mockaszu
03.12.14, 20:03
Bo już sama nie wiem. Nikt mojemu dziecku autyzmu nie zdiagnozował, a byłam i w poradni autystycznej , u psychiatrów, neurologa( w Polsce) Każdy mówi: to tylko opozniony rozwój mowy. Mieszkamy teraz od dwóch lat w Niemczech. Poszło tutaj do przedszkola, nie umiejąc jeszcze dobrze gadać po polsku. Miało ponad 3, 5 roku. W wieku 4 lat w pełni się rozgadało, ale bardzo dużo niewyraznie. Teraz ma 5 , jest ogromy postęp , ale nadal nie wymawia s, c itp. zacina się, opuszcza niektóre głoski.
Miałam ostatnio spotkanie z paniami w przedszkolu. Mówią, że mały słabo łapie język i sporadycznie nawiązuje kontakt z dziećmi.Jeżeli już to na rytmice, chętnie tańczy i śpiewa z innymi. Większość czasu schodzi mu na produkowaniu prac plastycznych , lego, puzlach itp. W zeszłym roku chodził na 3 godziny, teraz zostaje na 5,5. I on czuje , że to dłużej . Zaczął mi rano popłakiwać. Wychowawczynie mówią, że w przedszkolu też się czasem zdarza. Jak się go pytam , dlaczego płacze, to mówi, że nie rozumie co dzieci do niego mówią. No i , że tęskni za mną.
Chodzimy też raz w tygodniu na zajęcia z polskimi dziećmi( religia+ język polski). Tam młody próbuje zagadywać do dzieci, ale one nie zawsze go rozumieją, z powodu jego niewyraznej mowy. Wtedy zniechęca się i prosi, żebym się zapytała chłopca, czy może z nim pobiegać. Pani , która prowadzi zajęcia, twierdzi że jak dla niej Mały zachowuje się normalnie. Chętnie bierze udział w zajęciach , jest zaangażowany, pyta się chłopca, czy może coś od niego pożyczyć.
Sama już nie wiem, czy to, że izoluje się w przedszkolu wynika z bariery językowej, czy z czegoś innego. Ciężko mi to zweryfikować , jak na codzień jest z niemieckimi dziećmi. Nie ma tam żadnych polskich.
Wychowawczynie oczekują ode mnie, że coś z tym zrobię. Poleciły mi się udać do takiej pedagog w urzędzie, która załatwia pomoc dla dzieci imigrantów w szkole, przedszkolu. Tworzy się wtedy specjalną grupę w przedszkolu albo załatwia specjalnego asystenta. Młody ma niecałe 2 lata do rozpoczęcia szkoły.
Biorę pod uwagę:
-zostać w Niemczech , skorzystać tutaj z jakiegoś wsparcia dla dziecka . Mały znałby wtedy 2 języki. Generalnie, jakby się wszystko dobrze ułożyło, miałby w przyszłości lepszy start .
- wrócić do Polski , gdzie podejrzewam , szybciej udałoby się jakieś rzeczy wyjaśnić. Załatwić polskie przedszkole i zobaczyć jak on sie tam zachowuje. Ale musiałby przynajmniej na pewien czas rozstać się ukochanym tatą.
Autyzm czy tam spektrum , chodzi mi po głowie cały czas. Jeżeli ma , jak na niego wpływa środowisko obcojęzyczne? Czytałam gdzieś , że autystycy mają mały talent do języków obcych. Nie daje mi spokoju jego słownictwo. Pyta się mnie jakiej jest wielkości i z jaką prędkością chodzi.
Sama nie wiem: zostać tu i próbować czy wracać do Polski i drążyć temat ? W mężu wsparcia nie mam. Najprawdopodobniej będę sama musiała zadecydować. Dla niego zawsze wszystko jest ok. Co o tym wszystkim myślicie?