obecość rodzica na zajęciach SI

04.01.15, 00:28
Kochani!

Synek (4,5) od 2 mcy ma terapię SI. Ale zastanawiam się - czy Wy wiecie co i jak ćwiczą Wasze dzieci? Nasza terapeutka nie mówi zbyt wiele, trzeba mocno dopytywać o konkrety, po zajęciach czas nagli - bo kolejne dziecko wchodzi i... mam jakiś niedosyt. Pani zawsze zamyka drzwi, żeby się nie rozpraszał. OK, rozumiem, że to SI. Ale jako rodzic nic nie wiem - co robią, jak on ćwiczy, jak współpracuje. Poprosiłam o omówienie diagnozy (dostałam do ręki zamówioną pisemną, przeczytałam i mam poczucie, że to jedynie zapis naszego wywiadu, znów dziwny niedosyt), po kolejnym spotkaniu to zrobimy. Synek terapię lubi, nie zauważyłam, żeby mu już w czymś pomagała, chyba trzeba czasu.
A Wy? Macie szansę zobaczyć, co robią na SI Wasze dzieci? Nie mam porównania, podpowiedzcie!

Dzięki!
failte
    • katriel Re: obecość rodzica na zajęciach SI 04.01.15, 15:20
      Syn chodzi na terapię od roku, zaczynał jak miał 4,5 - tak jak twój.
      Na pierwsze zajęcia wprowadziłam go i spytałam, czy mogę zostać i popatrzeć. Terapeutka powiedziała, że na razie OK, ale ogólnie dzieci lepiej współpracują bez obecności rodzica. Po 10 minutach faktycznie doszło do sytuacji że młody zamiast ćwiczyć łypał na mnie i wtedy wyszłam. Od tego czasu zostawiam go samego, przez pierwsze parę miesięcy siedziałam w salce obok, potem szłam sobie na spacer czy zakupy i wracałam po dziecko za godzinę.
      Po zajęciach zawsze dostaję od terapeutki jedno-dwa zdania feedbacku, ale to dosyć zdawkowe jest. Czasem tylko "bardzo ładnie dziś współpracował", czasem jakiś konkret ("dziś pierwszy raz sam wszedł na huśtawkę"). Ze dwa razy zaprosiła mnie do środka 5 minut przed końcem, żeby pokazać jakie ćwiczenia możemy robić w domu.
      • failte Re: obecość rodzica na zajęciach SI 04.01.15, 21:47
        Dzięki za te informacje. Tak sądziłam - że u innych podobnie.
        • mamafranka5 Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 00:00
          Witam moj Franek juz od prawie roku chodzi na zajecia z integracji i u nas to wyglądało i wyglada inaczej nawet na diagnozie pierwsze spotkanie było ze mną i mężem zeby porozmawiać o dziecku potem dwa kolejne z synkiem Pani Marta wytłumaczyli n na czym polega diagnoza co sprawdza i jakie testy beda wykonywane poprosiła o wygodny strój dla dziecka na pierwsze spotkanie wszedł na chwile ze mną Pani pokazała nam sale kilka fajnych zabawek zeby go zachęcić a potem spytała czy zostanie z nia sie razem pobawić po przeprowadzeniu diagnozy zaprosiła nas ma spotkanie gdzie prawoe 1,5god tłumaczyła jej wyniki i odpowiadała na nasze nieraz przyznam chyba nawet głupie pytania na spotkaniu podsumowującym diagnozę dostaliśmy tez sztotke i opis masażu Wilbearger i robiliśmy go we opisu i pokazu terapeutki. potem ustaliliśmy ze synek wchodzi na zajecia sam ale ponakzdych dostawaliśmy wypowiedz jal pracował jal kontakt wzrokowy na dany dzień jak inne sensoryczny i co sie udało zrobic o jednocześnie w ośrodku gdZie chodzi Franek jest ustalone z Paniami ze każdy rodzic ma prawo byc raz na 6tugodni na zajęciach dziecka zeby zobaczył nad czy pracujemy teraz z czym ma trudność itd i dAieckoa możliwość pokazania swoich umiejętności nowych.ja jestem bardoz zadowolona z współpracy z ośrodkiem Frania ale i on bardoz chętnie chodzi na zajecia wiec tak naprawde udzielanie informacji zalezy od prowadAcych choc widzę ze w tamtym ośrodku wszytskie Panie maja taki styl pracy wiec pewnie takie maja ustalenia w kontaktach z rodzicami co nas rodZicow bardzo cieszy o synek często dostajeale prace domowe a to z motoryki małej a to z koordynacji itd.:)
          • failte Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 23:21
            No i właśnie tak sobie wyobrażam dobry standard terapii.
    • rossmary Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 08:51
      to mi przypomina nasz pierwsza terapeutke? btw skad jestes?
      Ja bym jak najszybciej zadala powaznej rozmowy , jesli chcesz zadaj zgody na twoja obecnosc podczas zajec lub uciekaj daleko od tego przybytku.
      • mamafranka5 Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 11:19
        Dla mjie tez bardzo ważna była komunikacja z terapeuta Franka bo nie ma co ukrywać ze jesteśmy tylko i aż rodzicami i nie znamy sie na wszytskivh terapiach naszego dziecka zważając,ze przy spektrum autyzmu jest iż aż tyle a maja dobra i informacje zwrotna od terapeuty czujemy sie zaopiekowano dla nas ważne było tez ze zajecia na początku jak miał 2godz w tygodniu prowadziły dwie panie jedn psycholog dyga fizjoteraputa bo każda zwracała uwagę na co i mego w ćwiczeniach :)
      • failte Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 23:20
        Nie chciałabym ujawnić skad jestem, bo staloby sie jasne o jakim gabinecie mowa. W promieniu kilkudziesieciu km nie ma niczego innego z certyfikowanym terapeutą.
        Z uciekaniem nie jest prosto z uwgai na tę kilometrówkę. Na tę chwilę nie ucieknę, bo przesłanką jest słaba komunikacja na linii terapeuta - rodzic, a nad tą zamierzam popracować. Najwyraźniej w tym gabinecie standardy komunikacji są słabiuchne.
    • marika012 Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 11:11
      Mój syn chodził na SI przez kilka lat. Sala miała lustro weneckie i rodzic mógł obserwować całe zajęcia bez ryzyka rozpraszania dziecka.
      • failte Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 23:23
        To już w ogóle jest ekstra.
    • marychna31 Re: obecość rodzica na zajęciach SI 05.01.15, 15:34
      Odpowiem tak:
      Dobra terapia z dobrym terapeutą to taka terapia, która odpowiada na potrzeby dziecka i całej rodziny. Tzn. jeśli ty masz potrzebę bycia bardziej poinformowaną o prowadzonych zajęciach, większego współudziału w samych zajęciach to DOBRY terapeuta to od razu zauważy i w 100% na to odpowiednio zareaguje.

      Zatrzaskiwanie drzwi przed nosem rodzica bo "dziecko będzie się rozpraszać" jest imo w ogóle niedopuszczalne. Każdy terapeuta, który nie ma nic do ukrycia, z przyjemnością pokaże ci jak pracuje i będzie się cieszył z twojego zainteresowania i chęci współpracy.

      Z perspektywy wielu lat i kilkudziesięciu terapeutów moich dzieci tak to właśnie oceniam.
Pełna wersja