ma_mama1234
14.05.13, 09:56
Drogie mamy (rodzice),
Podglądam wasze forum juz od jakiegoś czasu, podczytuję i w zasadzie dopiero teraz odważyłam się napisać.
Niepokoi mnie kilka spraw w zachowaniu mojego 3,5 letniego synka.
Mały uczęszcza do państwowego przedszkola- i tam również dostajemy sygnały, że nie wszystko im się podoba. Zostaliśmy skierowani do psychologa - jednak on na dzien dzisiejszy nie chciał nic wiecej powiedziec - tylko kazal obserwować dziecko i rozwijac w nim umiejętności manualne.
Mały nasz jest bardzoooo rozbiegany (jak to Panie ujęły- biega bez celu). Jest bardzo sprawny fizycznie, przy czym nie zważa na wszelkie niebezpieczeństwa. Musimy bardzo na niego uważać- na pewno bardziej niż inni rodzice na swoje pociechy w tym wieku (ciagłe opinie-„jejku jaki on szybki, ile on uwagi wymaga, ja bym tak nie dal/dala rady, ale macie z nim roboty itd). Wynikiem jego poczynan sa już: rozcieta warga (szwy-1,5 roku), (rozcięta głowa szwy-3 lata)- przy czym nawet po tak przykrych dla niego zdarzeniach –nie pamieta ze takie a takie zachowanie moze powodowac taki skutek. Naprawdę uważamy na niego- ale niektóre sytuacje z pozoru bezpieczne- okazują się jednak dla niego „bolesne”). Jak się przewróci- otrzepie kolana i pobiegnie dalej- rzadko przychodzi z płaczem, że go coś boli.
Maly pózno zaczął mowić (do 3 lat w zasadzie jedynie pojedyncze słowa) od 3 lat ruszył- praktycznie z dnia na dzien zaczął duzo, pelnymi zdaniami mowic. Zadaje mnostwo pytac- wielokrotnie pytając o to samo (potrafi pod rzad do 6-7 razy o to samo pytac- mimo ze zna juz odpowiedz-jak powiem ”sam wiesz juz dlaczego- przeciez ci mama juz odpowiedziala” potrafi sam to powtorzyc. Często się zdarza ze chce cos bardzo szybko powiedziec- i wtedy powstaje „niezrozumiala paplanina”-tak jakby język nie nadarzal- w efekcie zaczyna „krzyczec” modulujac glos- przez co mamy wrazenie ze jest to jakas wypowiedz- ale dla otoczenie jest niezrozumiala. Jest bardzo spostrzegawczy-potrafi wychwycić szczegóły- np. zauważy, że tata pozyczył pasek dziadka- pozna po klamrze. Jest bardzo uczuciowy- gdy zobaczy np smutnego misia „pyta, czemu jest smutny- może go cos boli- i przytula).
Mały nie potrafi usiedziec na jednym miejscu dluzej niz 2 minuty. Nawet na jedzenie nie ma czasu. Przy posilkach- ciagle macha nogami, zsuwa sie z krzesla, wchodzi pod stol. Są dni, kiedy udaje się razem usiąść do stolu i zjesc we wzglednym spokoju posilek- ale sa to jednorazowe sytuacje- najczęściej – jest wszystko „w biegu”.
Zajęcia manualne- bardzo szybko go nudzą, męczą- po 2-3 minutach mówi ze jest zmeczony i nie chce kontynuować zajęcia. Nie ma mowy aby go na coś namówić- jeśli sam czegoś nie chce- na pewno w żaden sposob go nie zachecimy/zmusimy. Efektem tego jest, że nie potrafi samodzielnie narysowac prostych figur, o kolorowaniu obrazków (probach nie wychodzenia za linie) nie ma mowy.
Nie lubi/nie chce rysowac. Lubi jedynie wyklejac- ale to i tak przez krotka chwile. Puzzle/klocki tez szybko go nudzą. Ksiązeczki zdązymy przeczytać 2-3 strony i juz znudzony ucieka (wyjatek- jedna ulubiona ksiązeczka o lekarzu)
Ma nietypowe jak dla mnie zainteresowania: lubi oglądać szlabany (nie pociagi- tylko szlabany – jak sie otwieraja i zamykają, myjnie (nie samochody), a szczotki jak się kręcą). Praktycznie od zawsze ulubione zabawki to: garaże, bramy, furtki (aby moc otwierac i zamykać drzwi), szlabany (j.w.), -na tym potrafi sie skupić i odgrywa scenki „mamo ty jesteś samochodem, a ja szlabanem”- on otwiera i zamyka szlaban a ja mam przejezdzac samochodami). Na placu zabaw- od wszelkich atrakcji, woli stac przy furtce i ja otwierac i zamykać.
Chce aby puszczac mu filmiki na youtube z przejazdami kolejowymi/myjniami- ogladając je bedzie w reku trzymal szlaban i otwieral w tym samym momencie co na filmie. Na tym potrafi dlugo się skupić i siedziec w spokoju. Nawet bajki nie wciagają go na tak długo. Przy bajce potrafi posiedziec do 20 min maksymalnie- ale to tez musza byc ulubione/te same. Zadnych nowych czy długometrażowych typu Toy Story. Nie ma ulubionych bohaterów (porownuje do zachowac dzieci w podobnym wieku). Nie prosi o zabawki/ubranka/gadźety z bohaterami z bajek.
Nie wyciaga wniosków ze swoich zachowac (moze to jeszcze typowe dla tego wieku). Np gdy ma karę- za to samo zachowanie (niezmiennie zawsze reagujemy w ten sam sposob-oboje: mama i tata), wydawało mi się, że juz powinien wiedzieć i pamietać, że jak się zachowa w taki sposób- to go czeka taka kara- tym czasem on celowo (?) prowokuje daną sytuację- co wiąże sie oczywiście z dana karą- np uderzenie w twarz- (nie przeprosi/nie odpowie dlaczego tak zrobil)- odprowadzamy go do innego pokoju- aby „w samotności” przemyślał sobie co zrobil/dlaczego i przyszedł przeprosić- wie, że taka kara go czeka- a i tak prowokuje takie sytuacje (widzę, że zamierza uderzyć/machnąć ręka- mowie:zastanów się czy warto uderzyć-po czym to robi).
Mały czesto powtarza, że nie lubi bawić się z dziećmi. Z przedszkola dostajemy sprzeczne sygnały- jedna pani mowi, że sie bawi, inna, że unika dzieci. (psycholog po obserwacji potwierdzila, ze syn nie bawi się w grupie). Ma problemy ze zrozumieniem poleceć- o ile nie są skierowane wprost do niego, a do całej grupy- nie reaguje na te polecenia- robi to co sam chce. Wśród znajomcyh dzieci- również widać ze lepiej sie bawi sam, po swojemu niż razem z innymi dziećmi- po jakimś czasie zawsze dojdzie do jakies draki (choć niekoniecznie spowodowanej zawsze przez syna)
Na przedstawieniach w przedszkolu- albo ucieka od dzieci- i siada u mnie na kolanach na widowni, albo stoi z rekami w kieszeni-i glośno mowi ze mu sie to nie podoba i go to nudzi- po czym odchodzi od dzieci.
Na dworzu mógłby siedzieć od rana do nocy- zawsze jest krzyk kiedy musimy wrócić do domu (mieszkamy w domku, wiec spedza na dworzu naprawde duzo czasu, więc to nie problem, że brakuje mu tego). wyjście do sklepu,spacer poza własnym podwórkiem jest trudny- mały ucieka nie chce chodzic za rękę (choć są dni kiedy nie protestuje). Gdy jedzie na rowerku- i mówię stop- zatrzymaj się- nie reaguje- jedzie dalej, a gdy powiem zatrzymaj sie przy koszu/przy drzewie- generalnie gdy wyznaczam mu jakis punkt odniesienia- zatrzymuje się tam).
Podpowiedzce drodzy, czy takie zachowania dziecka jak opisane powyżej kwalifikują się do dalszej diagnostyki w kierunku (no własnie...czego? , (jeśli tak podajcie proszę namiary na fachowca w Warszawie, który wnikliwie przyjrzy się i podopowie co dalej robić).
dzieki za wszelkie sugestie,
zatroskana mama