Son-rise??

31.10.14, 11:15
witam, znalazłam jakieś stare wątki na ten temat. Jestem ciekawa czy ktos z was przeszedł cały program, jakie były efekty i czy mieliście terapeutów do pomocy? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź)
    • halogen75 Re: Son-rise?? 05.11.14, 08:37
      Hej :) Parę lat temu otarłam się o ten temat jednak wówczas było to jeszcze w powijakach jeśli chodzi o Polskę. Materiały i wiedza przekazywane netowo, terapeuci słyszący coś tam ale wciąż niewiele. Obecnie program ten jest w dość dużym rozkwicie. Na fb powstała grupa związana z tym tematem. Znajdziesz tam wszelkie info również na temat szkoleń.
      Pozdrawiam :)
      • madziulec Re: Son-rise?? 05.11.14, 10:08
        To jest tak: w teorii powinno się pojechac do JU-ES-EJ by wiedzieć czym to jeść na masakrycznie drogie szkolenia. W teorii owszem szkolenie jest dofinansowywane, ale nie finansują z tego co wiem ani samolotu ani pobytu. Może finansują?
        To jedno.
        Drugie: szkolenie na podstawie filmików na tubce to se można wsadzić w dupkę. Taka prawda.
        Terapeuci wprowadzają elementy różnych terapii, łączą je i wtedy wychodzi coś fajnego :)
        Co do samego Son Rise: wady: potrzebny osobny pokój i stado wolontariuszy. Nie do końca rozumiem cel nadrzędny spojrzenie w oczy. Czasem mam wrażenie jakby to spojrzenie było ważniejsze niż opanowanie innych umiejętności przez dziecko.
        Do tego nie wiem, może to moje wrażenie, że SR to sekta i osoby w to wchodzące mają jakies dziwne mózgi i tylko gadają o tym i nie dadzą powiedziec sobie i podyskutować o czymś innym.
        • portenho Re: Son-rise?? 05.11.14, 14:54
          mam dokladnie takie samo wrazenie, jak madziulec, ze to taka sekta .
          W dodatku znak dziecko, ktoremu rodzice stajac na rzesach zapewnili rpawie idealne warunki (tak, byli w usa na szkoleniach, spotkaniach i roznych takich, poszli z torbami ale latali). i to dziecko po bodajze 3czy 4 latach... funkcjonuje beznadziejnie. zero poprawy. w tym czasie po 2 latach behawiorki i normalnego neurologopedy kilka razy w tyg moje dziecko (bedace na starcie podobnie beznadziejnie funkcjonujace) nie tylko zaczelo mowic (tamto nie; w dodatku nie moglo miec logopedy, rzekomo guru w usa zabronil jakichkolwiek innych terapii) ale i zachowuje sie duzo lepiej. chocby w zakresie samoobslugi czy zabaw/nauki. To mi dalo do myslenia.
          Jednak ta "sektowosc" i potrzeba wydania wagonu dolcow jest dla mnie odstreczajaca jeszcze bardziej. a grupa na fb, o ktorej wspomina halogen- moim zdaniem nic nie wnosi, obserwowalam ja z ciekawosci pare miesiecy. pozrawiam
          • drop.s18 Re: Son-rise?? 05.11.14, 17:59
            dzięki za odpowiedzi, nie wszystko w tym programie mi pasuje, a że walczymy ostatnio z okresem buntu))) z naszym małym Bin Ladenem)) to chciałam czegoś nowego spróbować i robimy sobie czas 1 na 1 tylko z wygłupami. Jutro zaczynamy rediagnozę w OWI, zobaczymy co nam powiedzą
            • halogen75 Re: Son-rise?? 05.11.14, 18:11
              Ooooo, to może dobrze w takim razie, że mnie nie wciągnęło i z braku wówczas laku poszłam inną drogą ;)
              • madziulec Re: Son-rise?? 05.11.14, 18:26
                Tak do końca terapia zła nie jest. Wg mnie fajnie wpleść jej elementy.
                • emka_waw Re: Son-rise?? 06.11.14, 09:53
                  Wiele razy już to pisałam i napiszę jeszcze raz:

                  Każde dziecko z autyzmem jest inne. Do każdego przypadku terapie i metody wychowawcze powinny być dobierane indywidualnie. I to nie koniecznie w całości czy w postaci kanonicznej. Można (i należy) dobierać pasujące nam i dziecku elementy z różnych nurtów terapeutycznych i zestawiać je ze sobą. Jak najbardziej trzeba je spersonalizować i dostosować do naszego dziecka. Nie jest to łatwe i często działamy na wyczucie, czasem trzeba też coś odrzucić (bo nie działa) albo przesunąć na późniejszy czas (muzykoterapia - rok temu mój syn tak tego nie znosił, że na widok terapeuty kładł się na ziemi i płakał. Od września ma muzykoterapię z TYM SAMYM terapeutą, i pracuje się im bardzo dobrze :) Prawdopodobnie dlatego, że udało się nam przez ten rok znacznie zmniejszyć nadwrażliwość słuchową).

                  Podsumowywując - trzymanie się jednego i tylko jednego nurtu terapeutycznego jest dla mnie decyzją z gruntu nietrafioną, ze względu na złożoność i różnorodność zaburzeń występujących u autystyków.
    • marychna31 jeśli interesują cię terapie niedyrektywne 08.11.14, 19:47
      Może zainteresujesz się
      System Growth through Play

      My właśnie zaczęliśmy u naszego młodszego syna. Zaleta (i przewagą nad son rise, imo) jest to to, ze to może być zarówno główna metoda terapeutyczna jak i wspierająca każdą inna terapię. Byłam na szkoleniu dla rodziców ( w Polsce), mamy też bardzo dobrego terapeutę, pracującego tą metodą.
      Mnie sie te zajecia bardzo podobają, "czuję ich klimat" a co najważniejsze dziecko te spotkania uwielbia i fajnie się z nim bawi w domu, według zasad GTP.
      • barcys1 Re: jeśli interesują cię terapie niedyrektywne 09.11.14, 00:16
        My też zaczęliśmy jeździć do Łodzi do Fundacji Zrozumieć Autyzm na terapię niedyrektywną Growth trough play system. Ile Twój syn ma lat? Mój 5.
        • marychna31 Re: jeśli interesują cię terapie niedyrektywne 09.11.14, 20:38
          Mój młodszy syn ma niecałe trzy. A nasz terapeuta kształcił się właśnie w Zrozumieć Autyzm:)
          Zasady GTP stosujemy tez czasami wobec starszego- 8,5 lat.
          Ja jestem póki co zachwycona:) Mój maluch tak się świetnie bawi podczas terapii, że z płaczem żegna się z terapeutą. I ciągle gada, ze chce tam wrócić:)
    • gomado Re: Son-rise?? 19.11.14, 23:18
      Ja byłam na trzech szkoleniach w USA i jestem wielką orędowniczką i miłośniczką Son-Rise. Od razu jak trafiłam na tą terapię poczułam, że to moje klimaty, ta terapia daje mi odpowiedzi na wszystkie pytania. Gdy zaczęłam prowadzić sesje w playroomie i pozyskiwać dla swojego Programu wolontariuszy widziałam efekty, wiele zależy od tego na ile stosujemy się do tego czego się nauczymy. Nie musi to być kosztowna terapia, są dofinansowania i grupy wsparcia, polska fundacja bycblizejsiebie.pl. Ja, moja rodzina i mój syn rozkwitamy dzięki tej terapii. Sekta? Nie- wiara w siebie, dziecko i pozytywne myślenie.
    • malgoska777 Re: Son-rise?? 21.11.14, 20:20
      przede wszystkim ideą nie było wyleczenie z autyzmu, kto o tym zapomina jedzie do stanów, wydaje kasę i srogo się rozczaruje, bo nie każdy jest w stanie "zaszaleć" tak jak Kaufmanowie, nawet jeśli mu się wydaje, że tak.Ponieważ jedyna propozycja jaką dostali dla dziecka to był ośrodek, postanowili zaopiekować się nim tak, żeby poczuł, że są rodzice i go kochają mimo, że nie mieli z nim kontaktu - tak więc ideą było bycie z dzieckiem na jego sposób, zdobyli się na coś szalonego, autyzmu pozbyli się przy okazji. Polecam książkę Kaufmana "Przebudzenie naszego syna", nawalona emocjami ( w sumie nie dziwne) straszliwie, ale sama idea naprawdę godna podziwu.Książka nie do kupienia, chyba że nowsza wersja po angielsku (ewentualnie allegro albo biblioteka).
      Do wszystkich co będą na mnie wieszać psy, że autyzm jest na całe życie - byłam na warsztatach z tym autystycznym chłopcem, który teraz jest dorosłym facetem -naprawdę fajny gość.
      Reasumując moim zdaniem sektę z son risa robią Ci, którzy jadą tam po cuda. Jedź z nastawieniem - nie wiem co będzie, ale chce nawiązać z dzieckiem kontakt, pokazać mu że go kocham, umożliwić mu poznanie naszego świata jeśli sam zechce... wtedy się nie zawiedziesz... tylko niewielu na to stać( i nie mówię tyko o finansach).Oczywiście - wykorzystuje się dietę i wszystkie możliwe dostępne środki /terapie wspomagające stan dziecka - ale idea jest taka jak napisałam.I jak to idea, ma swoich fanatycznych przedstawicieli,a wrogów również.
      • madziulec Re: Son-rise?? 21.11.14, 23:27
        Czytając Twoją wypowiedx mam wrażenie, że ten kto nei prowadzi dziecka Son-Rise to:
        - nie kocha swojego dziecka
        - nie rozumie go i nie ma ochoty zrozumieć
        - nie ma ochoty w ogóle nic zrobic dla swojego dziecka/

        mam też wrażenie, że reszta rodzicow to w ogóle nie chce mieć kontaktu ze swoimi dziecmi, nie ma zamiaru umozliwić poznania świata.. itp.

        Rany. Czyli tylko son-risowcy to kochający rodzice. Reszta to jakas wyrodna banda, do której mam przyjemnośc się zaliczać
        Czy już mam strzelić sobie w łeb z gumki od majtek podobnie jak większość rodzicow z tego i nie tylko tego forum?
        • gomado Re: Son-rise?? 22.11.14, 00:42
          Ale niewiele rodziców dołącza do dziecka w jego stymulacjach z pełną akceptacją i szacunkiem. To jest pierwsza i podstawowa zasada, która odróżnia tą metodę od innych i od typowego podejścia do dzieci autystycznych.
          • gomado Re: Son-rise?? 22.11.14, 00:48
            Książka "Przebudzenie naszego syna" do ściągnięcia spokojnie chociażby z chomika albo ja mogę przesłać :)
            • gomado Re: Son-rise?? 22.11.14, 00:52
              Poza tym ostatnio Adrian Borowik z fundacji Być Bliżej Siebie jeździ po Polsce prezentując Program Son-Rise za jedyne 30 zł, teraz ma być 30.11. we Wrocławiu. Info na fb.
          • marychna31 Re: Son-rise?? 24.11.14, 20:31
            > Ale niewiele rodziców dołącza do dziecka w jego stymulacjach z pełną akceptacją
            > i szacunkiem. To jest pierwsza i podstawowa zasada, która odróżnia tą metodę o
            > d innych i od typowego podejścia do dzieci autystycznych.
            to jest zasada wspólna dla wszystkich metod niedyrektywnych
        • malgoska777 Re: Son-rise?? 22.11.14, 09:26
          Napisałam jaka była idea rodziców, kiedy dla dziecka nie było żadnej terapii,jaka rokowała poprawę stanu. Napisałam co oferuje son rise, jako, że pytanie było o program son rise.Nie napisałam słowa o innych terapiach.
          Wrażenie masz błędne, zwłaszcza, że rzadko który rodzic otrzymując dziecko autystyczne jest w stanie nawiązać z nim kontakt bez zdobycia pewnej wiedzy lub nabycia doświadczenia.Stąd różne terapie i porady, sama zdaje się prowadzisz stronę, która pomaga rodzicom?
          A do ostatniego pytania, które jest żenujące- strzelaj sobie w łeb z czego chcesz, niezbyt mnie to interesuje.
          • madziulec Re: Son-rise?? 22.11.14, 17:13
            Przykre, że przedstawia sie terapię jako w ogóle wybawienie. Przy czym.. wybawieniem nei jest, bo dzieciak po prowadzeniu makabrycznie drogiej terapii (koszt kursów, koszt dostosowania mieszkania, koszt znalezienia wolontariuszy - tu jednak wychodzi, że tych kilkunastu się nie udaje, więc się zatrudnia te osoby) nadal autyzm ma.
            Głównym celem jest kosmicznie durne "spójrz mi w oczy". Tymczasem szkoda, że metodycy nie zadali sobie pytania po kiego diabła ma ten dzieciak spojrzeć w te oczy (dziekuję pewnej osobie za otwarcie oczy, bo ja np jako typowy aspergeryk nie mam celu patrzenia w twarz osobom innym, podobnie jak i większośc osób z autyzmem i ZA).

            Son Rise pokazuje bardzo śmeiszną rzecz - w rzeczywitości brak totalnego zaakceptowania autyzmu. Wyrwanie z dziecka tego, co w nim jest, by broń boże nie było autystyczne. Ono ma się zmienić, koniecznie, za wszelką cene....
            I to jest zaprzeczenie tego co sie przedstawia tak pięknymi słowami za tak piekne pakiety zielonych banknotów...
            • gomado Re: Son-rise?? 22.11.14, 20:00
              Nie rozumiem co przykrego widzisz w tej terapii, wg mnie jest niezwykła i unikatowa i bardzo dobrze opracowana. Właśnie metodycy zadali sobie sporo trudu i odpowiadają na wszelkie pytania, m.in. dlaczego nawiązywanie kontaktu wzrokowego jest takie ważne - "im więcej dziecko patrzy tym więcej się uczy", poza tym oczy są odzwierciedleniem duszy, drzwiami do emocjonalnej strony człowieka. Wykorzystując wewnętrzną motywację dziecka i stosując pewne techniki doprowadzamy do nawiązania kontaktu wzrokowego przez dziecko i gdy to nastąpi celebrujemy je za to, uwielbiamy jak to robi, bo otwiera się ono w ten sposób na innych, a my chcemy żeby się rozwijało społecznie, aby lepiej mogło funkcjonować w społeczeństwie. Nie jest to jedyny cel, również komunikacja niewerbalna, werbalna, elastyczność i interakcyjna rozpiętość uwagi, są one szczegółowo opisane w Modelu Rozwoju, na bazie którego pracujemy.
              Madziulec, pokój może być po prostu ten jaki ma dziecko lub nawet inne spokojne miejsce pozbawione nadmiaru bodźców, przez cały rok pracują ze mną 3 dziewczyny, które nie wzięły ani grosza za zabawę z moim dzieckiem i wiem, że znalazłabym jeszcze sporo innych takich osób. A podstawowe zasady tej terapii można wprowadzić nawet bez szkoleń, jest sporo materiałów w internecie.
              Jest już wiele dzieci wyprowadzonych z autyzmu dzięki Programowi Son-Rise. Sęk tylko w tym, żeby nie stawiać sobie tego jako priorytet, warunek potrzebny nam do szczęścia. Najpierw uczymy się jak być szczęśliwym z dzieckiem takim jakie ono jest, zobaczyć w nim piękno, nawiązać więź. I to jest wielka moc tego programu, terapię zaczynamy od samych siebie.
              I to dzięki postawie "chcieć wszystkiego nie potrzebować niczego (do szczęścia)" dzieci autystyczne czują się gotowe na otwarcie i rozwój. Nie ma przymuszania, tylko zachęcanie i prośba.
              Obsmarowywać można wszystko dla zasady ale warto by było najpierw więcej się dowiedzieć.
              • madziulec Re: Son-rise?? 22.11.14, 22:46
                A. Rozumiem. Gapienie się w oczy to lepsze funkcjonowanie w społeczeństwie. To ciekawa teoria...
                Pewnie za te parę tysięcy dolarów. Ale to serio trzeba nieźle się nakombinować, by do czegoś takiego dojśc ;)

                Co do pokoju - wg teorii nie może to byc ten sam pokój. Więc już się mijasz z NAJWYŻSZĄ PRAWDĄ. Akurat tu celowo pytałam specjalistów, bo oczywiście warunki polskie są takie jakie są. Chodzi bowiem, by dziecku terapia (zabawa czy jak to jest okreslane) nie kojarzyła się z normalnym pokojem, spaniem itp. Tak więc - skucha.
                Piszesz o 3 terapeutach. Koeljan skucha. Bo model wymaga z tego co pamiętam coś koło 30 wolontariuszy. Jakaś kosmiczna ilość, która jest nie do ogarnięca w normalnych logicznych warunkach.
                Ja wiem, ludzie sobie robią dostosowanie do warunkó polskich. Ale to kojarzy mi się tylko z jednym - takim wyrobem "czekoladopodobnym", gdzie ludzie zajadali się ze smakiem udając że zjadają super czekoladę. Tu podeobnie. Zero realizacji metody, ale udajemy, że realizujemy, według możliwości. Taki lajf.
                Tylko nie nazywajmy tego Son-Rise, bo to nie jest to ;)

                BTW jeśli jest tyle dzieci wyprowadzonych z autyzmu gdzie one są? Dlaczego nie ma ich medycznie zbadancyh, ze istnieje metoda? Dlaczego nie daje się tego jako jedynie słuszną metodę, ze to jest to?
                Przecież rodzice niektórzy są w stanie życie oddać za to, by dziekco funkcjonowało lepiej, a tu dają "wyprowadzenie z autyzmu".

                Więc rzeczywiście może nie chodzi o obsmarowanie a o dawanie za paręnaście tysięcy kolejnej nadziei na coś, co nigdy nie nastąpi. Bo w końcu są głosy, że Kaufman nigdy nie miał autyzmu:
                www.theglobeandmail.com/life/health-and-fitness/health/facing-down-autism-the-unconventional-and-somewhat-controversial-therapy-thats-led-to-recovery/article19891358/
                Pozdrawiam wierną wyznawczynię "kultu" jak jesteście okreslani.
                I czekam na medyczne dowody wyzdrowienia dzieci. To będzie ciekawe.
                • gomado Re: Son-rise?? 22.11.14, 23:47
                  Wg jakiej teorii musi to być specjalny pokój, playroomem może być zwykły pokój, fajnie jeśli jest lustro, tablica, okno weneckie lub kamera. Jaki model wymaga 30 wolontariuszy? chyba Twój urojony. To byłby kocioł i młyn a nie terapia. Ja sama jestem w stanie zapewnić dziecku ok 25 godzin tygodniowo, jeśli dodam do tego 10 godzin zabawy z wolontariuszami to mam spokojnie pełny program. To są zabawy 1:1, na wyższym poziomie 2:1. Każdego wolontariusza trzeba przeszkolić i robić mu feedbacki, więc sorki z trzydziestką!!! Program ten każdy dostosowuje sobie do siebie i swoich możliwości.
                  Jest trochę filmików w necie dzieci wyprowadzonych Son-Risem, nie każdy chce się tym publicznie dzielić, kiedyś oglądałam takie fajne filmiki zebrane w jednym miejscu, ale nie mogę teraz znaleść, ale coś podobnego www.autismtreatmentcenter.org/autism-education
                  Jeśli chodzi o badania, to niedawno zostały takie opracowane, trwają prace nad jakimiś bardziej obszernymi www.autismtreatmentcenter.org/LandingPages/Scientific_Research.html
                  Rodzice często prowadzą blogi, oto jeden dziecka, które niedawno skończyło Program, doszło do 5 poziomu, czyli zostało wyprowadzone z autyzmu piece-by-piece4hayden.blogspot.com
                  O Raunie już różne rzeczy słyszałam, że nigdy nie miał autyzmu lub że nadal go ma. Widziałam kiedyś filmik jak w wieku ok 3 lat mama się z nim bawi- niewidzące oczy, zero reakcji, typowy autysta. No i tak to jest, rodzice wyprowadzili synka niemałym wysiłkiem, podzielili się tym ze światem i potem zbierali za to cięgi. Ale to jakieś typowe, tak jak z Renatą Radomską.
                  Jak ktoś tylko wszędzie węszy podstęp to niech sobie tak ma. Ja już chyba wyczerpałam temat, nie będę więcej odpowiadać na jakieś zaczepki, chyba że coś konkretnego.
                  • malgoska777 Re: Son-rise?? 23.11.14, 11:16
                    30 wolontariuszy wymaga sprowadzona z Francji tzw. terapia 3I. Terapia son rise wymaga max kilku,poza tym nie jest wybawieniem, a autyzm nie jest w niej przedstawiany jako zło. Podstawą jest totalna akceptacja : dziecka, jak również siebie i swoich uczuć, jedna z niewielu terapii, która mówi - ty i osoba pracująca z dzieckiem musicie najpierw załatwić swoje problemy, a potem pomagać dziecku.
                    • malgoska777 Re: Son-rise?? 23.11.14, 11:23
                      jeszcze co do pokoju - to nie ma być pokój wyłożony folią dźwiękoszczelną itp jak się często sugeruje. Ma być dostosowany do możliwości dziecka. Jeśli dziecko jest tak nadwrażliwe, że każdy dźwięk sprawia niemal ból taki pokój do pracy ma sens. Ale jęsli tych nadwrażliwości nie ma tak wiele wystarczy zwykłe, uporządkowane pomieszczenie. Bez nadmiaru bodźców.I wszystko co się robi jest dostosowane do możliwości tego konkretnego dziecka z którym się pracuje.Dlatego zawsze dziwią mnie wszelkie dziwne zalecenia ogólne o jakich czasem rodzice piszą w necie - bo takich w zasadzie nie ma. Nie wierzę też jak mógł ktoś zabronić dziecku logopedy - son rise wspiera się wszelkimi dostępnymi terapiami jakie wspomagają dziecko, więc Ci rodzice o których mowa chyba coś pokręcili.
                    • madziulec Re: Son-rise?? 23.11.14, 22:34
                      Gosia, rozumiem, że reszta rodziców jest wyrodna. Bo nie akceptuje ani swojego dziecka, ani nie pracuje nad swoimi uczuciami?
                      Mamy bowiem jedyną słuszną metodę za paręnaście tysiaczków dolców (zielone papiery mające fajny kurs) plus koszt pobytu plus koszt przelotu i stajemy się raptem super rodzicami.
                      Zawsze mówiono mi, że kasa zmienia ludzi. Podobno miała negatywnie. Ale widzę, że się cuda dzieją.
                      No i te zdrowiejące masowo dzieci, o których nikt nie słyszy prócz jakichś blogów, które nie są potwierdzeniem medycznym.

                      Cóż. Fajnie się gada. :) Kocham sonroisowców, w jakiś sposób przypominają mi jednak dzihadystów...
                      • gemmavera Re: Son-rise?? 24.11.14, 07:35
                        madziulec napisała:

                        > Gosia, rozumiem, że reszta rodziców jest wyrodna. Bo nie akceptuje ani swojego
                        > dziecka, ani nie pracuje nad swoimi uczuciami?

                        Nadinterpretujesz, madziulec, wyciągasz nieuprawnione wnioski na podstawie przesłanek, które się uroiły w Twojej głowie. Żadna z dziewczyn nie wypowiedziała się źle na temat rodziców, którzy nie stosują son-rise.
                        • madziulec Re: Son-rise?? 25.11.14, 08:46
                          Gemmavera, w odróżnieniu od wielu osób umiem czytać.
                          "Podstawą jest totalna akceptacja : dziecka, jak również siebie i swoich uczuć, jedna z niewielu terapii, która mówi - ty i osoba pracująca z dzieckiem musicie najpierw załatwić swoje problemy, a potem pomagać dziecku.".

                          Nie stosję SR. Oznacza to, że nei stosuje jednej z niewielu terapii, gdzie załatwiłam swoje problemy (ha! już to widze, jak pozostali załatwiają i nie maja stresu w pracy, chorób w rodzinie itp, ale dobra, oszukujmy się dalej).

                          Lecmy dalej
                          "Ale niewiele rodziców dołącza do dziecka w jego stymulacjach z pełną akceptacją i szacunkiem. To jest pierwsza i podstawowa zasada, która odróżnia tą metodę od innych i od typowego podejścia do dzieci autystycznych."

                          No to jak jest? Czyli co? Reszta akceptuje czy nie? Bo od razu ktos szereguje, że SR to sa ci rodzice spaniali, akceptujący. Reszta zaś nie ma szacunku i pełnej akceptacji ("niewiele rodziców" oznacza chyba niewielką ilośc chyba że ostatnio się coś w języku polskim zmieniło?)

                          No to jak jest z tym SR? Bo wychodzi, że chyba woda z mózgu to mało.
                          • malgoska777 Re: Son-rise?? 25.11.14, 21:27
                            Madziulec, jakby to powiedzieć ... nie napisałam ani słowa o innych terapiach i innych rodzicach. napisałam co mi się podoba w tej konkretnej terapii o której jest mowa.I ani słowa więcej.Reszta to nadinterpretacja, a skąd się bierze? Naprawdę nie wiem.
                            Co do akceptacji, to jest fantastyczna - nie ma stwierdzenia "to jest źle, masz robić tak" tylko "pokaż jak to robisz, ja też tak spróbuję - a teraz zobacz ja robię w ten sposób, możesz spróbować jeśli chcesz". W tym ostatnim cudzysłowie zawiera się moje rozumienie programu sr i to jest dla mnie fantastyczne. Nie umiem tak do końca, a czasem nie umieim tak wcale, dlatego podziwiam tych co umieją.kropka.

                          • gemmavera Re: Son-rise?? 25.11.14, 23:02
                            madziulec napisała:

                            > "Podstawą jest totalna akceptacja : dziecka, jak również siebie i swoich uczuć,
                            > jedna z niewielu terapii, która mówi - ty i osoba pracująca z dzieckiem musici
                            > e najpierw załatwić swoje problemy, a potem pomagać dziecku.".
                            >
                            > Nie stosję SR. Oznacza to, że nei stosuje jednej z niewielu terapii, gdzie zała
                            > twiłam swoje problemy

                            Uuu, logika się kłania.

                            > Lecmy dalej
                            > "Ale niewiele rodziców dołącza do dziecka w jego stymulacjach z pełną akceptacj
                            > ą i szacunkiem."

                            > No to jak jest? Czyli co? Reszta akceptuje czy nie? Bo od razu ktos szereguje,
                            > że SR to sa ci rodzice spaniali, akceptujący. Reszta zaś nie ma szacunku i pełn
                            > ej akceptacji

                            I znowu logika.

                            Twoje "wnioski" są analogiczne do:
                            Każdy pies jest miły
                            a więc
                            żaden kot nie jest miły.

                            Przerzucanie się argumentami na temat zalet psów i zalet kotów nie ma sensu, bo wniosek jest nieuprawniony. Szkoda energii.
                          • gomado Re: Son-rise?? 26.11.14, 16:31
                            Madziulec. Niewielu rodziców dołącza do dziecka w jego stymulacjach. A jeśli już chodzi o to dołączanie to ma to być ono przepełnione akceptacją i chęcią wejścia w świat dziecka, szanując je, rozumiejąc, że robi to z jakiegoś powodu i że wybiera to co jest mu potrzebne i mu pomaga.
                            BTW ja nie znam żadnej innej terapii niedyrektywnej, która tak podchodzi do stymulacji i dołączania do nich.
                  • madziulec Re: Son-rise?? 23.11.14, 22:31
                    Dziękuję za badania przeprowadzone przez .. no pacz Pani ;) organizację propagującą program. Wierzysz, że są rzetelne?

                    Dzięki, ale mam wrażenie, że gadam z sektą. A ja bardzo nie lubię sekt, Jehowych i właśnie takich...
                  • madziulec Re: Son-rise?? 23.11.14, 22:36
                    Gomado...
                    Ja wiem, że moja znajomość języków obcych jest kiepska, ale dziecko się uczy, więc ja tak kącikiem...

                    Przytaczasz blog i ja tak czytam "This is the third time in his life that I have watched my son regress and lose skills."
                    To 11 września tego roku. Jesteś pewna, że dziecko ozdrowiało? A może ma regres i straciło swoje zdolności (te skile jak to się ładnie w języku korpo mówi?)
                    • gomado Re: Son-rise?? 24.11.14, 06:25
                      Niedoczytałaś, badania były przeprowadzone przez Northwestern University. www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0021992413000518
                      Niestety wiele materiałów nie jest przetłumaczonych na język polski. Tutaj jest filmik z napisami polskimi bycblizejsiebie.pl/filmy/przebudzenia/
                      • madziulec Re: Son-rise?? 25.11.14, 08:41
                        Filmik fundacji stosującej son-rise. Niezalezność?????
Pełna wersja