muuuscovado
23.01.15, 04:30
Witam wszystkich
Jestem mamą chłopca z ZA. Bąbel chodzi do klasy integracyjnej we Wrocławiu, mieszkamy we dwoje z pieskiem na nowym osiedlu pośród nieznanych nam ludzi. Specyficzne, hałaśliwe zachowanie mojego syna nie sprzyja nam zawieraniu nowych znajomości. Cztery lata temu wyprowadziła się od ojca Bąbla, uciekam też "przyjaźnie" z liceum. Nie chciałabym brzmieć żałośnie, ale przyznaję, dokucza mi samotność. I nie chodzi mi o jakieś relacje romantyczne, mówię o braku życzliwych ludzi w pobliżu, którzy też krzyczą na swoje dzieci, robią zakupy w lidlu, męczą się we Wrocławskich spalinach, cieszą się drobiazgami, jakie przynosi codzienność. Fantastycznie rehabilitanci w Creatorku raz w tygodniu i całkiem miła pedagog wspomagająca w szkole nie wystarcza. Ukochana kuzynka Bąbla z powodu szkoły bywa u nas rzadziej, nż dotychczas, piesek nie rekompensuje braku życzliwych ludzi. Chciałabym pokazać mojemu dziecku innych ludzi z bliska. U nas w mieszkaniu, na wspólnym spacerze, na grillu za miastem, na rowerach. Ktoś ma podobnie?