ninamica
16.05.14, 00:56
ie chcę się nakręcać, ale trochę mnie niepokoją niektóre zachowania naszej córki. Opiszę w skrócie:
- układa pluszaki w węże lub w rzędy jedne pod drugimi (ale wieże też buduje, kładzie misie spać itd. więc wie, do czego służą)
- czasami chodzi na palcach - kiedyś dużo częściej, teraz sporadycznie, ale nie wygląda to wtedy na zabawę tylko na sposób przemieszczania się
- jeszcze ze 3 miesiące temu nie lubiła się przytulać, histerycznym NIEEE!!! reagowała na moje próby przytulenia albo pytania, czy mnie przytuli
- wysoka wg wielu osób odporność na ból - praktycznie nie płacze nawet po silnym uderzeniu głową w stół, kolana obdarła do krwii upadając - otrzepała się i poszła dalej, ostatnio szczeniak podczas zabawy zadrapał ją mocno w twarz - zauważyłam dopiero szramę
- gdy próbuję jej czytać denerwuje się, nerwowo kręci głową, płacze, jeśli nie przestaję próbuje zamykać mi usta
- teraz mniej, ale kiedyś wszędzie chodziła z kocykiem, a konkretnie łapała go za metkę - w ogóle jak zobaczy gdzieś metkę to od razu ją przytula, wkłada palec do buzi i gotowa spać - metki dają jej poczucie bezpieczeństwa
- branie ręki dorosłego - tak, ale nie po to żeby coś pokazać (pokazuje sama) - nie rozgryzłam o co jej chodzi, lubi brać moją rękę i kłaść sobie na nodze, przy czym co chwile zmienia pozycję ręki - nie wiem czy to jakaś zabawa wyniesiona ze żłobka?
- gdy się czymś zdenerwuje, wykonuje dziwne ruchy głową, wymacjuje rękoma przy twarzy, ogólnie wygląda to czasami dość spazmatycznie
- fiksacja przedmiotami - konkretnie hydrantem - gdy jakiś mijamy, musimy podejść i najlepiej przy nim stać, dostaje histerii jak musi odejść od hydrantu
- jeszcze inna fiksacja - koła od samochodzików, odczepia je, jeżeli się nie udaje to wpada w szał, muszę je chować
- rozpoznaje kilka liter, ogólnie jak widzi napisany tekst to się bardzo ożywia i próbuje "czytać", ma swoje ulubione litery i cyfry
- paniczny strach przed suszarką do włosów (mimo uspokajania, tłumaczenia itd)
- powtarzanie pytań np. "gdzie jest piesek?" - odpowiada "gdzie jest piesek?" po czym np. "tu jest piesek", czasami po prostu powtarza pytanie i na nie nie odpowiada, nawet takie które rozumie (bo sama je potrafi zadać w innym momencie, żeby się dowiedzieć czegoś)
- ostatnio bardzo silna nieśmiałość względem obcych lub dalszych znajomych - jak kogoś spotykam na ulicy zamiera w bezruchu, muszę ją nieść bo sama nie zrobi kroku, w ogóle przy innych osobach potrafi godzinami nie wypowiedzieć jednego słowa - nawet jak się już czuje pewniej i się z nimi bawi, to porozumiewa się głównie "intonacją mruknięć" - o ile nie wymknie się do łóżeczka i nie zaśnie, bo ogółem często jest taka izolacja nawet przy jednym gościu w domu. I tak np. moi dziadkowie, których odwiedzamy często, moja ciocia itp. "nie dowierzają" że mówi - z drugiej strony w żłobku, w którym jest na codzień, uważają ją za bardzo wygadane dziecko.
- od 1 do 2 roku życia ogromny bunt (może po prostu bunt dwulatka?) - ogółem 80-90% czasu krzyk, wymuszanie, kopanie, plucie itd. Jakieś 2-3 miesiące temu zwrot akcji i anioł.
Z drugiej strony z mową jest zaawansowana, w domu używamy 3 języków i w dwóch rozumie niemalże wszystko i coraz więcej mówi (na razie miesza języki) - zdania typu "Piesek śpi", "Gdzie jest tatuś? Tatuś jest w pokoju" (sama sobie często zadaje pytania i odpowiada), "posuń się" (do psa), "nic się nie stało", "my chcemy jeść, my chcemy pić"
Z tym przytulaniem teraz naprawdę dużo lepiej, ale musiałam ją wziąć na sposób. Ogólnie jestem przeciwniczką szantażu emocjonalnego, ale na tyle mnie ta niechęć do przytulania niepokoiła że parę razy udawałam, że płaczę - wtedy "na odczepnego" mnie przytulała dosłownie na ułamek sekundy. Zrobiłam to dosłownie kilka razy (parę miesięcy temu) żeby sprawdzić, czy w ogóle ma jakąś zdolnośc do empatii - no więc zdecydowanie ma, odpuściłam więc (jak nie ma potrzeby to niech nie czuje że jest zmuszona się przytulać), ale od tego czasu sama zdecydowanie się do tego garnie, więc pod tym kątem jest dużo lepiej.
Poza tym przy nas jest bardzo kontaktowa, interakcji jest sporo, non stop coś pokazuje, o coś pyta, chce ze mną tańczyć, prosi żebym przykryła misia kocykiem itp. itd., jest bardzo wesoła, pogodna i grzeczna.
Nie widzę więc jakiegokolwiek zahamowania rozwoju mowy czy rozwoju społecznego, ale mimo wszystko ilość objawów wziętych "do kupy" trochę mnie jednak niepokoi.
Proszę o odpowiedzi i pozdrawiam!