mamamada
13.04.14, 15:11
Temat pojawił się w innym wątku, ale jest tak ważny, że zakładam osobny wątek. Piszecie, że na komisjach psycholodzy i psychiatrzy przeprowadzają wywiad w obecności Waszych dzieci i oczekują, że będziecie przy dziecku opowiadać ze szczegółami o jego zaburzeniach.
Ja też mam takie doświadczenia. Nie miałam w tym czasie gdzie młodego zostawić, w poczekalni było pełno obcych ludzi, niektórzy zaburzeni w jeszcze bardziej widoczny sposób, niż mój syn. Efekt – młody się denerwował i miał do mnie żal, że obcym ludziom mówię o nim takie rzeczy. Oczywiście, wcześniej rozmawiałam z nim o tym, że warunkiem otrzymania pomocy jest otwarte mówienie o problemach, w czasie wizyty ile się dało mówiłam do niego, ale i tak mój Aspik bardzo to przeżył. A ja się skręcałam kombinując, jak powiedzieć to, co bym chciała, w sposób, który nie będzie dla niego bolesny i upokarzający.
Tak jak napisałam wcześniej wątku - uważam, że to nie tylko ewidentny brak szacunku instytucji orzekającej dla zaburzonego dziecka i wystawianie na szwank jego zaufania do rodzica, ale także łamanie zasad etyki zawodowej przez psychologów. I stwarzanie sytuacji, w której opiekun ma z definicji utrudnioną sytuację kontaktu z orzecznikiem i mniejsze szanse na przedstawienie problemów dziecka w sposób odpowiadający trudnej rzeczywistości.
Co do psychiatrów – nie wiem, chyba są jakieś przepisy mówiące o tym, że małoletniego trzeba badać w obecności rodzica. Ale wywiad można by chyba zebrać bez dziecka?
Oczywiście, wprowadzenie takich rozwiązań byłoby niedogodnością dla ośrodków orzekających. Trzeba by pewnie jakiś niewielki pokój udostępnić (a’la prowizoryczna świetlica), załatwić np. z urzędu pracy dyżur wolontariusza (np. tymczasowo bezrobotnego absolwenta pedagogiki czy psychologii), komisja musiałaby poświęcić każdemu trochę więcej czasu. Ale to nie jest nieosiągalne. I myślę że warto poruszać ten temat w przestrzeni publicznej. Moment wydaje się dobry.
Napisałam w tej sprawie do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Prosiłam PTP o odniesienie do takich praktyk komisji. I o informację, czy są jakieś wytyczne dla psychologów pracujących w takich komisjach, a jeśli nie ma – poprosiłam, żeby PTP je opracowało. Nie wiem, czy to coś da, czekam na odpowiedź. Jeśli dostanę, podzielę się nią z Wami.
Ale na pewno byłyby większe szanse coś wskórać, gdyby więcej osób zwróciło się do Polskiego Towarzystwa Psychologicznego w tej sprawie. I gdybyśmy napisali do Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Gdyby do urzędów, w których działają komisje, zaczęły wpływać skargi na takie praktyki (ja złożyłam). Jeśli ktoś chciałby się włączyć, to wklejam link do strony Polskiego Towarzystwa Psychologicznego (na której są podane dane do kontaktu) i do Biura Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych (odpowiadają dość szybko, pisałam do nich kiedyś w sprawie pkt 7 orzeczenia). Jest jeszcze Polskie Towarzystwo Psychiatryczne - tam dotąd nie pisałam, ale zamierzam, bo wiem, że lekarze mają obowiązek respektować wytyczne towarzystw lekarskich.
Nie mam złudzeń, że dużo zdziałam sama. Ale nawet jeśli się nie uda, przynajmniej będę mogła powiedzieć mojemu Aspikowi, że próbowałam coś zrobić, żeby więcej go nie spotkało takie upokorzenie.
Dziękuję Wam, którzy dotrwaliście do końca tej dłużyzny ;-) Jeśli ktoś z Was się dołączy, będę wdzięczna stokrotnie! I mój syn też :-)