fifi-00
09.06.14, 22:01
Przez wiele lat i morze zmagań z codziennością niepełnosprawnością dziecka ze smutkiem stwierdzam że największą moją porażką jest szkoła, a wlasciwie nie sama szkoła jako instytucja ale człowiek w niej pracujący a więc nauczyciel, od lat nie mogę zrozumieć dlaczego nauczyciel bedący pedagogiem ktory pracuje z chorymi dziecmi powiela te specyficzne zawodowe nawyki,nie jest ani troche bardziej uwrazliwony i empatyczny, ty jako rodzic petentem, ty i twoje dziecko jesteście dla niego. I moze mam pecha bo trafiam na te specyficzną kadrę a moze tez nie jestem typem osoby która za nauczycielem biega, słodzi bo z tego co obserwuje takich rodziców traktuje sie łaskawiej ale czy tak byc powinno?Uważam że mimo wszystko nie, szkoła dla dzieci chorych to nie powinna byc przechowalnia nauczyciel specjalny nie powinien sie zachowywac jak urzędnik reprezentujący instytucję w PRL a rodzicowi powinno sie mimo wszystko okazywac minimum empati wlasnie z racji wykonywanego zawodu.Przykro mi że jest tak dziwnie.