eraz-lilipop
11.04.14, 01:15
Spotkalam dzisiaj w parku znajoma, ktora byla ze swoja znajoma i tak od slowa do slowa wyszlo ze znajoma znajomej ma autika. Ucieszylam sie bardzo na te spotkanie bo i przy okazji wypytalam sie o opieke lekarska, szkole i terapie. A teraz co mi sie nie spodobalo.Syn znajomej ma lat 12 i byl w parku kiedy rozmawialysmy o moim synku i przebojach naszych z lekarzami znajoma zaczela wymieniac ze, jej syn nie rozumie co sie do niego mowi, nie mowi w kontekscie ze kontakt wzrokowy ma do bani, ze bije dzieci . Wymieniala wszystkie autystyczne objawy klepiac go po ramieniu. Nie wiem czy jej syn rozumial czy nie ale zrobilo mi sie go zal bo jesli jednak rozumie to matka niezbyt ciekawie nakreslila jego osobe. Obserwowalam go przez pare minut, podszedl do mnie i zapytal sie gdzie chodze do szkoly przy okazji pochwalil sie ze on od wrzesnia idzie do gimnazjum. Pozniej biegal za dzieciakami i zabieral im pilke , na moje oko to byly nieporadne proby wlaczenia sie do zabawy, ale moge sie mylic bo sie nie znam. Ogolnie dzieciak jak dzieciak osoba postronna nie zauwazylaby jego innosci, moim zdaniem.
W kazdym badz razie chcialam zapytac jak rozmawiac przy autystach o nich samych aby nie zrobic im przykrosci? . Moj maly jest jeszcze maly i wiele nie rozumie ale niebawem bedzie starszy i mysle ze bedzie wiecej rozumial a rozmowy o nim samym mnie nie ominal. Teraz chodzimy na rozne spotkania i ze wzgledu na diagnozowanie w wiekszosci wymieniam czego mlody nie umie/ nie robi i zawsze mam pozniej totalnego dola bo z opisu wychodzi ze ogolnie wszystko jest do bani a przeciez nie jest, mlody jest wspanialym dzieciakiem, grzecznym itp. Ale przy wymienianiu to jest zle, tamto zle, a tamto be pozytywy sa niewidoczne.Mysle ze jakby moj mlody rozumial wszystko co nim mowie do specjalistow ( a nie rozumie z racji wieku , chyba) to by sie zalamal ze jest taki do bani. Jak myslicie? Jak rozmawiacie o swoich dzieciakach ze znajomymu kiedy pociechy siedza tuz przy was?