak jest na rączkach, a raz się nawet zdarzyło, że podeszła do mnie i się wtuliła w nogę, do tego umie pokazać jak robię krówka, owieczka i rybka, ale ostatnio już nie umie (nie chce) pokazywać gdzie miś ma nosek o innych częściach twarzy nie wspomnę... dużo pozytywów, wiem, niestety naczytałam się wiele o autyźmie i mimo dobrych symptomów nie daje mi on spokoju. Wiem, że często występuje po niedotlenieniu okołoporodowym, że często dzieci z autyzmem później siadają, to co mnie nadal niepokoi to to, ze córka gdy mąż wraca z pracy wcale do niego nie biegnie na czworakach, jedynie jak go widzi to się uśmiecha i dalej zajmuje zabawą na przykład, córka też nie pokazuje palcem np. gdzie jest krówka w książeczce czy gdzie miś ma nosek lub gdzie jest lampa (tylko patrzy w jej stronę) i jeszcze jedna rzecz która mnie bardzo niepokoi, a mianowicie córka chodzi przy meblach na palcach, neurolog mówi, że jeszcze nie jest gotowa na wstawanie (rozwój dużej motoryki ma trochę opóźniony), ale ja czytałam, że dzieci z autyzmem chodzą na palcach... Przepraszam, że się tak bardzo rozpisałam, ale czy z Waszych doświadczeń, opis przypadku mojej córki może wskazywać na autyzm? Czy to może jakieś spowolnienie rozwoju przez niedotlenienie? Nie daje mi spokoju co może być za rok, wiele osób na forum pisało, ze przez 1,5 roku dziecko rozwijało się książkowo, a potem regres np. po szczepionce... no właśnie temat szczepień. Jesteśmy przed szczepieniem MMR w 13 miesiącu i nie zamierzam jej szczepić, ale co dalej czy w ogóle zrezygnować ze szczepień? Nie wiem co robić.. Dodam tylko, że córka zaczęła być taka jak opisałam wyżej w 8 mc (płaczliwa, mało kontaktowa), a to było po szczepiące na wzwB (przekładaliśmy ze względu na chorobę) i nie wiem czy to mogło mieć wpływ na jej zachowanie...
    • mamakacperka11 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 09:44
      Przepraszam że się wtrące, ale uważam,że troche za dużo wymagasz od takiego małego dziecka.
      Moim skromnym zdaniem robi wiele wspaniałych rzeczy, jest kontaktowa.
      Ps. rozwój książkowy nie istnieje,każdy rozwija się we własnym tempie.
    • pinkdot Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 10:22
      Hmm...wydaje mi sie, ze skoro corka jest pod opieka neurologa i neurolog nie widzi niczego niepokojacego to chyba mozesz wyluzowac.
      Na pewno Twoj maluch nie mowil w wieku 6 miesiecy - mogla gaworzyc i wypowiadac sylaby, ktore wydawaly sie byc slowami, ale raczej nimi nie sa.
      Okolo roku dziecko moze mowic okolo 3-5 wyrazow ze zrozumieniem, albo nawet tylko wykonywac proste polecenia, ktore corka wydaje sie spelniac.
      Zawsze mozesz zapisac corke na diagnoze do jakiegos specjalistycznego osrodka, zeby sie zupelnie uspokoic, bo przeciez nikt Ci nie zdiagnozuje dziecka na podstawie krotkiego postu na forum (przekonasz sie o tym, jak Ci ktos zaaplikuje wywiad trwajacy 7 godzin;)).
      • eluniaa6 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 11:03
        Bardzo dziękuje za odpowiedzi!

        Tak oczywiście, źle się wyraziłam - gaworzyła w wieku 6 miesięcy, a nie mówiła...

        Ja rozumiem, że prawdopodobnie w tym momencie przesadzam, ale proszę mi uwierzyć, nie chcę szukać niczego na siłę, rozumiem, że nikt mi przez internet córki nie zdiagnozuje, napisałam ten post, bo trochę liczę, że poznam historie jak było z innymi dziećmi, gdy były w wieku mojej córki. Mamy za zobą trochę problemów z porodem i rozwojem fizycznym i to wszystko powoduje u mnie niepokój. Najbardziej stresują mnie przypadki gdzie dziecko rozwijało się bez żadnego zarzutu do np. 2 roku życia, a potem nastąpił regres. Nie wiem co robić czy ją szczepić dalej czy nie? Czy coś z nią ćwiczyć, staram się spędzać z nią jak najwięcej czasu i bawić się, ale czy są jakieś metody, żeby pomoć dziecku w rozwoju? Może mają Państwo racje, że za dużo od niej wymagam (nie chodzi mi absolutnie, zeby była najlepsza i szybciej się rozwijała od innych, chcę poprostu, żeby była zdrowa i szczęśliwa), tylko nie spodziewałam się, że przez cały pierwszy rok będe stresowała się o jej rozwój i najgorsze jest to, że nie widzę końca tego zamartwiania, nie umiem sobie powiedzieć, że nie ma sensu martwić się na zapas..
        • tijgertje Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 11:24
          Elunia, ja mysle, ze powinnas w pierwszej kolejnosci poszukac pomocy dla siebie. Jesli dziecko ma trudny start, to normalne jest, ze sie martwisz, ale popadanie w depresje i obsesyjne kontrolowanie rozwoju dziecka ani tobie, ani malej na zdrowie nie wyjdzie. Tobie nie, bo w idealnie rozwijajacym sie dziecku mozna sie doszukac "nieprawidlowosci", jesli sie je chce znalezc, a malej, bo ona doskonale wyczuwa twoje nastroje, co moze sie odbijac na jej zachowaniu. nawet, jesli jest idealnie zdrowa, to moze sie zamykac w sobie, jesli wyczuwa zbyt duzo napiecia. Autyzm sie ma albo nie, pewne czynniki moga go uzewnetrznic, ale jak dziecko jest autystyczne, to wczesniej czy pozniej cos wylezie. Zamartwianie sie na zas nic, absolutnie nic ci nie da. Odnosnie szczepien sie nie wypowiem. Zapytaj neurologa, co on na to. Jesli po poprzednich byly jakies problemy, moze je odroczyc, ale ja szczepilam wedlug kalendarza i osobiscie bym nie ryzykowala z rezygnacja ze szczepien. Poszukaj jakiegos kumatego lekarza, albo psychologa majacego pojecie o autyzmie i pogadaj, jak ma cie to uspokoic, to nawet zapisz dziecko do specjalistycznego osrodka, jednak w twoim opisie nie dopatrzylam sie niczego, co by mi ostrzegawcza lampke zapalalo. Mam wrazenie, ze w twoim przypadku to ciezki start i ciagly strach o dziecko powoduja, ze szukasz czegokolwiek co by pasilo i potwierdzalo, ze z dzieckiem jest cos nie tak. Jesli kilku neurologow mala widzialo i nic ich nie niepokoi, to sadze, ze mozesz nieco przesadzac ;) Zycie nieraz sprawia nam niespodzianki, zdarzaja sie dzieci, ktore w wieku kilku lat po wypadkach staja sie calkowicie zalezne od opiekuna, ale przeciez ta swiadomosc nie moze sprawiac, ze zamkniemy kazdego maluch w hermetycznej kapsule, zeby mu sie nic nie stalo! mozesz poszukac dobrego lekarza, ktory bedzie miec na rozwoj malej oko, ale nie powinnas pozwolic, zeby ten strach zawladnal twoim zyciem! zadbaj o siebie w pierwszej kolejnosci, jeszcze niejeden rok przed wami :)
          • amr82 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 13:02
            Podpisuje sie pod tym co pisze mamakacperka.Trzeba miec reke na pulsie,ale nie wolno dac sie zwariowac.u nas 1,5 r.zycia synka bylo prawie beztroskie.dlat
            ego zdecydowalam sie szybko na 2 dziecko.A potem stalam sie klebkiem nerwow.i mam identyczne odczucia jak mamakacperka.wszedzie widze autyzm.pomimo,ze moj synek jest nie do wylapania na tle rowiesnikow i nie musze tlumaczyc sie z jego zachowania,to ja i tak porownuje,boje sie regresu,co bedzie dalej,a mlodszego syna przeswietlam oczami z kazdej strony.pomimo,ze jest ok,ja czuwam.w domu ciagle mowimy o autyzmie,analizujemy zachowanie,slowa,gesty.szukamy winy w sobie.i tak 2 lata przelecialy nam przez palce.nie wiem kiedy moi synowie urosli.na domiar zlego wszystkie wg nas dziwne zachowania podciagalismy pod autyzm a potem okazywalo sie,ze sa adekwatne do wieku,rozwoju dziecka
            !moja rada:czuwac,ale nie dac sie zwariowac.
    • mamakacperka11 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 11:37
      Napiszę Ci coś- z jednej strony dobrze jest reagować wcześnie i wcześnie wdrożyć odpowiednią terapię dla dziecka a ale z drugiej strony źle jest posiadać tą wiedzę, bo ona zabiera nam beztroskie cieszenie się każdą nawet najmniejszą rzeczą, szczegółem w rozwoju naszego malucha.
      Jestem szczęśliwa, że przez pierwszy rok życia Kacperka nie wiedziałam o czymś takim jak autyzm, nie znałam żadnych terapii, nie analizowałam każdej stymulacji, nie przejmowałam się tak bardzo brakiem reakcji na imię....
      Teraz posiadam pewną wiedzę, która pozwala mi na ćwiczenia z synem, działam w zakresie organizowania terapii dla niego, uważam na to co je, zaliczyłam już szereg specjalistów itd.
      Ciemna strona tego wszystkiego (poza rzecz jasna autyzmem) to :bezustanne analizowanie jego zachowania, porównywanie do zachowań innych dzieci, zauważanie ogromnych różnic, wręcz przepaści, drżenie na samą myśl o chorobie, która może się wylęgać- co za tym idzie widma antybiotyku a co za tym idzie powiększenia kandydozy, tłumaczenie czasami niektórym jego zachowania, niepewności na spotkaniach wśród osób, które nie wiedzą o autyzmie Kacpra i w ogóle mają skromną wiedzę na ten temat, 24 godzinnej czujności, życia w ciągłym napięciu "co będzie dziś" itd.
      Ja to tak przeżywam.Kiedyś tak nie było.
      Dziś już wiem, że nie będę szczepić Kacperka nawet jeśli przyjedzie mi sanepid do domu, nie podaje antybiotyku bez wyraźnej przyczyny i po dokładnym zapoznaniu się z jego składem, robię szereg badań żeby jak to się mówi mieć wszystko pod kontrolą.
      Jeszcze rok temu beztrosko cieszyłam się macierzyństwem dziś jestem chodzącym nerwicowcem, który bezustannie poszukuje źródła problemu, ja nie pogodziłam się z tym jego autyzmem i się chyba nie pogodzę nigdy.
      Mój syn w wieku Twojej córeczki nie wykazywał żadnych niepokojących objawów poza lekką nadpobudliwością ruchową, późniejszym siadaniem -12m ale 13 mieś-chodził przy meblach 14 chodził sam.
      Hipotrofik 2450,51cm urodzony 2 tyg przed terminem bez żadnych komplikacji 10pkt, dobry odruch ssania smoczka, niestety piersi nie chciał.
      Później standardowo podnoszenie główki, obracanie się, raczkowanie.
      Gaworzenie występowało, dobry kontakt wzrokowy też.
      Uwielbiał " a kuku", które kocha do dziś.
      Kochana nie przejmuj się na zapas, bo to Cię zatruje.
      Piszę Ci to, bo jak już wejdziesz głębiej w ten temat to on Cię całą pochłonie i nie będziesz już nic innego robiła jak tylko patrzała na nią i szukała niepokojących zachowań.
      • nefret_ete Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 26.01.13, 23:28
        "Ciemna strona tego wszystkiego (poza rzecz jasna autyzmem) to :bezustanne analizowanie jego zachowania, porównywanie do zachowań innych dzieci, zauważanie ogromnych różnic, wręcz przepaści, drżenie na samą myśl o chorobie, która może się wylęgać- co za tym idzie widma antybiotyku a co za tym idzie powiększenia kandydozy, tłumaczenie czasami niektórym jego zachowania, niepewności na spotkaniach wśród osób, które nie wiedzą o autyzmie Kacpra i w ogóle mają skromną wiedzę na ten temat, 24 godzinnej czujności, życia w ciągłym napięciu "co będzie dziś" itd. "
        Mamokacperka ja miałam tak samo, ale minęły 2 lata i już jest zupełnie inaczej, głównie dlatego , ze wreszcie zrozumiałam o co chodzi z autyzmem. Oczywiście ekspertem nie jestem i nie będę, myślę w zgoła inny sposób niż moje dzieci. Ale przez to że często już wiem jak one myślą, jest nam łatwiej się dogadać. Na wszystko potrzeba czasu, i przede wszystkim Ty go sobie daj.
    • halogen75 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 13:32
      Po pierwsze dobrze, że obserwujesz małą i dzielisz się spostrzeżeniami nawet jeśli są na wyrost. Jest czasem coś takiego co czuje tylko matka i mimo, że nikt inny nie podziela jej zdania, to nie może się ona pozbyć myśli, że coś jest nie tak. Dlatego obserwuj dalej ale spróbuj też troszeczkę wyluzować na tym polu, bo padniesz po prostu po drodze:) W pierwszym roku dziecko przechodzi mnóstwo skoków rozwojowych, stąd często etapy nadmiernego płaczu, zapominania tego, co się wcześniej mówiło czy robiło. Skok rozwojowy w 1 roku jest jak mały regres. Ale jeśli po jakimś czasie dziecko znów nabywa nowych umiejętności to jest to zupełnie prawidłowy rozwój. Późno zaczęła siadać, nie szkodzi, ważne, że zaczęła. Dziecko roczne wciąż ma prawo stąpać na palcach, a jeśli ma opóźnioną motorykę, to ten czas jeszcze się wydłuża. Piszesz, że naczytałaś się dużo o autyzmie, wiesz? To dobrze, bo wiesz na co zwracać uwagę, co obserwować, na co kłaść nacisk ale póki co myślę, że należy jeszcze poczekać na dalsze kroki. To co opisałaś bowiem również wchodzi w standard prawidłowego rozwoju dziecka. Na pokazywanie palcem jeszcze przyjdzie czas:)
      Pozdrawiam i głowa do góry:)
    • devonka0 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 13:46
      Napisze troche jak to było u nas....
      Synek od 5 miesiaca zycia był rehabilitowany ze względu na obnizone napięcie mięsniowe. Chodziłam z nim do ośrodka gdzie rehabilitowano duzo dzieci z porazeniem mózgowym. Od tego czasu stalam cie niesamowicie przewrazliwiona na jego punkcie i nie moglam sie pogodzic z tym ze mojemu dziecu cos dolega. Urodził w 38 tyg, poród naturalny, 10 punktów. Dośc długo utrzymujaca sie zółtaczka. Rehabilitacja intensywna, 2 razy w tygodniu po 45 minut. Mój synek zawsze płakał przez cały ten czas. Płakałam ze szczescia kiedy zaczał raczkowac. I tak jak któs napisała wczesniej wogole nie czytałam nic dotyczacego autyzmu, jak dziecko poiwnno reagowac, ile gaworzyc itp. Skupilam sie tylko na tym obnizonym napieciu mięsniowym. W pewnym momencie kiedy dziecko juz rozwijalo sie super fizycznie zaczełam go porownywac pod wzgledem motorycznym ( wiem to GŁUPOTA!!!) do dziecka mojej kolezanki. Jej dziecko młodsze o 2 miesiace rozwijało sie super, umiało tyle rzeczy których mój synek nie umial, ze zaczełam sie totalnie dołowac. W wieku 11 miesiecy moj synek umiał zrobic tylko papa i bic brawo i tak prawie do 12,5 miesiaca. Mało gaworzył, jedynie tata, dada, baba. Tłumaczyłam to sobie tym ze zaczyna uczyc sie chodzic. Oczywiscie juz nie dawalo mi to spokoju ze dziecko wogole nie posluguje sie palcem, nawet do niczego nie wyciaga reki, nie oglada obrazkow w książeczkach, nie wciaga nas rodziców do zabawy, nie dzieli z nami pola uwagi, lubilo bawic sie samo. Oczywiscie byly pozytywy jak np.super kontakt wzrokowy, zabawy w "a kuku", duza chec przytualnia sie, duży lek separacyjny itp. Zaczełam czytac o autyzmie i tak jak Ty mega sie na to nakręciłam. Na 1,5 miesiaca wpadłam w depresje...nie chcialam nawet spotykac sie z nikim a juz na pewno nie z kolezankami i ich dziecmi. Bradzo stałam sie nerwowa, bardzo płaczliwa. Dziecko niesamowicie to odczuło. Stało sie smutne, nerwowe. We wszystkim widziałam autyzm, ze trzepocze raczkami jak sie bardzi cieszy ( dalej mnie to martwi!!!! ), bije sie troche po głowie jak nie umie poradzic sobie ze swoimi negatywnymi emocjami, nie pokazuje niczego nawet raczka tylko płacze, krzyczy, piszczy itp. W zasadzie to sama postawilam diagnoze. Kupilam ksiązki prof.Jagody Cieszyńskiej, ktora ma ogromna wiedze na temat autyzmu. Po ich przeczytaniu nawet mój mąż mial duzo wątpliwosci co do rozwoju naszego synka. Zapisalismy go na diagnoze do Prodeste w Opolu. Fundacja zajmuje sie diagnozowaniem nawet tak małych dzieci jak wówczas nasz roczny synek. Na kilka dni przed diagnozą odbyałam spotkanie z bardzo dobrym psychologiem, który pracował długo w Prodeste i zajmował sie diagnozowaniem dzieci zagrozonych autyzmem. Po godzinnej obserwacji mojego syna, nie widziała nic co mogłoby wskazywac na ZA. Oczywiscie nie namawiała mnie na to zebym rezygnowała z Prodeste, wrecz przeciwnie. Mowiła ze jezeli ma mi to pomoc to jak najbardziej powinnam sie tam zgłosic z dzieckiem. Stwierdzła, ze moje zachowanie wobec dziecka sprwilo, ze synek zamiast sie rozwijac zaczał sie zamykac w sobie, zamykac na nauke nowch rzeczy bo za bardzo go przytłaczalam ciaglymi zadaniami, pytaniami, gdzie lampa, gdzie okno, gdzie kotek itp. Potrafiłam całymi dniami meczyc dziecko tak ze wrecz mój mąz nie mógł juz mnie słuchac. Powiedziła mi jedno!!! Jezeli nawet dziecko ma jakies braki w jakies sferze ( co jest normalne) i nawet gdyby stwierdzili ze ma zagrozenie autyzmem to zadna terapia nie wchodzi w gre. Wszystkie zalecenia ktore ponziej daja rodzicom do domu po takiej diagnozie maja byc w formie zabawy, bo to jest zbyt małe dziecko na jakas drastyczna terapie. I jeszcze jedno!!! Miłam dac dziecko spokój na dwa tyodnie jesli chodzi o ciagle zadawanie pytan, gdzie to ? gdzie tamto ? WYLUZOWAŁAM!!! Oczywiscie gryzłam sie sama w srodku ze soba, czy aby ta pani psycholog tez sie nie myli,przeciez to ja jestem matka, ja wiem lepiej, ja mam tą niezawodna matczyna intuicje. Powiem jedno......moje dziecko ma teraz 15 miesiecy, w ciagu 1,5 miesiaca nauczył sie wszystko. Pokazywac palcem w książeczkach, w przestrzeni, pokazywac gdzie ma oko, ucho, wlosy, raczke, brzuszek itp. Wykonuje polecenia typu daj, przyniesc, wyrzuć itp. Wie wszystko co gdzie lezy, gdzie lampa, gdzie kwiatek, gdzie poduszka itp. Zachowuje sie jak normalne 15 miesieczne dziecko. Oczywscie ja dalej nie zapomniałam o autyzmie. Dlatego tu jestem na tym forum i czytam. Nie wiem po co??? nawet nie wiem czego szukam? po prostu czytam i i sie troche zadreczam, bo jednak sa jakies cechy autystyczne. Mało mówi, prawie nic po swojemu, tylko takie mama ( moze dwa razy na dzien) tata, dada, jaja itp. Trzepocze raczkami w euforii, piszczy, krzyczy, dalej sie bije po glowie jak jest wściekły, płacze w nowych miejscach takich jak sala zabaw itp. Od 2 miesiecy codziennie daje mu tram norweski, bo slyszalam ze dobrze wpływa na dzieci z ZA. Wiem jedno.....nasze zachowania negatywne, nasze lęki, niepokoj itp. bardzo wpływaja na nasze dzieci. No a drugie to fakt ze kazdy ma swoje tempo rozwoju, co nie budzi watpliwosci ze jezeli cos cie martwi to drąz temat i poradz sie specjalistów. Pozdrawiam
      • p.o.v Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 14:28
        u nas mija własnie rok od kiedy zaczęłam cokowiek podejrzewać.
        Mały miał dokładnie 10 miesięcy
        Nie chce mi się wszystkiego opisywać,ale rozwojowo było podobnie jak u przedmówczyni Devonki, oprócz tego, że mój syn nigdy nie machał rączkami ani nie bił się po główce
        Między 13-15 miesiącem życia na pewno było duży skok rozwojowy, zaczął pokazywać palcem wszystko, rozumieć dużo poleceń, zaczął troszkę mówić ale to nie były "słowa" tylko np. ba na banana :)
        co kilka miesięcy ma obserwacje w Synapsis, gdzie zaczęliśmy naszą drogę i błogosławię to miejsce bo dzięki nim ma co jakiś czas włączonego uspokajacza:)

        teraz Mały ma 22 miesiące, własnie mieliśmy obserwacje dwa dni temu, panie powiedziały, że super kontaktowy, mowa do kitu (ok30-40 zniekształconych słów plus nasladowanie zwierząt plus dźwiękonaśladowcze), ja wiem, że Mały ma kłopot z rozpoznawaniem emocji, no jeszcze kilka innych niepokojących spraw, ale to nie autyzm - przynajmniej na razie.
        Mój syn jest na diecie, zdrowo się odżywia, szczepienia zakończyłam na 7 miesiącu życia, pije tran Kirkmana, zrobiłam Mu pełną diagnostykę, chodzimy na zajęcia grupowe Mama i ja i do neurologopedy dużo się bawimy :)
        Presja wciąż jest, ale już jakiś czas temu skończyłam z testowaniem Go, po prostu pełna akceeptacja dziecka takiego, jakie jest :)
        Uważam, ze musisz wyluzować, ale też bądź czujna.

        p.s. po pierwszej obserwacji w wieku 11 miesięcy podpadał pod CZR
        • p.o.v korekta 25.01.13, 14:29
          no, z moim nie do końca było jak u Devonki, nie miał żółtaczki, rozwijał się super fizycznie, nigdy nie był rehabilitowany.
        • devonka0 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 14:50
          p.o.v napisz proszę co cie zaniepokoiło jak Twój synek miał 10 mięsiecy ?? I co teraz tez Cie niepokoi oprócz rozwoju mowy ? Kiedy zaczął naśladować zwierzątka??Chciałabym tez uczęszczac na jakies zajecia z małym, tylko nie wiem gdzie czegos takiego szukac :(
          • p.o.v Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 15:08
            jak miał 10 miesiąca zauważyłam, ze bardzo mało gaworzy, prawie w ogóle - w sensie nie składa sylab. Dużo wokalizował, ale nie na sylabach, tylko babababa, dadada, a reszta to samogłoski
            Nic nie naśladował, absolutnie, żadnego papa, brawo, nawet nie zamierzał.
            O pokazywaniu paluchem oczywiscie mowy nie było, ani rączką też nie pokazywał.
            Był bardzo radosny, ciekawski, czasem podawał przedmiot który miał w dłoni i jak zapytałam gdzie lampa to patrzył na lampę. To wszystkie umiejętności które miał.
            Zgłosiłam się do synapsis, jak miał prawie 11 miesięcy to była obserwacja, godzinna, generalnie np. nie wrzucał klocka do pudełka, jak pani pokazywała np na mnie i mówiła, że to mama to on nie patrzył za jej palcem, bo nie wiedział nawet że trzeba patrzeć. Zachowywał się troszkę jak półroczniak. Potem miałam wywiad a potem dwa miesiące przerwy, bo mały miał ospę a wcześniej jakiegoś rotawirusa, więc po dwóch miesiącach musielimy zaczynać diagnozę jeszcze raz, od ponownej obserwacji.
            Ja w międzyczasie przeszłam z Małym na dietę bm i bg, zrobiliśmy diagnozę SI i zaczęłam w domu dietę sensoryczną, oczywiście badanie u audiologa, byliśmy u lekarza DAN, zaczęłam dawać tran i wcierać MB12.
            potem już po kolei nabywał pewne umiejętności, jak miał 11 miesięcy ( niedługo po obserwacji) nauczył się klaskać, schodzić z łóżka, tańczyć do muzyki, zwalać wieżę z klocków (w sumie od diety się zaczął ten progres).
            Jak już miał 13 miesięcy to ponownie stawiliśmy się w Synapsis i na obserwacji już mały np.przykładał telefon do ucha, wrzucał klocki do żyrafy, przede wszystkim był kontaktowy, dzielił pole uwagi, pokazywał rączką (nie palcem). No i panie były bardzo zdziwione, w każdym razie nie dostał diagnozy tylko mieliśmy się stawić za kilka miesiecy. Byliśmy jak miał 18 miesięcy i właśnie teraz jak miał 22.
            Co mnie niepokoi? słaba mowa (też artykulacja, słaba modulacja i intonacja głosu), kłopoty z rozpoznawanie emocji i empatią, słaba mimika (chociaż i tak jest lepiej niż było), jakis czas temu nie chciał chodzić ze mną za rękę na spacerach tylko gnał przed siebie, teraz jest lepiej, polubił to. Kontakt wzrokowy też pozostawia wiele do życzenia, ale na obserwacji podobno był ekstra, panie mnie uspokoiły że w sumie też już pewnie jestem przewrażliwiona, ale faktem jest, ze jak jest u mnie na rękach, to nigdy na mnie nie patrzy. Nigdy. No i takie różne :) na szczęście lista sukcesów jest o wiele dłuższa, więc się uśmiecham, poza tym jest fantastycznym gościem :)
            Aha, co mnie uderzało, jak był właśnie tak koło 12-14 miesięcy. Był miły, słodki, ale taki bez charakteru, nie potrafił się zezłościć, można było wszystko Mu zabrać, taka dupa wołowa. Teraz ma charakter, oj ma.
            • p.o.v Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 15:16
              Aha, mój syn zaczął też fajnie naśladować właśnie koło roku dopiero - nie mówię tu o gestach tylko o życiu - czyli telefon do ucha, szczotka do włosów itd...potem koło 14-15 miesiąca już naśladował gotowanie, sprzątanie, brał garnki, mopa itd.
              Naśladowanie zwierzątek chyba zaczęło się koło 16 miesiąca - wtedy też zaczął kiwać głową na tak - na nie kiwał wcześniej.
              Ale to naśladowanie to było śmiechu warte - np. na pytanie jak robi piesek to On kaszlał :)

              Dodam jeszcze, ze mam córkę, która jak miała 9 miesiecy to pokazywała palcem na biszkopta i mówiła "da" :/
              jak miała rok to mówiła wiecej niż mój syn mając 22 miesiące.
              Dla mnie to tak ogromny kontrast, że nie mogę uwierzyć, że oboje mieszczą się w normie rozwojowej :o
              • eluniaa6 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 21:00
                Witam ponownie!

                Bardzo dziekuje za wszystkie odpowiedzi!

                tijgertje
                Masz za pewne racje, w duzej mierze problem lezy w mojej psychice :( nie bylam przygotowana na jakiekolwiek problemy... wydaje mi sie jednak, ze najgorsza jest niepewnosc co jest z moim dzieckiem, zapewne gdy juz sie zna diagnoze zaczyna sie dzialac, a ja zyje caly czas w niepewnosci (z nadzieja, ze to jednak ja sobie cos uroilam). Jest i tak duzo lepiej niz bylo dwa miesiace temu, ale nadal stres jest... Musze sie wziac w garsc i tak jak piszesz nie zamartwiac sie na zapas.. dla dobra córki... bo znajac mnie uspokoje sie dopiero jak w wieku 3 lat bedzie wszystko dobrze, a do tego czasu nabawie sie wrzodow, wpadne w depresje i rozwiode z mezem, ktory nie chce sluchac moich obaw...
                Chcialabym znalesc takiego lekarza, ktry bedzie mial oko na rozwoj corki, czy ktos moze polecic takiego z Warszawy?

                amr82
                Rozumiem co czujesz :( ja mimo, ze nie znam osobiscie dziecka z autyzmem, przez to co czytalam w internecie doszukuje sie go w corce, ale i dzieciach znajomych.. wiem, ze to nie jest do konca normalne :( ja momentami mam glupie mysli, zeby miec drugie dziecko, bo gdyby (odpukac) okzalo sie, ze corka jest chora, to moze mialabym jedno dziecko zdrowe.. ehh to takie egoistyczne i szybko te mysli odrzucam od siebie ;)

                halogen75
                Bardzo Ci dziekuje, pocieszyla mnie Twoja odpowiedz!!!

                mamakacperka11, devonka0, p.o.v
                Wam równiez dziekuje, za Wasze historie, daje mi to poglad jak to wygladalo w waszych przypadkach i czuje, ze az tak bardzo nie przesadzam..
                • pinkdot Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 26.01.13, 07:55
                  > h.. wiem, ze to nie jest do konca normalne :( ja momentami mam glupie mysli, ze
                  > by miec drugie dziecko, bo gdyby (odpukac) okzalo sie, ze corka jest chora, to
                  > moze mialabym jedno dziecko zdrowe.. ehh to takie egoistyczne i szybko te mysli

                  No wiesz co...dobrze, ze zdajesz sobie sprawe z tego, ze to glupia mysl. Poza tym autyzm to nie choroba.
        • anusiakp Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 21:25
          p.o.v napisała:

          > Presja wciąż jest, ale już jakiś czas temu skończyłam z testowaniem Go, po pros
          > tu pełna akceeptacja dziecka takiego, jakie jest :)

          Bardzo spodobało mi się to zdanie p.o.v:)
          Mam nadzieję, że ja też dojrzeję w końcu do takiego podejścia do synka... i będziemy szczęśliwszy oboje

          • domi2209 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 25.01.13, 22:22
            eluniaa6,devonka, dołączam do waszego klubu, równiez bardzo martwię się o synka, zakładałam tu wątek o rozwoju mojego roczniaka. Teraz synek ma 13,5 m-ca, za 2 tyg mamy diagnozę w ośrodku w gdańsku no i na ten moment jest tak:
            co robi:
            -reaguje na imię
            -zwykle przychodzi jak go wołam, przerywa zabawę jak go zawołam
            -lubi sie tulić
            db kontakt wzrokowy,jak się budzi w wózku i mnie widzi to sie uśmiecha, w ogole jest spokojny i wesoły raczej
            -patrzy za siostrą, raczkuje za nią,ale jak ją dogoni to w sumie nie wie co dalej z nią zroibć;) czasem dotyka zabawki któe ona wcześniej miała w ręku, interesuje się tym co ona robi, smieje się jak go rozbawia
            -od niedawna klaszcze na brawo, ale jak mówię kosi-kosi to woli wziąć moje ręce i nimi klaskać, śmieje się wtedy i partrzy na mnie,więc nie wiem czy to zakwalifikowac jako uzywanie moich rąk czy jako zwykła zabawę. JAk zabiorę mu swoje ręce i zaczynam klaskać jego (mówię,"teraz filipek sam") to klaszcze swoimi. Ale wyraźnie ciągnie go do moich;)
            -jak pytam "gdzie tik tak" to patrzy na zegar, patrzy na siostrę jak powiem "gdzie lila?"
            -jak zapytam "gdzie auto brum brum?" to czasem wezmie auto do ręki,ale ma małą ilość przedmiotów które rozpoznaje, to są te długo ćwiczone
            -mowi mama, tata, baba,dada, grrr,nie, ale raczej bez zrozumienia, czasem mam wrazenie ze mama ze zrozumieniem mu się zdarzy powiedzieć

            czego nie robi
            -wciąż nie pokazuje, ręką ani palcem, bardzo sie tym martwię, świruję podobnie jak wy:(
            - nie probuje zwrocic naszej uwag jak cos chce, tylko placze jak np widzi sok, ale nie komunikuje nam w inny sposob ze chce pic
            -nie nasladuje zwierzatek, a co do czesci ciala to pare razy zdarzylo mu sie dobrze pokazac cos tam,ale tego bylo tak malo ze nawet nie wiem, czy mogę to uznać za "nauczone"

            Co do zdrowia to zrobilam mu teraz rozne badania, we krwi ok, tylko niedobor wit d3 wyszedl i podwyzszona fosfataza alkaliczna. Czekam na wynik panelu pediatrycznego. on ma takie plamy atopowe na skorze plecow lub w zgieciach lokciowych czaem,ale pediatra swierdzila ze to niewielka skaza i z enie chce mu wprowadzac diety eliminacyjnej. Więc nie wiem co z tym zrobic
            Badanie kalu dopiero bede robic
            rozpisałam się;)
            • mamakacperka11 Re: Roczne dziecko - moje niepokoje 26.01.13, 08:01
              Otwieracie książkę o rozwoju dziecka i czytacie : 1 rok musi to i tamto, 2 rok-też musi!
              To tak nie jestto tak nie funkcjonuje.
              Fakt,że roczniak nie pokazuje palcem nie jest niczym szczególnym jeśli wypisane przez Ciebie wyżej cechy u niego występują.
              Moim zdaniem jest też grono osób tak straszliwie bojących się autyzmu i pokrewnych,że nieświadomie przypisują wiele objawój swoim pociechom.
              Czytałam blog mamy, której syn wykazywał pewne nieprawidłowości,ale sytuacja wyprostowała się.
              W tym czasie ona załatwiła specjalistów,orzeczenie i teraz zbiera 1% podatku.
              Syn mówi,naśladuje,wyraża emocje,współczuje,bawi się itd nie wykazując żadnych odchyleń.
              Jego mama natomiast ciągle "szuka"...
              To jes tak tak napisałam w poście wyżej
              Jak raz "liźniesz" tego tematu on cie pochłonie i już wszędzie będziesz widziała autyzm: u swojego dziecka, znajomych,dzieci znajomych, nieznajomych.
              Może warto trochę spasować.
    • asta79 No to może moja historia ... 28.01.13, 00:11
      ... pocieszy :)
      Na początek jednak napiszę, że doskonale rozumiem Twój stan, przechodziłam przez a-la depresję i przez swoje zamartwianie doprowadziłam nieomal do ruiny swoje małżeństwo.
      Ale do rzeczy.
      Mój starszy syn w wieku 9-10 miesięcy również zaczął mnie niepokoić: nie było kontaktu wzrokowego, 0 reakcji na imię, słaba mimika twarzy, nie okazywał właściwie żadnych emocji, nie cieszył się na mój widok, gdy wracałam po nieobecności do domu, żadnych lęków przed obcymi, słaba mowa. Wprawdzie dzielił pole uwagi, pokazywał sporo rzeczy w książeczkach, wykonywał proste polecenia typu "daj", "chodż" itp, ale ogólnie był do tego wycofanym dzieckiem, nad wyraz spokojnym, mało rzeczy mu przeszkadzało, nie dopominał się o jedzenie czy picie, nie protestował, gdy zabierało mu się zabawkę, całkowicie obojętny na nowe zabawki. No słowem - wg doktora internet - wypisz wymaluj autyzm ;) Aha, motoryka duża też leżała (Mały usiadł w wieku 11 miesięcy), choć mała była dużo ponad przeciętną. Odchodziłam od zmysłów, bombardowałam Małego nieustannym śpiewaniem, recytowaniem wierszyków, sadzałam go naprzeciw siebie i ćwiczyłam kontakt wzrokowy, jak odwracał głowę, to ja swoją za nim, wszystkie zabawy uskuteczniałam z nim tak, by moją twarz miał na wysokości swojej, nasze dni przypominały z czasem tresowanie małej małpki z moją depresją w tle. Ciągle go kontrolowałam, porównywałam z innymi dziećmi. To był koszmar. W wikeu 17 miesięcy trafiliśmy do Synapsis, gdzie Mały poza słabym kontaktem wzrokowym (choć ogólnie wtedy już był) i brakiem dociekliwości, zaprezentował się całkiem nieźle. Uspokojono mnie, ale też powiedziano, że pewne niuanse są i jesteśmy w grupie ryzyka. kazali obserwować, ale nie panikować. Uspokoiło mnie to jednak na tyle, że bardzo wyluzowałam. Zaraz potem wróciłam po wychowawczym do pracy i wtedy nastąpił zwrot o 180 stopni. Ruszyła nam mowa (tak szybko, ze przez moment bałam sie potem jeszcze ZA ;)), Mały się otworzył, pojawiły się wszystkie emocje, radość na mamę, tatę, zainteresowanie innymi dziećmi (wcześniej jakby ich w ogóle nie zauważał). Dziś Mały ma 5 lat, jest całkowicie zdrowym chłopcem, rozwiniętym super społecznie, towarzyskim, rozgadanym, bardzo jak na swój wiek empatycznym. Jedyne co mu zostało to pewna powściągliwość przed nowościami, ale to już wynika z jego charakteru. Nigdy nie dowiem się dlaczego był takim niemowlakiem, ale teraz, z perspektywy czasu wysnuwam 2 wnioski: po pierwsze - to prawda - dziecko wyczuwa presję matki, a moja była tak duża, że teraz się nie dziwię, że Mały tak się wycofał, dopiero mój powrót do pracy, a więc pewna odskocznia dla Małego pozwoliła mu się otworzyć i po drugie - jak oglądam dzisiaj jakieś nagrania z tamtego okresu to teraz nie wydają mi się już takie dramatyczne, ba, nawet się czasem zastanawiam, jak mogłam to wszystko tak wyolbrzymiać? Jestem już mamą poraz drugi i dopiero teraz widzę, że dzieci w wieku 12 miesięcy mogą nie robić wielu rzeczy, a mimo to są zdrowe, po prostu za dużo od Malego wówczas wymagałam, dodatkowo nakręcałam się czytając neta i afera gotowa.
      Oczywiście zalecam obserwację, nawet konsultację z lekarzami, tych nigdy za dużo, ale mój przykład pokazuje, że trzeba wszystko robić z umiarem i dystansem, inaczej może być bardzo źle. Uwierz, u mnie było tragicznie :/
      I jeszcze jedno - a od kiedy to rozwój motoryki jest jakimś wyznacznikiem dla autyzmu? Mój mlodszy synek, podobnie jak starszy, usiadł w wieku 11,5 miesiąca, teraz ma 15 i nadal sam nie chodzi, tzn. chodzi ale właśnie na palcach. Ale my mamy zdiagnozowane nieprawidłowe napięcie, rehabilitujemy się,a sam synek jest bardzo pogodnym i kontaktowym dzieckiem (heh, akurat ten łobuz wynagradza mi wszelkie niepokoje ze starszym synkiem i patrzy głęboko w oczy, ma cały wachlarz emocji, jest do mnie bardzo przywiązany itp, itd., slowem - całkowite zaprzeczenie brata hehe). Ale nawet gdyby był zamknięty w sobie i podobny do starszaka, nie kojarzyłabym słabszego rozwoju motoryki z autyzmem. Kiedyś gdzies przeczytałam nawet, że dzieci autystyczne na ogół są bardzo sprawne fizycznie.
      No i super są słowa mamakacperka - czytamy poradniki i odnośimy je do dzieci, a dzieci to nie zegarki, robią wszystko po swojemu, a nie wg poradników. Ja nauczyłam się tego dopiero przy drugim dziecku. Zapomnaiałam już jakie są widełki dla poszczególnych umiejętnosci, a że nie czytam teraz żadnych poradników, aż się zdziwiłam, że wymagacie od 12 miesięcznych dzieci pokazywania paluszkiem. Mój młodszy synek pokazuje dopiero od paru tygodni hehe. W życiu nie przyszło by mi teraz do głowy, by to kontrolowac i konfrontować z jakimkolwiek poradnikiem, dzięki temu cieszę się teraz każdą chwilą, a nie zamartwiam, że dziecko nie robi tego czy tamtego. Aha, młodszy jest tez bardzo uparty i do dziś nie robi papa ani tym bardziej żadnego kosi-kosi, ale ja z nim tego nie ćwiczyłam, pokazałam może z pare razy. I co z tego? Nie chce robić i już. Za to jak pokazałam RAZ, jak rozsylać buziaczki czy pokazywać, jakie ma kłopotki, powtarza na zawołanie. Wniosek: dzieci to nie małpki, będą robiły to na co mają ochotę, a nie to na co ochotę ma ich zdesperowana mama ;)
      No ale, nie chcę żebyś odebrała mój post jako wymadzranie się, tym bardziej, że tak jak już pisałam, doskonale Cię rozumiem, jestem już po prostu bogatsza o pewne doświadczenia.
      Spokojnie zatem, Twoja córeczka jest jeszcze bardzo mała, daj jej czas, obserwuj, ale się nie zadręczaj.
      Głowa do góry! :)
      • pinkdot Re: No to może moja historia ... 28.01.13, 07:54
        Ale nawet gdyby był zamknięty w sobie i podobny do starszaka,
        > nie kojarzyłabym słabszego rozwoju motoryki z autyzmem. Kiedyś gdzies przeczyta
        > łam nawet, że dzieci autystyczne na ogół są bardzo sprawne fizycznie.

        Gwoli sprostowania, autyzm często idzie w parze z zaburzeniami SI, stąd właśnie pewne opóźnienia w rozwoju motoryki dużej - dziecko ma np. problemy z propriocepcją i za bardzo nie wie gdzie się te wszystkie kończyny i stawy w ciele znajdują, co owocuje pewną niezdarnością.
      • rosen.rot Re: No to może moja historia ... 28.01.13, 13:04
        > I jeszcze jedno - a od kiedy to rozwój motoryki jest jakimś wyznacznikiem dla autyzmu?

        Niestety nieprawidłowy rozwój ruchowy w pierwszym półroczu życia jest czynnikiem ryzyka diagnozy autyzmu w późniejszym wieku - to wyniki z niedawnych badań niemowląt w tym kierunku.

        Też podsuwam w miarę pozytywną historię o mojej córce oraz nie ułatwiających mi życia niepokojach, pisałam o tym w innym wątku:

        forum.gazeta.pl/forum/w,10034,141351802,141394343,Re_Zaniepokojona_mama_niemowlaka.html
        W skrócie - chyba warto swoje wątpliwości rozwiać u specjalistów...
        • pysia.78 Re: No to może moja historia ... 28.01.13, 17:24
          Dziewczyny nie dajmy sie zwariowac,,,,wszystko mozna polaczyc z autyzmem,albo tez z innymi zaburzeniamialbo terz z normalnym rozwojem.
          Tez jestem mama roczniaka i mam 3latke,ktora w wieku 18m,miala diagnoze pdd,co przwz te 1.5 roku przeszlam to tylko wiem ja.Glownie dzieki straszeniu terapeutow.A stanelo na tym,ze ma super zozwijajace sie dziecko,ktore mialo tylko chilowe problemy .swoje niepokoje przenioslam tez na syna i szukalam w nim ciagle zab.Ale ogarnelam sie sie i wiem ze co ma byc to bedzie,dzieci dla swietego spokoju pod kontrola lekarzy,a oni zgodnie twierdza ze wszystko ok.
          Przyszlosci i tak nie zaczaruje a dzis jest tylko jedno.
          • eluniaa6 Re: No to może moja historia ... 29.01.13, 19:00
            dziekuje jeszcze raz za wszystkie odpowiedzi! ostatnio nie wchodzilam tutaj, bo postanowilam za duzo nie myslec ;) oczywiscie i tak jestem typem ktory dopatruje sie wszystkiego co najgorsze, ale staram sie skupiac na pozytywach w zachowaniu corki, tak jak mi tutaj doradziliscie. Ten jej rozwoj ruchowy mnie troche niepokoi... jesli chodzi o pierwsze polrocze to pozno zaczela trzymac glowke (ale byla ciezkim noworodkiem), w miare szybko zaczela sie na boczki przekrecac, natomiast pierwszy obrot na brzuch zaliczyla w wieku 6 mc dopiero... ale z pozytywnych rzeczy (ktorych staram sie teraz trzymac) jest to, ze od zawsze lubila inne dzieci, do tej pory jak widzi dziecko w sklepie czy na spacerze to sie smieje :) hmmm a jak bylo u Was z reakcja na inne dzieci?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja