Kiedy dziecko przekracza granice?

17.05.14, 21:47
Ostatnio zadaje sobie to pytanie. Ostatnio Mlody zachowuje sie coraz gorzej. Zaczal sie do nas zle odzywac, coraz czesciej bywa agresywny. Rozmawiamy z nim, tlumaczymy on przeprasza i obciecuje ze juz nie bedzie, a za chwile robi to samo i widze, ze smieszy go to ze sie wkurzamy. Zastanawiam sie wiec kiedy jest ta granica miedzy choroba a zlym wychowaniem. Boje sie ze zwalajac na chorobe zbyt duzo mu pozwolilismy i chcialabym to zmienic ale czy to nie bedzie walka z wiatrakami?
    • tijgertje Re: Kiedy dziecko przekracza granice? 17.05.14, 21:58
      Jaka choroba?
      Zadna choroba czy zaburzenie nie zwalnia z wychowywania dziecka. Jesli dziecko ma np atyzm i nie rozumie zasad spolecznych, przez co przekracza ogolnie akceptowalne granice, to nic nie poradzisz poza tym, ze trzeba tlumaaaaczyc, cwiczyc i tak w kolko cale zycie :P Gdzie lezy granica zaburzenia i wychowania? Dla kazdego dziecka jest inna. Wy ustalacie granice i zasady i wy musicie obsewowac ktore z nich dziecko przekracza nie zdajac sobie z tego sprawy :to kwestia zaburzenia i zadne kary, nagrody, przekupstwa tego nie zmienia, tu trzeba czasu i gory cierpliwosci. Jesli dziecko SWIADOMIE przekracza granice, to znaczy, ze zaburzenie nie ma tu nic do rzeczy. Granice musza byc jasne, zrozumiale dla dziecka. Czasem w teorii dziecko wszystko wie, ale nie potrafi tego zastosowac w praktyce, czasem jest rozwydrzone, bo wie, ze rodzice i tak mu nic nie zrobia. Tak czy siak trzeba ustalajac granice ustalic i konsekwentnie przestrzegac konsekwencji za ich przekroczenie. Nie twierdze, ze zawsze bedziecie wiedziec co jest czym, bo nie bedziecie, jednak ustalajac pewne absolutne minimum to zawsze dobry poczatek. NA agresje i pyskowanie u nas jest jeden skuteczny sposob: gluchota. Zasada jest "nie rozmawiamy podniesionym glosem". Jak dziecie krzyczy, informujemy, ze nie rozumiemy i nie reagujemy. Uczy go to 2 rzeczy: 1.krzyk nie jest srodkiem do osiagniecia celu, 2. swiadomego kontrolowania wlasnych emocji i sposobu ich wyrazania.
      • iluvia Re: Kiedy dziecko przekracza granice? 17.05.14, 22:17
        Wlasnie chodzi o to, ze nie jestem pewna czy on wie ze robi tym przykrosc. Mowisz ze tlumaczyc ale czasami jak to w zyciu bywa ta cierpliwosc sie konczy szczegolnie jak nie widac efektow. Dlatego zastanawiam sie czy zamiast tego tlumaczenia wprowadzic jakies kary czy przestac reagowac i udawac ze sie nie slyszy.
        • tijgertje Re: Kiedy dziecko przekracza granice? 17.05.14, 22:25
          Chyba nie ma co tego rozpatrywac w kwesti "robienia przykrosci". Takie emocjonalne podchody dla ludzi ze spektrum to chinszczyzna. Jasne, logiczne zasady: nie krzyczymy, nie przezywamy (z lista co jest uznawane za przezywanie/ obrazanie, np nazwanie kogos swinia czy glupkiem itd), nie uzywamy "kuchennej laciny" (rowniez z lista slow, ktore jz od dziecka slyszelismy, nowych za wczasu uczyc nie warto, ale warto wprowadzic okreslenie zbiorcze, do ktorego bedziemy wrzucac nowosci). Proste, logiczne i konkretne granice, nic w stylu "nie uzywamy oreslen, mogocych kogos zranic", bo dziecko nie potrafi okreslic co dla kogo jest raniace, zwlaszcza, ze jeden obrazi sie za bzdure, a drugi zniesie wszystko. Wszystko konkretami, z czasem rozszerzajac tlumaczeniem, jak sie ludzie przez to czuja, nie odwrotnie.
          • iluvia Re: Kiedy dziecko przekracza granice? 17.05.14, 22:30
            Dzieki, to mi troche rozjasnilo. Zobaczymy jak wyjdzie w praktyce. Naprawde niekiedy jest ciezko, a w dodatku sama zaczynam sie nakrecac, ze robie cos nie tak.
            • yadrall Re: Kiedy dziecko przekracza granice? 18.05.14, 08:48
              U nas w wielu wypadkach dzlaja konkrety. Nie zadziala: nie mow tak brzydko itp. ale juz zadziala NIE mow "glupi". Moj mlody ma fenomenalna pamiec i wbija sobie te zakazy w glowe :) Troche smiesznie jest jak potem z pelna powaga zwraca uwage dziadkowi, gdy ten powie: co za glupi zegarek-znowu sie spoznia! No,bo przeciez nie mowimy glupi :)
              Wiec druga wazna zasada jest,ze sami nie robimy tego co on ma zakazane-tu chodzi o ranienie innych czy robienie krzywdy. Moj syn zupelnie nie rozumie,ze rozni ludzie moga robic/nie robic rozne rzeczy. Tu tlumaczymy,ale idzie ciezko. Wiec puki co na poziomie przedszkolaka staramy sie wprowadzac te zasady,ktore sa stale i niezmnienne,a nam ich przestrzeganie nie sprawia wiekszego klopotu. Owszem powoli ukazujemy,ze doroslym wolno wiecej niz dzieciom (na zasadzie-Ty masz mniejsze lody niz mama itp. Ale pewne zasady (nie uzywanie wyrazow,ktore rania, nie bicie, nie kopanie itp.) sa dla wszystkich.

              Aha! I u nas czesto agresja/zle zachowanie wynikaja z jakiegos czynnika srodowiskowego-zmeczenie, nuda, stres, glod, zmiana pogody itp. Na wszystko nie mamy wplywu,ale czasem znajomosc tych czynnikow znacznie ulatwia zycie. Raz,ze mozesz pewnym rzeczom zapobiec (jak zmeczony to dac odpoczac, jak glodny to nakarmic itp),albo nastawic sie psychicznie na to co bedzie za chwile (zmiana pogody, glosne, publiczne miejsce itp).
Pełna wersja