drzewo.czeresniowe
13.07.14, 21:53
Witam wszystkich użytkowników forum :),
skierowała mnie tutaj dobra znajoma.Przejrzałam kilka wątków i właściwie nie wiem już co myśleć. Ale do rzeczy.
Chodzi o 2,5 letniego syna szwagierki. Mam pewne obawy co do prawidłowości jego zachowań i chciałabym rozwiać bądź potwierdzić dręczące mnie od jakiegoś czasu niepokoje.
Proszę powiedzcie mi czy takie zachowania powinny wzbudzić niepokój rodziców:
- chłopiec poza "nie" nie mówi nic, jedynie krzyczy. Wyrazów dźwiękonaśladowczych nie używa;
- jest b.ruchliwym dzieckiem, ale mam wrażenie, że jego bieganie jest pozbawione sensu i logiki (z mojego punktu widzenia). Podbiega do czegoś np. piłki, bierze ją, biegnie z nią dwa kroki i ją wyrzuca. Następnie (w biegu) łapie autko i znowu wyrzuca je i dalej biegnie. I tak non-stop. W tym bieganiu jest coś niepokojącego. Macha rękoma i nigdy nie wiadomo co może zrobić;
- gdy w końcu się czymś zajmie (np. zabawa w piaskownicy czy malowanie) to odcina się całkowicie od świata;
- od b. dawna (przed ukończeniem roku) przy rozpakowywaniu zakupów grupuje je (serki do serków, warzywa do warzyw itd.);
- ma obsesję na punkcie wody (odkręcanie kranów, przelewanie z kubka do kubka, podlewanie kwiatów, kąpiele);
- ostatnio teść zwrócił uwagę, że nie potrafi w ogóle w żadną interakcję z dziećmi, potrafi tylko wyrywać zabawki (żeby odebrać mu zabawkę trzeba się z nim szarpać - za chwile podbiega znowu i znowu chce ją siłą wyrwać);
- moje dziecko boi się go i na nic zdają się tłumaczenia, żeby nie podchodził, bo mój płacze ze strachu (jest młodszy, w przeszłości wielokrotnie rzucił w niego butelką, zabawką; do jakiegoś czasu zawsze jak zabrał jakąś zabawkę mojemu synowi, to mój dostawał od jego rodziców coś zastępczego, bo tamten wrzeszczał - w pewnym momencie zbuntowałam się i nasze stosunki uległy oziębieniu);
- matka, teściowa twierdzą, że zachowuje się tak jedynie poza domem, a tam jest zwykłym dzieckiem;
- jest b.odporny na ból (gdy poparzył sobie nogi b.gorącą wodą, to nie płakał);
- mam wrażenie, że zwykle nie reaguje na swoje imię. Tak jakby dźwięk omijał jego uszy. Ktoś go woła a on nawet głowy nie podniesie. Ale żeby być sprawiedliwą, muszę dodać, że raczej jego imię wykrzykiwane jest w kontekście zabraniania czegoś.
- gdy coś chce, to ciągnie dorosłych za rękę;
- od bardzo, bardzo dawna oglądał bardzo dużo bajek (do tego stopnia, że w każdym pomieszczeniu w domu był jakiś nośnik, na którym jednocześnie były włączane bajki (teraz jest trochę lepiej);
- nie wiem czy to ma znaczenie, ale bardzo szybko zaczął wstawać, chodzić i w ogóle jest bardzo sprawny fizycznie;
- urodził się przez cc;
- matka na pewno paliła w ciąży i piła "bezalkoholowe" piwo (moje tłumaczenia, krzyki i fochy, że krzywdzi dziecko trafiały w próżnię);
- i na koniec to co zawsze mnie dziwi jak go widzę a na pewno nie ma wpływu na jego osobowość: ma nieproporcjonalne do swojej budowy ciała, olbrzymie dłonie, stopy i interes ;).
Zdaję sobie sprawę, że opis chłopca jest bardzo subiektywny, gdyż nie widuję go ostatnio bardzo często. Jednakże wiem, że cała rodzina męża uważa, ze chłopiec jest a) źle wychowywany i rozpuszczony, b) może coś jest nie tak, ale nie powiedzą tego głośno, bo nie chcą urazić matki :/ (stąd moje zgłębianie tematu - nie wyobrażam sobie podejrzewać dysfunkcji u dziecka i nic z tym nie zrobić).
Dlatego prośba do Was, czy jesteście w stanie ocenić czy powyższy opis, to opis trochę nietypowego dwuipółlatka czy może jednak rodzice powinni udać się z nim do poradni? Jeśli to drugie, to w jaki sposób przeprowadzić taką rozmowę z matką, która b.długo starała się o to dziecko i jest przewrażliwiona na jego punkcie (jedynie w stopniu obsesji na punkcie rozmów innych o jej dziecku).
Liczę na Was . Dziękuję z góry za pomoc.