do osób które nie pracują żeby zająć się dzieckiem

09.08.14, 16:46
czy opłacało się? w sensie rozwoju dziecka, ale też sytuacji finansowej , relacji w rodzinie itd. Czy pojęłybyście taką decyzję jeszcze raz? Ja się zastanawiam, a decyzja trudna bo nie zarabiam tak mało... za to zostawiam w pracy większość energii i mam zszargane nerwy... i nie robię z dzieckiem ostatnio nic, bo nie daję rady. Jak z nią pracowałam nad różnymi rzeczami, to były efekty.
    • niunia_mamunia Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 09.08.14, 18:19
      Myślę, że sama już sobie na to pytanie odpowiedziałaś :)
      To musi być Wasza rodzinna decyzja, ale jeśli tylko finansowo będziecie w stanie takie rozwiązanie "udźwignąć" to moim zdaniem to najlepsza opcja.
      Ja chodzę do pracy, a po pracy ciągła terapia i wyrzuty sumienia, że robię za mało, a padam na twarz. Nie mam czasu na nic innego, ani dla siebie, ani dla przyjaciół. A z mężem się ciągle mijamy. Więc powtórzę się... jeśli masz taką możliwość to moim zdaniem najlepsza opcja :)
      • astat123 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 09.08.14, 19:38
        Decyzja trudna. Ja też nadal pracuje, ale mam mozliwosc wyjscia z niej, dowiezienia gdzie trzeba, potem odrabiam. Mysle, ze gdybym byla z dzieckiem caly czas "terapeutyzowalabym" mlodego caly czas. Czy byloby lepiej? Nie wiem. Dla mojego stanu psychicznego, lepiej ze jednak chodze do tej pracy. Tam łapie oddech od autyzmu, kieruje mysli gdzie indziej. Tez troche nerwowo w tej pracy, ale co innego mnie tam martwi. Po pracy tez z mezem sie mijamy, na zmiane jezdzimy na terapie /2*tyg nawet ponad nad 50 km w jedna strone/, ogarniamy dom. Jest ciezko ogarnac calosc, ciagle w biegu, ale dajemy rade. Oby jak najdluzej. Inaczej sobie nie wyobrazam, poza tym nie mam gwarancji, ze byloby inaczej, lepiej. Mysle, ze jako rodzice zawsze bedziemy czuli niedosyt-za malo, zle, inaczej itd.
        • eraz-lilipop Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 09:58
          Zgadzam się .Ja siedzę w domu z dzieckiem i ciągle czuje że coś ominęłam , że coś za mało , źle robię z dzieckiem. Jak pracowałam też miałam ten niedosyt.Marzy mi się praca przynajmniej w weekend aby odpocząć nabrać nowych sił. Najlepiej wyposrodkowac to wszystko bo czas dla rodzica jako człowieka jest ważny.
    • 1monique595 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 09.08.14, 20:08
      Witam, ja zostawiałam pracę zarabiając też nie mało, ale nie wyobrażałam sobie powrotu do niej. Mały urodził się w zamartwicy z obniżonym napięciem mięśniowym, zaczęłam z nim ćwiczyć Wojtą jak miał 7 tygodni, potem doszły jeszcze ćw. met. Bobath, pokonywanie kolejnego etapu rozwojowego zajmowało mu więcej czasu, zaczął chodzić mając 18 m-cy. A ja nie wyobrażałam sobie, że pójdę do szkoły uczyć dzieci, jeździć z nimi na wycieczki, fajnie spędzać czas a moje własne dziecko będzie leżało w domu jak roślinka bo nie było nikogo kto ćwiczył by z nim pod moją nieobecność. Diagnoza autyzmu doszła później. Chodzi na wiele zajęć fajnie funkcjonuje ale mimo wszystko przez te wszystkie lata widzę jak ważna jest systematyczność i codzienna praca w domu, bez tego nie było by takich postępów. ALE bycie w domu jest trudne, nie można nawet na chwilę oderwać się od dziecka i jego problemów, w pracy jednak człowiek "odpoczywa od domu"...Teraz syn idzie do pierwszej klasy a ja coraz częściej myślę o powrocie do pracy chociaż na pół etatu ale zrobię to tylko pod warunkiem że będzie sobie radził w szkole. Poizdrawiam
    • alcia555 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 09.08.14, 20:14
      U mnie dzięki temu że jestem z córką są duże postępy ,ale ja nie mogłabym iść do pracy na terapie jeżdzimy teraz 5 razy w tygodniu ,oprócz tego nauka w domu oczywiście w formie zabawy.Nie żałuje tego finansowo jest gorzej,ale ja i tak mało zarabiałam ,rodzina dalsza nie rozumie tego ,że nie pracuję,nie żyję tylko autyzmem córki chcę ,aby poradziła sobie pózniej w życiu ,a wieczorem dla wytchnienia czytam książki.
    • mruwa9 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 09.08.14, 20:27
      koncentrowanie sie wylacznie na autyzmie i terapii dziecka jest na dluzsza mete destrukcyjne dla calej rodziny i kazdego z jej czlonkow, dlatego tej opcji nigdy nie bralam pod uwage.
      Rezygnacja z pracy i skoncentrowanie calej uwagi na potrzebach dzecka z autyzmem rozwala zwiazek, odsuwa na dalszy plan potrzeby innych domowniko, innych dzieci, jesli sa w rodzinie, pogarsza finanse rodziny i czesto to wszystko konczy sie depresja matki. I w koncowym rozrachunku niekoniecznie przysluzy sie samemu dziecku, zwlaszcza, jesli facet sie wypnie i wyniesie z domu, a pozostale dzieci zaczna manifestowac swoj "zespol odstawienia od mamy".
      madra nauczycielka mojego dziecka kiedys ustawila mnie do pionu tekstem: pozwol kazdemu wykonywac jego prace. Ja jestem nauczycielem, ty jestes mama. Twoja rola nie jest terapia wlasnego dziecka, twoja rola jest kochac je i akceptowac takie, jakim jest. Po prostu byc.

      • majaaleksandra Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 00:03
        Ja nie pracuję na etacie właśnie dla terapii syna.
        Trwa to już kolejny rok i z perspektywy widzę że :
        a) nie było innej opcji bo latanie po lekarzach i 4h przedszkola wykluczają jakąkolwiek pracę
        b) sytuacja mnie wypala i niszczy ,depresja jest,syndrom odstawienia starszej jest, związek sie sypnął już przy pierwszej "poważnej" diagnozie więc ten punkt można pominąć.

        Dla niezwariowania staram się chodzic zaocznie do szkoly chociaz to zamiast odpoczynku psychicznego i wyników daje dodatkowy stres i braki czasu to jednak odrobinę pomaga z racji samego kontaktu z ludźmi

        Wydaje mi się że jeżeli jest ttylko możliwość logistyczna na Twoim miejscu zostałabym w pracy a ew zmniejszyłą wymiar jeżeli Cię tak męczy brak równowagi miedzy praca,domem i terapią.
      • gepardzica_z_mlodymi Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 12:03
        Ha, ale Mruwa, może też być inaczej niż u Ciebie. U mnie wszystko się zaczęło sypać, gdy podjęłam pracę na etacie, nawet pół etatu było za dużo. Łącznie z tym, że i autysta, i nadpobudliwiec zaczęli mieć ogromne problemy (autysta - regres, objawy różnych innych zaburzeń, czy chorób). Jak ja miałam się zajmować pomaganiem innym rodzinom i dzieciom, gdy moje szły na dno? I nie, wobec nich nie wchodzę w rolę terapeuty, ani nauczyciela, choć takie funkcje pełniłam w życiu zawodowym.
        W każdym razie, mimo tego, że staram się pomagać rodzicom dzieci niepełnosprawnych (nie tylko autystycznych) i dzieciom w wolontariacie, to moje życie nie kręci się tylko wokół autyzmu.
        Mam czas dla dzieci, ale też mam swoje pasje, rozwijam je i wygląda na to, że zacznę na nich zarabiać. W moim wypadku, gdy zamknęły się jedne drzwi, otworzyły się inne.
        Po prostu nie ma jednej słusznej drogi. Cóż z tego, że miałabym jakieś tam zabezpieczenie finansowe, jak mój syn resztę życia spędziłby w zakładach albo wręcz odebrałby sobie życie (bo takie było niebezpieczeństwo)?
        A do Autorki wątku:
        Zrób sobie bilans przewidywanych strat i zysków. Możesz też podjąć decyzję na próbę, np. jeśli masz możliwość skorzystania z urlopu wychowawczego na dziecko niepełnosprawne.
    • anias2000 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 00:09
      Pierwsze lata spędziłam z młodym. Finansowo byliśmy w ciemnej dziurze - dobrze, że rodzice pomagają. Niemniej postępy były i są bardzo duże - do tego stopnia, że po roku od podjęcia terapii proponowano mi rediagnozę (bo to nie żaden autyzm - normalne dziecko).

      Niemniej psychicznie nie jestem w stanie tego dłużej ciągnąć, dlatego dobrze funkcjonujący młody idzie do przedszkola a ja wracam do pracy. Zobaczymy jakie będą teraz skutki takiej decyzji.
      • aga_sama Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 08:38
        Zależy jak funkcjonuje dziecko.
        Patrzę na swoje koleżanki, na siebie z czasu kiedy nie pracowałam i wyglada to bardzo rożnie.
        Na pewno matka siedząca w domu jest skoncentrowana na niepełnosprawnym dziecku. Dziecko idzie do przodu, ale jest uwiązane emocjonalnie do mamy. Trudno jest potem ustawić relacje z dziesięcioletnim aspie z IQ 140, skoro mama przez ostatnie lata skupiała sie tylko na nim. A jak dziecko jest jedynakami to w ogóle masakra.

        Poszukaj jakiś rozwiązań, żeby jednak pracować. Może na cześć etatu, może w innej firmie.
        • mika2 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 24.11.14, 15:26
          Ja na początek pracowałam na pół etatu, później już taka możliwość mi się skończyła. Ale dzięki blisko 4 latom terapii wszyscy mówią, że to nie to samo dziecko:) Więc w moim przypadku warto było. Gdybym musiała podjęłabym taka decyzje jesz raz. Minus był taki, że rezygnowałam z pracy w momencie propozycji lepszego stanowiska i większych zarobków. Nie byłam przyzwyczajona do "siedzenia" w domu i pierwszy rok był dla mnie bardzo ciężki - prawie wpadłam w depresję. Teraz czeka nas komisja i pewnie 7 pkt będzie na nie. Wtedy było naprawdę źle a dostałam dopiero po odwołaniach a teraz? Nie łudzę się, nawet nie wiem czy bym chciała - bardzo chciałabym pracować. Ale obawiam się, że syn może źle znieść przejście do gimnazjum - nowa szkoła, otoczenie, uczniowie - do rejonówki nie idzie, wiec wszystko będzie nowe. Ale może będzie dobrze, bo to będzie kasa integracyjna.
    • yadrall Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 13:56
      Mysle,ze to zalezy od konkretnej rodziny/dziecka. I kazdy z nas sam musi podjac decyzje jak to zrobic,zeby bylo dobrze.

      Jak moj starszy mial 13 miesiecy poszlam do pracy-pracowalismy z mezem na zmiany. Oszem byl system,ale na pewno nie do zrozumienia dla 13 miesiecznego dziecka. On nigdy nie wiedzial kto bedzie sie nim opiekowal w danym dniu o danej godzinie. Wtedy jeszcze nie przyszlo nam do glowy slowo autyzm. Ale jak moja matka po 3 miesiacach takiej pracy rodzicow zobaczyla moje dziecko to sie za glowe zlapala. Mlody wycofany, histeryczny, wylaczony z kontaktu , maly dzikus... Myslelismy,ze jest poprostu niegrzeczny,ale wtedy zrozumialam,ze cos zlego dzieje sie z dzieckiem od czasu gdy pracuje. Wrocilismy z urlopu i zlozylam wypowiedzenie z pracy.
      Poszlam na zasilek i szukalam czegos bardziej "ulozonego". Nie, nie terapeutyzowalam syna. Ale mlody zyskal grunt pod nogami i zupelnie instynktownie "prostowalam" wiele rzeczy. Po kolejnych 5 miesiacach poszlam do innej pracy. Tym razem na pol etatu i w "ludzkich" godzinach. Z synkiem bylo tak sobie-bez rewelacji,ale i bez kierunku ku dnu.
      Po drodze zaszlam w ciaze z mlodszym synem i pojawilo sie slowo: autyzm.
      Bedac w 24tc z mlodszym poszlam na macierzynski,ale to byl ciezki czas,bo sie przeprowadzalismy. Co nie zmienia faktu,ze starszemu znowu zaczelo sie poprawiac.
      Potem urodzil sie mlodszy, bylam na macierzynskim. W tym czasie duzy dostal diagnoze i zrozumialam dlaczego on tak bardzo cierpial w czasie gdy pracowalismy na zmiany...

      Po macierzynskim do pracy juz nie wrocilam. I dzis mam super inteligentnego (IQ 139), wygadanego (owszem monotematycznego) prawie 5 latka,ktory dla niewtajemniczonych jest calkiem zdrowym dzieckiem.

      Ale dzis, gdy od wrzesnia starszy idzie do szkoly 9-15 to pewnie bym wrocila w tym czasie do pracy,ale jest tez mlodszy... Wiec przez najblizsze 2 lata na pewno nie pojde do pracy,ale wiem,ze jestem potrzebna moim dzieciom w domu. I tak jest dobrze.

      Aha! Nie terapeutyzuje moich dzieci caly czas. Owszem robimy zalecone cwiczenia,ale zwykle wplatam je w nasze zwykle zabawy i wychodzi calkiem fajnie.

      I na koniec-mieszkam poza PL i wiaza sie z tym dwie sprawy:
      - zupelnie inne podejscie do terapi-tu dziecko nie ma terapi tak jak w PL-5 razy w tyg. Owszem sa bloki np. logopedyczne,ale to jest 6 spotkan co tydzien po godzinie i 3 mies przerwy. W tym czasie sie robi zalecone cwiczenia w domu-po 10-15 min dziennie. I to wszystko...
      - finanse-jako rodzina z dwojka niepelnosprawnych dzieci nie mamy problemow finansowych w w zwiazku z tym,ze ja nie pracuje. Poprostu panstwo rozumie nasza sytuacje i to,ze zrezygnowalam z pract,bo moje dzieci tego potrzebuja,a nie dlatego,ze mam taka fanaberie. Wiec aspekt finsnsowy nie zmusza mnie do podjecia pracy-zwyczajnie kasy starcza nam na zycie,wiec nie wplywa to na moja decyzje.
    • agusia.24 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 14:41
      finansowo jasne, że jest gorzej, ale jeśli chodzi o dziecko to jest o wiele lepiej, nie pracuje prawie półtora roku, przez ten czas moje dziecko tak się zmieniło, że faktycznie nie widać po nim autyzmu, ale jeśli tylko będzie na tyle dobrze, żebym mogła pracować, to chętnie do pracy wrócę, choć depresji na razie się nie nabawiłam :)
    • malgoska777 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 10.08.14, 20:52
      dzięki za wpisy... decyzja trudna bo już rok byłam w takiej sytuacji(wzięłam na córkę rok wychowawczego ze względu na niepełnosprawność) - postępy młodej kosmiczne,ale moja depresja też, właśnie wynikająca z pracy terapeutycznej non stop i skupienia tylko i wyłącznie na dziecku, bywało kilkanaście godzin dziennie, do tego młodszy syn z którym więź mocno ucierpiała, bo skupiałam się niemal wyłącznie na młodej.O relacjach z mężem nie wspomnę. Powrót do pracy 2 lata temu był strzałem w 10 dla mojego zdrowia psychicznego. Aktualnie mam w domu 3 latka i 7 latkę, córa autyzm z porazeniem, młody niby podejrzenie ZA, ale czasem myślę, że chybione. Właśnie robię bilans zysków i strat, bo żeby utrzymać się w pracy muszę dać z siebie 150%, a czasem i 200:) A z drugiej strony młoda ma duże szanse na samodzielność, ale terapeuci tego za nas nie wypracują, jedyne co działa na córkę to codzienne powtarzanie wielu zachowań w wielu sytuacjach, których terapeuta nawet nie miał okazji zobaczyć. Ćwiczenie przeróżnych sytuacji. Oswajanie strachu, oswajanie świata - tylko my rodzice możemy jej w tym pomóc , terapeuta nie da rady ( chyba, że miałaby go na kilka godzin dziennie:) Jest mi dziwnie rezygnować z pracy kiedy inni rodzice akurat właśnie by do niej wracali (młody idzie do przedszkola, młoda do 1 klasy), ale jakoś mi tak się wydaje, że teraz jeszcze mogę dużo wypracować, a dziecko jest na tym etapie, że chce się uczyć nowych rzeczy, chce ćwiczyć itp. A jeśli mnie nie ma po 12 godzin w domu, a jak jestem nawet wcześniej to jestem tak padnięta, że nie mam siły ruszyć ręką... Myślę że rezygnacja jest na plus, na jakieś 2 lata na pewno, potem się zobaczy. Tak myślę, ale na razie robię ten bilans i bardzo mi pomogły Wasze uwagi, dziękuję:)
      • gepardzica_z_mlodymi Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 11.08.14, 06:27
        A zmiana pracy? Na mniej angażującą/ niepełnowymiarową? Ty coś robisz, realizujesz się w jakimś zakresie, masz oddech a jednocześnie jest czas na sprawy dzieci?
        Wtedy byłby wybór nie tylko miedzy dwoma skrajnymi drogami.
    • twins00 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 11.08.14, 14:39
      Z tego co napisałaś wyjściem byłaby zmiana pracy na mniej angażującą, typowe 8 godzin lub mniej jeśli by się dało tak ustalić. Skoro nie zarabiasz mało, znaczy masz dobre wykształcenie, doświadczenie, więc jeśli mieszkasz w dużym mieście nie powinnaś mieć problemu ze znalezieniem innej pracy, nawet trochę gorzej płatnej. A może pół etatu uda Ci się uzgodnić, to akurat tyle ile w szkole córka spędzi.
      Wg mnie każdy ma inną sytuację i trzeba patrzeć na wszystkie okoliczności życia. Ja byłam na wychowawczym 3 lata, choć tego nie planowałam wcześniej. Po macierzyńskim miałam wrócić do pracy, a dziecko z nianią zostawić, tak jak to zrobiłam ze straszą córką. Ale mała urodziła się jako wcześniak, obniżone napięcie, konieczność rehabilitacji, więc zdecydowałam się na urlop, później doszło opóźnienie psychoruchowe, obniżona odporność, padaczka, a na końcu jak już zbliżało się przedszkole i mój powrót do pracy autyzm. Córka jest w przedszkolu specjalnym 5 godzin, więcej nie daje rady, ma trochę terapii po. Przede wszystkim często choruje, przynajmniej raz w miesiącu, a u mnie w pracy zwolnienia to było najgorsze zło, z urlopami też były problemy, nigdy z wyjątkiem chyba dwóch lat nie wykorzystałam całego przysługującego mi okresu, był stres, ciągłe napięcie, dokładanie obowiązków. U męża ze zwolnieniami i urlopami nie lepiej, praca jest kilka dni w tygodniu do późna, poza tym 2 razy w tygodniu spotyka się z synem z pierwszego małżeństwa, więc jego udział w opiece nad mała i w domu byłby niewielki. Także u mnie na razie jeśli już wchodziłaby w grę tylko praca na pół etatu, a takiej nie ma. Gdybym pracowała, nie miałabym wcale czasu na oddech dla siebie, na obowiązki w domu, zakupy, wieczorem kiedy spędzam czas ze starszą córką, padałabym na twarz ze zmęczenia albo zajmowała się domem. No i ja potrzebuję czasu spędzonego z małą, żeby ją zrozumieć, nawiązać więź, wypracować sposoby postępowania z nią, nie wiem jak miałabym to osiągnąć, pracując z dojazdami 10 godzin dziennie.
      • malgoska777 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 12.08.14, 06:39
        doświadczenie owszem, z dobrym wykształceniem trochę gorzej:) pracuję w handlu, więc gdzie nie pójdę do pracy tam będzie kocioł, w zasadzie się zdecydowałam chociaż mam lekkie wahania, ale głównie co do tego kiedy.
        Napisałaś - "Gdybym pracowała, nie miałabym wcale czasu na oddech dla sieb
        > ie, na obowiązki w domu, zakupy, wieczorem kiedy spędzam czas ze starszą córką,
        > padałabym na twarz ze zmęczenia albo zajmowała się domem." Ja dokładnie tak mam z tym, że coraz częściej brak mi sił/ czasu nawet na porządne zajęcie się domem. Ogarniam to co bezwzględnie muszę i tyle. Ale najbardziej żal mi tego co tracę w kontakcie z dziećmi - młoda teraz jest naprawdę chętna do współpracy pod każdym względem, pozostaje tylko działać . A syn też potrzebuje czasu, ma swoje problemy. W sumie to podliczyłam, że finansowo wytrzymamy. Jedyne czego mi szkoda, to to, że właśnie skończyły nam się największe wydatki(młody miał opiekunkę, potem przedszkole prywatne - bo za nie dostał się do zwykłego) i mogłabym cos zacząć odkładać, bo jesteśmy cały czas na lekkim minusie. Ale co mi z tego odkładania jak dziecko zalicza znowu kroki w tył. Tak więc sytuacja jasna. Pomogłyście mi bardzo, bo zwróciłam uwagę na parę dodatkowych rzeczy właśnie dzięki waszym wpisom.
        • malgoska777 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 22.11.14, 10:43
          nie pracuję od paru dni, dzięki za wszystkie cenne uwagi jeszcze raz, postanowiłam zachować jakąś równowagę,(to co pisze mrówa jest bardzo istotne:) i poszłam na studia ( tak wyszło, że udało się za nie nie płacić), więc mam coś swojego, i mam tez czas - po 5 dniach nie tyle intensywnej, co zaplanowanej i bez pośpiechu pracy córka ma pierwsze porządne postępy w pisaniu.Finansowo jeszcze nie odczułam, odezwę się w tym miejscu za parę miesięcy , ale na razie sądzę, że dobrze zrobiłam.
          PS. do mrówy - nie da się być po prostu mamą, musiałabym ją wozić codziennie po nauczycielach/terapeutach, a tego z kolei młoda nie wytrzyma. Myślałam o wolontariuszach, może coś z tego wyjdzie, na razie pracuję z nią w większości sama, ale nie non stop, mam wyznaczony czas na bycie terapeutą:)
          • kasiek-kd Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 23.11.14, 11:29
            nie na temat ...wątku,
            ale zapytam: jak się robi, ze można studiowac nieodpłatnie?
            • portenho Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 23.11.14, 21:15
              nie rozumiem, jak to jak? wszytskie studia w systemie dziennym na publicznych uczelniach sa nieodplatne. ALE PODKRESLAM- TRZEBA STUDIOWAĆ DZIENNIE. a rekrutacja juz zalezy od wielu czynnikow: od kierunku, od tego czy masz stara czy nowa mature i kilku innych. generalnie proponuje,zebys rozwinela to pytanie, bo nie jest zbyt jasne.pozdrawiam
              • kasiek-kd Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 23.11.14, 22:48
                zakładam, ze mrówka nie ma mniej niz 24-25lat (bo to górna granica rekrutacji na studia dzienne- tak pamiętam) bo chwali się pracą i 2 dzieci (mogę się dziwić oczywiście)
                zaoczne, niestacjonarne, eksternistyczne itp sa płatne,
                podyplomowe tez....stąd pytanie
                jeśli robi doktoranckie z 2 dzieci to chyle głowę,
                mrówką, sorki, ze tak dopytuję, ale ciekawi mnie jakie są mozliwości na bezpłatne studia
                • portenho Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 23.11.14, 23:40
                  to bzdura,ze na studia dzienne sa limity wiekowe 21-25lat. Jest limit wieku na aktorstwie, ale to zrozumiale.
                  Dodatkowo tylko niektore kierunki, gdzie ze stara matura zdajesz dodatkowo cos w rodzaju egzaminu. poza tym, jak komus zalezy na studiowaniu dziennie to na pewno bedzie mogl studiowac. To, co sie traci z wiekiem to znizki na komunikacje np.miejska.
                • portenho Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 23.11.14, 23:42
                  poza tym jesli tak Cie ciekawia mozliwosci bezplatnego studiowania , wybierz konkretna uczelnie, znajdz numer do dziekanatu i sie dowiedz. Z tak slabymi mozliwosciami wyszukiwania informacji nie wroze Ci wielkiej kariery na zadnej uczelni.
                • mruwa9 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 23.11.14, 23:43
                  chyba cos ci sie pomieszalo.
                  Ja nigdzie nie pisalam, ze studiuje. Studia skonczylam przed urodzeniem pierwszego dziecka i , niestety, mam znacznie wiecej, niz 25 lat...i trojke dzieci.
                  • halogen75 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 25.11.14, 03:03
                    I nie jest mrówką, mrówą, tylko mruwą9 ;) :P
                    • mruwa9 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 25.11.14, 15:39
                      ano :-)
            • malgoska777 Re: do osób które nie pracują żeby zająć się dzie 25.11.14, 20:43
              możesz mieć na dziennych indywidualną organizację studiów - co oznacza, że możesz uczęszczać mniej niż reszta, a na zaliczenia umawiasz się indywidualnie z prowadzącymi. Wymaga samozaparcia, organizacji,ale da się.I nie ma limitów wiekowych na studiach dziennych.
Pełna wersja