na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z tym!

13.04.14, 15:11
Temat pojawił się w innym wątku, ale jest tak ważny, że zakładam osobny wątek. Piszecie, że na komisjach psycholodzy i psychiatrzy przeprowadzają wywiad w obecności Waszych dzieci i oczekują, że będziecie przy dziecku opowiadać ze szczegółami o jego zaburzeniach.
Ja też mam takie doświadczenia. Nie miałam w tym czasie gdzie młodego zostawić, w poczekalni było pełno obcych ludzi, niektórzy zaburzeni w jeszcze bardziej widoczny sposób, niż mój syn. Efekt – młody się denerwował i miał do mnie żal, że obcym ludziom mówię o nim takie rzeczy. Oczywiście, wcześniej rozmawiałam z nim o tym, że warunkiem otrzymania pomocy jest otwarte mówienie o problemach, w czasie wizyty ile się dało mówiłam do niego, ale i tak mój Aspik bardzo to przeżył. A ja się skręcałam kombinując, jak powiedzieć to, co bym chciała, w sposób, który nie będzie dla niego bolesny i upokarzający.

Tak jak napisałam wcześniej wątku - uważam, że to nie tylko ewidentny brak szacunku instytucji orzekającej dla zaburzonego dziecka i wystawianie na szwank jego zaufania do rodzica, ale także łamanie zasad etyki zawodowej przez psychologów. I stwarzanie sytuacji, w której opiekun ma z definicji utrudnioną sytuację kontaktu z orzecznikiem i mniejsze szanse na przedstawienie problemów dziecka w sposób odpowiadający trudnej rzeczywistości.
Co do psychiatrów – nie wiem, chyba są jakieś przepisy mówiące o tym, że małoletniego trzeba badać w obecności rodzica. Ale wywiad można by chyba zebrać bez dziecka?

Oczywiście, wprowadzenie takich rozwiązań byłoby niedogodnością dla ośrodków orzekających. Trzeba by pewnie jakiś niewielki pokój udostępnić (a’la prowizoryczna świetlica), załatwić np. z urzędu pracy dyżur wolontariusza (np. tymczasowo bezrobotnego absolwenta pedagogiki czy psychologii), komisja musiałaby poświęcić każdemu trochę więcej czasu. Ale to nie jest nieosiągalne. I myślę że warto poruszać ten temat w przestrzeni publicznej. Moment wydaje się dobry.

Napisałam w tej sprawie do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Prosiłam PTP o odniesienie do takich praktyk komisji. I o informację, czy są jakieś wytyczne dla psychologów pracujących w takich komisjach, a jeśli nie ma – poprosiłam, żeby PTP je opracowało. Nie wiem, czy to coś da, czekam na odpowiedź. Jeśli dostanę, podzielę się nią z Wami.

Ale na pewno byłyby większe szanse coś wskórać, gdyby więcej osób zwróciło się do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w tej sprawie. I gdybyśmy napisali do Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Gdyby do urzędów, w których działają komisje, zaczęły wpływać skargi na takie praktyki (ja złożyłam). Jeśli ktoś chciałby się włączyć, to wklejam link do strony Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (na której są podane dane do kontaktu) i do Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych (odpowiadają dość szybko, pisałam do nich kiedyś w sprawie pkt 7 orzeczenia). Jest jeszcze Polskie Towarzystwo Psychiatryczne - tam dotąd nie pisałam, ale zamierzam, bo wiem, że lekarze mają obowiązek respektować wytyczne towarzystw lekarskich.

Nie mam złudzeń, że dużo zdziałam sama. Ale nawet jeśli się nie uda, przynajmniej będę mogła powiedzieć mojemu Aspikowi, że próbowałam coś zrobić, żeby więcej go nie spotkało takie upokorzenie.

Dziękuję Wam, którzy dotrwaliście do końca tej dłużyzny ;-) Jeśli ktoś z Was się dołączy, będę wdzięczna stokrotnie! I mój syn też :-)
    • jeanette_c Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 26.03.15, 11:50
      Popieram w 100%. Nawet psycholog mojego młodego o tym napomknęła- stwierdziła, ze lepiej takich sytuacji unikać.
    • majowa23 Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 26.03.15, 12:34
      Moje doświadczenia - żeby uniknąć takich sytuacji zadzwoniłam wcześniej i zapytałam o sprawę. Moje dziecko ma już prawie 5 lat i ja wiem, że często rozumie więcej niż by nam się wydawało. Pani powiedziała mi przez telefon, że jeśli przyjdę z drugim opiekunem dziecka to najpierw zadadzą dziecku pytania, a potem dziecko wyjdzie. Jak przyszło co do czego (specjalnie byliśmy oboje), zaznaczyliśmy na wstępie rozmowy z panią psycholog, że zamierzamy skorzystać z takiej możliwości. Pani psycholog jednak uznała,że...nie ma takiej potrzeby! Stąd z jednej strony rozmawialiśmy przy dziecku o sprawach,o których nie chcieliśmy rozmawiać,a z drugiej nie powiedzieliśmy połowy rzeczy,o których moglibyśmy powiedzieć.
      Jednym słowem potrzebne nie tylko rozwiązania systemowe,ale i ludzkie podejście osób pracujących w komisjach.
    • anula56 Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 26.03.15, 14:00
      Też się zgadzam w 100%. Powinno to być inaczej zorganizowane. Dziecko nie powinno być obecne podczas tego wywiadu z rodzicem. Mi też bardzo to utrudniało przekazanie informacji o dziecku.
      • malgoska777 Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 26.03.15, 14:57
        zwykle organizuję się tak, żeby wejść najpierw bez dziecka,a potem przyprowadzam dziecko(np idę z druga osobą i dziecko zostaje na korytarzu).Ostatnio jednak 2 x (neurolog i komisja) nie miałam takiej możliwości. I musiałam mówić przy dziecku, oczywiście nie powiedziałam wszystkiego o czym chciałam porozmawiać, a i to o czym mówiłam to nie wiem czy najlepszy pomysł.Na komisji dałam papiery i ograniczyłam się do oględnego odpowiadania na pytania.To było rok temu, nie wyobrażam sobie wejść i gadać przy dziecku jak będzie starsze,masakra. Gdyby każda z nas napisała nt. standardów postepowania przy zbieraniu takich wywiadów bez dziecka może by coś ruszyło.Ja napiszę, bo za 4 lata będzie mnie to dotyczyć jeszcze bardziej niż dziś.
    • lenama_2008 Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 26.03.15, 19:05
      Ważny temat - popieram! Następną komisję mój syn ma za 2 lata, będzie miał wtedy 9 lat. Napiszę do BPR ds.OS. Z doświadczenia wiem, że łatwiej namówić innych rodziców do konkretnego działania poprzez wysyłanie pism, jeżeli wystawi się namiary (tak jak to zrobiłaś) i wzór takiego pisma, dla tych, którzy mają mniej inwencji a chcieliby się pod tym podpisać...
      • mamamada Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 26.03.15, 21:57
        Co do wzoru pisma - może dałoby się zastosować elementy petycji w tej sprawie, która była kiedyś dostępna na stronie Poradnika Autystycznego.
        Madziulec, czy jest możliwość, żeby Poradnik nadal udostępniał tekst petycji?

        Można też twórczo wykorzystać wypowiedź psycholożki, cytowaną na 12 stronie numeru Poradnika z maja 2014 r. Cieszę się, że są chętni, by coś z tym robić - może jeśli będzie nas więcej, coś drgnie w tej sprawie?

        ---------------------------------------------------
        Czas to wredne bydlę. Nie potrafię go obłaskawić...
        • madziulec Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 26.03.15, 22:23
          Ja myslę, że przy obecnym zasięgu Poradnika dałoby rade zrobić coś więcej.
          Chciałabym jednak skończyć sprawę 2 kwietnia i konsultacji, które cały czas sobie zyją.
          I się wezmę i coś postaram się zaproponowac.
          • mamamada Re: na komisji przy dziecku – ZRÓBMY coś z 31.03.15, 08:19
            Ok, rozumiem. Myślę jednak, że zbliżający się Światowy Dzień to dobra okazja, żeby zagadnąć RPD, czy podjął / podejmie jakieś działania? Pozwoliłam sobie zapytać o to Rzecznika, dam znać na forum, czy i co odpowie.
    • mamamada wzór pisma do Rzecznika Praw Dziecka 28.03.15, 09:23
      Wklejam wzór na podstawie tekstu petycji z ubiegłego roku, można z niego czerpać i dowolnie go modyfikować, tak żeby odpowiadał w 100% Waszym poglądom i doświadczeniom:

      Szanowny Panie Rzeczniku,

      Apeluję do Pana o podjęcie działań w celu zmiany nieprawidłowych i naruszających dobro oraz prawa dzieci procedur, stosowanych wobec dzieci dotkniętych zaburzeniami ze spektrum autyzmu (autism spectrum disorder – ASD) przez składy (komisje) orzekające o niepełnosprawności.

      Wyrażając zdecydowany sprzeciw wobec powszechnie stosowanych praktyk polegających na przeprowadzaniu przez składy orzekające wywiadu dotyczącego choroby, trudności rozwojowych oraz sytuacji rodzinnej danego dziecka w jego obecności, przedstawiam poniżej informacje i argumenty, uzasadniające potrzebę interwencji Rzecznika jako instytucji stojącej na straży praw dzieci:

      O niepełnosprawności dzieci orzekają w Polsce zespoły do spraw orzekania o niepełnosprawności: powiatowe/miejskie (jako pierwsza instancja) oraz wojewódzkie (jako druga instancja). W obu przypadkach na posiedzenie składu orzekającego (zwanego również komisją orzekającą) wzywane jest dziecko oraz jego rodzic/opiekun prawny. W przypadku dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (w tym z zespołem Aspergera) w skład komisji wchodzą psycholog i lekarz psychiatra, którzy badają i obserwują dziecko, a także przeprowadzają z rodzicem/opiekunem tzw. wywiad (ocenę psychologiczną i wywiad lekarski) w celu zebrania informacji niezbędnych do rozpatrzenia wniosku o orzeczenie niepełnosprawności. Wywiad dotyczy m.in. stanu zdrowia dziecka, jego rozwoju umysłowego, sytuacji rodzinnej (w tym relacji między rodzicami i sytuacji finansowej), stopnia samodzielności dziecka, występujących u niego zaburzeń i ich przejawów oraz funkcjonowania społecznego ze szczególnym uwzględnieniem dysfunkcji i nieprawidłowych zachowań. Psychologowie i psychiatrzy, będący członkami komisji orzekających, o wszystkie ww. kwestie pytają rodziców/opiekunów w obecności dziecka.

      Taka sytuacja jest psychologicznie bardzo obciążająca dla dziecka – narusza jego dobro i prawa. Słuchając jak rodzic/opiekun relacjonuje obcym osobom jego trudności, niepowodzenia i dysfunkcje, dziecko dotkliwie odczuwa wstyd, a jego poczucie własnej wartości jest zagrożone. Sytuacja, w której dziecko jest traktowane jak nieświadomy obiekt, może być szczególnie zaburzająca dla dzieci, które z powodu swojej niepełnosprawności (także społecznej) często doświadczają poczucia braku wpływu i bezsilności. Dla dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu (w tym z zespołem Aspergera) świadomość własnej nieadekwatności i deficytów jest bolesna i trudna do zaakceptowania. Naturalnym odruchem dziecka jest w takiej sytuacji szukanie wsparcia u rodzica.

      A rodzic/opiekun dziecka z ASD stając z nim przed komisją ma tylko dwie możliwości: albo oszczędzi dziecku cierpienia i wstydu nieprzekazując komisji istotnych, ale jednocześnie bardzo trudnych dla dziecka informacji, albo przekazując komisji pełne informacje w obecności dziecka zawiedzie jego zaufanie, obniży jego poczucie bezpieczeństwa i poczucie własnej wartości. W każdej z tych sytuacji procedury stosowane przez składy orzekające powodują naruszenie dobra dziecka.

      Wybierając pierwsze rozwiązanie, rodzic/opiekun chroni dziecko, ale jednocześnie istotnie zmniejsza jego szanse na otrzymanie takiego wsparcia, jakiego naprawdę potrzebuje. Decydując się na drugie, umożliwia komisji adekwatną ocenę stanu i potrzeb dziecka kosztem obciążenia jego psychiki. Takie doświadczenie może także poważnie osłabić efekty pracy terapeutycznej, polegającej m.in. na budowaniu pozytywnego obrazu siebie u dziecka z ASD i wzmacnianiu jego wiary we własne możliwości. A przecież od tej wiary zależy wytrwałość w żmudnym procesie terapii, który jest dla tych dzieci szansą na poprawę funkcjonowania społecznego.

      Ponadto opisane powyżej procedury utrudniają rodzicom/opiekunom prawnym wywiązanie się z obowiązku zapewnienia dzieciom dotkniętym zaburzeniami ze spektrum autyzmu potrzebnego i należnego wsparcia i pomocy instytucjonalnej.

      Przedstawiając Panu ten problem podkreślam, że urzędy, przy których działają komisje, nie zapewniają warunków umożliwiających wyłączenie udziału dziecka z tej części posiedzenia składu orzekającego, podczas której zbierany jest wywiad. Stosowane obecnie procedury powodują, że dziecko mogłoby nie uczestniczyć w wywiadzie jedynie wówczas, gdyby samo, bez żadnej opieki, zaczekało na rodzica/opiekuna na korytarzu – czyli w nieznanym mu miejscu, pełnym obcych (czasem również zaburzonych) osób. Z oczywistych przyczyn takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia w przypadku dzieci z ASD.

      Zwracam się do Pana z prośbą o udzielenie pomocy dzieciom z zaburzeniami ze spektrum autyzmu – w tym z Zespołem Aspergera – które są poddawane tym nieprawidłowym i godzącym w ich dobro procedurom. Apeluję o podjęcie przez Pana działań, których efektem będzie zmiana opisanych powyżej procedur na takie, które będą uwzględniały dobro dzieci i respektowały ich prawa w procesie orzekania o niepełnosprawności.
      • lenama_2008 Re: wzór pisma do Rzecznika Praw Dziecka 31.03.15, 15:49
        Bardzo dobry wzór, oddaje sedno sprawy:)
        • madziulec Re: wzór pisma do Rzecznika Praw Dziecka 01.04.15, 15:43
          www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=11242&powiadom=1
          • mamamada petycja - zmieniony tytuł wprowadza w błąd 01.04.15, 18:55
            Madziulec, mam wątpliwości co do zmienionego tytułu petycji, tzn.: "NIE obecności dziecka na komisji o orzekaniu o niepełnosprawności".

            Nowy tytuł może wprowadzać w błąd co do treści petycji i formułuje nierealne (jak sądzę) żądanie, sprzeczne z obowiązującymi przepisami. Dziecko, jak każda inna osoba, o której niepełnosprawności ma orzec komisja, musi stawić się na posiedzeniu komisji przed biegłymi - takie jest prawo. Ważne, by wywiad od rodzica/opiekuna nie był zbierany w obecności dziecka, i tego dotyczy treść petycji, która - jeśli się nie mylę - pozostała niezmieniona.

            Poprzedni tytuł "Petycja przeciwko zbieraniu w obecności dzieci z zaburzeniami ze spektrum autyzmu wywiadu dotyczącego tych dzieci przez składy (komisje) orzekające o niepełnosprawności" był może przydługi, ale oddawał sens tego wystąpienia.
            • madziulec Re: petycja - zmieniony tytuł wprowadza w błąd 01.04.15, 19:05
              Tytuł MUSI być krótki. Jest za długi i nie rzuca się w oczy, nie jest medialny.
              Taka jest parwda. Zanim ktoś przeczyta już stwierdza, że ma to gdzies.
              Brutalne.
              • mamamada Re: petycja - zmieniony tytuł wprowadza w błąd 01.04.15, 20:10
                Tytuł powinien być ADEKWATNY i nie powinien wprowadzać w błąd, tzn. sugerować, że treśc dotyczy czegoś, czego nie dotyczy. I jeśli tytuł sugeruje nieadekwatne treści, petycja nie robi się od tego bardziej medialna.

                A kto ma tendencje do "mania gdzieś", ma je na stałe. I żaden tytuł go nie przekona.
                • madziulec Re: petycja - zmieniony tytuł wprowadza w błąd 01.04.15, 20:22
                  Była już petycja z innym tytułem. Pies z kulawa nogą się nią nie zainteresował.
                  • mamamada Re: petycja - zmieniony tytuł wprowadza w błąd 01.04.15, 21:28
                    Madziulec, obie wiemy, że petycja była. Obie też wiemy, że inicjatywa petycji wyszła od Ciebie, że ja ją napisałam, a Ty jako redaktor naczelna Poradnika zechciałaś ją sygnować, opublikować i rozpropagować. Byłam i jestem Ci za to bardzo wdzięczna.

                    Cieszę się, że reaktywujesz tę akcję, martwię, że nowy tytuł petycji jest mylący. Nie mam nic przeciwko temu, że go zmieniłaś, ale chciałabym, by był adekwatny do treści, bo nieźle się nad tą treścią napracowałam.

                    Według ostatnich wiadomości, jakie od Ciebie miałam, petycję z ubiegłego roku podpisało 112 osób - to nie jest co prawda 1000, ale też nie "pies z kulawą nogą".

                    Pytanie, czy rzecznik nic w sprawie tego, czego dotyczy petycja, nie zrobił? A jeśli tak - dlaczego? Tak jak pisałam, liczę że dostanę odpowiedź z biura rzecznika i ona coś wyjaśni.
                    • madziulec Re: petycja - zmieniony tytuł wprowadza w błąd 02.04.15, 10:30
                      W tej chwili z racji zmiany całego portalu nawet nie mam możliwości backupu z tamtej petycji.
                      Od wczoraj tę podpisało sporo, a jeszcze więcej jest udostępnień.

                      Nie uzurpuję sobie praw do tej petycji - obie wiemy, że jest Twojego autorstwa i jestem w stanie wszędzie to napisac. Ale ktoś musi zrobic krok dalej.
                      Ja moge tę zlikwidowac. Ty wstawić kolejną z mega długim tytułem i baw się sama.
                      • mamamada Re: petycja - będzie artykuł 06.04.15, 16:03
                        Ja się nie bawię. Nie "bawiłam się" w pisanie petycji, nie będę się też bawić w dyskusje w takim stylu, jaki tu uprawiasz. Bo co to znaczy, że "możesz zlikwidować tę petycję"? Wystawisz do wiatru tych, którzy już ja podpisali, bo mi się tytuł nie podoba? Nie rozumiem. I nie akceptuję takiego stawiania sprawy.

                        Czuję się natomiast odpowiedzialna wobec tych wszystkich osób i instytucji, które w zeszłym roku zachęcałam do podpisania petycji, angażując ich czas i energię. Dlatego pytam Rzecznika Praw Dziecka o powody, dla których nie podjął działań na rzecz naszych dzieci.

                        Nie pytam sama. Rzecznika zapytała też o to też dziennikarka, którą chyba udało mi się zainteresować tematem. Prawdopodobnie po świętach ukaże się na ten temat artykuł w ogólnopolskim dzienniku. Mam nadzieje, że będzie przychylny naszemu punktowi widzenia.
                        • madziulec Re: petycja - będzie artykuł 06.04.15, 21:08
                          Układ jest bardzo prosty:
                          1. poczuwasz się do tego, że petycia jest Twoja - i ja też tak uważam.
                          2. petycja a raczej artykuł i informacja o tym jak można ją podpisac ukazała się z tego co pamiętam w zeszłorocznym MAJOWYM numerze poradnika - to jakoś jakl nie patrzeć ROK TEMU.

                          Wybacz, ale nie będę łazić i załatwiać TWOICH spraw. Umożliwiłam TOBIE rozpowszechnienie petycji na łamach poradnika. Teraz z kolei postarałam się by znów wyjrzała na światło dzienne - za co oberwałam zjebke.

                          Ok. Jeśli nie jest tak jak być powinno mimo zdaje się że 90 podpisów - mało - przyznam, ale wybacz, przestaje mi się chcieć załatwiać cudze sprawy to ja olewam. I przestań mnie brać pod włos, że wystawię do wiatru kogokolwiek. Generalnie prawde mówiąc nie jest to akcja Poradnika, którą jakoś powaznie traktuję i rozpowszechniam z prośbą o rozpowszechnianie.

                          Tak więc propozycja jest taka:
                          1. napisz własną petycję (na dowolnej platformie) - ja wtedy usune tą która jest i juz.

                          I wtedy Ty zaczniesz całą medialną nagonkę na temat.
                          I nie będzie problemu
                          • madziulec PS 06.04.15, 21:10
                            Chwilowo ukrywam informację o petycji na osi czasu poradnika.

                            W końcu to Twoja petycja, nie moja.

                            Przepraszam więc, że się wtrącałam
                          • mamamada petycja, której nie dostał Rzecznik Praw Dziecka 11.04.15, 19:06
                            > Generalnie prawde mówiąc nie jest to akcja Poradnika, którą jakoś powaznie traktuję i roz
                            > powszechniam z prośbą o rozpowszechnianie.

                            No cóż. Na to właśnie mi wyglądało. Szkoda, że nie powiedziałaś tego, proponując mi napisanie petycji. I wielka szkoda, że mając takie podejście zdecydowałaś się ją dwukrotnie firmować. Właściwie po co? Bo przecież - nie dla mnie? Zaproponowałaś mi to za pierwszym razem i obie się zgodziłyśmy na ten, jak piszesz, układ. Za drugim nawet mnie nie poinformowałaś, że wznawiasz tę akcję na petycje.pl.
                            Więc - dla kogo i po co? Po co reaktywowałaś petycję, skoro nie traktujesz jej poważnie, Madziulec?

                            > I przestań mnie brać pod włos, że wystawię do wiatru kogokolwiek.

                            Rzecz w tym, że już wystawiłaś. Rzecznik napisał:
                            „do Rzecznika Praw Dziecka wpłynęły 22 kopie tej samej treści apelu (...). Pisma były podpisane jedynie imieniem i nazwiskiem sygnatariusza”

                            Dwadzieścia dwie. Jak już pisałam, 07.06.2014 r. napisałaś mi, że petycję podpisało 112 osób. Gdzie są te podpisy, Madziulec? Dlaczego Rzecznik nie dostał 112 podpisów, a jedynie 22?

                            I czy tym razem petycja dotrze do Rzecznika wraz z danymi wszystkich sygnatariuszy - w tym tych, którzy podpisali ją w zeszłym roku? Czy ludzie i tym razem podpisują ją niepotrzebnie, nie wiedząc, że nie traktujesz jej "jakoś poważnie"?

                            • madziulec Re: petycja, której nie dostał Rzecznik Praw Dzie 11.04.15, 22:42
                              Nie chce wrzucać na forum ustaleń pomiędzy mną a toba. Ale te ustalenia dotyczyły także minimalnej ilości głosów w petycji. Jak zaznaczyłam - ani wtedy ani teraz nie będę zajmować się czyimiś sprawami. Nie mogę się rozdzielić i poświęcić juz i tak ograniczonego czasu. Tak więc z racji braku odpowiedniej ilości wówczas podpisów petycja nie poszla. Obecnie zaś sama podajesz link do tej która została wklejona przeze mnie. Wiec po co ta cala afera?
                              • mamamada Od ilu podpisów coś robi się ważne? 12.04.15, 12:31
                                Nie było żadnych ustaleń dot. minimalnej liczby głosów, w których ja bym uczestniczyła - w życiu bym nie wpadłabym na taki pomysł. Owszem, widziałam w zeszłym roku, chyba na stronie Poradnika, tekst: naszym celem jest zdobycie 1000 podpisów. Mocno mnie to wówczas zdziwiło, ale - jak gołym okiem widać- nie miałam i mam wpływu na Twoje nastawienie do tej sprawy. Czy Twoim zdaniem tysiąc podpisów czyni bardziej ważnym cierpienie dzieci, niż 112 podpisów, Madziulec?

                                Jeszcze raz, dla jasności: Nie uczestniczyłam w żadnych ustaleniach, uzależniających ważność petycji od liczby podpisów. Pierwszy raz o tym, że taka zależność istnieje, dowiedziałam się z twojego komentarza w tym wątku (tym o "psie z kulawą nogą").

                                I - jeśli zajdzie taka potrzeba - jestem gotowa przedstawić moderatorom Forum zrzut pełnej korespondencji między Tobą a mną na ten temat. Nie ma tam ani słowa o "minimalnej liczbie podpisów".

                                A co do afery - nie ma żadnej afery. Jest natomiast potrzeba - a moim zdaniem, także obowiązek - przekazania Rzecznikowi pełnej listy osób, które podpisały petycję. I (jak już pisałam) tylko Ty możesz to zrobić. Nie zrobiłaś tego w zeszłym roku, bo - jak rozumiem - uznałaś, że podpisów było za mało. Trudno. Na dziś, licząc razem z zeszłoroczną akcją - jest tych podpisów ponad 250. Czy to już wystarczająca liczba według Ciebie, Madziulec?
                                • madziulec Re: Od ilu podpisów coś robi się ważne? 13.04.15, 15:14
                                  Nie mam zeszłorocznych podpisów. Co więcej nie mam żadnej kopii poprzedniej witryny.

                                  Tak więc nawet nei wiem kto podpisał.
                            • madziulec Re: petycja, której nie dostał Rzecznik Praw Dzie 11.04.15, 22:47
                              A za to czy z portalu petycja dotrze to nie odpowiadam. Zapytaj portalu petycje.pl
                              • mamamada czy Rzecznik dostał / dostanie petycję? 12.04.15, 09:38
                                "Po opublikowaniu dokumentu, na wniosek autora wysyłamy wiadomość e-mail do adresata, zawiadamiającą o publikacji. Autor z kolei jest odpowiedzialny za inne formy dostarczenia dokumentu do adresata."
                                źródło: www.petycje.pl/petycjeCoOferujemy.php

                                Czy wnioskowałaś /zawnioskujesz o wysłanie przez portal e-maila do RPD, Madziulec? Tylko Ty, jako osoba, która opublikowała petycję na portalu, możesz to zrobić.

                                I tylko Ty, jako osoba podpisana (dodam: dwukrotnie, z własnej i nieprzymuszonej woli) pod petycją, możesz zawiadomić Rzecznika o ostatecznej liczbie podpisów osób, które zwracają się do Rzecznika o interwencję.

                                I jak najbardziej - odpowiadasz za to, Madziulec. Przed wszystkimi, którzy tę petycję - reaktywowaną przez Ciebie na podstawie Twojej własnej, autonomicznej decyzji - podpisali.
                                • madziulec Re: czy Rzecznik dostał / dostanie petycję? 14.04.15, 00:59
                                  Kolejny raz wyjaśniam, bo widzę, że nie rozumiesz, a co więcej próbujesz zwalić na mnie całą odpowiedzialność:
                                  1. napisałam Ci wyraźnie: "Re: petycja - zmieniony tytuł wprowadza w błąd
                                  Odpowiedz
                                  madziulec 02.04.15, 10:30
                                  W tej chwili z racji zmiany całego portalu nawet nie mam możliwości backupu z tamtej petycji.
                                  Od wczoraj tę podpisało sporo, a jeszcze więcej jest udostępnień.

                                  Nie uzurpuję sobie praw do tej petycji - obie wiemy, że jest Twojego autorstwa i jestem w stanie wszędzie to napisac. Ale ktoś musi zrobic krok dalej.
                                  Ja moge tę zlikwidowac. Ty wstawić kolejną z mega długim tytułem i baw się sama."

                                  2. Re: petycja - będzie artykuł
                                  Odpowiedz
                                  madziulec 06.04.15, 21:08
                                  Układ jest bardzo prosty:
                                  1. poczuwasz się do tego, że petycia jest Twoja - i ja też tak uważam.
                                  2. petycja a raczej artykuł i informacja o tym jak można ją podpisac ukazała się z tego co pamiętam w zeszłorocznym MAJOWYM numerze poradnika - to jakoś jakl nie patrzeć ROK TEMU.

                                  Wybacz, ale nie będę łazić i załatwiać TWOICH spraw. Umożliwiłam TOBIE rozpowszechnienie petycji na łamach poradnika. Teraz z kolei postarałam się by znów wyjrzała na światło dzienne - za co oberwałam zjebke.

                                  Ok. Jeśli nie jest tak jak być powinno mimo zdaje się że 90 podpisów - mało - przyznam, ale wybacz, przestaje mi się chcieć załatwiać cudze sprawy to ja olewam. I przestań mnie brać pod włos, że wystawię do wiatru kogokolwiek. Generalnie prawde mówiąc nie jest to akcja Poradnika, którą jakoś powaznie traktuję i rozpowszechniam z prośbą o rozpowszechnianie.

                                  Tak więc propozycja jest taka:
                                  1. napisz własną petycję (na dowolnej platformie) - ja wtedy usune tą która jest i juz.

                                  I wtedy Ty zaczniesz całą medialną nagonkę na temat.
                                  I nie będzie problemu"

                                  3. po raz kolejny przypominam: nie mam backupu poprzedniej wersji layoutu poradnika. Nie była mi do niczego potrzebna. Cała potrzebną zawartośc przepisywałam własnoręcznie. Taka jest prawda. Niestety CMS, który mam teraz nie umożliwia skopiowania dosłownego tego, co było kiedyś i juz, część rzeczy przepadło bezpowrotnie - zrozum to. Ja nie umiem Ci tego inaczej wytłumaczyć.

                                  4. Skoro nie pasuje Ci petycja, jej tytuł i wszysstko co zrobiłam to nie rozumiem po co ją reklamujesz forum.gazeta.pl/forum/w,10034,157214067,157214140,Re_w_Wyborczej_o_komisjach_Musze_mowic_zle_o_dz.html. Napisz ją sama i ją reklamuj na własny rachunek. Ja sugerowałam wyraźnie rozwiązanie sprawy.

                                  Więcej nei chce mi się w ten hejt bawić. Serio. Mam poważniejsze sprawy na głowie.
                                  Aha. W petycję zalogować się nie moge - podałam adres tymczasowy, ale aby Cię uspokoić wydaje mi się, że podałam to o co pytałaś. Tak mi się wydaje.
                                  • inny.swiat Re: czy Rzecznik dostał / dostanie petycję? 16.04.15, 07:54
                                    Madziulec,
                                    petycja w takiej sprawie to nie jest załatwianie CUDZYCH spraw. To jest załatwianie NASZYCH spraw - naszych, bo naszych dzieci. Poczułaś się dotknięta, bo ktoś stwierdził, że Twój tytuł jest mylący i uznałaś, że cofasz swoje zaangażowanie?
                                    Problem w tym, że angażujesz się tu nie tylko jako osoba prywatna, ale także jako redaktor Poradnika autystycznego, który tu na forum jest promowany. Proszę Cię, żebyś zaczęła się zachowywać profesjonalnie. W związku z tym jeżeli nie chcesz dalej prowadzić akcji zbierania podpisów (a zaczęłaś ją wrzucając treść na petycje.pl), to przekaż dane potrzebne do jej zakończenia (wysłania petycji) komuś innemu.
                                    Jeżeli nie masz tych danych, bo jak twierdzisz, podałas adres tymczasowy (?), to sorry, bądź profesjonalna, bądź odpowiedzialna i doprowadź sprawę do końca - nie marnuj tych podpisów, które już zostały zebrane. To jest kwestia szacunku do tych ludzi, którzy już podpisali. W ten sposób szkodzisz także Poradnikowi, bo jako naczelna tegoż występujesz.

                                    Moim zdaniem tytuł petycji faktycznie nie jest jasny i czytelny. Lepsze byłoby imo "Sprzeciw wobec obecności dziecka na komisji..."
                                    Czy tytuł da się jeszcze zmienić?
                                    • madziulec Re: czy Rzecznik dostał / dostanie petycję? 16.04.15, 16:16
                                      Poradnik... nie wiem czy zauważyłaś jest moim pomysłem, jest moją domeną. PRYWATNĄ.
                                      To, że ktoś promuje moją prywatną stronę - ajnie.
                                      Inną moją stronę promuje wikipedia. Mam sobie za to w łeb strzelić czy co?

                                      Tytułu nie da się zmienić. I reszty też nie, bo nie podam swoich danych, w tym adresu, by go wyświetlać. Ale chętnie podam TWOJ. Mi idiotów nękających mnie i stalkerów wystarczy. W postaci rohatyny i jej syna także.
                                      • gemmavera Re: czy Rzecznik dostał / dostanie petycję? 27.04.15, 08:14
                                        madziulec napisała:

                                        > Tytułu nie da się zmienić. I reszty też nie, bo nie podam swoich danych, w tym
                                        > adresu, by go wyświetlać. Ale chętnie podam TWOJ.

                                        Może po prostu dogadaj się z mamamadą, żebyś mogła podać jej adres i przekazać jej dalsze prowadzenie tej sprawy. Bo o to zdaje się cały czas chodzi dziewczynie - żeby móc doprowadzić sprawę do końca.
      • irciakj2 Re: wzór pisma do Rzecznika Praw Dziecka 25.11.15, 23:45
        Byłam w podobnej sytuacji. Mnie i dziecko potraktowano jak piąte koło u wozu. Całe badanie trwało 7 min (psycholog oraz lekarz). Dostarczyłam opinie i badania. Na przebadania dziecka w poradni autyzmu na NFZ muszę czekać jeszcze rok, a na prywatne mnie nie stać bo sama wychowuję 2 dzieci. Młodszy syn nie może pozostać bez opieki drugiej osoby więc ja musiałam zrezygnować z pracy. Każdy punkt zapisany we wniosku był odmowny. Opinia z poradni psychologiczno- pedagogicznej była ogólnikowa, bez wyszczególnienia metod pracy z dzieckiem, dlatego nie mogę ubiegać sie o terapię taktylną, integrację sensoryczną, terapię ręki- bo tego nie ma w orzeczeniu. Absurd. A skoro nie ma to z dzieckiem nic się nie dzieje, jest sprawne , zdrowe i niczego nie potrzebuje. Wielokrotnie powtarza: mamo, dlaczego mnie krytykujesz i poniżasz, czy ja na to zasługuję? Już wolę skoczyć z okna niż tego wysłuchiwać. Dzieci z autyzmem czy spektrum autyzmu w taki sposób sie wypowiadają, Ich język jest zmanierowany, mówią językiem dorosłych. Wielokrotnie miałam odczucie jakby ktoś dał mi w twarz kiedy syn w taki sposób zwracał się do mnie. Nie wiem co mam dalej robić. Wojewódzka komisja też odrzuciła mój wniosek. Może ktoś mi podpowie jakie kroki mam poczynić dalej
        • helka_butelka Re: wzór pisma do Rzecznika Praw Dziecka 02.12.15, 07:51
          Skąd jesteś?
Pełna wersja