Samodzielność dziecka z ZA

17.02.14, 11:05
Zastanawia mnie w jakim stopniu są samodzielne Wasze dzieci z ZA.
Mój jest obecnie w II klasie w zwykłej szkole i jest o tyle w dobrej sytuacji, że przez dwa lata byłam w domy (najpierw macierzyński, potem wychowawczy na młodszego syna).
Zastanawiam się kiedy wrócić do pracy i stąd moje pytanie jak jest u Was.

Czy wasze dzieci same chodzą do szkoły, jeśli tak to od jakiego wieku?
Czy chodzą na świetlicę, jeśli tak to jak tam się czują?
Co gdy są ferie/wakacje, od kiedy Wasze dzieciaki zostawały same w domu?

Mam mętlik w głowie i sądzę, że mój jeszcze nie jest gotowy na taką samodzielność, tylko zastanawiam się kiedy przyjdzie ten moment, że już będzie.
Piszcie proszę jak rozwiązujecie ten temat z Waszymi dzieciakami, będę wdzięczna za każdą wskazówkę.

    • mit-och Re: Samodzielność dziecka z ZA 17.02.14, 11:54
      Mój synek też jest w II klasie. Ja pracuję. Młody siedzi w świetlicy po lekcjach do 16, bardzo lubi. Do szkoły go dowozimy, bo jest w innej dzielnicy. W wakacje był na koloni (z dziećmi i nauczycielami ze szkoły) i na obozie dla ZA - 20 dni poza domem :). W kolejne wakacje pojedzie również na kolonie. Nad samodzielnością ciągle pracuję, ale w zeszłym roku wyjechałam na tydzień na drugą półkulę i z tatą dali sobie radę, ba nawet ojciec wyekspediował młodego na zieloną szkołę. No właśnie, syn zaliczył już 3 szkolne wyjazdy z noclegami.
    • balladyna22 Re: Samodzielność dziecka z ZA 17.02.14, 13:30
      Moja córka w tym roku skończy 11 lat, jest w IV klasie. Najmłodsza z trójki rodzeństwa. Pracowałam zanim się urodziła, a starsze dzieci najpierw były z nianią, później poszły do przedszkola. Od początku zaplanowaliśmy, że przez 3 pierwsze lata życia najmłodszej pozostanę na wychowawczym. Kiedy się urodziła, najstarsza zaczęła I klasę a środkowa miała 4 lata i poprzedni cały rok, pierwszy w przedszkolu, przechorowała, więc kolejne 2 lata spędziła w domu. W domu miałam dość zajęć z dwójką maluchów, a jeszcze najstarszą codziennie zawoziłam i przywoziłam ze szkoły i 3 razy w tygodniu na zajęcia dodatkowe, a w II klasie do tydzień przygotowanie komunijne.

      W wieku 3 lat najmłodsza poszła do zwykłego przedszkola, początkowe 2 miesiące tylko do obiadu, bo jeszcze byłam na wychowawczym. Miała już diagnozę ZA. W przedszkolu się nie odnalazła. Skorzystałam z dodatkowego 3-letniego urlopu wychowawczego na dziecko niepełnosprawne. Jeździłyśmy na TUS, Tomatis, hipoterapię. Woziłyśmy starsze córki do szkoły i na zajęcia. Chodziłyśmy w różne miejsca, wszystko córce tłumaczyłam, robiłyśmy ćwiczenia, budowałam relacje między rodzeństwem.

      W wieku 6 lat córka poszła do zerówki w szkole integracyjnej, bo terapeuci sugerowali, że nie poradzi sobie w normalnej klasie. Dojeżdżała busem szkolnym. Nie bardzo odnalazła się w szkole. Na lekcjach, z nauką nie było problemu, ale przerwy były trudne. Świetlica odpadała. Do tamtej szkoły chodziła jeszcze 2 lata. Po lekcjach ją odbierałam, miała w szkole TUS. Jeździłam z jej klasą na wszystkie wycieczki, byłam na zabawach szkolnych, mogłam obserwować jakie ma problemy i później omawiać. Nie miałam problemu, co zrobić, jak chorowała.

      Do III klasy córka poszła do rejonowej podstawówki. Poradziła sobie dobrze. Z nauką i zachowaniem na lekcji nie ma najmniejszych problemów. Przez dzieci w klasie została dobrze przyjęta. Sama chodzi do szkoły, wraca z koleżankami. Mamy dość daleko, ale córka to odpowiedzialny typ, przestrzega zasad, drogę zna. W szkole ma kółka, na w-fie basen, angielski w domu 2 razy w tygodniu. Chodziła wcześniej do szkoły językowej na angielski w grupie, ale to był niewypał. Jeździłyśmy też regularnie raz w tygodniu na basen na naukę pływania.

      Nie pracuję na razie, bo tak jest lepiej dla całej rodziny. Gdybym chciała pracować i zapewnić rodzinie funkcjonowanie takie jak przez te wszystkie lata, pensji by mi nie starczyło. Dla mnie ważne jest spędzanie czasu z dziećmi, osobiste wychowywanie.

      Dzieci są różne i warunki w szkołach są różne. Moim starszym córkom podobało się, że po lekcjach wracają do domu, a nie wysiadują w przepełnionej głośnej świetlicy. Miały zajęcia dodatkowe w normalnych godzinach, a nie pod wieczór. Miałam czas nadzorować odrabianie lekcji. Na kolonię po raz pierwszy pojechały w wieku niespełna 11 lat, w wakacje po IV klasie, wcześniej w ogóle nie chciały. W wakacje mamy większe możliwości wyjazdu, bo nie ogranicza nas mój urlop. Wszystkie wolne od lekcji dni spędzamy razem w ciekawy sposób. W weekendy często wyjeżdżamy, bo nie musimy sprzątać, prać, jeździć na zakupy. Najmłodsza na koloni jeszcze nie była i nie chce jechać w żadnym wypadku, chociaż rodzinne wyjazdy bardzo lubi. W domu zostaje sama mniej więcej od 9 rż na około 3 godziny, więcej nie ma potrzeby.

      Ważne są jednak finanse, my sobie radzimy z jednej pensji całkiem dobrze, ale nie zawsze jest to możliwe.
      • ania-pat1 Re: Samodzielność dziecka z ZA 17.02.14, 14:19
        Córka 7 lat. Do szkoły dowożę ją samochodem (po drodze do pracy); myślę, że jeszcze w przyszłym roku tak będzie - mieszkamy w dużym mieście (centrum) dojeżdżać musiałaby zapchanym tramwajem - idąc do przystanku musiałaby sama przejść przez dwa dość ruchliwe skrzyżowania (bez świateł); ale od przyszłego roku będziemy ćwiczyć.
        W szkole jest codziennie od 8 do 16 - w tym świetlica, lubi to, ale jest słabo "ogarnięta" - gubi ołówki, nie chowa zeszytów itd. (w stopniu wyższym niż inne dzieci).
        Jako 6 latka była 5 dni na zielonym przedszkolu - wróciła zachwycona, w domu zostaje sama- ale raczej nie dłużej niż godzinę.
        Na wakacjach - wychodzi sama np. na plac zabaw, podwórko - i wraca (bez nadzoru) - wtedy gdy okolica jest bezpieczna - w mieście nie ma takiej możliwości.
        Jeździ na nartach w szkółce narciarskiej - daje radę (ale instruktorzy wiedzą, że ma "zaburzenia koncentracji", łatwo się rozprasza i trzeba bardziej jej dopilnować).
        Wiem, że w razie kłopotu córka zwróci się o pomoc do kogoś starszego - najpierw mnie to złościło, teraz myślę, że to atut.
    • gepardzica_z_mlodymi Re: Samodzielność dziecka z ZA 17.02.14, 14:47
      Mój syn ma 8,5 roku. Chodzi do szkoły terapeutycznej. Nie jest w stanie tam długo wytrzymać 4,5 - 5 godzin zazwyczaj. Na świetlicy nie jest w stanie zostać - nasze próby kończyły się jego regresem. Nie nawiązuje z rówieśnikami żadnych kontaktów. W domu nie może zostać sam - nie potrafi przewidzieć zagrożeń, mimo, że staramy się go przygotowywać i ćwiczyć. W terenie oddala się samowolnie, nie radzi sobie, bo z nikim nie rozmawia, nie zapyta o drogę, czy nie zrobi prostych zakupów, zachowuje się niebezpiecznie dla siebie.
      Jednak ćwiczymy, tłumaczymy i mam nadzieję, że choć odrobinę posuniemy się do przodu.
    • tratteolo Re: Samodzielność dziecka z ZA 17.02.14, 22:47
      30.iwona napisała:

      > Zastanawia mnie w jakim stopniu są samodzielne Wasze dzieci z ZA.

      Syn jest w IV klasie Jest samodzielny w dużo mniejszym stopniu niż rówieśnicy.

      > Mój jest obecnie w II klasie w zwykłej szkole i jest o tyle w dobrej sytuacji,
      > że przez dwa lata byłam w domy (najpierw macierzyński, potem wychowawczy na mł
      > odszego syna).
      > Zastanawiam się kiedy wrócić do pracy i stąd moje pytanie jak jest u Was.
      >
      > Czy wasze dzieci same chodzą do szkoły, jeśli tak to od jakiego wieku?

      na razie zupełnie nie widzę takiej możliwości - do szkoły jest 7 km, komunikacją miejską z 2 przesiadkami - na pewno nie puściłabym go samego. Jest zbyt rozkojarzony, łatwo się dekoncentruje, roztargnienie powoduje, że potrafi nagle wejść na ulicę zupełnie nie patrząc czy coś nie jedzie, bilet zapewne zgubiłby pierwszego dnia, podobnie szkolny plecak, kurtkę itd :)

      > Czy chodzą na świetlicę, jeśli tak to jak tam się czują?

      Na świetlice chodzi, jest krótko - ok. 1,5 godziny - czuje się tam zazwyczaj dobrze co nie znaczy, że nie ma żadnych kłopotów.

      > Co gdy są ferie/wakacje, od kiedy Wasze dzieciaki zostawały same w domu?

      No to wtedy niestety jest problem. Ja mam wolny zawód i sama ustalam sobie godziny pracy więc w ferie/wakacje zajmuję się synem, a pracuję zanim Młody wstanie i gdy się już położy spać. Wiąże się to oczywiście z moim permanentnym zmęczeniem, ale - o ile chcę uniknąć ślęczenia Młodego przy kompie - to inaczej się nie da. W ciągu dnia wymyślam mu więc zajęcia, wdrażam w różne domowe czynności etc. a gdy się zaczyta lub "zatopi" w rysowaniu mam chwilę czasu by np. ugotować obiad. Nie mamy nikogo do pomocy, więc zarówno czasowo jak i wytrzymałościowo jest to masakra, ale jakoś trzeba przeżyć...

      Młody sam w domu nie zostaje. Jeśli już to na kilkanaście minut - pół godziny, ale muszę być wtedy "w zasięgu głosu" - np. w ogrodzie.

      >
      > Mam mętlik w głowie i sądzę, że mój jeszcze nie jest gotowy na taką samodzielno
      > ść, tylko zastanawiam się kiedy przyjdzie ten moment, że już będzie.

      Dobre pytanie :)

      > Piszcie proszę jak rozwiązujecie ten temat z Waszymi dzieciakami, będę wdzięczn
      > a za każdą wskazówkę.
      >
      • grzalka Re: Samodzielność dziecka z ZA 18.02.14, 17:28
        Ja mam 9-latka. Wydaje mi się, że nie odbiega bardzo od rówieśników. Jest w zwykłej szkole, chodzi do świetlicy, bo nie ma innego wyjścia. Pierwsze dwa lata świetlicy szczerze nienawidził, teraz jest lepiej. W zeszłym roku wiosną zdarzało się, że wracał sam ze szkoły do domu, zasady bezpieczeństwa zachowywał. W tym roku najprawdopodobniej będzie sam jeździł autobusem na TUS, ale najpierw musimy to przećwiczyć. Zostaje sam w domu, ale nie częściej niż raz w tygodniu i nie dłużej niż 2 godziny- miewa lęki i raczej staram się go nie zostawiać. Sam wychodzi z psem, sam chodzi do sklepu. Na plac zabaw nie chce sam chodzić, ale to inna historia. Plac zabaw jest dość daleko, jest bardzo duży i zwykle zatłoczony. Generalnie nie jest tak zdekoncentrowany, jak niektóre tu opisywane dzieci- raczej pilnuje swoich rzeczy, wie, gdzie co ma, co jakiś czas wiadomo, coś zgubi czy zostawi, ale to nie jest jakoś znamiennie częściej niż jego NT rodzeństwo. Mam też wrażenie, że samodzielność bardzo dobrze wpływa na jego poczucie wartości i dlatego czasem może trochę ryzykuję.
    • blekitnalaguna123 Re: Samodzielność dziecka z ZA 19.02.14, 22:22
      Wiesz, że z każdym miesiącem będzie trudniej wrócić? Masz coraz większą lukę w CV i coraz mniejsze szanse, że w razie zwolnienia znajdziesz pracę gdzieś indziej. Nie żal ci pozycji, pensji, którą do tej pory wypracowałaś? Co zrobisz, jak mąż/partner straci pracę? W jakich godzinach pracujesz i w jakich mąż/partner? Czy syn ma jakąś terapię?
      Dla mnie rezygnacja jest ostatecznością. Twój syn nie funkcjonuje źle skoro radzi sobie w zwykłej szkole. Wiele mam dwójki dzieci pracuje, kiedyś też tak było i dają radę.
      Głowa do góry:) Nie poddawaj się dopóki nie spróbujesz, zrezygnować zawsze zdążysz. Dziecko musisz przygotować na zmiany. Męża/partnera na nowe funkcjonowanie rodziny, bo pewnie przyzwyczaił się do tego jak jest. Jak wygląda świetlica w szkole, jaka jest opieka?
      Mój Młody ma autyzm wysokofunkcjonujący, 11 lat, 5 klasa, szkoła integracyjna do której trzeba dojechać. Sam nie chodzi do szkoły, bo daleko, komunikacją pogubiłby się raczej, zresztą nie lubi autobusów. Rano na 8 zawozi go tata przed swoją pracą, bo zaczyna o 9. Na świetlicę Młody nie chodzi, bo nie dawał rady, musiał siedzieć do 16.30. Odbierała go po lekcjach przez trzy lata babcia, teraz mamy opiekunkę. W domu sam nie chce zostawać, dlatego mamy opiekunkę. Ma lęki związane z samotnością, które mam nadzieję wkrótce przejdą, intensywnie nad tym pracujemy, tłumaczymy, wierzę, że syn się przełamie. Wychodzi sam do sklepu po pieczywo, 10 minut ogólnie go nie ma. W domu ma plan każdego dnia, obowiązki (odkurzanie, podlewanie kwiatów wg rozpiski, zrobienie herbaty przed moim powrotem z pracy, wyrzucenie śmieci, zajęcie się zwierzakiem), sam sobie robi śniadanie łącznie z obsługą mikrofalówki do podgrzania mleka, coraz lepiej radzi sobie w kuchni, sam składa łóżko. Niestety nie odrabia sam lekcji, trzeba z nim się uczyć, ale zmieniamy się w tym z mężem. W ferie mąż bierze jeden tydzień urlopu i tydzień Młody jest u babci (układamy dla niego plan dnia, żeby się nie nudził i wiedział co będzie). W wakacje cztery tygodnie ja mam urlop, trzy mąż, dwa syn jest u babci. Na kolonie nie chce jechać. W dni wolne od lekcji zostaje z opiekunką.
      Co do wakacji, pamiętaj że jest dodatkowy urlop wychowawczy dla rodzica dziecka niepełnosprawnego 3-letni do czasu ukończenia przez dziecko 18 lat. Możesz go wykorzystać w czterech częściach, czyli masz z głowy 4 lata wakacji, a później może syn dorośnie do samodzielności, a jak nie coś wymyślisz.
      Zastanów się, czy dążysz do samodzielności dziecka, upodobnienia go do rówieśników a waszego życia do życia zwykłej rodziny czy zakładasz z góry, że nie da rady i do końca życia będziesz go miała na głowie? Upośledzony nie jest, więc jest w stanie osiągnąć taki poziom funkcjonowania jak inne zdrowe dzieci, później pewnie, cięższą drogą, a w końcu do tego dojdzie, musi się uczyć samodzielności, pewności siebie.
    • madziulec Re: Samodzielność dziecka z ZA 20.02.14, 00:28
      Mam 10-latka z ZA. Szkoła masowa okazała się u nas totalnym niewypałem, więc rok już Misiek chodzi dW zeszłym roku pod koniec 6 dnio szkoły integracyjnej.
      16 km od domu. Albo 2 autobusy albo 20 minut do stacji i 4 stacj epociągiem i znów 5 minut spacerku.

      W poprzednim roku szkolnym pod koniec sam wracal do domu 6 dni. Byłam z niego dumna, ale na te 6 dni 2 razy zapomniał kluczy. Wracał, bo pociąg dojeżdzal tylko do naszej stacji.

      Chodzi na swietlice. U nas jest do IV klasy. Lubi to nawet, ale nie może siedziec długo, łatwo sie męczy i wszystko go denerwuje wtedy.
      Ferie rok temu spędzął na turnusie calodniowym jeden tydzień, drugi ja wzięłam wolne. W tym roku pojechał na 9 dni.
      Wakacje staram się zaplanowac dsłownie co do dnia. Nie za bardzo się udaje, ale staram się jak mogę. W tym roku będa 2 osoby, wyjazd z ojcem i jak wyjdzie to ze mną.

      Obecnie nie pracuje. Organizacja wszystkiego poświęca za dużo czasu. Zawoże do szkoły na 8:30, odbieramm max 15:15. O 17 ma 2 razy w tygodniu karate... Trzeba jeszcze odrobic lekcje.
    • 30.iwona Re: Samodzielność dziecka z ZA 20.02.14, 11:54
      blekitnalaguna123 napisała:

      > Wiesz, że z każdym miesiącem będzie trudniej wrócić? Masz coraz większą lukę w
      > CV i coraz mniejsze szanse, że w razie zwolnienia znajdziesz pracę gdzieś indzi
      > ej. Nie żal ci pozycji, pensji, którą do tej pory wypracowałaś?

      Nie myślałam o zwolnieniu się z pracy a właśnie o wydłużeniu urlopu wychowawczego. Co do pensji to sprawa wygląda tak : pracuję w zawodzie, w laboratorium od 7 - 15, niestety z bardzo marnym wynagrodzeniem gdyż jest to budżetówka. Młodszy do żłobka państwowego raczej się nie dostanie (jest 25 miejsc na całe osiedle), więc zostaje żłobek prywatny lub niania. Po odliczeniu tego plus dojazdy do pracy zostaje już niewiele z mojej pensji więc planuje wychowawczy.


      > Czy syn ma jakąś terapię?
      Twój syn nie funkcjonuje źle skoro rad
      > zi sobie w zwykłej szkole.

      Szkoła jest zwykła, ale nie dokońca. Jest to szkoła społeczna (czyli trzeba płacić czesne). Ogromny plus to że jest 5 minut od domu (jedna ulica do przejścia). Szkoła jest malutka, kameralna, w klasie Młodego jest tylko 6 osób. Terapie ma w szkole: rewalidacje z oligofrenopedagogami 2 x w tygodniu i SI (na SI trzeba go wozić).

      No i wydaje się, że dał by rade dojść do szkoły bo blisko, męczy go tylko świetlica jak jest za głośno i za dużo dzieciaków, ale może by się przyzwyczaił. I niestety często zapomina przez wiele godzin zjeść cokolwiek lub się napić.

      Najbardziej boję się jak będzie wracał do domu i spotka "kolegów" z podwórka. Mamy za sobą bardzo nieprzyjemnie incydenty z dzieciakami z podwórka: zapowiadało się OK przez tydzień, a potem wyczuły że Młody jest inny, że można łatwo go wyprowadzić z równowagi i zaczęło się znęcanie. Najpierw wyzywanie, kopanie, popychanie, ubliżanie,plucie. Nasz dał by sobie spokojnie radę 1 na 1 ale obstąpywała go grupa i nie miał szans. Interweniowaliśmy z mężem wiele razy, gadaliśmy z dzieciakami, ich rodzicami. I potem Młody przychodzi z podwórka i mówi ,że tata tamtego co mu dokuczał zabronił się mu bawic z naszym bo nasz "jest psychicznie chory". No i ręce opadają, rozumiem dzieci są okrutnie, ale dorośli przy moim dziecku takie teksty, szok.

      No i nie wiem jak on zareaguje jak go będą zaczepaiać, co zrobi jak emocje wezmą górę, wyobrażnia mi dział i tego boję się najbardziej. Nie skutkuje niestety gdy mówimy, że ma nie zwracać na nich uwagi.
      • blekitnalaguna123 Re: Samodzielność dziecka z ZA 21.02.14, 22:41
        Nie rozumiem czy twoim problemem jest ZA starszego dziecka czy koszt opieki nad młodszym, który sprawia, że "nie opłaca" ci się pracować? Na wychowawczym nie masz nic, z pensji zostanie ci choć trochę, na razie trochę. Ile lat ma młodsze dziecko? Do przedszkola można zapisać już 2,5-latka, koszt góra 500 zł przy całym dniu pobytu. W tym roku z przedszkoli odchodzi 1,5 rocznika dzieci, w przyszłym zostaną już tylko 3 roczniki, bo wszystkie 6-latki będą w szkole. Jest szansa na wolne miejsce, tylko musisz o to zabiegać. Wiele kobiet oddaje całą pensję na opiekunkę i przedszkole dla dzieci, ale to trwa tylko jakiś czas, później koszty są mniejsze aż w końcu całkiem odpadają. Opłaca im się, bo myślą o składkach emerytalnych, jakie są na wychowawczym a jakie przy pensji i zależy im na ciągłości pracy.
        Prywatny żłobek jest tańszy, za to opiekunka mogłaby odbierać starszego po lekcjach, zapewnić nadzór i jeździć na si autobusem. No i syn miałby opiekę w ferie i wakacje.
        Szkoła społeczna, więc pewnie lekcji więcej niż w państwowej, o której syn kończy? Czy nie ma kółek/zajęć dodatkowych w małych grupkach? Czy jesteś w stanie po pracy o 15.30 a może wcześniej być w domu? Opiekunka mogłaby odbierać syna ze świetlicy o 15, zanim się ubierze, dojdą spacerkiem do domu, rozbiorą się, czegoś napiją, ty już jesteś w domu.
        Jak pisałam masz 4 części dodatkowego urlopu wychowawczego na niepełnosprawne dziecko, który możesz wykorzystać na 2 miesiące wakacji przez 4 lata. W ferie weźmiesz urlop lub mąż. W budżetówce nie powinnaś też mieć problemu z wzięciem przysługującego urlopu wypoczynkowego, czyli w dni wolne w okolicach świąt syn miałby opiekę.
        Nie obawiasz się, że po powrocie z 3-letniego urlopu zwolnią cię z pracy przy najbliższej okazji? Jak wtedy znajdziesz pracę z taką luką w doświadczeniu?
        Co do "kolegów" z podwórka, niech syn się z nimi nie bawi. Nie wierzę, że dzieci z takim podejściem do niego kiedykolwiek się zmienią i zaczną dogadywać. Czy syn nie ma żadnego kolegi ze swojej szkoły, z którym mógłby bawić się w świetlicy a w weekendy umawiać na podwórku/placu zabaw/w domu, skoro tak łaknie towarzystwa? Czy nie dałoby rady zapisać go na jakieś zajęcia w małych grupach w weekendy, żeby tam poznał inne dzieci? Przy nękaniu, obrażaniu przez tych "kolegów" nie miałabym skrupułów zgłaszać do dzielnicowego, przeszłabym się też do ich szkoły, pewnie rejonowa, żeby wiedzieli co za gagatki rosną, mogą obniżyć sprawowanie, bo zachowanie poza terenem szkoły również ma znaczenie przy ocenie.
    • maadzik3 Re: Samodzielność dziecka z ZA 20.02.14, 12:30
      IV klasa zwykła szkoła, wysoko funkcjonujące ZA. Sam dojeżdża autobuem miejskim do szkoły (od połowy III klasy), ja odprowadzam na przystanek. Sam wraca - ja odbieram z przystanku, sam zostaje w domu (od ok. 8 roku życia na dłużej). Sam wychodzi z psem na spacer. Chodzi do szkoły społecznej (nadwrażliwość słuchowa, problemy społeczne). Korzystamy z TUS w Scolarze.
      Syn jest b samodzielny w sumie I nie odstaje tu od neurotypowych rówieśników. Natomiast napewno reakcje społeczne ma inne I to widać, ale nie ogranicza to jego samodzielności (pod pewnymi względami jest to bezpieczniejsze, na pewno nie jest to dziecko które przejdzie na czerwonym świetle;))
      • grzalka Re: Samodzielność dziecka z ZA 20.02.14, 12:57
        Iwona, a czy syn ma kolegę? Mój syn fatalnie funkcjonował w świetlicy, ale odkąd ma kolegę (moim zdaniem tez zaburzony i dlatego tak dobrze się dogadują) to jakby przestało mu to przeszkadzać. W ogóle uważam, że jeden konkretny kolega, z którym dogada się dziecko z ZA to najlepsza rzecz pod słońcem. Dwóm już trudniej dokuczać.
    • slonecznyporanek222 Re: Samodzielność dziecka z ZA 20.02.14, 19:51
      Mój synek jest w 3 klasie szkoły masowej i jest dość samodzielny. Ze szkoły sam wracał czasami już w 1 klasie (nie wiedziałam wtedy, że ma ZA), ale to odległość 170m i spokojna uliczka. Od końca 2 klasy muszę go odprowadzać pod klasę na lekcje, bo ma duże lęki związane ze szkołą, ale wraca już sam. Otworzy sobie drzwi i jest w stanie być sam 2-3 godziny. W razie potrzeby dzwoni do mnie. Wracam do pracy od września, ale to praca w szkole, więc godzin niewiele. Myślę, że będzie w stanie sam czekać w domu na mój powrót. Do świetlicy nie chodzi. Gdy chodził w 1 klasie, to były kłopoty, gdyż za duży tam hałas. Nie był tam nigdy agresywny, ale krew mi się gotuje, jak przypomnę sobie pretensje takiej jednej, że dziecko wchodzi pod stoły i tak nie może być. Jak jest sam w domu i bardzo zgłodnieje, to zrobi sobie kanapkę lub weźmie cokolwiek z lodówki, by zaspokoić głód. Jak włączy TV, to wiem, że nic głupiego nie wymyśli, bo wtedy nic innego się nie liczy. Raz na początku 2 klasy była ogromna burza i był sam w domu. Byłam w szoku, że kompletnie nic się nie bał i jeszcze zamknął okno i odłączył komputer, bo uczyłam go kiedyś, że tak należy zrobić . Do sklepiku oddalonego o 100m chodzi sam po zakupy. W ogóle to dosyć słucha, jak mu każę coś zrobić. Dzisiaj odkurzał swój pokój, ale nie mogę go nauczyć, żeby nie rzucał ubrań na ziemię. Rzadko gubi swoje rzeczy. Żyję nadzieją, że będzie funkcjonował dobrze, chociaż czasami schorzenia towarzyszące ZA są tak nasilone, że jestem totalnie załamana i nie wyobrażam sobie przyszłości. Cieszę się z każdego dnia, w którym w miarę normalnie funkcjonuje. Pozdrawiam
Pełna wersja