rozmowa z dzieckiem świadomym - rodzice starszaków

22.07.14, 12:56
Mam parę pytań - wynikających z ciekawości (bo nie o poradę mi chodzi - tu wszystko zależy od relacji z dzieckiem i jego samoświadomości) dlatego zależy mi na odpowiedziach/refleksjach rodziców dzieci szkolnych (małych i dużych) oraz osób dorosłych. Dla przypomnienia tych co nas słabo kojarzą - jestem mamą prawie 8 latki z ZA (uczennica szkoły podstawowej, doskonałe świadectwo, uzdolnienia językowe+ przyrodnicze, uwielbia czytać - bynajmniej nie słowniki tylko literaturę piękną - beletrystykę zwłaszcza opisującą relacje międzyludzkie /zabrzmiało górnolotnie więc ; wielbicielka np. Ronji córki zbójnika, Tajemniczego Ogrodu, Dunii, Wiśniewskich, Bullerbyn, Ani z Zielonego Wz, Małej Księżniczki, Malutkiej Czarownicy, Wieloryba, Najwyższej Góry Świata itp.). Matematycznie na poziomie 10 latka. Towarzysko - bardzo chce mieć przyjaciół, ale nie radzi sobie z utrzymaniem znajomości - zawiera znajomość a potem "odpada".... Nie ma natręctw, tików ma kłopoty z koncentracją i nie patrzy w oczy, niezbyt odczytuje emocje z mimiki i ma lekką dyspraksję (potwierdzoną przez neurologa).
Córka jest świadoma swojego ZA (od 4 roku życia) dużo wie o swoich mocnych i słabych stronach. Woli gdy otoczenie wie o tym, że ma ZA ale oczekuje wtedy, że ludzie będą ją traktować zgodnie z najnowszą wiedzą ...;).
Z drugiej strony jest perfekcjonistką, i uważa, ze jeśli ma problem z odczytywaniem emocji tzn., że jest głupia itd. Jest teraz na etapie świadomego godzenia się z dysfunkcją i po raz pierwszy trudno mi udzielać jej szczerych, nienaiwnych odpowiedzi - a pytania któr zadaje brzmią np.
- czy to bardzo źle mieć aspergera, (tu odpowiedziałam kiedyś, ze mnie się wydaje, że nie, bo - i przytoczyłam atuty - odpowiedziała, że gdybym to ja miała ZA to wcale by mnie to nie zachwyciło... i się popłakała)
- czy zawsze będę miała kłopoty z kolegami?
- czy nauczę się rozumieć miny tak jak inni? (odpowiedziałam, że się uczy - powiedziała, że wie, ale czy będzie umiała? - przecież wszyscy potrafią)
- czy będzie rozumiała własną córeczkę (teraz jest lekkie fixum na punkcie posiadania dzieci)
- dlaczego ze mną wszyscy chcą rozmawiać, a z nią nie,
- co będzie jak nie pozna, że ktoś jest nieszczery, albo jak ktoś zażartuje a ona pomyśli, że się z niej wyśmiewa - czy nauczy się to rozróżniać...

I tu moje pytanie - oczywiście nie jestem Bogiem ani wróżką i nie wiem jak będzie, ale dysfunkcja jest dysfunkcją - być szczero obiektywnym czy rozbudzać marzenia ? Wolno je rozbudzać? A jeśli nie to co - liczyć się z depresją? Czy może samoświadomość pozwoli uchronić się przed depresją (oczywiście pracujemy na atutach, wzmacniamy pewność siebie - ale te i podobne pytania wracają jak pie*** bumerang.....
    • tijgertje Re: rozmowa z dzieckiem świadomym - rodzice stars 22.07.14, 13:31
      ania-pat1 napisała:
      I tu moje pytanie - oczywiście nie jestem Bogiem ani wróżką i nie wiem jak będz
      > ie, ale dysfunkcja jest dysfunkcją - być szczero obiektywnym czy rozbudzać marz
      > enia ? Wolno je rozbudzać? A jeśli nie to co - liczyć się z depresją?

      Nie bardzo rozumiem, jakich odpowiedzi chcesz udzielac corce? Czasem mozna po prostu odpowiedziec "nie wiem". Za czy autyzm ma mnostwo zalet, ale mamy pecha, bo swiat jest do nas nieprzystosowany i rozne neiprzyjemne cyrki z tego wychodza. A na pytania zadawane przez twoja corke nie da sie odpowiedziec jednoznacznie. Wszystko zalezy od konkretnej osoby, np moje odpowiedzi, z mojej autystycznej perspektywy, gdyby dotyczyly mnie konkretnie, brzmialyby mniej wiecej tak:
      - czy to bardzo źle mieć aspergera?
      I tak i nie. Tak, bo ma wiele zalet, dzieki ktorym mozna osiagac cos, o czym inni moga marzyc. Nie, bo ze wzgledu na ta wlasnie innosc i wyroznianie sie od wiekszosci nieraz sie to gryzie. Tak jest z kazda innoscia: jak 1 dziewczyna trafi do klasy chlopakow, jak jedno dziecko w klasie nie potrafi plywac czy jezdzic na rowerze, jak jedno ma wsciekle rude wlosy... Samo w sobie nic zlego, ale nieraz zdarza sie jakis glupek podjudzajacy reszte do dreczenia "innego". Z czasem jest lepiej, bo w doroslym zyciu samodzielnie mozna sobie wybierac otoczenie i po prostu unikac idiotow, w szkole nie ma wyjscia, trzeba sie nauczyc ich ignorowac, robic swoje i reszta nie przejmowac nazbyt (na tyle, na ile sie da). Autyzm jednak to wiazanka wyjatkowych cech sprawiajaca, ze o ile nie usiluje sie udawac kogos innego, zawsze jakis "wielbiciel" sie znajdzie, doceniajacy to, kim sie naprawde jest.
      - czy zawsze będę miała kłopoty z kolegami?
      to zalezy, jakich sie ma kolegow. Z niektorymi nigdy nie dojdzie sie do porozumienia, z innymi mozna stworzyc zgrany duet. Ja przez cale zycie zawsze mialam jakas jedna czy 2 przyjaciolki. Zmienialy sie z roznych powodow (jakas plage przeprowadzek mialam w otoczeniu), ale zawsze ktos byl do pogadania czy wygadania. Nie tlum, nie paczka, ale w zupelnosci wystarczalo.
      - czy nauczę się rozumieć miny tak jak inni?
      Tak i nie. Jednych "czyta sie" latwiej, innych nie. Po synu natychmiast widze, co w nim siedzi, rodzonej siostry przez prawie 40 lat nie rozgryzlam i zawsze jak ja widze, wydaje mi sie, ze jest wkurzona. Z innymi ludzmi podobnie. I nie, nie wszyscy to potrafia, przynajmniej nie na wystarczajacym poziomie, bo nawet wsrod NT dochodzi z tego powodu do konfliktow, bo "ktos sie krzywo popatrzyl" i tym podobne kwiatki.
      - czy będzie rozumiała własną córeczkę?
      Ja rozumiem swojego syna jak nikt inny na swiecie. Zaden nauczyciel czy specjalista nie potrafi tak dobrze rozgryzc mlodego jak ja. Robia to, owszem, ale na to, co ja widze w ciagu kilku sekund psychiatra czy psycholog potrzebuje min. godziny :P
      - dlaczego ze mną wszyscy chcą rozmawiać, a z nią nie?
      To juz nie ma wiele wspolnego z ZA. Ludzie lubia gadac i jesli ktos potrafi SLUCHAC, w trakcie rozmowy zadaje sporo pytan a nie papla wylacznie o sobie, to przyciaga tlumy jak konfesjonal (co niestety bywa rowniez uciazliwe:P )
      - co będzie jak nie pozna, że ktoś jest nieszczery, albo jak ktoś zażartuje a o
      > na pomyśli, że się z niej wyśmiewa - czy nauczy się to rozróżniać...
      Nic. Kazdy popelnia w zyciu jakies bledy, takie sa wpisane w nasze istnienie i albo bedziemy wszystkich trzymac na dystans, albo bedziemy wrazliwi i przez to nieraz damy sie wykorzystac czy zranic. Osobiscie wole druga opcje, bo choc nieraz bolesna, to tez nas sporo uczy. Najczesciej tego, kogo unikac, czy przy kim byc bardziej ostroznym czy uwaznym.

      Osobiscie nie sadze, zeby bylo bardzo zle. Sam autyzm jest ok, wszystko zalezy od tego, w jakie otoczenie sie trafi i jakie towarzystow sie sobie dobierze. Z mlodym nieraz o podobych rzeczach gadamy, tlumacze, ale nigdy nie ograniczam sie tylko do pozytywnych czy negatywnych elementow, staram sie wyjasniac obiektywnie, nawet jesli sytuacja jest bardzo emocjonalna. Poczekaj, az sie zaczna problemy damsko-meskie, wtedy to sie dopiero pytania sypia ;)


      • roza_am Re: rozmowa z dzieckiem świadomym - rodzice stars 22.07.14, 15:36
        > - czy to bardzo źle mieć aspergera?

        Co to znaczy "źle"? Czy mając aspergera jest się gorszym człowiekiem? Nie. Tak samo jak nie jest się gorszym z powodu gorszego słuchu lub chorej nogi. Wartość człowieka ocenia się na podstawie jego zachowania (czy jest miły czy wredny, pomocny czy oszust itd.), a nie niezależnej od niego obiektywnej sytuacji.
        Czy może - czy mając aspergera zawsze się cierpi? To zależy. Trochę od sytuacji zewnętrznej - czy trafi się na życzliwych, pomocnych ludzi, czy na samych okrutników. (Jacyś okrutnicy zawsze się znajdą, ale istotne jest, czy ma się dla nich przeciwwagę.) A trochę od samego zainteresowanego. To od nas zależy, jak postrzegamy rzeczywistość, czy cieszymy się nawet drobiazgami, czy martwimy byle czym. Można nauczyć się tak patrzeć na rzeczywistość, żeby cierpieć jak najmniej. No i jeszcze, mniej się cierpi gdy idzie swoją własną drogą, zgodną z naszymi potrzebami, zainteresowaniami, mocnymi stronami, a nie stara się być kimś innym (np. introwertyczny samotnik będzie szczęśliwszy pracując w bibliotece czy labie niż organizując głośne masowe imprezy).

        > - czy zawsze będę miała kłopoty z kolegami?

        Z czasem bywa lepiej. Mamy więcej doświadczenia, więc i więcej umiejętności. A w dodatku idąc drogą edukacji zgodną z naszymi zainteresowaniami spotykamy w pewnym momencie ludzi podobnych sobie, z którymi łatwiej się dogadujemy.

        To chyba tyle gwoli uzupełnienia, co do reszty pktów zgadzam się z Tig.

        Generalnie, dodałabym jeszcze, że problem jest chyba nie tyle w świadomości dziecka, co w jego wrażliwości. Stąd takie rozkminianie wszystkiego i tendencja lękowa. Dlatego położyłabym duży nacisk na (mówione pewnym i zdecydowanym głosem) "wierzę w ciebie", "zrobię wszystko, aby nie pozwolić głupim myślom zatruć ci życia" itp.
        • ania-pat1 Re: roza_am 22.07.14, 16:25
          zy mając aspergera jest się gorszym człowiekiem? Nie. Tak
          > samo jak nie jest się gorszym z powodu gorszego słuchu lub chorej nogi. - idąc tym tropem ZA jest "jak chora noga" - córka nie pyta czy jest dobrym człowiekiem, ona pyta "czy to fajnie mieć za" - chorą nogę niezbyt fajnie, prawda? A my sobie tłumaczymy, że za jest fajnie "mieć", bo np. ma się inne , świeże spojrzenie na świat, bo kiedy mówi mi co sądzi na dany temat to jest to zaje*** oryginalne - i ona pomalutku to dostrzega. Ale - oprócz tych fajności są też niefajności. I tu musi narodzić się akceptacja.
          Wartość
          > człowieka ocenia się na podstawie jego zachowania (czy jest miły czy wredny, p
          > omocny czy oszust itd.), - niestety nie - zazwyczaj w dzieciństwie sądzi się po wrażeniu....
          Ona nie czuje się dyskryminowana, czy wyśmiewana - ale chciałaby być w centrum - mieć dużo przyjaciół - takie ma marzenie....I wcale nie chce sama sobie działać - w tym rzecz

          A to już tak pół żartem ""zrobię wszystko, aby nie pozwolić głupim myślom zatruć ci
          > życia" itp." - gdybym tak powiedziała moje dziecko płakałoby 2 dni, ponieważ powiedziałam,że głupio myśli....
          • roza_am Re: roza_am 22.07.14, 17:15
            > idąc tym tropem ZA jest "jak chora noga"

            To ty mówisz ciągle o dysfunkcji. ;)

            > ona pyta "czy to fajnie mieć za

            A dla mnie to jest źle postawione pytanie. To tak, jakby pytać czy to fajnie mieć niebieskie oczy. Ani fajnie, ani niefajnie. Są jakie są. Wiem, że są niebieskie, więc dobieram do nich inne kosmetyki niż gdyby były brązowe. Fajnie jest umieć w odpowiedni sposób korzystać z tego co się ma, a nie po prostu mieć to czy tamto. Samo manie jest neutralne.

            > > człowieka ocenia się na podstawie jego zachowania (czy jest miły czy wred
            > ny, p
            > > omocny czy oszust itd.), - niestety nie - zazwyczaj w dzieciństwie sądzi
            > się po wrażeniu....

            Ale uczysz, że ocenianie po wrażeniu jest właściwe, czy jednak nie?

            > Ona nie czuje się dyskryminowana, czy wyśmiewana - ale chciałaby być w centrum
            > - mieć dużo przyjaciół - takie ma marzenie....I wcale nie chce sama sobie dział
            > ać - w tym rzecz

            E tam, odpowiedź na posta Tig świadczy, że jednak jest gotowa wziąć sprawy w swoje ręce.

            > A to już tak pół żartem ""zrobię wszystko, aby nie pozwolić głupim myślom zatru
            > ć ci
            > > życia" itp." - gdybym tak powiedziała moje dziecko płakałoby 2 dni, ponie
            > waż powiedziałam,że głupio myśli....

            Tak to jest jak się człowiek nie może wysłowić, a chce w końcu wysłać posta :P Generalnie, wszystkie zdania, które mi tu przychodzą do głowy fajnie brzmią (z odpowiednią tonacją, akcentami itp.), ale fatalnie wychodzą w piśmie.
            (Ew. odp.: "Każdy człowiek miewa czasem głupie myśli. Sztuką jest nauczyć się je zmieniać/odganiać. To tak, jak chcemy mieć w czymś sukcesy, to musimy czasami odganiać leniwe myśli i brać się do pracy/treningu/nauki. Tak samo, jeśli chcemy mieć fajne życie, musimy nauczyć się odganiać te myśli/poglądy/ograniczenia, które nas w tym dążeniu do szczęścia blokują")
            • ania-pat1 Re: roza_am 23.07.14, 09:44
              A dla mnie to jest źle postawione pytanie.

              Ale to jest oryginalnie zadane pytanie przez dziecko 7 letnie. Ono nie może być dobrze lub źle zadane. To rozmowa z 7- latką i ją interesuje odpowiedź na tak właśnie postawione pytanie, a nie dywagacje na temat prowadzone przez dorosłego.

              Ona chce brać sprawy we własne ręce - to jej atut od zawsze (terapeuci twierdzą, że dlatego u niej tak dobrze działa terapia, że jest zadaniowa i wie po co dane rzeczy ćwiczy); problem w tym, że dzieci są dziećmi ;-) (te np. z klasy) i trudno im "docenić jej wysiłki". A ją to frustruje i stąd te ( i inne) pytania.
              Mówię o dysfunkcji - a właściwie o dysfunkcjach, bo min. na ich podstawie diagnozuje się ZA, gdyby nie było dysfunkcji (głównie w obszarze społecznym) nie "łapałaby" się na diagnozę, a że równocześnie jest bystrzacha (trochę "dzięki" ZA) to można uznać, że przy pokonaniu/podporządkowaniu sobie pewnych obszarów będzie można uznać, że ekstra jest mieć ZA (akurat w jej przypadku). Pytanie na ile uda się wyprowadzić sprawy uwagowo/wzrokowo/niewerbalne (zarówno w odbiorze jak i "nadawaniu"). Ale tu jej wiek nie pozwala na tak dojrzała dyskusję jak z dorosłym (i dobrze!). Za to łapie mnie za słowa i wyciąga moje teksty sprzed 3 lat - dlatego tak długo myślę nad tym co odpowiadam.
              Zresztą apropos dysfunkcji - już jako 4 latka wiedziala, że skoro chodzi do logopedy, na si, tus i ter.pedagogiczną - to są to zajęcia innego rodzaju niż np. dodatkowy angielski, czy tańce. Tu pojawił się u niej pierwszy problem (w głowie) pt. dlaczego muszę się uczyć tego, co inni wiedzą bez uczenia. I to nie było dla niej neutralne - otarła się o depresję dziecięcą - wyprowadzoną przez terapeutę, który uczył ją jak "snobować się na ZA". Teraz potrafi zasunąć rówieśnikom na wakacjach : nie jestem neurotypowa jak ty, więc skończ!" - mina rówieśnika - bezcenna. Ale trochę ją to kosztuje (stąd nasze "wieczorne Polaków rozmowy").

              • roza_am Re: roza_am 23.07.14, 17:28
                > Ale to jest oryginalnie zadane pytanie przez dziecko 7 letnie. Ono nie może być
                > dobrze lub źle zadane. To rozmowa z 7- latką i ją interesuje odpowiedź na tak
                > właśnie postawione pytanie, a nie dywagacje na temat prowadzone przez dorosłego.

                Ale ja nie odpowiadam w tej chwili dziecku, tylko osobie dorosłej. Zakładam, że ty odczytasz to prawidłowo (czyli "na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czasem jest tak, czasem odwrotnie, czyli w sumie ani tak, ani odwrotnie" a nie "jestem głupia, bo zadaję złe pytania") i jak będziesz chciała przekazać córce, to przeredagujesz wg uznania.

                (terapeuci twierdzą
                > , że dlatego u niej tak dobrze działa terapia, że jest zadaniowa i wie po co da
                > ne rzeczy ćwiczy); problem w tym, że dzieci są dziećmi ;-) (te np. z klasy) i t
                > rudno im "docenić jej wysiłki".

                Hm, to znaczy jak, córka radzi sobie lepiej z pewnymi rzeczami (terapia działa), ale dzieci nie widzą różnicy w jej zachowaniu?

                > ) to można uznać, że przy pokonaniu/podporządkowaniu sobie pewnych obszarów będ
                > zie można uznać, że ekstra jest mieć ZA (akurat w jej przypadku).

                Cały czas mam wątpliwości, czy stawianie sobie celu pt. "ekstra jest mieć ZA" jest właściwe. W sensie, czy to da dobre skutki. Czy nie będzie prowadziło do takich scenek, jak ta na końcu (takie teksty na pewno zniechęcają dzieciaki). Albo czy przy byle niepowodzeniu nie będzie automatycznego wahnięcia w stronę depresyjną (skoro nie jest ekstra, tzn że jest beznadziejnie). Dla mnie zdrowszym celem byłoby "normalnie jest mieć ZA". Normalnie, czyli raz lepiej, raz gorzej, jak to w życiu. Są trudności, ale każdy człowiek ma jakieś, nawet jak na pozór tego nie widać. Są też rzeczy fajne.
                • ania-pat1 Re: roza_am 23.07.14, 19:47
                  zy nie będzie prowadziło do ta
                  > kich scenek, jak ta na końcu (takie teksty na pewno zniechęcają dzieciaki).
                  No właśnie rzecz w tym, że nie zniechęcają. Świat dzieci nie jest światem cukierkowej scenografii. Takie sytuacje budują pozycję - to nie tak, że dziecko ma być łaskawie akceptowane. I jakoś tą pozycję musi samo zbudować - jedni robią to siłą, inni intelektem - sprytem, jeszcze inni knując, plotkując - taki lajf. Czy tego chcemy, czy nie taktyka bądź miły dobry i nie kłam sprawdza się głównie w kreskówkach dla maluchów. Wydaje mi się, ze sprzedanie wyidealizowanego świata jako faktu dziecku z ZA jest podwójnie szkodliwe. I frustrujące.

                  "ale dzieci nie widzą różnicy w jej zachowaniu? " naprawdę sądzisz że dzieci oceniają to w taki sposób? Dla dzieci ona jest równa - traktowana na równi. Źle byłoby gdyby traktowały ją w kategorii dziwaka po terapii. Ale ONA jest świadoma, ze odpada z zabawy nie dlatego, że chce lecz dlatego, że coś błędnie zinterpretowała, inni myślą że nie np. chciała czegoś zrobić.

                  ZA daje pewne możliwości - więc gdyby nie ZA musialaby uczyć się języków a nie chłonąć (fajnie jest gadać na wakacjach nie tylko z dziećmi polskojęzycznymi - a była jedyną taką 7 latką), fajnie jest czytać sobie na basenie, a nie nudzić się w oczekiwaniu np. na animację, fajnie jest umieć pisać wiersze mając 6 lat, fajnie jest uznać, ze na olimpiadzie zadania są łatwe. Czy byłoby tak bez ZA? Wątpię - coś za coś, pewna umiejętność kompensuje inną. Słowem fajnie jest mieć ZA. Fajnie mieć oryginalny mózg - rzecz by umieć z niego w pełni korzystać.

                  Nie lubię traktowania życia w kategorii - każdy człowiek ma mocne i słabe strony.To w sumie nic nie znaczy. Czy to fajnie być kiepskim np. z matematyki - nie to b. niefajnie zamyka to wiele dróg, czy to fajnie mieć dyspraksję - nie bardzo niefajnie - musisz napracować się jak dziki osioł a inni i tak widzą łajzę na wf-ie, czy to fajnie mieć ZA - jeśli spojrzysz na mocne strony a oswoisz słabe może okazać się że jest fajnie.
                  • roza_am Re: roza_am 23.07.14, 21:46
                    > No właśnie rzecz w tym, że nie zniechęcają. Świat dzieci nie jest światem cukie
                    > rkowej scenografii. Takie sytuacje budują pozycję

                    Rozumiem, że takim tekstem można zdobyć uznanie u świadków sceny, no ale chyba nie u adresata takiej riposty.

                    Wydaje mi się, ze sprzedanie wyidealizowanego świa
                    > ta jako faktu dziecku z ZA jest podwójnie szkodliwe.

                    To mówisz, że mamy uczyć dzieci chamówy i iścia po trupach do celu? Owszem, nie da się ukryć, że takie rzeczy na świecie istnieją, ale jeśli nauczymy młode pokolenie, że tak ma być, to jest dobre i prawidłowe, to stworzymy totalnie patologiczny świat, w którym nie da się żyć.

                    Dla dzieci ona jest równa - traktowana na równi. Źle b
                    > yłoby gdyby traktowały ją w kategorii dziwaka po terapii.

                    Terapia służy zmianie niekorzystnych zachowań. Np. dziecko w pewnych okolicznościach wpada w histerię. Po terapii nauczyło się reagować spokojniej. Czy dzieciaki tak samo traktują histeryka jak spokojnego człowieka?

                    > Nie lubię traktowania życia w kategorii - każdy człowiek ma mocne i słabe stron
                    > y.

                    Nie mówiłam o mocnych stronach, tylko o tym, że każdy ma jakieś trudności. Jeden ma trudności w sporcie, inny w matematyce. Jeden w relacjach społecznych, inny w językach. W efekcie każdy z nich (a nie tylko ten z ZA) "musi się uczyć czegoś, co inni łapią bez nauki".

                    Czy to fajnie być wysokiego wzrostu? Czasem fajnie, bo nikt ci nie zasłania widoku, bo sięgniesz na wyższą półkę i wyglądasz szczuplej przy tym samym rozmiarze, ale jednocześnie trudniej ci kupić spodnie czy też trudniej zmieścić się w małym aucie. No to w sumie fajnie czy nie? Nie da się się wysnuć jednoznacznego wniosku, ergo nie warto rozkminiać czy coś jest fajnie czy nie fajnie, tylko cieszyć się życiem.
                    Fajnie jest mieć fajne życie. A to można uzyskać różnymi sposobami. Dla kogoś fajne będzie odnoszenie sukcesów w konkursach, dla innego szydełkowanie w zaciszu domowym. Ważne, żeby robić to co się samemu lubi, a niekoniecznie to co narzucają nam inni (rodzina, rówieśnicy, moda).
                    • ania-pat1 Re: roza_am 24.07.14, 10:12
                      "Terapia służy zmianie niekorzystnych zachowań. Np. dziecko w pewnych okolicznościach wpada w histerię. Po terapii nauczyło się reagować spokojniej. Czy dzieciaki tak samo traktują histeryka jak spokojnego człowieka?"

                      Owszem - ale moja córka nie miała nigdy tego typu zachowań - ona jest typem 100% opanowania - szczyt histerii w sytuacji publicznej to zasłonienie uszu w odpowiedzi na nagły hałas. Stąd mój opis - gdybym miała inne dziecko nie komentowałabym na tej zasadzie. Terapia w jej przypadku ma służyć wzmocnieniu pewności siebie, redukcji lęku, akceptacji tego, że nie wszystko jest w stanie zrobić doskonale i rozumieniu sytuacji społecznych oraz utrzymaniu więzi z wybranymi rówieśnikami. To są cele w orzeczeniu i cele terapii.

                      Nie zrozum mnie źle - chamówy nie toleruję - ale moja córka to było takie 300% kultury - dziecko mogłoby ją pobić a ona przeprosiłaby, że stanęła mu na drodze. I na to mojej zgody nie ma - bo nie zawsze w okolicy będzie ktoś dorosły/rozumny itd - a niestety z ZA łatwo zrobić ofiarę. Dlatego w terapii jest uczona: nie wszyscy muszą Cię lubić i ty nie musisz lubić każdego - ważne jak rozróżnić przyjaciel-"wróg"; niecelowa, drobna przykrość - celowe działanie na szkodę - i tych co celowo działają na szkodę należy nauczyć się od siebie odsuwać - nie ma sensu starać się o ich sympatię na siłę - to przepracowuje z terapeutami.
                      I znów - gdybym miała dziecko agresywne, pyskate - nie uczyłabym go odzywek czy ataków (nazwijmy te działania samoobroną) - ale mam dziecko przesadnie miłe i kulturalne - dlatego musi umieć czasem kogoś sprowadzić do parteru (to rzadkie sytuacje) i dzięki temu nie być ? ciaptakiem. Piszę : czasem - nie wychowuję aspi-chuligana (ci którzy mnie znają wiedzą o tym :-).)
                      Córka nie przejawiała nigdy zachowań z kręgu społecznie nieakceptowalnych - jedynym takim było traktowanie wszystkich jak bliskich sympatycznych znajomych (również obcych). Stąd nauka dystansowania.

                      "Ważne, żeby robić to co się samemu lubi, a niekoniecznie to co narzu
                      > cają nam inni (rodzina, rówieśnicy, moda)." - tak to klucz do wszystkiego.
                      Tylko, że marzeniem mojej córki jest duża liczba koleżanek, bycie "najfajniejszą" dziewczyną - takim centrum towarzyskim - kimś z kim wszyscy chcą się przyjaźnić.
                      W kombinacji ze słabym kontaktem wzrokowym, kiepskimi reakcjami i odczytywaniem niewerbalnych sygnałów, częstymi błędami rozumienia sytuacji społecznych jest to cel trudny do osiągnięcia.A przy jej zero-jedynkowym spojrzeniu półśrodki to brak sukcesu (to też zresztą element nad którym pracuje w terapii).




                      • roza_am Re: roza_am 24.07.14, 13:41
                        OK, teraz to wygląda w porządku. Oczywiście jestem za nauką radzenia sobie ze złośliwcami, nie popieram tylko upodobniania się do nich. Ale widzę, że źle oceniłam sytuację na podstawie wyjętych z kontekstu fragmentów.

                        > Tylko, że marzeniem mojej córki jest duża liczba koleżanek, bycie "najfajniejsz
                        > ą" dziewczyną - takim centrum towarzyskim - kimś z kim wszyscy chcą się przyjaź
                        > nić.

                        Obawiam się, że taki cel jest mało realny. I to nie tylko ze względu na ZA. Przecież wśród NT-ków tez nie ma samych gwiazd towarzyskich. Większość ludzi albo krąży dookoła tych gwiazd, albo ma wąskie grono koleżeńskie, dobrane ze względu na jakość, a nie ilość relacji. Można swoje umiejętności towarzyskie podrasować tak, aby z poziomu "nikt mnie nie lubi" dojść do "mam fajne grono znajomych", ale opcja "wszyscy mnie lubią, jestem najfajniejsza" to już raczej wymaga urodzenia się z pewnym pakietem cech. Spójrz chociażby na polityków, potrafią latami uczyć się cech przywódczych i szeroko rozumianej charyzmy, a tylko niewielu z nich odnosi w tym zakresie trwałe sukcesy.

                        Zastanawiam się też, czy tu faktycznie chodzi o liczne przyjaźnie (w sensie bliskich relacji z wieloma osobami), czy raczej o takie "narcystyczne" błyszczenie, bycie osobą w centrum uwagi, bardziej podziwianą niż towarzysko lubianą? Jeśli tak, to może jakąś metodą byłoby uzyskiwanie tego podziwu na innym polu?
                        • ania-pat1 Re: roza_am 24.07.14, 17:54
                          astanawiam się też, czy tu faktycznie chodzi o liczne przyjaźnie (w sensie bli
                          > skich relacji z wieloma osobami), czy raczej o takie "narcystyczne" błyszczenie
                          > , bycie osobą w centrum uwagi, bardziej podziwianą niż towarzysko lubianą? Jeśl
                          > i tak, to może jakąś metodą byłoby uzyskiwanie tego podziwu na innym polu?
                          >

                          Myślę, że egocentryzm odgrywa tu wielką rolę. Ale w tym wieku bywa trudno to oddzielić samej zainteresowanej...
      • ania-pat1 Re: rozmowa z dzieckiem świadomym - rodzice stars 22.07.14, 16:12
        tijgertje - córka przeczytała Twoją odpowiedź i jest b. zadowolona. Teraz stwierdziła, że w takim razie musi nauczyć się słuchać, zachwycona tym, że lepiej rozumiesz syna niż inni. Dzięki
    • agata_abbott Re: rozmowa z dzieckiem świadomym - rodzice stars 22.07.14, 15:10
      Nie wiem, jak się rozmawia ze starszym dzieckiem, ale czytam teraz super ksiażkę: "Świry, dziwadła i Zespół Aspergera" - napisaną przez trzynastoletniego chłopca z ZA. Czytam, bo chciałabym wiedzieć, jak to wszystko wygląda z drugiej strony. Ale książka jest kierowana przede wszystkim do dzieci/nastolatków z ZA - więc może przyda się Twojej córce?
    • xseniaw Re: rozmowa z dzieckiem świadomym - rodzice stars 23.07.14, 22:39
      - czy to bardzo źle mieć aspergera?
      Nie, życie jest trochę trudniejsze, ale nie niemożliwe. Trzeba nauczyć się z tym żyć. Każdy ma jakieś problemy, z którymi musi sobie radzić. ZA ma ZA i musi nauczyć się z tym radzić.
      - czy zawsze będę miała kłopoty z kolegami?
      Nie. Kiedyś to ona będzie sobie wybierać znajomych, a kolegami ze szkoły niech się nie przejmuje. Znajomości z lat szkolnych rzadko przenoszą się do czasów dorosłych.
      - czy nauczę się rozumieć miny tak jak inni?
      Tak. Człowiek normalny nabywa tych umiejętności nawet sobie nie zdając z tego sprawy, ZA musi się tego NAUCZYĆ. I wiedza ta jest dokładnie taka sama jak u normalnych ludzi. A to, że się tego człowiek UCZY, a nie przyswaja nie ma większego znaczenia. To tak jak Niemiec mówi po niemiecku, a Polak musi się tego niemieckiego nauczyć. A i tak się dogada.
      - czy będzie rozumiała własną córeczkę?
      Będzie jeśli będzie tego chciała. Ale dobra matka zna każdą minę własnego dziecka i przeważnie zna każdą myśl, która mu zaświta w głowie. A jeśli córeczka będzie miała ZA, to będzie w niej czytała jak w otwartej książce :D
      - dlaczego ze mną wszyscy chcą rozmawiać, a z nią nie?
      Popieram przedmówczynię. To nie ma związku z ZA. Kwestia nauczenia się słuchania innych, co dla ZA też jest nauką, a nie wiedzą przyswajaną.
      - co będzie jak nie pozna, że ktoś jest nieszczery, albo jak ktoś zażartuje a ona pomyśli, że się z niej wyśmiewa - czy nauczy się to rozróżniać?
      Nic nie będzie. Da się naciągnąć raz, czy drugi, potem zacznie uważać. Ja osobiście wolę dać się naciągnąć i mieć spokojne sumienie, niż nie pomóc i się gryźć. A jeśli ktoś z niej zażartuje, to niech się tym nie przejmuje. Umiejętność żartowania z siebie i własnych niedoskonałości daje dystans do własnej osoby i powoduje, że człowiek jest bardziej odporny na złośliwości innych ludzi. A złośliwych ludzi świat jest pełny.
      " ale dysfunkcja jest dysfunkcją - być szczero obiektywnym czy rozbudzać marzenia ? Wolno je rozbudzać? A jeśli nie to co - liczyć się z depresją? "
      Jeśli mogę być szczera, to jak tak popatrzeć wokół i poanalizować ludzkie zachowania, to na świecie nie ma normalnych ludzi. Każdy ma w większym lub mniejszym stopniu jakieś zaburzenia. Najważniejsze to nauczyć sobie z nimi radzić. Z tego co opisujesz twoja córka jest mądrą dziewczynką, i będzie mądrą kobietą. Poradzi sobie doskonale, nie musi się przejmować :)
    • aspiwro Re: rozmowa z dzieckiem świadomym - rodzice stars 27.07.14, 22:43
      ania-pat jak opisujesz swoją córkę to tak jakbyś opisywała moją 8-mio latkę! :D
      • ania-pat1 Re: aspiwro 28.07.14, 09:47
        Sadząc po nicku nie jesteście z Krakowa.... A szkoda - moje dziecko okropnie chciałoby mieć koleżankę z aspergerem, która ma podobne problemy .... Pozdrawiam
        • aspiwro Re: aspiwro 28.07.14, 09:52
          no tak Wrocław, oj bardzo żałuję bo moja też marzy, a miałam cichą nadzieję, że Ty z Wrocławia :( mamy kilku kolegów z aspergerem dogaduje się ale chciałaby koleżankę, a może listy, co myślisz?
          • aspiwro Re: aspiwro 28.07.14, 09:55
            moja córka intelektualnie na poziomie co najmniej 4 klasy, uzdolniona językowo, matematycznie i muzycznie. Z namiętnością czyta książki (jak nie przypilnuję to potrafi położyć się i przeczytać z 500 stron :o ale tak z 100-200 dziennie to norma :)
Pełna wersja