Szkoła nietolerancji

14.11.14, 17:42
W zasadzie miałem nic nie pisać i machnąć ręką. W końcu moje dziecko z zespołem Aspergera po długim okresie męczarni w "normalnej" szkole zmienia ją na szkołę specjalną, więc chyba problem z głowy ale czy na pewno wszystko jest ok? Z natury ja i moja żona jesteśmy ludźmi łagodnymi, może nawet za bardzo, może trzeba się było stawiać, krzyczeć, domagać głośno. Ale niestety, życie rodziców dzieci niepełnosprawnych do łatwych nie należy, a my też jesteśmy ludźmi, jesteśmy czasem zmęczeni, zniechęceni a tu trzeba jeszcze biegać i załatwiać diagnozy, terapie, orzeczenia itd. Myśleliśmy, że jak to już mamy, zaniesiemy do szkoły, sprawa będzie załatwiona, nauczyciele pomogą. Niestety, to co zrozumiałem, to że lekko niema. Dziecko jest, jak to często z "aspergerami" bywa, bardzo inteligentne, przestrzega zasad lecz, niestety, jest podatne na prowokacje i podpuszczanie, przed którymi to, myślałem naiwnie, nauczyciele wiedzący o przypadłości dziecka, będą je chronić. Niestety, nic z tych rzeczy. Szkoła przed 1-2 prowodyrami była bezradna jak dziecko we mgle. Przez lata NIC nie dało się zrobić. Żeby jednak tylko na "kolegach" rzecz się kończyła, może nie byłoby to takie tragiczne. Przedtem myślałem, że jak zaniosę orzeczenie o niepełnosprawności i potrzebie kształcenia specjalnego, dyrekcja i pedagog szkolny poinformują innych nauczycieli o sprawie i może dadzą im coś do przeczytania na ten temat. Może tu i tak było, nie wiem, jednak nawet jeśli, to mam przemożne wrażenie, że nauczyciele czytali bez zrozumienia. No bo jak wyjaśnić sytuację, gdzie przez dwa lata prosiliśmy o zwolnienie dziecka z gier zespołowych na lekcji w.f. i nic, jak wytłumaczyć wymagania nauczyciela muzyki aby dziecko występowało samo przed całą klasą, co powiedzieć o sytuacji, gdzie nauczyciel ustnie informuje ucznia-aspergera, że ten z 2 tygodnie (!) będzie miał test? Myślałem, że to da się jakoś znieść, że to chwilowe trudności, jakże byłem naiwny. Nie mam już sił, a przede wszystkim nie mam serca narażać dziecka na stresy w "normalnej" warszawskiej szkole. Mało tego, szkole w jednej z bogatszych dzielnic Warszawy, do której uczęszczają dzieci z dobrych rodzin. Trochę szkoda, że dziecko, zaszczute przez paru kolegów, w atmosferze szkolnej niemocy musi odejść. Czego ta sytuacja nauczyła młodych? Że przemoc popłaca? Że szczucie jest dobrą metodą załatwiania innych ludzi (bo na pewno nie problemów)? A gdzie ta tolerancja o której tyle się mówi, gdzie ten szacunek dla inności, ochrona słabszych? To jest polska szkoła nietolerancji.
    • easyblue Re: Szkoła nietolerancji 16.11.14, 18:55
      Bo musisz walczyć.
      Gdy nie da się po dobroci, z baranka zamieniaj się w lwa i walcz o dziecko! Bądź grzeczny ale stanowczy. Proś, a jak prośby nie skutkują - żądaj! Nie licz, że wszyscy okażą się wyrozumiali i łagodni, a nauczyciele dodatkowo kompetentni. Codziennie pytaj, co było, co zaszło, o uwagi. proś o telefon, gdy będą problemy. Zorganizuj spotkanie, by wyjaśnić innym rodzicom, co znaczy ZA. Bo jeżeli będziesz czekał, że samo wszystko sie ułoży, możesz się nie doczekać...
      Walcz!
      • kuiad Re: Szkoła nietolerancji 16.11.14, 22:05
        ja zapisalam swojego syna do szkoly w której znajdują się klasy integracyjne, która to posiada salę do SI, bardzo dobrego logopedę itp. Zapisalam go tam mimo ze nie bylo diagnozy i ja nie podejrzewalam go ani o autyzm ani aspergera ale myslalam ze jak w zwyklej klasie sobie nie poradzi to przeniosą go do integracyjnej. Myślalam ze nauczyciele mając kontakt z dzieciakami typu autyzm mają podejscie do tych dzieci. I powiem wam jedno. Wszystko zalezy od nauczyciela. Jesli nauczyciel wiedząc ze dziecko nie lubi halasu wyciaga gwizdek i gwizdze na lekcjach by uspokoic klase to o czym to swiadczy? Jesli we wrzesniu ja zanosze zaswiadcenie od neurologa ze dzieciak ma dyspraksje a nauczycielka w kwietniu pyta a co to jest ta dyspraksja to sie zalamalam. Na szczescie od drugiej klasy syn zostal przeniesiony do klasy integracyjnej i jest super. Moze warto pomyslec o klasie integracyjnej a nie szkole specjalnej.
        • mama-iwonka Re: Szkoła nietolerancji 12.12.14, 12:00
          A mozesz napisac jaka szkola? Z warszawy?
    • katriel Re: Szkoła nietolerancji 17.11.14, 01:22
      > W zasadzie miałem nic nie pisać i machnąć ręką. W końcu moje dziecko z zespołem
      > Aspergera po długim okresie męczarni w "normalnej" szkole zmienia ją na szkołę
      > specjalną, więc chyba problem z głowy ale czy na pewno wszystko jest ok?

      W zasadzie miałam nic nie pisać i machnąć ręką, bo w końcu nie moje dziecko i nie mój problem. Ale jeśli inteligentny dzieciak ma wylądować w szkole specjalnej, to na pewno nie wszystko jest ok i zwyczajnie mi go szkoda.

      > Myśleliśmy, że jak to już mamy, zaniesiemy do szkoły, sp
      > rawa będzie załatwiona, nauczyciele pomogą.

      To tak nie działa.
      Orzeczenie to jest formalna podkładka. Jeśli chodzi o faktyczne potrzeby konkretnego dziecka, to liczą się obserwacje nauczycieli i wasze podpowiedzi. No kurczę - naprawdę Aspie też bywają różni. Jeśli się ograniczacie do zaniesienia papierka, no to sorry.

      > niestety, jest podatne na prowokacje i podpuszczan
      > ie, przed którymi to, myślałem naiwnie, nauczyciele wiedzący o przypadłości dzi
      > ecka, będą je chronić.

      A ktoś nauczycielom powiedział konkretnie: "to dziecko jest szczególnie podatne na prowokacje, trzeba je chronić, uczyć odróżniać podpuszczanie od próśb czy propozycji składanych w dobrej wierze"? Czy po prostu założyłeś, że jak nauczyciel ma napisane "zespół Aspergera" to będzie wiedział, że dzieciak naiwny do bólu, bo przecież w każdej książce tak piszą?
      Otóż nie, nie będzie wiedział. Po pierwsze, nie w każdej książce piszą; jest tyle rzeczy, które bywają charakterystyczne dla ZA, że każdy piszący o zespole część z nich niechcący opuszcza. Po wtóre, w książkach piszą tysiąc pięćset sto dziewięćset różnych rzeczy ponoć charakterystycznych dla ZA, z których większość akurat waszego dziecka dotyczy w stopniu minimalnym. Jeśli akurat ta naiwność u was rodzi problemy, to trzeba nauczycielowi podpowiedzieć, a nie czekać, aż się sam skapuje.

      > No bo jak wyjaśnić sytuację, gdzie przez dwa lata pros
      > iliśmy o zwolnienie dziecka z gier zespołowych na lekcji w.f. i nic,

      A dziecko ma być zwolnione z gier zespołowych z jakiej paki? Nigdzie nie jest napisane, że Aspie nie może grać w gry zespołowe. Taki Messi ma ponoć ZA, a gra w piłkę nożną (i to jak!). Napisz, jaki konkretnie jest z tym problem.
      Jaki by nie był, wydaje mi się, że albo dziecko faktycznie musi być zwolnione z gier, ale wtedy powinno mieć jakiś papier od lekarza i nikt by wam łaski nie robił, albo nie zwolnienie mu jest potrzebne, a tylko odrobina więcej opieki ze strony nauczyciela (i wtedy zamiast latami prosić o zwolnienie wartałoby pogadać z nauczycielem z pozycji: co robić, żeby umożliwić dzieciakowi grę z kolegami).

      > jak wytłumaczyć wymagania nauczyciela muzyki
      > aby dziecko występowało samo przed całą klasą

      A dziecko nie może wystepować przed klasą bo? Zespół Aspergera sam w sobie tego nijak nie uniemożliwia. Różne problemy mogą z tym być, ale znowu: póki nie wiemy jakie, nic sensownego nie doradzimy.

      > co powiedzieć o sytuacji, gdzie nauczyciel ustnie informuje ucznia-aspergera
      > , że ten z 2 tygodnie (!) będzie miał test?

      Tego to już kompletnie nie rozumiem. Problemem jest, że ustnie, że informuje, że za 2 tygodnie czy że test? Ja swojego pięcioletniego Aspiego regularnie informuję, że za tydzień, dwa tygodnie czy miesiąc cośtam (np. wyjedziemy na wakacje; pójdzie z przedszkolem do teatru; będą urodziny brata i przyjdzie dużo gości; tata wyjedzie na tydzień) i on to bardzo lubi, bo wie, czego się spodziewać. Spróbowałabym nie poinformować!

      Trochę się może zgrywam, ale tylko trochę. W każdym razie, jeśli o specjalnych potrzebach swojego dziecka rozmawiałeś ze szkołą tak jak z nami ("ma ZA, a co to znaczy to sami powinniście wiedzieć"), to się nie dziwię, że się nie dogadaliście.
      • brolek Re: Szkoła nietolerancji 17.11.14, 10:23
        A znalazłeś już szkołę specjalną, która go przyjmie? Nie lepiej integracja?
        Oczywiście nie znam Twojego syna i nie wiem jak funkcjonuje, ale wiem, że skoro chłopiec ma zdiagnozowany ZA, nie autyzm, to prawdopodobnie jest w normie intelektualnej (tego w zasadzie wymagają kryteria diagnostyczne), a jeśli jest w normie intelektualnej, to ze szkoła specjalną w Warszawie możesz mieć problem. Są tylko dwie szkoły specjalne (na Różanej i na Szczęśliwickiej), które prowadzą klasy specjalne dla autystów realizujących zwykłą podstawę programową, a tylko do takiej klasy specjalnej zgodnie z przepisami Twój syn może chodzić. Żadna z tych szkół oficjalnie, zgodnie ze statutem dzieci w normie nie przyjmuje. Jest tylko jedna szkoła, która prowadzi klasy specjalne i przyjmuje dzieci ze spektrum autyzmu w normie intelektualnej (szkoła 330 na Ursynowie), ale nie jest to szkoła specjalna i nie ma klas specjalnych w każdym roczniku (obecnie są tylko 2 klasy 2 i 2 klasy 3).
        Nie wiem w jakiej dzielnicy mieszkacie, w której klasie jest Twój syn, jak funkcjonuje i jakie są jego potrzeby, więc niewiele więcej jestem w stanie podpowiedzieć.
        Jeśli potrzebujesz porady, a nie chcesz pisać publicznie o szczegółach, to możesz napisać tutaj:
        rzecznik@wszystkojasne.waw.pl
      • ania-pat1 Re: Szkoła nietolerancji 17.11.14, 11:15
        Stety-niestety w 100% zgadzam się z katriel....

        I owszem - np. moja córka na wf nie ćwiczy. I już - taką podjęła decyzję bo uznała, że - jest za głośno (cóż dzieci krzyczą, a na sali głos się niesie), boi się że ktoś ją popchnie (i tak - jest to możliwe, podczas gier dzieci biegają w różnych kierunkach jednocześnie krzycząc - ona tak nie da rady, bo zwyczajnie się gubi), śmierdzi (to już sensoryka, taka a nie inna) - do głowy mi nie przyszło ani zmuszanie jej do ćwiczeń, ani zmuszanie nauczyciela by dostosował program WF do niej (klasa nie jest integracyjna) - nauczyciel zwyczajnie usprawiedliwia jej nieobecność - ona czyta w bibliotece lub ma rewalidację indywidualną. W zamian za 2 WFy ma 2 godziny tańców (lubi) a dodatkowo przynoszę zaświadczenie z klubu narciarskiego i konnego oraz ścianki wspinaczkowej - że ma zapewnione pełne 2 godziny ruchu. Ocenę ma wystawianą na podstawie zajęć tanecznych (bo są w grupie szkolnej) i dodatkowo zdaje zasady gier zespołowych - ustnie przed klasą (tak aby wszyscy wiedzieli, że nie można sobie porostu nie chodzić). Dziecko z ZA to święta krowa! Ma nauczyć się samodzielności.Jak by to wyglądało - jeden może robić co chce bo ma ZA? A co by myślała klasa? Gramy to ten co nie umie siada (chciałbyś tego dla dziecka? serio?). To ja podjęłam decyzję o niechodzeniu i już.
        Córka występuje przed klasą częściej niż inne dzieci bo ma świetną pamięć i zdolności aktorskie. Czyta często na głos, bo jest w tym najlepsza. Robi prezentacje - bo dzięki temu potem przedstawia coś, co ma pod kontrolą - nie wyobrażam sobie by nauczyciel miał ją tego pozbawić.
        Jest tak jak inni informowana o sprawdzianach, zadaniach itp. Na ogół pamięta - tzn. mówi mi,że coś będzie a ja zapisuję kiedy. Czasem zapomni - jak KAŻDE inne dziecko. Owszem taka informacja indukuje stres - większy niż u innych dzieci, ale tu moja rola i szkoły - pomóc sobie z tym stresem poradzić. I tyle.
        O podpuszczaniu, ignorowaniu wykluczaniu - rozmawiam ze szkołą regularnie. Mailuję, pytam, TŁUMACZĘ. Informuję jak dane sprawy wyglądają oczami mojej córki, pytam jak są widziane przez innych. Proszę o przyglądanie się zachowaniom konkretnych dzieci - to ja proszę. I cieszę się że szkoła bierze prośby pod uwagę.
        Na muzyce śpiewa - tak jak reszta klasy ( nie każdy jest utalentowany).
        Od szkoły wymagam by nie dopuściła do dręczenia, naciskała na wysoki poziom nauki, redukowała sytuacje sporne, pobudzała koncentrację, umożliwiła spędzenie przerwy w klasie jeśli dziecko ma taką chęć, redukowała lęk, dbała o niewykluczanie - przerwy, pokazywała talenty (innym na forum) tam gdzie są. Dużo wymagam, moim zdaniem....
    • tratteolo Re: Szkoła nietolerancji 17.11.14, 11:39
      Podobnie patrzę na Twoją sytuację jak katriel.
      Oczywiście zdaję sobie sprawę, że podajesz nam "skrót ze skrótu" w dodatku pisany w emocjach, ale czytając choćby i ten skrót mam nieodparte wrażenie, że przyjęliście postawę "coś trzeba zrobić i niech zajmą się tym inni".


      > więc chyba problem z głowy

      Czyli uważasz, że umieszczenie dziecka inteligentnego, zdolnego, w szkole specjalnej mu pomoże? Czy tylko pomoże Wam, rodzicom, bo będziecie mieć "problem z głowy"?

      >Ale niestety, życie rodziców dzieci niepełnosprawnych do łatwych nie należy, a my też jesteśmy ludźmi, jesteśmy czasem zmęczeni, zniechęceni a tu trzeba jeszcze biegać i załatwiać diagnozy, terapie, orzeczenia itd.

      No i..? Chyba dobrze, że jest możliwość załatwienia orzeczenia i uzyskania dla dziecka specjalnych warunków kształcenia oraz pomocy terapeutycznej, a nie trzeba wysłuchiwać w szkole (jak jeszcze 30 lat temu) że dziecku wystarczy solidne lanie kablem od żelazka i problemy się skończą. Nie wydaje Ci się, że po prostu jęczysz?

      >Przedtem myślałem, że jak zaniosę orzeczenie o niepełnosprawności i potrzebie kształcenia specjalnego, dyrekcja i pedagog szkolny poinformują innych nauczycieli o sprawie i może dadzą im coś do przeczytania na ten temat.

      Przepraszam Cię, będzie nieprzyjemnie, ale czasem trzeba potrząsnąć.

      Z tego co napisałeś wynika, że Wy się tak strasznie już namęczyliście uzyskaniem orzeczenia, że teraz pora przerzucić całą pracę na innych - niech się starają bo Wy już się narobiliście. A jak inni się nie chcą starać, to trzeba oddać dziecko do szkoły specjalnej, tam nie ma większych wymagań więc będziecie mieć "problem z głowy".

      Halo, tu ziemia!

      Ja wiem, że czasem bywa ciężko, męcząco, że opada się z sił albo człowieka "ku... tatrzańska" chwyta. Wszyscy rodzice dzieci z ZA prócz dziecka z ZA mają swoje problemy (finansowe, z nadmiarem obowiązków zawodowych, rodzinne etc.) i nikomu łatwo nie jest. Ale nie będzie łatwiej, jeśli będziemy oczekiwać że inni zajmą się wszystkim a poza tym, że "się domyślą".

      Możliwe, że problem był bardziej złożony niż piszesz - że rozmawialiście z nauczycielami, dyrekcją, innymi rodzicami i nie przyniosło to rezultatu. Ale tego z twojego tekstu wyczytać nie sposób.
      My uniknęliśmy wielu nieprzyjemnych sytuacji, które były Waszym udziałem, ponieważ zaraz po otrzymaniu diagnozy przygotowaliśmy dla nauczycieli "ściągę" (+ spis literatury i linki do stron z których można dowiedzieć się więcej o ZA) i z każdym nauczycielem porozmawialiśmy indywidualnie. I nie w formie "masz tu i się dokształcaj, bo się nam należy jak psu miska" tylko miło, uprzejmie, sympatycznie. A dziecko mamy w szkole prywatnej, więc nie dość, że płacimy (czyli moglibyśmy przyjąć postawę "płacę i wymagam") to jeszcze szkoła dostaje całość powiększonej subwencji. Weź pod uwagę, że w szkole publicznej ta należna subwencja nie zawsze trafia na konto szkoły, więc zwiększony zakres obowiązków nauczyciele wykonują w tym momencie gratis. Przeczytanie "czegoś" czy doszkolenie się - również za darmochę i w wolnym czasie. Postaw się w ich sytuacji - chciałoby Ci się robić coś dla kogoś za darmo (grzebać godzinami po necie, zadawać pytania na forum, brać urlop by jechać na szkolenie) bo temu komuś się wydaje, że "mu się należy"? Nauczyciel też człowiek, swoje życie osobiste ma, swoje problemy też i niekoniecznie chce rozwiązywać problemy innych.
      Naprawdę jakieś minimum inicjatywy rodziców by się przydało.


      Oczywiście jeśli sprawa wyglądała inaczej to bardzo Cię przepraszam za ostry osąd.



    • halogen75 Re: Szkoła nietolerancji 17.11.14, 14:17
      Przede wszystkim współczuję :(

      Jeśli już musi nastąpić przeniesienie syna czy nie lepiej, by była to inna szkoła masowa lub integracyjna?

      Co do przedmiotów w szkole i możliwości zwolnienia syna z nich, potrzebne jest zaświadczenie lekarskie, by mogli się do niego odnieść i wówczas ewentualnie działać.
      • arek2320 Re: Szkoła nietolerancji 19.11.14, 14:51
        Dzięki za wszystkie głosy, nawet te krytyczne. Macie rację, może za bardzo liczyłem na zrozumienie innych, może chciałem, żeby było za łatwo. Dzięki za pomocne linki. Przepraszam za może nazbyt emocjonalny tekst, może to kogoś raziło, ale byłem w emocjach, chciałem po prostu podzielić się swoim problemem a tu może rzeczywiście trzeba było działać bardziej na chłodno, metodycznie. No ale życie uczy. Pozdrawiam
        • a-mila Re: Szkoła nietolerancji 19.11.14, 22:40
          Twój list mnie poruszył. Przypomniałam sobie, że zasygnalizowane przez Ciebie problemy szkolne Twego syna są bliźniaczo podobne do tych, które przeżywało nasze dziecko, dziś już 17-letnie. Piszesz, że Twój syn jest bardzo inteligentny, a zatem czemu kierujesz je do szkoły specjalnej? Jesteś z Warszawy, może ktoś piszących na tym forum mógłby polecić szkołę podstawową czy gimnazjum, w której nauczyciele pochylają się nad dziećmi takimi jak nasze. Moja znajoma, podobnie jak Ty, w swej niemocy i bezsilności posłała córkę również inteligentną, choć nie zdiagnozowaną jako ZA, choć w mej ocenie wszystko na to wskazywało, do szkoły specjalnej. Dziś mówi: szkoła specjalna to porażka.
          Życzę wytrwałości. Pozdrawiam serdecznie,
          a-mila
          • arek2320 Re: Szkoła nietolerancji 20.11.14, 15:31
            Dzięki. Wiesz, to nie tak, że od razu posłałem syna do szkoły specjalnej. Naprawdę szukałem miejsca w szkole z oddziałami integracyjnymi ale (mam to na piśmie) nie było miejsc. Syn jest teraz w czwartej klasie, na razie, że względu na przeżycia w "normalnej" szkole, chcę aby nieco odpoczął i zobaczył, że tacy jak on też istnieją. W szkole będzie się uczył z innymi dziećmi z ZA. Jednak może za rok uda się znaleźć miejsce w szkole integracyjnej. Zaletą tej akurat szkoły są zajęcia terapeutyczne i bardziej indywidualne podejście do ucznia, którego nie ma w zwykłej, ponad 30-to osobowej klasie. Cieszę się, że Twoje dziecko już wyrosło z tego szkolnego piekiełka, 17 lat to już coś. Fajnie, że niektórzy mają już to za sobą. Jak tak myślę o sobie, to może rzeczywiście, patrząc na komentarze, najwięcej winy leży po mojej stronie. A zresztą, ja tak piszę o sobie a w końcu dzieci wychowujemy razem z moją wspaniałą żoną, zresztą oprócz dziecka z ZA mamy także młodsze, całkowicie zdrowe dziecko i staramy się dzielić uwagę pomiędzy oba, choć mając dziecko z "Aspergerem" nie jest to wcale łatwe. No ale nie będę tu zanudzał. Dzięki jeszcze raz za słowa otuchy. Pozdrawiam.
            • kuiad Re: Szkoła nietolerancji 20.11.14, 17:26
              To nie TWOJA wina. To wina systemu.
    • agacz2905 Re: Szkoła nietolerancji 29.11.14, 14:01
      Rozumiem, Arku, o czym piszesz. Sama mam syna w szóstej klasie SP, całościowe zaburzenie rozwoju ze spektrum autyzmu. Wszystko, co ważne napisały moje poprzedniczki w tym wątku. Ja mogę jedynie potwierdzić: o dzieciaka trzeba walczyć. Tylko tyle i aż tyle. Jestem z Rzeszowa, któremu to miastu do W-wy jeśli idzie o możliwości dla dzieci ze spektrum chyba daleko. Dlatego już teraz "załatwiam" synowi miejsce w gimnazjum społecznym, do którego rok po nim pójdzie też jego neurotypowa siostra. Współpracuję z ludźmi z pewnego rzeszowskiego stowarzyszenia, którzy chcą pomóc. Korzystam z ich pomocy (oboje z mężem jesteśmy niepełnosprawni ruchowo, pracujemy, czasem jednak problemy dnia codziennego zw. z synem nas przerastają, bo każdy człowiek chce tak po prostu siąść i odpocząć). I na tym, że angażuję się w sprawy syna (co jest poniekąd moim psim obowiązkiem jako rodzica) korzysta On sam. Zmęczenie zmęczeniem, oczywiście... Ale o dziecko zawsze trzeba walczyć. Pozdrawiam
      P.S. Nie mieści mi się w głowie, żeby dać wysokofunkcjonującego ZA do szkoły specjalnej, nawet jeśli jest tam klasa dla autystyków w normie IQ. Dla mnie to dalsze stygmatyzowanie dziecka, ale wiadomo... mierz zamiary na siły...
Pełna wersja