kształcenie specjalne w Warszawie

03.02.15, 10:24
mam kilka pytań. synek jest w grupie 4-latków w państwowym, zwykłym przedszkolu w Sródmieściu. Psychiatra namawia nas żebyśmy wyrobili orzeczenie jeszcze w przedszkolu, bo w razie odroczenia mamy to na 2 lata. Nie chcę zmieniać przedszkola, bo mamy już kolegów, uwielbia swoją wychowawczynię, Panie wiedzą o jego problemach i bardzo pomagają.

Czy orientujecie się w jakiej wysokości w tej gminie wędrują subwencje do przedszkola, bo wiem że to różnie bywa, chcielibyśmy żeby młody miał 2-3 spotkania w tyg z logopedą, spotkanie z pedagogiem- terapia ręki, bo tu leżymy, problemy z napięciem mięśniowym i z psychologiem najlepiej w grupie, żeby Pani korygowała jego zachowania- cos w rodzaju TUS. (nie chcę SI, bo już mamy w ramach WWR). Rozmawiałam z kilkorgiem rodziców, którzy wiedzą o naszych problemach i oni zgodziliby się na takie zajęcia, bo ich dzieci też skorzystają:))

Czy mogę zaproponować specjalistów i mieć wpływ na ich wybór, żeby nie były to studentki albo panie z ppp bez żadnej znajomości tematu.

Czy warto to załatwiać teraz, jak i tak w miejscu gdzie robimy rediagnozę zaproponowano nam dodatkową terapię, tylko parę miesięcy musimy poczekać
    • helka_butelka Re: kształcenie specjalne w Warszawie 04.02.15, 06:43
      Jak dla mnie zawsze warto mieć orzeczenie, nawet jeśli tymczasowo nie zamierzasz z niego korzystać. Nam akurat bardzo się przydało do odroczenia szkoły. Jeśli jeszcze nie wyrobiliście, to także orzeczenie o niepełnosprawności, jest trochę bezpłatnych terapii w Warszawie, o które warto się ubiegać.
      Orzeczenie o kształceniu specjalnym powinno zawierać szczegółowy wykaz terapii, żeby potem w ogóle móc podjąć temat subwencji z dyrekcją i wydziałem oświaty. Warto więc przede wszystkim zadbać o odpowiednią dokumentację i dopilnować wpisania potrzebnych dziecku terapii do orzeczenia. Z realizacją zaleceń różnie bywa, mój syn miał większą część terapii w przedszkolu (chociaż na dobrą sprawę tylko ruchu rozwijającego metodą Weroniki Sherborne nie było, resztę zajęć miał; chodził do integracyjnego na Ochocie), ale w opłakanej liczbie godzin (temat na inny wątek). W momencie wyrabiania orzeczenia chodził do masowego i kiedy chciałam załatwić mu terapię w masowym, żeby nie zmieniać mu otoczenia, dyrekcja nagle zaprotestowała. Że brak warunków, że coś tam, stara śpiewka ;). Niestety dyrekcja może stanąć okoniem, ale to było na Ochocie. Jak jest w Śródmieściu, nie mam pojęcia. Ale nie żałuję, że przeniosłam syna do integracji, bo kadra w nowym przedszkolu okazała się super i syn z przyjemnością tam chodził, czego o masowym nie mogę powiedzieć (nie cierpiał ani pań, ani dzieci, zresztą zaliczył też kilka ataków ze strony kolegów).
      Najlepiej zwrócić się na piśmie do wydziału oświaty i zapytać, jak wygląda kwestia subwencji. Problem oczywiście tkwi nie w jej wysokości (na to są określone parametry w zależności od typu niepełnosprawności), ale w sposobie rozliczania. Temat był już poruszany na forum. No i oczywiście dyrekcja musi wyrazić zgodę na wszystkie planowane terapie oraz wydrzeć kasę od gminy, a na to niektórzy dyrektorzy nie są w stanie sobie pozwolić (układy, układziki...). W materii związanej z organizacją terapii CHYBA jest jakaś swoboda, dyrekcja może uwzględnić
      Wasze postulaty dotyczące kadry i zatrudnić sugerowane kompetentne osoby (tak jest przynajmniej w przedszkolach prywatnych), gorzej z wyrwaniem gminie kasy z subwencji na dziecko, bo ta ma tendencję do ginięcia w budżecie :/. Przepraszam, że tak ogólnikowo.
      • drop.s18 Re: kształcenie specjalne w Warszawie 05.02.15, 09:27
        no widzisz, a mój uwielbia Panie, nawet na urodziny je zaprosił, z dziećmi różnie, ogólnie dziewczynki są blee, a z chłopcami sie dogaduje, wiadomo, że są zgrzyty, ale bez tragedii.
        Na orzeczenie o niepełnosprawności mój mąż się nie zgodzi i tak na kształcenie specjalne musiałam sie gimnastykować i 100 razy tłumaczyć. Co do odroczenia, to nawet bez orzeczenia załatwię, nawet już mi to pani z ppp mówiła, że nie ma problemu, bo młody ma bardzo słaba rękę i ciężko mu idzie rysowanie, nie wspominając o pisaniu, ale najważniejsze, że zaczął próbować.
        Czy uważasz, że najlepiej najpierw porozmawiać z dyrekcją i zobaczyc jak na nasze plany zareagują? Mamy w przedszkolu gabinet logopedyczne i salkę gimnastyczną, więc myślę, że miejsce by się znalazło:))
        • helka_butelka Re: kształcenie specjalne w Warszawie 25.07.15, 12:36
          Odpaliłam forum po długiej przerwie i zobaczyłam Twój wpis :). Przepraszam, że się nie odezwałam. Mam nadzieję, że doszłaś do porozumienia z dyrekcją i młody ma to, co mieć powinien :). Co mnie jednak najbardziej ubodło w Twoim poście, to podejście Twojego małża - nie daj się, kobieto!! Mnie też mąż wylicza wydatki na terapię i krytykuje niemal wszystkie decyzje (bo dziecko zdrowe przecież, tylko matka je zaniedbała, bo do pracy wróciła :P), ale - za przeproszeniem - w naszej sytuacji to my jako lepiej poinformowane decydujemy, co naszym dzieciom jest potrzebne. Ja wyrobiłam synowi orzeczenie o ks i o niepełnosprawności, nie pytając męża o zdanie. Postawiłam go przed faktem dokonanym, bo jego zgoda czy jej brak dzieciaka nam nie uzdrowi - może natomiast zablokować nam dostęp do wielu wartościowych programów terapeutycznych, np. w Scolarze czy Krok po Kroku, do refundowanych turnusów rehabilitacyjnych... My swoją drogą też początkowo myśleliśmy, że mamy niezbyt zaburzone dziecko, bo syn ładnie pracował w przedszkolu, a dostępna w nim terapia wydawała się wystarczająca... Problemy zaczęły się w wieku ok. 5,5 roku, głównie wychowawcze, i musieliśmy zintensyfikować wysiłki terapeutyczne. Orzeczenie o niepełnosprawności okazało się jak znalazł, bo bez niego byśmy się finansowo zrujnowali. Co bowiem istotne, jest ono niezbędne także do założenia subkonta w fundacji, jeśli będą Wam potrzebne dodatkowe środki na terapię. Warto więc myśleć przyszłościowo, nigdy nie wiadomo, w jakim kierunku "pójdzie" rozwój dziecka... Żeby było jasne - nie straszę, bo niezbadane są koleje losu, ile raczej przestrzegam, bo kilka lat temu nie przypuszczałam, że moje dziecko (bądź co bądź w terapii przedszkolnej) zaliczy regres ;). Pozdrawiam i trzymam kciuki za postępy synka :).
Pełna wersja