Autyzm dziecka w UK

27.05.13, 08:21
U mojego 2 latka zdiagnozowano autyzm (diagnoza odbyła się w Polsce). Mieszkam w UK (Burton upon Trent). Chciałabym spytać się rodziców o podobnych doświadczeniach jak kształtują się wasze doświadczenia w UK jeżeli chodzi o diagnozę i terapię dziecka? Jak długo trwała diagnoza, co obejmowała. A po diagnozie - jaką pomoc otrzymujecie? prywatnie czy państwowo? co jest dostępne?
Mój synuś ma zalecenia do terapii SI (sensory integration). Czy wasze dzieci z takiej terapii korzystają? Jaka jest dostępność?
Wiem, że to mnóstwo pytań... w miarę możliwości proszę o odpowiedź.
    • yadrall Re: Autyzm dziecka w UK 27.05.13, 11:51
      Ja napisalam na Matkach polkach
      • madziulec Re: Autyzm dziecka w UK 27.05.13, 12:02
        www.kids-smile.co.uk/ :)
    • jol34 Re: Autyzm dziecka w UK 27.05.13, 14:12
      Tutaj tez możesz uzyskać wiele informacji: www.mojawyspa.co.uk/forum/21/22309/rodzina-z-dzieckiem-autystycznym,3580 .
      Pozdrowienia!
    • madziamama5318 Re: Autyzm dziecka w UK 27.05.13, 16:53
      dziękuję za odpowiedzi!
    • pufulek Re: Autyzm dziecka w UK 27.05.13, 23:24
      jeśli czytasz po angielsku, to dużo można się dowiedzieć z tego forum:
      www.netmums.com/coffeehouse/advice-support-40/special-needs-disabilities-support-502/
    • mloda765 Re: Autyzm dziecka w UK 23.10.13, 10:29
      Witam. Mam synka 4,5 letniego. Mieszkam w uk, właściwie nie daleko ciebie. Diagnoza trwa od 2 lat i jeszcze czekamy. Poza tym terapi tutaj za bardzo nie ma, poza terapia mowy raz w tyg 30 min. I w szkole nauczyciel 1:1 ktory jest dla niego najlepsza terapią :-) Tak to wyglada u nas. Pozdrawiam i życze dużo cierpliwości. Gdybyś miała jakies pytania to prosze pytać:-)
      • madziamama5318 Re: Autyzm dziecka w UK 02.11.13, 17:29
        dzięki! właśnie się zorientowałam, że terapii nie ma. Mój mały jest na razie w przedszkolu - diagnozę już dostaliśmy, coś co się nazywa working diagnose, ale tylko dlatego, że mieliśmy papiery z Polski. Denerwuje mnie to, że tu wszystko trwa bardzo długo. Czekamy teraz na miejsce w specjalnym przedszkolu, co wiadomo im szybciej je dostaniemy tym lepiej dla małego. Spędzam mnóstwo czasy dzwoniąc po różnych "professionals" i starając się coś przyśpieszyć. Tak mi poradzili żeby robić więc tak robię, trzeba ich troszkę pogonić, żeby coś zdziałać.
        • eraz-lilipop Re: Autyzm dziecka w UK 02.11.13, 20:24
          My jestesmy na poczatku drogi. Dopiero czekamy na wizyte u pediatry. Jak pediatra stwierdzi ze nie widzi problemu to sama juz nie wiem co zrobie. Rozmawialam z wieloma GP , HV , ST i nikt nie widzi problemu. Jak narazie zalapalismy sie na zajecia dla dzieci z deficytami gdzie spotkania wygladaja tak jak zwykle spotkania w centrach dzieci jedynie na tych spotkaniach mozna wymienic sie doswiadczeniem z mamami w podobnej sytuacji. Z rozmow tych wynika ze nie jest dobrze , kazdy zwleka z diagnozowaniem jak moze , a to wszystko na niekorzysc dzieci idzie , rodzice widza ze cos jest nie tak a lekarze dalej swoje ze norma i zabirzen nie widza. Zobaczymy co u nas wyniknie na wizycie u pediatry poki co jestem dobrej mysli.Pozdrawiam.
          • tijgertje Re: Autyzm dziecka w UK 02.11.13, 22:53
            Eraz-lilipop, zmniejsz sygnaturke. Moze miec max wersy tekstu, czyli tyle, ile zajmuje jeden suwaczek.

            Co zas do tematu. W Holandii mamy bardzo podobna sytuacje jak w UK. W sumie to czasem lepiej nie czytac polskiego internetu, bo sie czlowiek tylko doluje, a z perspektywy czasu nie uwazam, zeby mlodemu straszna krzywda przez tubylcze podejscie sie stala. Przez brak dostepu do przeroznych terapii w sumie udalo nam sie ocalic mlodemu calkiem fajne dziecinstwo, bez ciaglej presji prostowania autyzmu. Z drugiej strony czasem faktycznie trafiam na mur, ktory ciezko przebic. Ostatnio sie zbuntowalam i wszystkich po kolei ustawiam do pionu. Po ponad roku od zapisania mlodego na diagnoze w kierunku dysleksji przyslali mi papier, ze go nie przyjma, bo od stycznia zamykaja osrodek, gdyz ubezpieczalnie przestaja ich finansowac, wiec zastosowalam argument nie do pobicia. Nastepnego dnia pojechalam do placowki, rozsiadlam sie w poczekalni z szydelkiem i gora wloczki zapowiadajac, ze sie nigdzie nie rusze, dopoki miesiacami dawanych obietnic nie spelnia i nie ustala daty diagnozy. Moj strajk trwal niecale 2 godziny w sumie, ale okazal sie niezwykle skuteczny ;) Nie dosc, ze sam Pan Dyrektor przybyl sie ze mna rozmowic, to juz nastepnego dnia znalazlo sie miejsce na diagnoze przed koncem grudnia. Mam zamiar przetestowac jeszcze na lekarzu domowym (albo skierowanie do specjalisty, albo pisemne oswiadczenie, ze moje dolegliwosci nie wynikaja z problemow medycznych i bez jednego z nich nie rusze sie z gabinetu). W duzej mierze to zasluga mojego autyzmu: jesli mi na czyms zalezy, nie uznaje argumentow typu :nie da sie. Zamiast sie awanturowac, spokojnie obmyslam i konsekwentnie wprowadzam w zycie wersje alternatywna, dzieki ktorej jednak sie da :P Tylko moj maz ma ubaw po pachy i ostrzega syna, ze mamie nie wolno w droge wchodzic ;) Na razie ustawilam do pionu szkole i osrodek terapeutyczny (gdzie potrzeby terapeutyczne dziecka nie pasowaly do systemu mozliwych terapii. Dziecka zmienic sie nie da, wiec trzeba systemem potrzasnac ;) ), w poniedzialek czeka mnie przeprawa z gmina o dowoz do szkoly. Bedzie ciezko, ale nie pozwole sobie wejsc na glowe. Jeden chlopak jezdzacy z mlodym wszystkich przesladuje, grozi nawet smiercia i po kilku incydentach i naszych skargach dostal ostrzezenie, na co rodzice uniesli sie duma i sami zaczeli go wozic, co jednak okazalo sie dosc klopotliwe (prawie 25km w jedna strone). W piatek dowiedzialam sie, ze dzien wczesniej, bez informowania kogokolwiek gmina zlecila znowu zabieranie przesladowcy, bo "ma prawo do przewozu", co oznacza, ze ja musze wozic mlodego, bo jego prawa jakos mniej wazne sa. Mimo obietnicy informowania mnie o zmianach sytuacji podjeto decyzje za naszymi plecami. Przy awanturach, ktore chlopak robil nie ma mowy o bezpieczenstwie kogokolwiek, ale to sie nie liczy, bo gmina udostepnia bus, a jak ci rodzicu nie pasuje, to radz sobie sam. Na pewno tego tak nie zostawie, bo przynajmniej trojka dzieci z busa nie powinna sie znalezc w jednym pomieszczeniu, tym bardziej w busie na autostradzie, ale gmina nie ma pieniedzy i maja wszystko gdzies. zobaczymy... na razie uwazaja, ze "sie nie da".
        • mloda765 Re: Autyzm dziecka w UK 03.11.13, 18:50
          My na diagnoze ciagle czekamy. Ostatnio była pani z Midlands psychology i powiedziala ze jeszcze kilka miesiecy to potrwa. Pierwszy raz go widziała i powiedziala ze na jej oko to nie jest zle, wszystko jeszcze beda sprawdzac, zeby zlej diagnozy nie dac, bo ciagle sie rozwija chociaz bardzo powoli. Powiedziala ze jest jeszcze maly (5 lat zaraz:-) ) i ze jeszcze mozna poczekac. Poza tym staralam sie o jakies aktywnosci dla niego, pani ma sie odezwać po 4 listopa wiec moze uda sie cos znalezc. Diagnoza i tak za bardzo nic nie zmieni wiec moge czekac ile trzeba. Na terapie jezdzilismy do polski ale teraz ze szkoly nie moge go zabierac, ale ma 1:1 wiec jest ok. Wazne ze powoli ale do przodu :-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja