enoma
23.04.13, 14:26
Witajcie
Jestem mamą prawie 4-letniego chłopca, u którego zdiagnozowano całościowe zaburzenia integracji sensorycznej.
Syn jest bardzo wrażliwy i wszystko bierze do siebie. Ostatnio mieliśmy pogadankę o konieczności mycia rąk po wizycie w toalecie. Tak się chłopak przejął tymi zarazkami, że ostatnio wpada mi w histerię i prosi, żebym podniosła deskę w sedesie, trzymała mu siusiaka i na koniec deskę opuściła. Jak mówi - nie chce mieć zarazków na rękach i nie ma też ochoty na umycie rąk.
Są też inne dziwne sytuacje. Gdy usypia kołdra nie może być nigdzie zawinięta. Będzie się darł aż poprawię. Tak samo nic niepotrzebnego nie może leżeć na łóżku np. piżamka siostry gdzieś tam w nogach. Gdy zostanie na podłodze jakaś zabawka to również prosi o jej wyniesienie przed snem.
Napiszcie mi proszę doświadczone mamy, czy powinnam nalegać na samodzielne korzystanie z toalety (tak robię), czy powinnam przybiegać do sypialni na każde zawołanie bo kołdra się zawinęła?
Mam jeszcze jeden problem - syn nie chce leżakować w przedszkolu. Nikt go do leżakowania nie zmusza, ale on nie chce usiąść, ani położyć się na leżaku. Siedzi na krzesełku, albo u Pani na kolanach, głowa mu się kiwa ze zmęczenia, ale położyć się nie chce. Siedzi grzecznie i czeka aż dzieci wstaną, ale zdarza się, że idzie po jakąś zabawkę przez salę i rozprasza tym samym inne dzieci. Panie twierdzą, że od tego są, żeby się nim zająć, ale ja naprawdę bym wolała, żeby poleżał jak inni. Rozmowa z synem nie przynosi efektów. Nie położy się, bo nie.
Doradzicie jak postępować w takich sytuacjach?